- Nie możemy wstydzić się Chrystusa, zwłaszcza w świecie, który często oddala się od Boga, neguje Jego obecność i próbuje usunąć Go ze swojej przestrzeni - mówił abp Tadeusz Wojda podczas homilii.
Łacina, chorał gregoriański, rozbudowane gesty i chwile głębokiego milczenia - dawna forma rytu rzymskiego przemawia językiem odmiennym od tego, który większość katolików zna z parafialnych kościołów. W archidiecezji gdańskiej skupia się wokół niej wspólnota łącząca troskę o liturgię z formacją dzieci i dorosłych, modlitwą oraz budowaniem więzi między pokoleniami.
W niedzielę 6 września, przypadającą w dawnym kalendarzu liturgicznym jako XV niedziela po Zesłaniu Ducha Świętego, w Kościele św. Barbary przy Długich Ogrodach celebrowano Mszę św. trydencką. Uczestniczył w niej metropolita gdański abp Tadeusz Wojda, który wygłosił homilię.
Nazwa "Msza trydencka" może sugerować, że ten sposób celebracji narodził się podczas Soboru Trydenckiego. W rzeczywistości jego zasadniczy kształt wyrasta z dużo starszej tradycji Kościoła rzymskiego. Po soborze w XVI wieku liturgię uporządkowano i ujednolicono, natomiast współcześnie jest ona sprawowana według Mszału Rzymskiego z 1962 r. - ostatniego wydania poprzedzającego reformę przeprowadzoną po Soborze Watykańskim II.
Osobę, która uczestniczy w takiej liturgii po raz pierwszy, uderza przede wszystkim odmienny rytm celebracji. Większość stałych tekstów wypowiadana jest po łacinie, kapłan i wierni zwracają się wspólnie ku ołtarzowi, a rozbudowanym gestom celebransa i ministrantów towarzyszą dłuższe chwile skupienia. Kanon rzymski kapłan odmawia po cichu. W liturgii śpiewanej istotną rolę pełni chorał gregoriański.
Cisza nie jest tutaj przerwą ani pustym miejscem, lecz zaproszeniem do wewnętrznego uczestnictwa. Wierni często posługują się dwujęzycznymi mszalikami, jednak nie chodzi wyłącznie o śledzenie kolejnych łacińskich zdań. Gesty, postawy i milczenie mają kierować uwagę ku ofierze Chrystusa, uczyć adoracji, medytacji oraz dziękczynienia. Członkowie gdańskiej wspólnoty właśnie w takim sposobie modlitwy odnajdują przestrzeń spotkania z Bogiem i oderwania się od hałasu codzienności.
Duszpasterstwo Tradycji Katolickiej Archidiecezji Gdańskiej oficjalnie rozpoczęło działalność 31 stycznia 2021 r. Mszą św. w Kościele św. Barbary. Było to ukoronowanie wcześniejszej, kilkunastoletniej działalności wiernych i kapłanów tworzących Gdańskie Środowisko Tradycji Katolickiej. Zatwierdzone statuty nadały wspólnocie ramy formacyjne i duszpasterskie oraz potwierdziły jej miejsce w Kościele lokalnym.
Dzisiaj duszpasterzem tego środowiska jest o. Rafał Huzarski SJ. Tworzą je ludzie młodzi i starsi, małżeństwa oraz całe rodziny. Przy duszpasterstwie działają grupy ministrantów i muzyków, Żywy Różaniec, Wspólnota Rodzin oraz Bractwo św. Wawrzyńca. Formacja nie kończy się więc wraz z ostatnim śpiewem Mszy św. Obejmuje konferencje, katechezy dla dzieci, spotkania rodzin, wspólną modlitwę i inicjatywy dobroczynne.
Głównym miejscem celebracji pozostaje Kościół św. Barbary, gdzie w niedziele i święta o godz. 15 sprawowana jest Msza św. śpiewana, a w wybrane dni powszednie - liturgia recytowana. Msze odbywają się także w innych świątyniach Gdańska oraz w Gdyni i Rumi. Obecność metropolity podczas niedzielnej Eucharystii była dla wspólnoty ważnym znakiem więzi z biskupem i całą archidiecezją.
Abp Wojda rozpoczął homilię od przypomnienia Bożego nakazu pracy i odpoczynku. Niedziela - wskazywał - nie jest tylko wolnym dniem, ale czasem oddania Bogu należnej czci oraz przyniesienia Mu wszystkiego, czym człowiek żył w ciągu tygodnia. - W niedzielę gromadzimy się na Eucharystii, aby oddać Bogu należną cześć i złożyć przed Nim wszystko, czym żyliśmy w minionym tygodniu: nasz trud, cierpienia i doświadczenia. Przynosimy Mu najlepszy dar, jaki może wypłynąć z naszego serca. Zanim jednak przyjmiemy Ciało Pańskie - pokarm, który umacnia nas na kolejne dni - stajemy przed Bogiem w pokorze - mówił metropolita.
To stanięcie w prawdzie oznacza uznanie własnego grzechu i słabości. Człowiek prosi Boga o zmiłowanie, przyjmuje przebaczenie, a następnie otwiera się na dar słowa i Ciała Chrystusa. Arcybiskup posłużył się znanym obrazem dwóch stołów, przy których gromadzi wiernych Eucharystia. - Najpierw wsłuchujemy się w słowo Boże. Umocnieni nim otwieramy serca i zapraszamy do nich Chrystusa. Następnie przyjmujemy Jego Ciało i Krew, aby coraz bardziej upodabniać się do Niego, wzrastać w codziennym życiu i stawać się Jego prawdziwymi uczniami. Na wzór apostołów oraz pokoleń wierzących jesteśmy posłani, by dawać świadectwo wszędzie tam, gdzie prowadzi nas Bóg - podkreślił.
Czytanie z Listu św. Pawła do Galatów stało się dla kaznodziei punktem wyjścia do refleksji nad walką toczącą się w ludzkim sercu. Zraniony grzechem pierworodnym człowiek doświadcza napięcia między duchem świata a Duchem Bożym. Owoce obu postaw są - jak przekonywał abp Wojda - wyraźnie widoczne w codziennym życiu. - Kto żyje według ciała, zbiera jego owoce: zawiść, złość, pożądanie, grzech, kłótnie i podziały, których tak wiele widzimy we współczesnym świecie. To wszystko nas dotyka, upadla i odbiera nam godność dzieci Bożych. Z drugiej strony, jeśli pozwalamy prowadzić się Duchowi Świętemu, w naszym sercu rodzą się radość, pokój i nadzieja - wyjaśniał pasterz.
Wiara nie może zatem pozostawać jedynie deklaracją. Metropolita przywołał słowa ludzi mówiących, że wierzą, choć nie uczestniczą w życiu Kościoła, albo że kochają Boga, lecz nie uznają potrzeby spowiedzi. Wskazał również na sprzeczność między niemoralnym życiem a przekonaniem o własnej uczciwości. - Nie można pogodzić grzechu z tym, co święte, ani życia według ciała z życiem według ducha, ponieważ wzajemnie się one wykluczają. Kto sieje według ciała, zbiera owoc ciała i nie może liczyć na życie wieczne. Kto natomiast sieje w duchu, zbiera owoc ducha i może cieszyć się prawdziwą radością - zaznaczył.
Drugim biblijnym obrazem homilii było wskrzeszenie młodzieńca z Nain. Jezus spotyka u bram miasta kondukt pogrzebowy. Zmarły jest jedynym synem wdowy, a więc nie tylko jej najbliższą osobą, ale prawdopodobnie także jedynym oparciem i zabezpieczeniem na starość. Na widok cierpienia kobiety Chrystus podchodzi do mar i wypowiada słowa: "Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!".
Arcybiskup odniósł tę scenę również do współczesnych sporów o wartość życia. - Słyszymy głosy domagające się wprowadzenia eutanazji i wcześniejszego kończenia życia ludzi chorych lub cierpiących. Pada pytanie: po cóż mają się męczyć? Tymczasem życie jest darem Boga, którego nikt nie ma prawa odbierać, przedwcześnie kończyć ani niszczyć - mówił.
Ewangeliczne wydarzenie ma jednak znaczenie głębsze niż samo fizyczne uzdrowienie. - Tak jak młodzieniec z Nain został wskrzeszony, tak również my mamy nieustannie powstawać do nowego życia w Jezusie Chrystusie. Grzech oznacza śmierć. Sprawia, że Chrystus nie może żyć w nas, ponieważ zamykamy przed Nim serca. Wskrzeszenie młodzieńca staje się więc obrazem naszego powstawania z grzechów, słabości i upadków - tłumaczył metropolita.
W tym kontekście przywołał historię św. Augustyna i jego matki, św. Moniki. Jej wytrwała modlitwa towarzyszyła synowi pogubionemu w młodości, ale nieustannie poszukującemu prawdy. Po nawróceniu Augustyn porównywał siebie do młodzieńca z Nain. - "Płakała nade mną jak nad umarłym, ale była też świadoma, że Ty mnie wskrzesisz. W myślach mnie ofiarowała Tobie jakby leżącego na marach, abyś rzekł do syna wdowy: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!», aby ożył, aby przemówił, abyś go mógł oddać jego matce" - cytował arcybiskup "Wyznania".
Przytoczył także inne zdanie biskupa Hippony: "Z młodzieńca zmartwychwstałego uradowała się matka wdowa; z ludzi codziennie wskrzeszanych cieszy się Matka Kościół".
Homilia zakończyła się wezwaniem, aby niedzielne spotkanie z Chrystusem znajdowało ciąg dalszy poza murami świątyni. Eucharystia ma prowadzić do powstawania z grzechu, ale także uzdalniać do odpowiedzialności za świat. - Niedziela jest właśnie po to, byśmy spotykali się z Chrystusem i powstawali do nowego życia. Eucharystia przybliża nas do nieba i umacnia łaską Bożą, abyśmy jak najrzadziej ulegali grzechowi, który niesie śmierć. Pamiętajmy jednak, że Bóg posyła nas do współczesnego świata, abyśmy go przemieniali. Jezus mówi w Ewangelii: "Wy jesteście światłem świata". Jesteśmy zaczynem, który ma przemieniać rzeczywistość - podsumował abp Wojda.
W tej perspektywie przywiązanie do dawnego rytu nie jest jedynie wyborem estetyki czy upodobaniem do historycznych form. Dla skupionej wokół niego wspólnoty pozostaje ono drogą formacji: od ciszy i adoracji przy ołtarzu do świadectwa składanego w rodzinie, parafii i codziennym życiu.
Archidiecezja Gdańska