Wędrówka, relacje, cisza i krzyż - to cztery słowa, które nadały kierunek homilii bp. Piotra Przyborka podczas gdańskich obchodów 800. rocznicy śmierci św. Franciszka. U kapucynów przy Kościele św. Jakuba spotkali się członkowie Franciszkańskiego Zakonu Świeckich i sympatycy duchowości franciszkańskiej. Po Mszy uczestnicy poszli na wspólną agapę.
Bp Przyborek rozpoczął homilię od własnego doświadczenia pielgrzymowania. Wspomniał niedawną wędrówkę z La Verny do Asyżu, którą odbył wraz z ministrantami i lektorami oraz kapłanami. La Verna, miejsce związane ze stygmatami św. Franciszka, była początkiem drogi przez góry do Asyżu.
- Szliśmy przez góry. Kiedy trzeba pieszo wejść 800 metrów do góry i zejść 800 na dół, to nie jest takie łatwe, tym bardziej przy temperaturze 39 stopni - mówił.
Obchody 800. rocznicy śmierci św. Franciszka - fragment homilii bp. Piotra Przyborka - część 1.
Justyna Liptak /Foto Gość
Zauważył, że w jubileuszowym roku coraz więcej osób wybiera pieszą drogę do Asyżu. Dla niego jest to także przypomnienie sposobu życia pierwszych franciszkanów, którzy byli nieustannie w drodze, głosząc Ewangelię. - Łatwo nam się przyzwyczaić do tego, co mamy. Mamy swoje miejsce, swój sposób życia, swoją duchowość. Ale żeby to nam nie zabrało tego wyjścia - przestrzegał.
To "wyjście" nie musi oznaczać pieszej wędrówki. Chodzi o gotowość do spotkania z drugim człowiekiem. - W czasie wędrówki człowiek nawiązuje relacje z drugim bezpośrednio. Idzie się i rozmawia, prosi o wodę, nawiązuje kontakty, wspólnie się modli - mówił.
W świecie zdominowanym przez smartfony, ta bezpośredniość ma szczególną wartość. - Bóg przychodzi w drugim człowieku. Trzeba porozmawiać. Nie jesteś sam. W tym Kościele, czyli we wspólnocie, wspólnie wspieramy się w drodze do nieba - mówił.
Drugim ważnym wątkiem homilii był krzyż. Bp Przyborek przypomniał, że św. Franciszek, którego często kojarzymy z radością i zachwytem nad stworzeniem, pod koniec życia doświadczał ogromnego cierpienia. To właśnie wtedy powstała jego "Pieśń słoneczna". - Ten krzyż jest obecny w jego życiu i nie sprawia, że Franciszek staje się człowiekiem, do którego lepiej nie podchodzić. On pokazuje nam wartość krzyża, który pojawia się wtedy, kiedy naśladujemy Chrystusa - mówił.
Franciszek świadomie przyjął życie oparte na Ewangelii, rezygnując z wygody i społecznego statusu. Jego droga była związana także z odrzuceniem i niezrozumieniem. Szczególnie ważna była jego wrażliwość, dzięki której potrafił odpowiadać na Boże natchnienia. - Człowiek, który jest gruboskórny, z wieloma rzeczami sobie poradzi. Człowiek, który jest wrażliwy, dużo bardziej odbiera trudności życiowe, doświadczenia, odrzucenie czy cierpienie fizyczne - zauważył.
Obchody 800. rocznicy śmierci św. Franciszka - fragment homilii bp. Piotra Przyborka - część 2.
Justyna Liptak /Foto Gość
Mimo tego Franciszek do końca potrafił wychwalać Boga. Jego wrażliwość nie zamknęła go w cierpieniu, ale prowadziła ku wdzięczności.
Bp Przyborek wskazał także na Kościół św. Damiana w Asyżu - miejsce, w którym Franciszek usłyszał wezwanie: "Franciszku, odbuduj mój Kościół". Początkowo zaczął odbudowywać świątynie, później zrozumiał, że chodzi o Kościół jako wspólnotę ludzi.
Do odkrycia tego powołania potrzebował ciszy. Zdaniem biskupa jest ona równie potrzebna współczesnemu człowiekowi. - Cały czas można żyć w tym harmidrze, a Pan Bóg do człowieka mówi. Potrzeba ciszy, żeby to usłyszeć - podkreślił.
Dlatego każdy potrzebuje swojego "San Damiano" - miejsca, w którym może zatrzymać się i zapytać Boga, czego od niego chce. - Trzeba usiąść z tym swoim osobistym San Damiano i rzeczywiście powiedzieć tak jak Samuel: "Mów, Panie, bo sługa Twój słucha" - mówił.
Na zakończenie bp Przyborek przywołał Maryję, szczególnie czczoną przez franciszkanów w Porcjunkuli. Wskazał na Jej wrażliwość, ciszę i gotowość przyjęcia Bożego słowa. - Prosimy Matkę Przenajświętszą o łaskę wrażliwego serca, o wewnętrzną ciszę, w której będziemy mogli usłyszeć głos Pana, który będzie nas prowadził - podkreślił.
Obchody 800. rocznicy śmierci św. Franciszka -procesja z darami.
Justyna Liptak /Foto Gość
I właśnie z ciszy ma rodzić się działanie. Biskup zakończył wezwaniem, by chrześcijanie nie zatrzymywali się na tym, co już znają i mają. - Niech Matka Przenajświętsza wyprasza nam łaskę świętego życia, ale też niech mobilizuje nas do tego, żebyśmy nie ustali w naszej drodze, żebyśmy się nie zasiedzieli. Jak Pan Jezus prosił, żebyśmy wychodzili, głosili Ewangelię, tak jak Franciszek mówił: "Kiedy trzeba, również słowem" - zaznaczył.
800-lecie śmierci św. Franciszka stało się więc okazją nie tyle do wspominania odległej historii, ile do postawienia pytania o współczesne franciszkańskie powołanie. Czy potrafimy wyjść z własnej wygody, znaleźć ciszę, usłyszeć Boga i zrobić krok w stronę drugiego człowieka?
Archidiecezja Gdańska