Zapraszamy na spektakl T.S. Eliota „Mord w katedrze”, który prezentowany będzie w kościele pw. Świętej Trójcy w Gdańsku (OO. Franciszkanie) w dniu 17 listopada 2018 o godz. 19:00.
Grupę teatralną Spinacz działającą w ramach Stowarzyszenia Teatr Myśli Ukrytych, tworzą młodzi twórcy, na co dzień uczniowie Wolsztyńskiego Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej Curie, którzy w teatralnej twórczości realizują swoje pasje, a nade wszystko proponują zanurzenie w świat uniwersalnych wartości.
Spektakl Eliota „Mord w katedrze” prezentowany był w wielu miejscach, głównie w kościołach. Zwieńczeniem pracy była premiera w Poznaniu w katedrze poznańskiej w kwietniu 2018 r.
Spektakl w Poznaniu prezentowany był w ramach obchodów 1050. rocznicy biskupstwa poznańskiego i otworzył drogę do dalszej promocji teatralnej pasji tej grupy, propagowania kultury myślenia i budowania świata ewangelicznych wartości.

Znajdujemy się w przestrzeni teatru między rzeczywistością a wyobraźnią, między słowem napisanym a wypowiedzianym. Wyobraźmy sobie nieuchwytne… Otwórzmy oczy by dostrzec to, co ukryte. Przenieśmy się myślami w klimat dwunastowiecznej Anglii. Mamy oto burzliwe czasy średniowiecza, naznaczone walką o wpływy i władze, czasy napięcia między państwem a Kościołem. W tle katedra i tytułowy mord, który wstrząśnie dwoma światami: tamtym… i mam nadzieję, że tym…
… osobliwe misterium o męczeństwie św. Tomasza Becketa arcybiskupa Canterbury, patrona Anglii, którego w 1170 roku zamordowali w katedrze rycerze króla Henryka II. Becket bronił niezależności angielskiego Kościoła Katolickiego. Popadł w ostry konflikt z królem po wydaniu tzw. Ustaw w Clarendon (1164), które podporządkowywały sprawy Kościoła władzy świeckiej.
Konstrukcja "Mordu w katedrze" jest prosta i przejrzysta.
Składa się z dwóch części rozdzielonych interludium - kazaniem Arcybiskupa, wygłoszonym w dzień Bożego Narodzenia 1170 roku.
Pisarz zafascynowany tragedią grecką zachował w swoim utworze tzw. trzy jedności (czasu, miejsca i akcji), wprowadza również chór kobiet z Canterbury. Skromną akcję połączył z liturgią bożonarodzeniowego obrzędu, próbując scalić jakże dawno zerwane ogniwa teatru misteryjnego.
Z tradycji średniowiecznego moralitetu przejął zasadę personifikacji myśli Tomasza Becketa pod postacią czterech kusicieli. Z doświadczeń współczesnych zbudował wstrząsającą scenę, gdy rycerze po zamordowaniu Arcybiskupa zwracają się w stylu wiecowych agitatorów do świadków aktu przemocy i gwałtu.
Utwór Eliota, znakomicie spolszczony przez Jerzego S. Sitę jest spójny z doświadczeniami i świadomością historyczną polskiego widza, uwrażliwionego na dramatycznie krzyżujące się racje państwa i racje Kościoła.
Autor "Wydrążonych ludzi", sięgając do głębokich pokładów kultury chrześcijańskiej, nie zamknął bowiem "Mordu w katedrze" tylko w systemie znaczeń religijnych. Zbudowany on jest z wielu warstw. Działa na wyobraźnię każdego, gdyż ukazuje dramat człowieka. Tomasz Becket Eliota to bohater samotny, skazany na nieuchronną śmierć. Podejmuje on walkę o prawo do niezależności myśli i własnego wyboru moralnego.
Wracając z wygnania do swoich wiernych ma świadomość, że naraża się na upokorzenie. Eliot pokazuje go w chwili gdy dojrzewa do śmierci i męczeństwa, odrzucając wyrafinowane pokusy ziemskiego zaspokojenia ambicji i perfidnie podsuwaną przez czwartego kusiciela wizję świętości. Proces ten dokonuje się w sytuacji zagrożenia. Rysuje ją przejmująco w swoim lamencie chór kobiet, porażonych jakże ludzkim strachem: "Tomaszu, Panie nasz, zostaw nas, pozwól nam być w naszych pokornych i brudnych ramach egzystencji. Zostaw nas, nie każ nam sprostać zagładzie domu, zagładzie Arcybiskupa, zagładzie świata".
Becket wybiera śmierć męczeńską, uzasadniając ją w swoim kazaniu zgodnie z wykładnią chrześcijańskiej doktryny wiary. Sens tego wyboru i sens śmierci dla ocalenia i zwielokrotnienia idei, której zabić się nie da, jest uniwersalny. Tak jak obłudne sofistyczne przemówienia do ludu czterech siepaczy uzasadniających mord duchowego przywódcy racją stanu i koniecznością, są nieomal publicystycznym ostrzeżeniem przed groźbą totalitarnego systemu władzy. (II Rycerz: "W niektórych wypadkach gwałt jest jedyną drogą dla umocnienia sprawiedliwości społecznej"). Eliot obdarzając oprawców Becketa współczesnym językiem politycznej frazeologii - był wtedy rok 1935 - wyraźnie zaznaczył, że dramat, jaki rozegrał się w Canterbury, zrodził się w sporze i w walce o wiarę.
/
Archidiecezja Gdańska