św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Błogosławiony, ten który służy Panu!

 

 

Księże Arcybiskupie Metropolito!

Księże Arcybiskupie Seniorze!

Księża Biskupi!

Bracia kapłani!

Umiłowani Bracia i Siostry!

 

Oto jest dzień, który dał nam Pan!

Dzień naszej duchowej jedności z umiłowanym Kardynałem Henrykiem. Księciem Kościoła. Arcybiskupem Metropolitą Wrocławskim Seniorem. Szafarzem sakramentalnych łask. Rozdawcą szczodrych darów swego miłującego serca. Szlachetnym synem polskiej ojczyzny.

Niewiele dni zbiegło od 17 października. To dzień i miesiąc Jego przyjścia na świat. W Wilnie – „mieście miłym”. 95 lat temu! Zgromadziliśmy się w Archikatedrze wrocławskiej z potrzeby naszych serc. Aby zaświadczyć o naszym szacunku, wdzięczności, miłości, czci, jaką darzymy Księdza Kardynała.

 

Pragniemy, Czcigodny Księże Kardynale, ofiarować Ci to, co najpiękniejsze. Eucharystię odprawioną w Twej intencji. Modlitwę dziękczynienia za jakże bogaty, żyzny plon Twego żywota. Kapłana, Biskupa, Kardynała, Sługi Ewangelii dla nadziei świata, naszego rodaka.

 

Ofiarować także modlitwę naszych serc o Boże błogosławieństwo na dalsze lata. O obecność Księdza Kardynała pośród nas – tak potrzebną. O Jego słowa – zawsze z radością i pożytkiem duchowym słuchane. O Jego zniewalający humor – ujmujący znak pogody Jego serca. O emanującą z Jego postawy radość życia – wielki przymiot Jego osobowości.

 

  1. Klejnoty naszej pamięci

Umiłowani!

W godzinie naszego spotkania wydobywamy motywy, wydarzenia, przeżycia, które łączą nas z Osobą Księdza Kardynała. Dla wielu z nas są to klejnoty naszej pamięci. Zapisane w niej na trwałe. Nie spłowiałe. Nie pokryte kurzem oddalenia. Świadectwo piękna i bogactwa osobowości Księdza Kardynała. Pasterza i przewodnika wielu na drogach trudnych czasów. Promotora nadziei i zawierzenia Temu, którego drogą idzie przez czas swego życia – Jezusa Chrystusa. Jakże dobrze do tego kapłańskiego i biskupiego żywota przylegają Pawłowe słowa z czytanego przed chwilą Listu do Filipian: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (Flp 4, 13).

 

W takiej godzinie jak ta, kierujemy nasze spojrzenie ku przeszłości. Patrzymy na wielobarwny witraż życia Księdza Kardynała. Wciąż komponowany i wzbogacany – czynami, dziełami, słowem, posługą kapłańską i arcypasterską.

 

Jest w tym wielobarwnym witrażu szczególny fragment. Nasycony emocją, sentymentem, promieniujący na bieg życia Księdza Kardynała. To Wilno i Wileńszczyzna. Jego najściślejsza ojczyzna. Jego ojcowizna. Tam stał jego rodzinny dom. Tam wszystko się zaczęło. Tam się stałem – takimi słowami pewnie nie raz Ksiądz Kardynał ujmował tamten czas: dzieciństwa, młodości. Czas wzrastania w tamten świat dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego przykrytego niegdyś dachem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jego historii, tradycji, tożsamości, obyczaju. Także kultury życia, języka – wielkiego skarbu ludzi tamtej leśnej, jeziornej krainy. Jej stołecznego miasta, Wilna, wsłuchanego w modlitwę swych licznych wież kościelnych. Tam z Ostrej Bramy „świeci” Cudowny Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej – Matki Miłosierdzia. „Miejsce spotkania z Matką Chrystusa i Kościoła, miejsce jedności wszystkich wierzących tego kraju” (św. Jan Paweł II, Wilno–Ostra Brama, 4 września 1993). Wilno naznaczone obecnością świętej Faustyny. To przez jej orędzie Jezus ujawnił głębię swego miłosierdzia. To tu powstał pierwszy obraz: „Jezu, ufam Tobie”. Najsławniejszy obraz XX wieku.

 

Jezu, ufam Tobie! – powtarzały te słowa tysiące mieszkańców tej ziemi, kiedy przyszedł czas wojny, krzywdy, ludzkich dramatów, nieszczęść. I to co przyszło później. Exodus tysięcy z Ojczyzny – ziemi przodków, ziemi pamięci. „Poszło z dymem” tak zatytułował swe wspomnienia z utraconej Wileńszczyzny słynny rzymski prałat. ks. Walerian Meysztowicz.

 

Ale to co utracone, co przez lata nieosiągalne, odcięte rubieżą nowych granic, trwało w sercach, w pamięci, w obyczaju, w kulturze codzienności. „Wszystko, piękno w mej dusz przez Wilno pieszczone” – tak mówił niegdyś Józef Piłsudski. Jakże mocno na drogach życia Księdza Kardynała dawał znać o sobie ten wileński siew.

 

To stamtąd wywiedziona została niezwykła grzeczność serca Księdza Kardynała. Jego kresowa gościnność, której tylu z nas, przybyszy do jego wrocławskiego biskupiego domu, doświadczało. Otwartość, umiejętność słuchania innych, bez wstępnego pytania o ich wyznanie czy polityczną barwę. Także znany nam wszystkim wileński ton jego wymowy. Echo wileńskiego świata. Utraconego, a przecież obecnego póki pamięć trwa i życie trwa.

 

  1. Początek biskupiej posługi

Był rok 1945. Henryk Gulbinowicz miał 22 lata. To wtedy rozpoczął się pierwszy etap jego życiowej drogi ze Wschodu na Zachód. Jej pierwsza stacja – Białystok. Największe miasto w tej części archidiecezji wileńskiej, przeciętej linią nowej granicy, po stronie powojennej Polski. To tu zatrzymał się wileński metropolita wygnaniec Romuald Jałbrzykowski. Instytucje diecezjalne. Seminarium arcybiskupie z gronem profesorów. Jednym z nich był ks. Michał Sopoćko, dziś błogosławiony, spowiednik i kierownik duchowy św. Faustyny. Splatał się wileński ton z białostockim „śledzikowaniem”. Święcenia kapłańskie otrzymane z rąk Metropolity Wileńskiego – 18 czerwca 1950 roku. Wikariat w Szudziałowie. Studia uniwersyteckie na KUL-u. Duszpasterstwo akademickie w białostockiej Akademii Medycznej.

 

Olsztyn. Nowy, dziesięcioletni przystanek w drodze ze Wschodu na Zachód. Wspólnota wiary złożona z wielu wątków, tradycji, miejsc osiedlenia. Także od wileńskiej strony. Był tam Ksiądz Kardynał rektorem seminarium warmińskiego „Hosianum”, kiedy na początku 1970 roku został mianowany przez Ojca świętego Pawła VI biskupem – administratorem apostolskim tej części archidiecezji wileńskiej, która znalazła się w powojennych granicach Polski.

Spóźnił się kilka godzin pociąg z Olsztyna – był mroźny, zimowy czas, w którym jechał biskup nominat. Na dworcu oczekiwała cierpliwie wileńska kapituła. 8 lutego 1970 roku w obrzędzie święceń biskupich położył na jego głowie swe dłonie – wzywając asystencji Ducha Świętego – Kardynał Prymas Stefan Wyszyński i współkonsekratorzy: biskupi Józef Drzazga i Kazimierz Majdański. Zaczynała się droga biskupiej posługi ks. Henryka Gulbinowicza, prawowitego następcy apostołów. Już trwa – 48 lat. Ad multos annos Księże Kardynale. Da Bóg, za dwa lata świętować będziemy jubileusz 50- lecia biskupstwa!

 

III. Wileńska melodia Jego głosu

Umiłowani !

Kiedy Ksiądz Kardynał otrzymywał sakrę biskupią byłem na ostatnim roku seminaryjnych studiów. Pamiętam pierwsze spotkanie z mym nowym biskupem, pierwszą rozmowę. Taka sama co dziś wileńska melodia Jego głosu. Ten sam serdeczny, na poły żartobliwy tok rozmowy, przychylny i serdeczny. 14 czerwca 1970 roku z Jego rąk otrzymałem święcenia kapłańskie. Było nas trzech. Dziś żyję tylko ja – świadek tamtego dnia. Ileż było na przestrzeni tego niemal półwiecza naszych spotkań, rozmów, telefonów, wspólnych godzin. Ksiądz Kardynał był współkonsekratorem na mojej sakrze biskupiej. Wiele razy miałem zaszczyt gościć Go, także na Podlasiu, w rodzinnej Bobrówce – choćby dwa lata temu, kiedy przewodniczył Mszy św. z okazji 25 rocznicy poświęcenia wspólnego dzieła mieszkańców mej rodzinnej wsi – kościoła pw. Matki Odkupiciela.

 

Jakże wiele na przestrzeni tych lat doświadczyłem od Księdza Kardynała dobra, zaufania, darów przyjaźni. Dobra się nie zmierzy, dobra się nie zważy, dobra się nie opisze nawet najzręczniejszym słowem. Dobro jest wielkim darem, który można tylko mierzyć miarą serca. Za ofiarowane dobro można tylko się modlić. Można tylko dziękować.

 

Jestem wzruszony, że za ten wielki wymiar dobra, jaki na przestrzeni niemal półwiecza otrzymałem od Księdza Kardynała mogę dziękować właśnie dziś, kiedy obchodzimy kardynalskie urodziny, w tej wrocławskiej archikatedrze, gdzie przez tyle lat zasiadał na stolicy Metropolitów Wrocławskich. Nachylam się z szacunkiem i wdzięcznością do Jego rąk. Proszę o błogosławieństwo na moją drogę, ile jeszcze jej Bóg da.

 

 

  1. Wiano pasterskich rządów

Umiłowani!

Na drogę biskupiej posługi Ksiądz Kardynał obrał hasło: Patientia et caritas – Cierpliwość i miłość. Wy wszyscy, drodzy Bracia i Siostry, byliście świadkami, jak te dwa terminy uzewnętrzniały się w czasie arcypasterskiej posługi Księdza Kardynała w archidiecezji i metropolii wrocławskiej. Rozpoczęła się 2 lutego 1976 roku uroczystym ingresem do Archikatedry pw. Jana Chrzciciela. To wtedy miał miejsce kolejny etap jego drogi ze Wchodu na Zachód – do piastowskiego Wrocławia. Zakończyła się 3 kwietnia 2004 roku, kiedy Ksiądz Kardynał przeszedł na emeryturę. Trwała 28 lat!

 

Pierwszy człon biskupiego zawołania: patientia – cierpliwość. Jakże przydatna cecha na czas trudny, którego na pasterskiej drodze Księdza Kardynała nie brakowało. W latach PRL-u, w stanie wojennym, w latach osiemdziesiątych. Cierpliwość skuteczna, kiedy trzeba było w relacjach z komunistyczną władzą wiele spraw kościelnych z trudem przepychać. Nie niecierpliwić się, kiedy przychodziły odmowy, cierpliwie czekać, ponawiać to, co zostało zatrzymane. Ksiądz Kardynał był mistrzem implikacji do rozgrywania tego typu spraw cnoty cierpliwości. To było narzędzie, które często przynosiło sukces. Szło w parze z umiejętność dialogu, spokojem serca.

 

A caritas – miłość? Jej przykłady rozbiłyby skutecznie miarę mojej homilii. Bo przecież cała posługa Księdza Kardynała, kapłana, biskupa była i jest motywowana imperatywem miłości. Do Boga w Trójcy Świętej Jedynego, Chrystusa, Jego Matki, Kościoła. Tej miłości o której mówi czytana dziś Ewangelia wzywająca do naszego zjednoczenia z Bogiem, do otwartego, szczerego, prostolinijnego dzielenia się tym, co posiadamy. Do obowiązku Miłości.

 

To ze źródła miłości wyrastały liczne dzieła duchowej i materialnej natury, które stanowią wielkie wiano długich pasterskich rządów Księdza Kardynała wrocławską archidiecezją. To miłość motywowała wysiłek Księdza Kardynała do scalania różnorodnych wątków losów ludzi tej ziemi, aby stworzyć spójną wspólnotę Kościoła na Dolnym Śląsku – zakorzenioną w wierze świętej, w Chrystusowej Ewangelii, także w tym, co Polskę stanowi. To wielka zasługa Księdza Kardynała, że mogliście, Bracia i Siostry, swoje chrześcijańskie, dolnośląskie oblicze ukazać Ojcu Świętemu, św. Janowi Pawłowi II, w czasie wrocławskich stacji Jego dwóch pielgrzymek do Ojczyzny. Tej pierwszej w 1983 roku i tej drugiej w 1997 roku, związanej z zakończeniem 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego.

 

  1. Cześć i chwała bohaterom

I jeszcze jeden kształt tej miłości, płynącej z głębi serca Księdza Kardynała. Miłość Ojczyzny. Jak złota nić wije się przez drogę Jego żywota. Miłość polskiego narodu, w którym się urodził, w którym się stał chrześcijaninem i obywatelem ojczyzny.

 

W swych młodych latach Ksiądz Kardynał był świadkiem jak ten naród w jego rodzinnej wileńskiej ziemi, był cierniem koronowany, dręczony, prześladowany, dyskryminowany. Dlatego, że był polski narodem. Był także świadkiem zmagań o wolność Ojczyzny niepodległościowych formacji. Za walkę o Niepodległą skazywanych na śmierć, na syberyjską poniewierkę, na więzienny los.

 

Białostocki czas. Także wtedy do młodego kleryka dochodziły wieści, o tym, że to bojowanie o Niepodległą nie zgasło. Trwało na biebrzańskich grądach, nad Bugiem, w różnych stronach Podlasia. Dziś nazywane epopeją Żołnierzy Wyklętych. To był dojmujący sygnał, że pragnienie wolności nie zostało stłumione, że jest niezbywalną wartością, która nie ginie z polskiego horyzontu.

 

Pamiętacie dobrze, Bracia i Siostry, postawę Księdza Kardynała w okresie stanu wojennego i później. Kiedy chciano zgasić siłą i represjami wiatr wolności, wiatr Solidarności, wiatr nadziei. Postawę czytelną i odważną. Pasterskim słowem upominał się o więzionych, internowanych, represjonowanych. Ileż dobra w ten czas wniósł Arcybiskupi Komitet Charytatywny. Ileż było działań ukrytych Księdza Kardynała, do dziś niewyjawionych, w służbie potrzebującym i prześladowanym. Przez obóz władzy był klasyfikowany jako jeden z „jastrzębi” pośród polskich biskupów. A to była przecie posługa miłości, zrodzona z serca ukształtowanego w szkole ojczyzny.

 

Mówię o tym w przeddzień Narodowego Święta Niepodległości. Jest Ksiądz Kardynał jednym z tych synów naszego narodu, którzy torowali drogę ku Niepodległej, dobrze zasłużyli się Ojczyźnie. To takich jak On witać winien gromki okrzyk: „Cześć i chwała bohaterom”. Przysługujący najdzielniejszym z dzielnych. Także na drodze pokojowej walki o Niepodległą.

 

Ojczyzna po latach odpłaciła Księdzu Kardynałowi Orderem Orła Białego – najwyższym, najszacowniejszym swym odznaczeniem. Natomiast św. Jan Paweł II włączył w 1985 roku Metropolitę Wrocławskiego do Kolegium Kardynałów. Obdarzał go swym wielkim zaufaniem. Gorącym braterskim uczuciem.

 

Zgromadzeni na modlitwie wdzięczności, raz jeszcze zaświadczamy, Księże Kardynale, o naszej miłości, o naszej wdzięczności, o naszym szacunku. Przyjmij to homagium naszych otwartych ku Tobie serc. Biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych, wspólnoty wiernych. Wszystkich, którzy tu przyszli dla Ciebie i do Ciebie.

 

Ofiarujemy ci naszą modlitwę. Ofiarujemy też ten duchowy wieniec utworzony z naszych otwartych ku Tobie serc. Wplatamy weń kwiaty zebrane z odciśniętych na zawsze w Twej pamięci „pagórków leśnych, z łąk zielonych, szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych” i te co wzrosły w bujnym ogrodzie dolnośląskiej ziemi, która stała się Twoją Ojczyzną z wyboru – umiłowaną.

 

Niechaj Twój Anioł Stróż strzeże dalej Twego żywota. Niech Cię prowadzi drogą, którą szedłeś przez lata. Niech szlak tej drogi rozświetla miłosierdzia znak świetlany – od Wilna, od Ostrej Bramy. Idź dalej ta drogą, Księże Kardynale – w Imię Pańskie.

Amen!

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00