Droga św. Stanisława Kostki zakończyła się w Asyżu, ale dla uczestników pielgrzymki była także początkiem kolejnej drogi - tej, którą każdy z nich będzie musiał przejść już sam, podejmując decyzje dotyczące wiary, relacji, przyszłości i własnego powołania.
Ceremoniarze Biskupiej Asysty Liturgicznej przemierzyli pieszo blisko 150 km z La Verny do Asyżu. Była to nie tylko wymagająca wędrówka przez włoskie góry, ale przede wszystkim czas modlitwy, rozeznawania powołania i budowania relacji.
W roku 300. rocznicy kanonizacji św. Stanisława Kostki młodzi związani z Biskupią Asystą Liturgiczną Archidiecezji Gdańskiej wyruszyli na wyjątkowy odcinek pielgrzymki śladami patrona młodzieży. Był to jeden z etapów sztafetowej pielgrzymki z Wiednia do Rzymu, zorganizowanej z inicjatywy diecezji płockiej. Właśnie z Wiednia, 3 lipca, rozpoczęła się droga podzielona na dziesięć etapów, nawiązująca do pieszej wędrówki młodego Stanisława Kostki, który opuścił Wiedeń i udał się do Rzymu w poszukiwaniu swojej drogi i realizacji powołania.
Dziewiąty, przedostatni etap przypadł gdańskiej grupie. Ośmiu ceremoniarzy, bp Piotr Przyborek, ks. Krzysztof Borysewicz, opiekun Biskupiej Asysty Liturgicznej, oraz ks. Władysław Pałys przez siedem dni przemierzali trasę z La Verny do Asyżu. Pokonali blisko 150 km, każdego dnia przechodząc od 20 do 30 kilometrów. Najdłuższy odcinek liczył ponad 33 km, najkrótszy około 13.
Ks. Krzysztof Borysewicz o pielgrzymce Kostka 300
Justyna Liptak /Foto Gość
Nie była to jednak zwyczajna piesza wędrówka. Trasa prowadziła przez górzysty teren, a przewyższenia sięgały nawet ponad tysiąca metrów. Wysiłek potęgowały wysokie temperatury i konieczność poruszania się także ruchliwymi drogami. - Niektóre dni rzeczywiście dały nam w kość - przyznawał ks. Borysewicz. Młodzi szybko przekonali się, że pielgrzymowanie wymaga nie tylko kondycji, ale także cierpliwości, wzajemnej troski i umiejętności radzenia sobie ze zmęczeniem.
Grupa korzystała z gościnności schronisk znajdujących się na trasie drogi św. Franciszka, ale także proboszczów, którzy przyjmowali pielgrzymów na plebaniach i w salkach katechetycznych. Sami przygotowywali posiłki. Proste warunki i wspólne pokonywanie kolejnych kilometrów sprzyjały rozmowom, modlitwie i poznawaniu siebie nawzajem.
- Było bardzo dużo momentów, w których budowaliśmy relacje. Młodzi między sobą, ale także księża z młodymi. Nierzadko rozmowy dotyczyły powołania - mówił ks. Borysewicz.
Każdy dzień miał swój rytm. Była wspólna modlitwa, Liturgia Godzin, jutrznia, nieszpory, adoracja i czas osobistego rozważania Ewangelii. Wieczorami uczestnicy dzielili się tym, co odkryli podczas modlitwy. Ważne miejsce zajmowały również intencje powierzone im przez abp. Tadeusza Wojdę. Każdy z pielgrzymów otrzymał indywidualną intencję związaną z powołaniami. Modlono się m.in. za seminarium duchowne, osoby rozeznające swoje powołanie, kapłanów i rodziny, w których dojrzewają powołania.
Dla uczestników nie była to więc wyłącznie pielgrzymka do konkretnego miejsca. Jej istotnym elementem było pytanie o własną drogę życia. Ks. Borysewicz podkreślał, że św. Stanisław Kostka pozostaje dla młodych aktualnym przykładem człowieka, który potrafił potraktować poważnie pragnienie rozeznania Bożej woli.
- Stanisław Kostka był młodym człowiekiem, który miał swój cel i konsekwentnie do niego dążył. Jego bunt nie był buntem dla samego buntu. Potrafił wykorzystać go do poszukiwania swojej drogi - mówił kapłan. Zwracał uwagę, że święty, który zmarł w wieku zaledwie 18 lat, może być szczególnie bliski współczesnym nastolatkom. - Chcieliśmy, żeby chłopcy zobaczyli, że życie może oznaczać coś więcej niż smartfon, dobre jedzenie i wygodę. Pielgrzymka jest przecież także czasem ograniczenia i rezygnacji z tego, co na co dzień mamy - dodawał.
Jednym z uczestników był 18-letni Antoni Januszewski, który od roku należy do Biskupiej Asysty Liturgicznej. Na pielgrzymkę zdecydował się, ponieważ chciał dobrze zakończyć wakacje, spędzić czas ze znajomymi i znaleźć przestrzeń do refleksji. Z czasem odkrył jednak, że wędrówka pozwoliła mu lepiej zobaczyć siebie. Początkowy zachwyt krajobrazami ustępował zmęczeniu, bólowi nóg i trudnym emocjom.
- Po kilku dniach zmęczenie pokazuje naszą prawdziwą stronę. Widać, jak reagujemy w trudnych sytuacjach, kiedy ktoś nas irytuje. To była dobra lekcja, na której można później budować relacje z przyjaciółmi - mówił.
Podobne doświadczenie miał Kacper Laskowski, dla którego była to pierwsza pielgrzymka. Początkowo podchodził do pomysłu sceptycznie. Ostatecznie zdecydował się wyruszyć i, jak przyznawał, nie żałował. - Pielgrzymka pozwoliła mi zmierzyć się ze sobą, zobaczyć swoje ograniczenia, zarówno fizyczne, jak i duchowe. Dała mi dużo czasu na przebywanie z Bogiem, kontemplację słowa Bożego i budowanie prawdziwych braterskich więzi - opowiadał.
Antoni Januszewski o pielgrzymce Kostka 300
Justyna Liptak /Foto Gość
Szczególnym doświadczeniem dla młodych było również wspólne pielgrzymowanie z bp. Piotrem Przyborkiem. Antoni Januszewski podkreślał, że poza codziennymi sytuacjami, w których biskup jest dla młodych przede wszystkim pasterzem diecezji, podczas pielgrzymki mogli spotkać go w bardziej bezpośredniej relacji. Jedli wspólnie śniadania, rozmawiali i mogli zadawać mu pytania. - Podobało mi się, że uczestniczył w pielgrzymce z nami na równi. Był otwarty na nasze pytania i rozmowy - wspominał.
Dla Michała Zacharzewskiego, również członka Biskupiej Asysty Liturgicznej, pielgrzymka była okazją do osobistego rozeznawania. Jest studentem ostatniego roku i przyznawał, że czas spędzony na trasie pomógł mu zastanowić się nad dalszą drogą. Otrzymał od arcybiskupa intencję modlitwy za biskupów gdańskich, szczególnie w kontekście ich posługi wobec księży i kleryków. - To był czas rozmyślań o tym, co mam w sercu i jaką drogę wybrać. Dał mi dużo, szczególnie jako czas wyciszenia, modlitwy, ale też przebywania ze wspólnotą - mówił.
Wędrówka prowadziła również przez miejsca związane ze św. Franciszkiem z Asyżu. Szlak z La Verny, gdzie święty otrzymał stygmaty, do Asyżu w dużej mierze pokrywał się z drogą, którą przemierzali gdańscy pielgrzymi. Po drodze znalazło się m.in. Gubbio, związane z opowieścią o wilku, którego Franciszek miał oswoić. Dla Michała Stelmacha była to okazja do poznania historii świętego, ale także do odkrycia nowego sposobu modlitwy różańcowej, który pozwalał mu szerzej rozważać słowo Boże.
Trud pielgrzymowania okazał się także sprawdzianem charakterów. - Najtrudniejszy był dla mnie nie aspekt fizyczny, ale psychiczny. Tydzień chodzenia w dziesięcioosobowej grupie, zmęczenie i różne emocje to świetny trening radzenia sobie z trudnymi sytuacjami - mówił Michał.
Ceremoniarze z BAL
Justyna Liptak /Foto Gość
Z doświadczenia tej drogi ma pozostać coś więcej niż wspomnienie włoskich krajobrazów. Ks. Borysewicz chciałby, aby rozpoczęta podczas pielgrzymki formacja była kontynuowana. Chłopcy sami wyrazili pragnienie dalszych spotkań i dzielenia się Ewangelią. Biskupia Asysta Liturgiczna liczy już blisko 30 młodych ludzi, a nowi kandydaci dołączają do grupy.
- Chcemy znaleźć taką formułę, która pozwoli tę formację kontynuować przez cały rok szkolny, żeby po zakończeniu wakacji młodzi nadal mieli duchową przestrzeń do wzrostu - zapowiada ks. Borysewicz.
Archidiecezja Gdańska