Eucharystią w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uczczono 800-lecie męczeństwa dziewięciu norbertanek. Ich świadectwo stało się okazją do przypomnienia duchowego i kulturowego dziedzictwa sióstr oraz pytania o wierność Ewangelii dzisiaj.
Uroczystości odbyły się 11 października, w przeddzień rocznicy śmierci zakonnic. Liturgii przewodniczył bp Wiesław Szlachetka. Modlitwą objęto mieszkańców Żukowa i okolic oraz wszystkich, którzy pielęgnują dziedzictwo norbertanek.
Witając zgromadzonych, ks. Robert Jahns, proboszcz parafii, zwrócił uwagę na miejsce, w którym sprawowano Mszę św. Zachowana świątynia i jej wystrój przypominają o duchowości kobiet, które przez stulecia modliły się i pracowały na tej ziemi. - Jesteśmy w wyjątkowym miejscu, które, jak widać na pierwszy rzut oka, jest świadectwem wielkiej wiary, wielkiej miłości do piękna, do dobra, do tego, co szlachetne. To miejsce związane ze zgromadzeniem sióstr norbertanek i ich posługą na tych ziemiach - mówił.
Norbertanki przybyły do Żukowa w 1212 roku. Ich obecność wpływała na życie duchowe regionu, edukację i kulturę, a także rozwój rolnictwa oraz miejscowej gospodarki. Proboszcz przypomniał, że jednym z trwałych śladów ich działalności jest kaszubski haft. - Tutaj, w Żukowie, wziął swój początek i z tego miejsca czerpał inspirację do pięknych wzorów, które dzisiaj cieszą nasze oczy. Tu, w Żukowie, przez wieki ten klasztor tętnił życiem i dawał życie całej okolicy - podkreślił.
800-lecie męczeństwa żukowskich norbertanek - wprowadzenie ks. Roberta Jahnsa, proboszcza
Wioleta Żurawska /Foto Gość
W tej historii szczególne miejsce zajmuje 12 października 1226 r., dzień śmierci pierwszych żukowskich norbertanek. Ks. Jahns wskazywał, że oddały życie za wiarę, dając świadectwo miłości do Chrystusa i Kościoła. Jubileusz stał się także okazją do spojrzenia na to, co z ich dorobku pozostaje żywe i może być przekazywane kolejnym pokoleniom. - Chcemy więc, celebrując historię, celebrując przeszłość, otwierać się na to, co przed nami, i prosić dobrego Boga, żebyśmy na wzór sióstr norbertanek kształtowali nasze życie, nasze serca w duchu Ewangelii, w duchu miłości do Pana Boga, w duchu miłości do tego, co piękne, w duchu miłości i służby drugiemu człowiekowi - zachęcał proboszcz.
W homilii bp Szlachetka nawiązał do ewangelicznej przypowieści o królu, który wyprawił ucztę weselną swojemu synowi. Wyjaśnił, że obraz zaczerpnięty z codziennego życia przybliża tajemnicę Bożego Królestwa. Królem jest Bóg, a Jego Synem Jezus Chrystus. Przypowieść mówi o zaproszeniu do zbawienia, skierowanym do wszystkich ludzi. Jego pełnię ukazuje również proroctwo Izajasza, odczytane podczas liturgii w języku kaszubskim. - Ta uczta to wieczna radość, radość zbawienia, to niebo. Na tę ucztę zaproszeni są wszyscy: zarówno lud wybrany Starego Przymierza, jak i poganie, a także, jak słyszeliśmy, źli i dobrzy - tłumaczył biskup.
Zaproszenie przynoszą słudzy: w czasach Starego Testamentu prorocy, później apostołowie, ich następcy i ci, którzy współdziałają z nimi w głoszeniu Ewangelii. Biskup wskazał wśród nich również siostry zakonne. Zwrócił uwagę, jak bardzo gospodarzowi zależy na zapełnieniu sali weselnej. Odpowiedzi zaproszonych stają się jednak okazją do refleksji nad tym, co człowiek uznaje za najważniejsze.
Niektórzy lekceważą wezwanie, pochłonięci swoimi zajęciami. Pole i kupiectwo okazują się dla nich ważniejsze od udziału w uczcie. Bp Szlachetka zachęcał, by w codziennych obowiązkach zachować właściwą hierarchię wartości. - Oczywiście troska o sprawy materialne, o byt doczesny, to troska ważna. Ale ważniejsza jest troska o zbawienie, bo zbawienie dotyczy naszej wieczności. Jakże ważną sprawą jest, aby w naszej doczesności mieć na uwadze naszą wieczność, która jest najważniejszym, bo niekończącym się rozdziałem naszego życia - mówił.
W przypowieści pojawia się także odpowiedź pełna przemocy: słudzy zostają znieważeni i zabici. Biskup pytał o sens wrogości wobec tych, którzy przynoszą dobrą nowinę i służą zbawieniu innych. W tym obrazie odczytał los żukowskiego konwentu. - Podobnej wrogości doświadczyły tu siostry norbertanki z rąk pogańskich Prusów w roku 1226. Brutalnie zamordowano wtedy dziewięć sióstr - przypomniał. Pytanie o motywy sprawców połączył z przypomnieniem działalności zakonnic: - Skąd ta nienawiść wobec tych sióstr, które służyły tutejszej ludności swoją modlitwą, prowadzeniem szkoły, świadcząc w ten sposób o Ewangelii i owym zaproszeniu przez Boga na ucztę weselną, ucztę zbawienia? - pytał.
800-lecie męczeństwa żukowskich norbertanek - fragment homilii bp. Wiesława Szlachetki
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Świadectwo norbertanek umieścił w szerszej historii ludzi, którzy za dobro doświadczyli zła. Przywołał męczenników bliższych naszym czasom. - Maksymilian Kolbe zostaje znieważony i zamordowany tylko dlatego, że postanowił oddać życie za drugiego człowieka. Ksiądz Jerzy Popiełuszko zostaje znieważony i zabity tylko dlatego, że głosił, by nie dać się zwyciężyć złu, ale by zło dobrem zwyciężać - mówił.
Wspomniał również bł. rodzinę Ulmów, która przyjęła pod swój dach rodziny żydowskie, by ratować ich życie. Przypomniał ks. Jana Pawła Aeltermanna, kapłana diecezji gdańskiej, którego proces beatyfikacyjny rozpoczął się w maju tego roku. Jak podkreślił, duchowny wskazywał, że wiary w Chrystusa nie można pogodzić z ideologią nazistowską. Przywołał także s. Marię Krzysztofę Klomfass i czternaście jej towarzyszek, zamordowanych przez Sowietów po tym, jak pozostały przy ludziach potrzebujących pomocy, zwłaszcza chorych dzieciach.
Od tych przykładów biskup przeszedł do pytań o współczesną wierność Ewangelii. Mówił o ochronie życia i odpowiedzialności za rodzinę. - Trzeba bronić życia tych najmniejszych, tych najsłabszych, tych, którzy sami się ochronić nie mogą. Tradycyjna rodzina powinna być podmiotem najwyższej troski ze strony państwa. Państwo jest wtedy silne, gdy są silne rodziny - podkreślał.
W tym kontekście odniósł się również do szkolnych lekcji religii i wychowania młodych do wartości. Krytycznie ocenił rozwiązania, które - w jego przekonaniu - utrudniają uczniom udział w katechezie i lekceważą ich wysiłek. - Zakazano też wliczania ocen z lekcji religii do średniej, co jest nie tylko niepedagogiczne, ale jest lekceważeniem trudu uczniów. To jest jawny przejaw dyskryminacji i lekceważenia ludzi wierzących w Chrystusa. Powodem takich działań jest otwarta walka z tym, co chrześcijańskie. To jest współczesny Kulturkampf - oceniał.
Powracając do przypowieści, zwrócił uwagę na gościa, który przyszedł bez wymaganego stroju weselnego. Wyjaśnił, że szata ma znaczenie metaforyczne: wskazuje na gotowość do przyjęcia Bożego zaproszenia i przemiany życia. - Ten wymagany strój weselny oznacza nawrócenie, życie zgodne z prawem Chrystusa, Jego nauką. A w przypadku tych, którzy jeszcze nie znają Boga, strój weselny oznacza szukanie prawdy. Bo kto szuka prawdy, szuka samego Jezusa, bo Jezus jest prawdą - mówił.
Przestrzegał przed wiarą ograniczoną do deklaracji. Człowiek bez szaty weselnej jest w jego interpretacji kimś, kto nie podjął nawrócenia i miał za nic naukę Ewangelii. - On tylko udawał chrześcijanina. Udawał, że wierzył w Chrystusa, ale sercem był daleko od Niego. Spełniać wolę Ojca to przywdziewać strój weselny. Ten człowiek bez stroju weselnego przypomina każdego, kto mówi, że wierzy, ale wiary nie praktykuje - wyjaśniał biskup.
800-lecie męczeństwa żukowskich norbertanek - rys historyczny, modlitwa w miejscu kaźni
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Na zakończenie ponownie przywołał dziewięć norbertanek, które propagowały kult maryjny i Eucharystii, uczyły sztuki hafciarskiej oraz prowadziły szkoły. Pamięć o ich służbie połączył z wezwaniem do modlitwy za ludzi odrzucających Boże zaproszenie i do refleksji nad własną postawą. - Jakże potrzebna jest modlitwa za tych naszych bliźnich, którzy chodzą w ciemności, aby ciemność nie stała się ich wiecznością. Jakże potrzebna jest weryfikacja naszej wiary, aby nie zniweczyć Bożej miłości, Chrystusowego Krzyża i naszego zbawienia - podkreślił.
Po Eucharystii wierni wraz z orkiestrą uroczyście przeszli na pobliski cmentarz parafialny. Przy kaplicy św. Jana Nepomucena, w miejscu męczeństwa sióstr, złożono kwiaty.
Archidiecezja Gdańska