Niechaj nas zawsze Pan Bóg błogosławi

 

 

Wielebny Księżne Prałacie Danielu, proboszczu Parafii Chrystusa Króla i błogosławionej siostry Alicji Kotowskiej w Wejherowie, budowniczy parafialnej świątyni – Sanktuarium Męczeństwa, pomnika wiary i miłości – męczenników Piaśnicy!

Drodzy Bracia w kapłaństwie!

Panie Prezydencie Wejherowa!

Panowie Wójtowie Gmin Wejherowo i Krokowa!

Bracia i Siostry ze Stowarzyszenia „Rodzina Piaśnicka” pełniący z oddaniem służbę pamięci o zbrodni piaśnickiej i jej ofiarach!

Żołnierze z 18 Wojskowego Oddziału Gospodarczego oraz Batalionu Dowodzenia Marynarki Wojennej ze swymi pocztami sztandarowymi!

Dziennikarze, publicyści, regionaliści podejmujący w imię prawdy oraz moralnej i zawodowej powinności tematykę związaną z martyrologium Pomorza Gdańskiego i Kaszub, aby nie zagasła, aby nie przyćmił jej mijający czas!

Drodzy Braci i Siostry, wspólnoto wejherowskich parafii i Archidiecezji Gdańskiej, pośród nich członkowie rodzin ofiar zbrodni, niosący o nich pamięć – bolesny, trwały motyw waszych tradycji rodzinnych.

Umiłowani!

 

Znowu jesteśmy razem na modlitwie narodowej i pomorskiej pamięci. Powtarzanej z roku na rok w tym miejscu – w leśnej Kaplicy Sanktuarium Piaśnickiego. Odmawianej także przy różnych okazjach w świątyniach Wejherowa i Archidiecezji gdańskiej. Ofiarowanej tym, którzy stali się ofiarami okrutnej zbrodni ludobójstwa, dokonanej jesienią 1939 roku przez Niemców w okolicach wsi Wielka Piaśnica i Mała Piaśnica. Jej niemym świadkiem były piaśnickie lasy. Zbrodnia ta była jedną z najbardziej tragicznych, mrocznych kart historii Pomorza Gdańskiego. Więcej – Polski.

 

To jeden z okrutnych przykładów misterium iniquitatis – misterium nieprawości. W 1939 roku i w późniejszych latach ogarnięta nim została nasza Ojczyzna. Zaatakowana przez dwa zbrodnicze systemy, niemiecką III Rzeszę i komunistyczny Związek Sowiecki. Oba wsparte na bezbożnych, ateistycznych ideologiach, które negowały Chrystusowe prawo miłości, chciały odwrócić bieg europejskiej historii, poniżyć i podeptać człowieka stworzonego na obraz Boga, odkupionego zbawczą ofiarą Chrystusa.

 

Te zbrodnicze ideologie zainfekowały świadomość wielu obywateli tych dwu państw. Znajdowały zwolenników, a często entuzjastów. W III Rzeszy narastał – podsycany przez polityczny system – duch rewanżyzmu, którego adresatem była Polska. Głoszono, że jest niewarta niepodległego bytu. Że to niegodny szacunku twór traktatu wersalskiego!

 

Zdaniem historyków właśnie Pomorze Gdańskie stało się terenem szczególnie agresywnych, wymierzonych w Polską niepodległość, działań tzw. V kolumny. Zaczadzenia nienawiścią umysłów mniejszości niemieckiej. Nieposkromioną falą nienawiść ta wybuchnie po wkroczeniu wojsk niemieckich. Uderzy krwawo w Polaków. Często sąsiadów zza między, z tej samej wsi. Przysporzy ochotników dla Selbstschutzu, paramilitarnej organizacji wspomagającej z zapałem niemieckie służby bezpieczeństwa. Jakże wiele takich przykładów w wojennej historii Pomorza. Jeszcze przed jej wybuchem przy pomocy polskich obywateli narodowości niemieckiej, powstawały wykazy nazwisk Polaków, których uważano za patriotów polskiej ojczyzny, reprezentantów pomorskich elit. To wtedy został przesądzony ich los. Dopełniony tu, w Piaśnicy, w pomorskim holocaustem.

 

  1. Ponieśli śmierć, bo byli wierni Polsce

Umiłowani!

Pierwsze czytanie z Księgi Rodzaju mówi o stworzeniu niewiasty, o ustanowionym już wtedy w raju Bożym rozrządzeniem o ich wzajemnym trwałym, nierozerwalnym związku, tak, że „stają się jednym ciałem”. W Ewangelii według św. Marka, Jezus to Boże rozrządzenie potwierdza. Wydobywa z niego to co najważniejsze, co przez wieki trwa w nauce Kościoła – „Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. Ukazuje prymat wierności.

 

W wypadku małżeństwa obowiązek wierności wyrasta na gruncie miłości i odpowiedzialności. Na ochronie tego co jest owocem miłości – rodziny. Słowo wierność najtrafniej wyraża relacje Boga z człowiekiem („Wierny jest Bóg, który powołał was do współuczestnictwa z Synem swoim, Jezusem Chrystusem, 1 Kor 1,9). Ujmuje także postawę Chrystusa. Jego wierność do końca rozrządzeniu Boga Ojca. Wynikający z niego imperatyw miłości: „Umiłowawszy swoich, do końca ich umiłował” (J 13,1) .

Wierność wiele ma imion. Jest wspaniałym przymiotem ludzkiego serca, u sumienia, postawy. Mamy być wierni Bogu, Kościołowi, rodzinie, Ojczyźnie. Mamy być wierni wartościom, które tworzą duchowy i moralny profil człowieka.

 

 „Bądź wierny. Idź!” – takim wskazaniem Zbigniew Herbert wieńczy swój słynny wiersz Przesłanie Pana Cogito. Wyraża nim przekonanie, że imperatyw wierności nie zawiedzie. Wskaż właściwy kierunek powziętej drogi, taki, który nie zawiedzie na manowce nikczemności i zdrady.

 

Ludźmi wiernymi byli ci, którzy wtedy ponieśli śmierć w Piaśnicy. To nie byli żołnierze walczący z bronią w ręku w obronie zaatakowanej przez najeźdźcę Ojczyzny. To nie byli spiskowcy – był to przecież początek okupacji niemieckiej – zmawiający się do podziemnej walki. Ponieśli śmierć, bo byli wierni – Polsce. Swej Ojczyźnie. Ludzie ukształtowani w polskich rodzinach, w kręgu polskiej kultury, obyczaju, historycznej pamięci. Wypowiadanej w polskim języku Chrystusowej Ewangelii. Rozmaitych zawodów, powołań: księża, urzędnicy, nauczyciele prawnicy, kupcy, rzemieślnicy. Członkowie Polskiego Związku Zachodniego, który Niemcy uznali za organizację wrogą III Rzeszy. Pomorska inteligencja. Jak tamci, z katyńskich dołów: oficerowie Wojska Polskiego i oficerowie rezerwy; w cywilu elita narodu.

 

I ci z Piaśnicy, i tamci z Katynia i innych miejsc sowieckiej zbrodni zawinili tylko jednym. Byli Polakami. Byli dziećmi narodu, który w zamierzeniach najeźdźców – poprzez zaplanowaną i skutecznie realizowaną zagładę elit – miał utracić swą historyczna tożsamość, stać się narodem bez pamięci, bez kultury, bez historii. Narodem pariasów i niewolników.

 

Taki był zamysł. Taki był cel przywiezienia tu do Puszczy Darżlubskiej na stracenie obywateli Rzeczypospolitej z powiatów morskiego, kartuskiego, kościerskiego, z Gdyni, Pucka, Wejherowa, z i innych pomorskich miast. Wiernych Bogu i Polsce. Wiernych, aż do męczeńskiej śmierci.

 

Zginęli nie tylko oni. Transportami kolejowymi przywożono do Wejherowa osoby więzione w obozach odosobnienia na terenie III Rzeszy.

 

Wśród nich były całe rodziny Polaków zamieszkujących od lat w Niemczech, którzy nie chcieli się wyrzec swej polskości. Byli Niemcy, przeciwnicy i krytycy narodowego socjalizmu. Żydzi, obywatele III Rzeszy. Pacjenci szpitali psychiatrycznych, stanowiący zagrożenie dla czystości rasowej narodu niemieckiego.

Byli… Ofiary misterium iniquitatis. Ofiary nienawiści. Ofiary zbrodniczego systemu, który w imię szatańskiej pychy, zanegował Boże prawo miłości, przestał czerpać z Bożego źródła, przekreślił ludzie braterstwo…

 

A przecież przyszedł czas strachu przed odpowiedzialnością, czas zacierania śladów zbrodni. Latem 1944 roku, w obliczu nadciągającej nieuchronnie wojennej klęski III Rzeszy, w miejscu zbrodni zapłonęły wielkie paleniska, rozpoczęła się trwający kilka tygodni proceder otwierania zbiorowych mogił, palenia wydobytych z nich ciał. Okolicę przenikał porażający swą wonią dym. Wykonawcami była grupa więźniów w obozowych pasiakach, z kajdanami na nogach, przywieziona z obozu koncentracyjnego Stutthof. Jakże wielka to była praca, skoro z szacunkowej liczby dwunastu-czternastu tysięcy ofiar ludobójstwa w lasach piaśnickich, po wojnie, jesienią 1946 roku, odnaleziono ledwie trzysta pięć zwłok, które nie uległy spopieleniu. Oczywiście ci, co te katorżnicza pracę wykonywali, powiększyli liczbę ofiar piaśnickiej zbrodni. Pomorskiego mitserium iniquitatis.

 

  1. „Przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania i chwały”

Umiłowani!

W drugim czytaniu dzisiejszej Mszy świętej wysłuchaliśmy fragmentu Listu świętego Pawła Apostoła do Hebrajczyków, przywołującego obraz Jezusa, „chwałą i czcią uhonorowanego za cierpienia śmierci, iż z łaski Bożej za wszystkich zaznał śmierci”. Przewodnika na drogach zbawienia ludzi, „udoskonalonego przez cierpienie”. Jaśniejącego znaku nadziei do którego zapewne uciekało się wielu z tych, którzy wtedy, w piaśnickim lesie stanęli przed bramą śmierci.

 

Ludzi nadziei. Ludzi, którzy wtedy, nad dołami śmierci, w swej ostatniej, godzinie, wewnętrzną intuicją, rozpoznali miarę wyznaczoną złu. Miarę tajemnicy Chrystusowego odkupienia zakorzenioną mocno w ludzkiej egzystencji. Pisał o tym św. Jan Paweł II w swej książce Pamięć i tożsamość. W dziejach ludów i narodów, „które przeszły przez próbę systemów totalitarnych i prześladowań za wiarę” odkrywał i dostrzegał zwycięską obecność krzyż Chrystusowego” – źródła duchowej samoobrony, rękojmi ostatecznego zwycięstwa.

 

„Przez krzyż i śmierć do zmartwychwstania i chwały” – wedle tej dewizy Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstanek ułożyło się życie siostry Alicji Kotowskiej, przełożonej wejherowskiego konwentu i dyrektorki Gimnazjum i Liceum Żeńskiego. Jego ziemski kres – wiemy o tym dobrze – miał miejsce tu, w Piaśnicy. To ją, służebnicę Pańską, oddaną swemu powołaniu zakonnemu i pedagogicznemu, wyniósł w 1999 roku św. Jan Paweł II do chwały ołtarzy. Pierwszą pośród Męczenników Piaśnickich. Dziś błogosławiona Alicja jest Współpatronką Parafii i Świątyni – sanktuarium Męczenników Piaśnickich. Raz jeszcze z szacunkiem i wdzięcznością pozdrawiam, ks. prałata Daniela Nowaka, budowniczego świątyni, kustosza tego sanktuarium, stróża pamięci o ludobójstwie w piaśnickich lasach. Błogosławiona Alicja. Wspomożycielka w niebieskiej Ojczyźnie Wejherowa. Jedna z pięciorga Męczenników Pomorza Gdańskiego w gronie beatyfikowanych 108 Męczenników II wojny światowej. Obok Męczenników Stuthoffu, kapłanów w służbie naszych rodaków w Wolnym Mieście Gdańsku: błogosławionych księży Góreckiego, Komorowskiego, Rogaczewskiego. Obok błogosławionego księdza komandora podporucznika Władysława Miegonia, męczennika Dachau, duszpasterza marynarzy, budowniczego świątyni marynarzy pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Gdyni-Oksywiu. Przed kilku dnami żegnaliśmy w nim doczesne szczątki admirała Józefa Unruga i jego małżonki Zofii.. Dowódcę polskiej floty. Wielkiego patriotę. Jednego tych dumnych polskich orłów, których doczesne szczątki, spoczywające przez lata w obcej ziemi, przybywają do gniazda Ojczyzny, aby pośród swoich oczekiwać chwały godziny Zmartwychwstania.

 

To w piaśnickim lesie otworzyła się wieczność dla dziewięciu jezuitów. To tu dopełniła się część wielkiego martyrologium kapłanów diecezji chełmińskiej – 356 ofiar niemieckiego ludobójstwa. 53 z nich zginęło w Piaśnicy. Zamordowanych za to, że swą kapłańska posługę w Imię Chrystusa pełnili we wspólnocie polskiej ojczyzny. Księża: Anastazy Kręcki, Sługa Boży, proboszcz ze Strzelna, Bolesław Witkowski - proboszcz z Mechowa.

 

III. Rok rozbudzania historycznej pamięci

Umiłowani!

Nasze tegoroczne modlitewne spotkanie ma miejsce w szczególnym roku. Wspólnota polskiego narodu, a wraz z nią Kościół, czci setną rocznicę odzyskania Niepodległości. To rok refleksji o trudnej drodze tego stulecia. O ludziach, którzy Niepodległość Ojczyzny zdobywali. Gmach wolności wznosili i utwierdzali. Niepodległego bytu Rzeczypospolitej bronili. O tych, co w drodze ku Niepodległej nie ustali mimo opresji niemieckiego i komunistycznego zniewolenia. O ludziach nadziei. O ludziach zawierzenia temu, co Polskę stanowi.

 

To rok rozbudzania historycznej pamięci. Ukazywania jej niezbędności dla naszego polskiego dziś, naszych postaw, wyborów. Także dla Polski jutra, dla edukacji młodych pokoleń. Aby nie uległy mirażom, że można żyć w świecie bez historii, bez tradycji, bez zakorzeniania w domu ojczyzny.

 

W tej rocznicowej edukacji trzeba szczególnie pamiętać o martyrologii narodu: o Piaśnicy, Auschwitz, o Golgocie Wschodu, tragedii Wołynia, rzezi Woli, losie Żołnierzy Wyklętych, ofiarach Grudnia 70 roku… Więcej: trzeba wsłuchiwać się w ich głos, w ich wołanie, w ich świadectwo. Oni wciąż nam mówią, o tym, jaka wielka była cena polskiej wolności. Jak wielka była ich ofiara. Ostrzegają, żeby tego daru wolności nie marnotrawić, aby zachować narodową czujność, nie dać się zwieść ułudom poprawności politycznej, strzec polskich spraw, pamiętając, że ich puls bije nad Wisłą, a nie gdzie indziej.

 

Nasz niebieski Ojciec uczy nas przebaczania. Każdego dna deklarujemy to w naszej modlitwie. Ale przebaczenie nie przekreśla obowiązku pamięci. Powinności pamięci. Wrażliwości pamięci.

 

Wiecie o tym dobrze, bo pamiętacie. I ta pamięć jest trwała, żywa, nie słabnąca, nie okazjonalna. W tym miejscu i w wejherowskiej świątyni trwa modlitwa pamięci, empatii, wierności. Szukacie też innych form, tego zakorzeniana pamięci o Piaśnicy w młodym pokoleniu: biegi pamięci, rajdy rowerowe, konkursy. Chwała organizatorom, chwała uczestnikom... Chwała i dziękczynienie.

 

Umiłowani!

Modlitwa dzisiejszego dnia przypada na liturgiczne wspomnienie Matki Bożej Różańcowej. Dzień 7 października to rocznica zwycięstwa floty chrześcijańskiej nad Turkami w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 roku, które powstrzymało agresję islamu na Europę. Przypisywanie skuteczności modlitwy różańcowej do której Papież Pius V wezwał wtedy chrześcijański świat.

 

Pamiętajmy o tej pięknej ewangelicznej październikowej modlitwie ożywiającej naszą miłość do Matki Bożej. A Maryi, Pani i Królowej polskich serc, pośredniczce łask, polećmy naszą modlitwę w intencji ofiar piaśnickiej zbrodni. A także tych wszystkich, którzy pamięć o niej utrwalają. Amen!