św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Cześć Maryi, część i chwała,

Panie świętej cześć!

Śpiewaj, śpiewaj, ziemio cała,

hołd Jej spiesz się nieść.

 

Drodzy Kapłani wszystkich stopni i godności na czele z Księdzem Proboszczem Bazyliki Mariackiej!

Panie Wojewodo!

Drogie Siostry Zakonne!

Przedstawiciele struktur życia miejskiego, społecznego, obywatelskiego!

Żołnierze Wojska Polskiego obchodzący dziś swoje święto!

Czcigodni kombatanci żołnierskich dróg ku Niepodległej!

Umiłowani Bracia i Siostry!

 

Dziś wielka uroczystość Kościoła – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny. Ewangelia według Św. Łukasza towarzyszy Maryi, która wędruje do domu swej kuzynki Elżbiety, żony Zachariasza. Aby ją odwiedzić. Uczestniczyć w radości jej błogosławionego stanu, na który długo oczekiwała.

 

Słuchamy słów pozdrowienia wypowiedzianego na widok Maryi przez Elżbietę: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twego łona”. Rozpoznała wielkość Tej, która przybyła do niej w odwiedziny. Wybranej na Matkę Bożego Syna. Także dzieciątko, które Elżbieta nosiła w swym łonie, z radością poruszyło się, kiedy Maryja wypowiedziała słowa powitania. To dzieciątko to przyszły św. Jan Chrzciciel. Wielki prorok, który będzie zapowiadał wypełnienie się obietnic mesjańskich, nadejście Jezusa, „Baranka Bożego, który gładzi grzechy świata” (J 1, 29. 36). W ludzkich sercach będzie dla Niego przygotowywał drogę.

 

Słuchamy słów Maryi w odpowiedzi na słowa Elżbiety. Słów pokory i uwielbienia dla Boga za wielki dar łaski, który otrzymała: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. Bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej” (Łk 1, 47). Bóg odmienił Jej życie, los, włączył Ją w historię zbawienia: „Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny” (Łk 1, 48).

 

  1. Naszym przeznaczeniem jest Niebo

Kościół ukazuje dziś jedną z tych wielkich spraw, jakie z Bożego rozrządzenia stały się udziałem Maryi. Prawdę wiary o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Ogłoszoną w 1950 roku przez Czcigodnego Sługę Bożego Papieża Piusa XII, jako „prawdę przez Boga objawioną, że Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja, po dopełnieniu życia ziemskiego z ciałem i duszą została wzięta do nieba”.

 

Ta prawda wiary mówi nam, że życie Najświętszej Maryi Panny w sposób doskonały zjednoczyło się z życiem Jezusa. To Maryja Boga na świat przyniosła. Była Jego ziemską Matką. Miała swój udział w Jego ofierze odkupienia. Na Golgocie, w ostatniej godzinie swego Syna otrzymała odeń wskazanie, aby stała się Matką Jana, umiłowanego ucznia Jezusowego. A poprzez niego Matką nas wszystkich. Matką Kościoła, Matką ludów i narodów. Dlatego też – takie było odwieczne przekonanie ludu chrześcijańskiego – „Maryja doskonale zjednoczona z życiem Jezusa i z dziełem zbawienia, dzieli z duszą i ciałem Jego przeznaczenie także w niebie” (Jan Paweł II, Maryja w tajemnicy Chrystusa i Kościoła, Watykan 1998).

 

Maryja Wniebowzięta uświadamia także nam – wędrowcom drogami doczesności – że naszym przeznaczeniem jest niebo. A czym ono jest? Doskonałym życiem z Trójcą Święta, a także z Wniebowziętą Maryją, z aniołami i wszystkimi świętymi. Niebo to ostateczny cel i spełnienie najgłębszych dążeń człowieka. To stan najwyższego i ostatecznego szczęścia. To widzenie Boga, „takim, jaki jest” (1 J 3,2) – twarzą w twarz (por. KKK 1023-1024).

 

Umiłowani Bracia i Siostry!

Pierwsze czytanie przynosi nam obraz Apokaliptycznej Niewiasty obleczonej w słońce, z księżycem pod jej stopami, z wieńcem z gwiazd dwunastu nad głową. To figura Maryi. Uroczystość Jej Wniebowzięcia uświadamia nam, że Maryja, pierwsza z rodzaju ludzkiego, uczestniczy już w sposób rzeczywisty w niebieskim życiu Chrystusa Zmartwychwstałego. Że jej chwalebne Wniebowzięcie uprzedza nadejście dnia, kiedy Bóg udzieli naszemu przemienionemu ciału niezniszczalnego życia, ponownie łącząc je z duszą. Dnia ostatecznego. Dnia naszego zmartwychwstania (por. KKK 1016).

 

Umiłowani!

Dzisiejsza uroczystość przynosi szczególną radość naszej wspólnocie parafialnej, skupionej wokół tej wspaniałej, monumentalnej świątyni noszącej wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Stanowi szczególny znak w scenerii naszego Miasta. Przemawiający nie tylko głosem potężnych murów i wieżyc. Nie tylko bogactwem i pięknem religijnych dzieł przeszłości, świadectw wiary gdańskich pokoleń. Jakże wiele ich – mimo wojennych kataklizmów, zniszczeń, rabunków – zdobi jej wnętrze. Zabiegał z oddaniem i pasją o ich powrót do Bazyliki Mariackiej wasz długoletni Proboszcz, śp. Ks. infułat Stanisław Bogdanowicz.

 

Przemawia do pokoleń także swoim wezwaniem. Poprzez nie ukazuje obecność Maryi na gdańskiej drodze historii. Obecność w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Były to tajemnice bolesne. Kiedy milkła w tych murach pieśń chwały dedykowana Maryi. Kiedy te mury kruszyły się i waliły w szale bezrozumnego niszczenia. Były to także tajemnice radosne i chwalebne. Wydarzenia, których pamięć nie gaśnie. Wspomnę jedno z nich. Dzień 12 czerwca 1997 roku, kiedy Bazylikę Mariacką nawiedził św. Jan Paweł II. Papież bezgranicznego zawierzenia Maryi na drodze swej kapłańskiej, biskupiej, a później papieskiej posługi. Totus Tuus. Cały Twój Maryjo!

 

Znacie, Bracia i Siostry, liczne wizerunki Matki Pana w Bazylice Wniebowzięcia. Szukacie u Niej wspomożenia, pocieszenia, dobrej rady, tchnienia matczynej miłości. Powierzacie jej swoje problemy. Osobiste, rodzinne. Także te, które dotyczą wspólnoty Kościoła i spraw Ojczyzny. Wypowiadane szczególnie przed Gdańską Piękną Madonną. Przed wizerunkiem Jasnogórskiej Czarnej Madonny. Ostrobramskiej Matce Miłosierdzia powierzyliśmy pamięć o ofiarach tragedii smoleńskiej.

 

Dziś, w uroczystość Wniebowzięcia zwaną także dniem Matki Bożej Zielnej przynosimy Maryi bukiety z polnych kwiatów i zbóż. Ten piękny zwyczaj wspiera się o starożytny, apokryficzny przekaz. Mówi on o tym, że po chwalebnym Zaśnięciu Matki Chrystusowej apostołowie i uczniowie Jezusa zamiast ciała Maryi znaleźli bukiet kwiatów. Znak, że ta, „która Boga nam na świat przyniosła” – nazywana najpiękniejszym kwiatem ziemi – z ciałem i duszą została przyjęta do Jego niebieskiej chwały.

 

  1. Potrzeba ludzi mocnych sercem

Umiłowani!

Uroczystość Wniebowzięcia NMP wieńczy drogę wielu pielgrzymek. Szczególnie tych, które podążają na Jasną Górę. Dziś z udziałem Księży Biskupów i rzeszy pielgrzymów sprawowana będzie tam Msza św. o Matce Bożej. Pośród pielgrzymów, którzy z wielu stron Ojczyzny zdążali upalnymi drogami sierpnia do Kany naszego narodu są także pielgrzymi z naszej Archidiecezji. Wyruszyli w najdłuższą pielgrzymią drogę – z Helu.

 

Swoją wędrówką, modlitwą, pielgrzymią pieśnią, mówili tym, których na swej drodze napotykali, że tu, nad morskim brzegiem, na Pomorzu Gdańskim, na Kaszubach – My trzymomy z Bogiem. W naszą modlitwę wdzięczności włączmy trud ich pielgrzymowania. Dziękujmy za ich radość i duchową pogodę. Za ich świadectwo, dawane Bogu i bliźnim spotykanym w drodze. Za głoszenie Ewangelii obecności. Za czystość serc, z którymi wyruszyli w żmudną drogę. Za czas ascezy, wyrzeczeń, fizycznego wysiłku. Za rekolekcje odprawiane na pielgrzymim czasu.

 

Niechaj te wartości rozpoznane w pielgrzymiej drodze przenoszą w swoje w środowiska pracy, nauki, w życie wspólnotowe, społeczne, polityczne.

 

W tym roku minęło 19 lat od Pielgrzymki Ojca Świętego szlakiem ośmiu błogosławieństw. Od jej pomorskiej stacji. Ileż wiele przez te dwie dekady nastąpiło w życiu naszej ojczyzny zmian. A przecież w najmniejszym stopniu nie straciły swej aktualności słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego w Sopocie, 5 czerwca 1999 roku: „Dzisiaj potrzeba światu i Polsce ludzi mocnych sercem, którzy w pokorze służą i miłują, błogosławią, a nie złorzeczą i błogosławieństwem ziemię zdobywają”. A także te: „Przyszłości nie da się zbudować bez odniesienia do źródła wszelkiej miłości, jakim jest Bóg, który «tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”.

 


III. Czyn wyrosły z miłości Ojczyny

W naszej Ojczyźnie uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny splata się ze sprawami narodu, z jego dziejową drogą, z obecnością na nich Matki Chrystusowej, „łaski pełnej” – przez którą znaleźliśmy łaskę u Pana.

 

Dziś w szczególny sposób wracamy do jednego motywu polskich dziejów. Powstrzymania nawały bolszewickiej w sierpniu 1920 roku. Określanej mianem Cudu nad Wisłą. My starsi pamiętamy, jak tą pamięć krzywdzono w latach PRL-u. Spychano w cień, tłumiono, wręcz bezczeszczono. Od ćwierćwiecza powraca. Pamięć o historiozoficznym wymiarze tamtego zwycięstwa. Także o jego wymiarze religijnym wyrosłym z zawierzenia w tamtych dniach naszego losu Chrystusowi i Jego Matce.

 

Nie ma już pośród żyjących nikogo, kto był uczestnikiem tamtych zmagań. A przecież dobrze pamiętam – byłem wtedy biskupem polowym WP – jak 19 lat temu, 13 czerwca 1999 roku, na Cmentarzu Wojennym w Radzyminie, zebrała się gromadka sędziwych weteranów wojny 1920 roku, aby przywitać tam Ojca świętego Jana Pawła II, który ten cmentarz nawiedził, modlił się na grobach poległych. Wyznał wtedy, że przybył tam z wdzięcznością, „jak gdyby – to jego słowa – spłacając dług za to, co od nich otrzymałem”. Ocalenie polskiej wolności!

 

Wojna 1920 roku. Można zapytać: Gdzie byśmy byli i czy byśmy byli, gdybyśmy wtedy, w 1920 roku tamtą wojnę przegrali. Gdyby bolszewicki sierp i młot pokonał polskiego Białego Orła. Gdyby ziściły się bolszewickie zamierzenia. Gdzie byśmy się znaleźli. Nie tylko my. Także Europa.

 

Spełzły na niczym tamte zamiary. Sowiecka agresja Została zatrzyma na podwarszawskiej równinie murem żołnierskich batalionów Armii Ochotniczej. Niezdobyty został Lwów – semper fidelis. Za dwa dni, 17 sierpnia, minie 98 rocznica obrony podlwowskiego Zadwórza. Polskich Termopil tamtej wojny. Spośród 330 obrońców tej kresowej reduty 319 poległo lub zginęło rozsiekanych przez Kozaków Budionnego po zakończeniu walki.

 

Zwycięstwa w Bitwie Warszawskiej upatrywano we wstawienniczej obecności Matki Bożej. Byli tacy, co spostrzegli Jej postać jaśniejącą na firmamencie nieba.

 

Także we Lwowie płynęła wstawiennicza modlitwa przed Wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej w Archikatedrze Lwowskiej. Tym samym, przed którym król Jan Kazimierz proklamował królewskie panowanie Maryi w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.

 

„Za wpojoną miłość ojczyzny płacę miłością serca” – to często przywoływane słowa ks. Ignacego Skorupki, poległego pod Ossowem, kapelana Armii Ochotniczej. Zwycięstwo odniesione w 1920 roku rozpalało miłość serc ku Ojczyźnie pierwszego pokolenia Polski Niepodległej.

 

Czerpiąc z niego, budowała swoją tożsamość, etos wolności. Zwycięstwo to stanowiło stabilny, twardy grunt na którym wznoszono gmach Niepodległej.

 

Przypomnę, że przed kilkunastu dniami przy Bramie Oliwskiej poświęciłem Pomnik – głaz - Żołnierzy Wyklętych, utrwalający pamięć „tych, którzy w latach 1944-1963 kontynuowali walkę o niepodległą Polskę w formacjach podziemia antykomunistycznego”. Znak wdzięczności „za ich miłość do ojczyzny i do Boga. Za wytrwałość pomimo braku nadziei. Za wierność wartościom i umiłowanie wolności. Za męstwo i ofiarność. Za to, że zachowali się jak trzeba i byli wierni Polsce aż po ofiarę życia”. Pomnik dedykowany także przyszłym pokoleniom, „aby pamiętały, że walka o wolność gdy się raz zaczyna, z ojca krwią spada dziedzictwem na syna”.

 

Zwycięstwo 1920. Wielka wartość naszej historii współczesnej. W latach II Rzeczypospolitej wzniesiono świątynie - wota dedykowane Matce Bosej Zwycięskiej. W Warszawie na Kamionku, w Białymstoku. W czasach komunistycznego zniewolenia niosły pamięć o tamtym żołnierskim i obywatelskim czynie, o Maryi – wspomożycielce wiktorii 1920 roku. Za dwa lata jej setna rocznica. Godna wielkiego upamiętnienia. Triumfalnego łuku na prawobrzeżnej, mazowieckiej równinie. Dla wdzięcznej pamięci o ofiarnym czynie przodków naszych wyrosłym z miłości Ojczyzny.

 

  1. Prosto do Nieba czwórkami szli

Umiłowani Bracia i Siostry!

Wracamy dziś – w roku stulecia odzyskanie Niepodległości – do przeszłych zdarzeń. Nie są muzealnym reliktem przeszłości. Są wciąż ważne dla naszego dziś. Dla naszego jutra. Każde nowe polskie pokolenie musi dobrze przerobić lekcję historycznej pamięci. Przyswoić i zrozumieć jej wartość. Rozpoznać istotne cechy naszej historycznej i kulturowej tożsamości. A są nimi: Miłość ojczyzny. Wierność chrześcijańskiej tradycji. Poczucie wartości naszej dziejowej drogi. Nie zamąciło jej tak wiele pokus, zagrożeń, knowań. W jej religijnym nurcie poczesne miejsce zajmuje maryjny rys. Miłość dzieci polskiej Ojczyzny do swej Matki i Królowej – Maryi Wniebowziętej.

 

„Zwycięstwo jeśli przyjdzie, przyjdzie przez Maryję” – tak wieszczył kardynał August Hlond, kiedy po zakończeniu II wojny światowej Polska znalazła się w okowach komunistycznego zniewolenia. Polska wspólnota wiary otworzyła swe serca na te profetyczne słowa. Zaufała i zawierzyła im. Towarzyszą nam w naszej drodze. Wciąż stanowią naszą duchową tarczę. Która nas osłania i broni. Przed zainfekowaniem duchową bylejakością. Przed oddziaływaniem liberalnego i lewicowego totalitaryzmu, który bardzo się stara, aby podporządkować swemu ateistycznemu dyktatowi szerokie obszary życia społecznego, poglądów, obyczajów, propagować kulturę egoizmu i indywidualizmu, przed której zgubnym wpływem tak dobitnie przestrzega Ojciec Święty Franciszek.

 

Mamy świadomość własnej wartości. Także narodową dumę. Nie wynika w najmniejszym stopniu z pewnej siebie megalomanii. Nie stanowi tylko prostej odpowiedzi na pedagogikę wstydu, którą próbowano przerabiać na tkance najnowszej historii.

 

Wynika z realizmu. Z rozpoznania naszej narodowej tożsamości. Ze świadomości, że jest wsparta o świat Bożych wartości. Dla naszej polskiej drogi nie potrzebujemy liberalnych korepetytorów. Nie potrzebujemy przerabiania ćwiczeń z poprawności politycznej. Ani szukania mentorów dla naszych polskich spraw w europejskich instytucjach i stolicach. Czego więc potrzebujemy?

 

Potrzebujemy pilnie jednego: uporządkowania polskich serc, powrotu do kultury społecznej solidarności. Polega ona na tym, aby w drugim człowieku, w konkurencie z innego politycznego obozu, nie widzieć wrogiego, obrzucanego inwektywami przeciwnika. Tylko współbrata w polskim narodzie, w pracy i służbie dla Ojczyzny.

 

Potrzebujemy także tego, aby z polskiego sporu politycznego definitywnie wykluczyć element moralnego nihilizmu, totalnej negacji, bojkotu i potwarzy, także fałszywego – propagowanego z zacietrzewieniem – przekonania, że zagrożenie dla demokracji stanowią ci, którym ster nawy państwowej przekazał właśnie demokratyczny wybór.

 

Umiłowani!

Dzień dzisiejszy, 15 sierpnia, to także Święto Żołnierza. Jako pierwszemu od zakończenia II wojny światowej Biskupowi Polowemu, przyszło mi otwierać dla Chrystusa drzwi koszar i instytucji wojskowych, które przed Nim zamknął poprzedni, komunistyczny system. Przywracać wojsko narodowi i Kościołowi. Spod skamielin ateistycznej ideologii odsłaniać trwałe wartości żołnierskich serc, ukształtowanych w katolickich rodzinach.

 

Wojsko Polskie to wielkie dobro Ojczyzny. Towarzyszące drodze państwa i narodu. Wspominaliśmy dziś armię polskiego narodu, która w 1920 roku obroniła Polskę i Europę przed zalewem bolszewizmu.

 

Wojsko Polskie stanęło w obronie Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 roku. Tu na Westerplatte padły pierwsze strzału tamtej wojny. Tu trwała heroiczna obrona polskiej placówki. To stąd, jak to ujął poeta, „prosto do nieba czwórkami szli żołnierze z Westerplatte”.

 

Każdego roku, o świcie, 1 września, staje tam reprezentacja Wojska Polskiego w paradnym szyku, aby oddać część swym poprzednikom w służbie Ojczyzny – obrońcom Westerplatte.

 

Westerplatte jest miejscem świętym dla całego narodu. Jego suwerenem jest naród, którego przedstawiciele przychodzą tu w imię pamięci o bohaterach polskiej wolności. Jest nim także Wojsko Polskie, trzymające straż w tej reducie pamięci. Tak jak świętym miejscem są cmentarze, Pomnik Smoleński, Piaśnica, Pomnik Inki, Żołnierzy Wyklętych. Tymi miejscami kupczyć nie wolno.

 

Kiedy to mówię nieznany jest jeszcze bieg zdarzeń. Apeluję o szacunek dla tego miejsca, które w najmniejszym stopniu nie powiano stać się zarzewiem konfliktu. Bo jest miejscem narodowej pamięci. Bo jest miejscem ponawianej modlitwy w intencji obrońców Ojczyzny.

 

Umiłowani Bracia i Siostry!

Za pośrednictwem Maryi Wniebowziętej, mieszkanki Nieba, polećmy Chrystusowi wszystkie nasze prośby i modlitewne intencje. Prośmy Maryję Wniebowziętą, która na wyżynach Nieba króluje na wieki wieków z Chrystusem o dar pokoju w polskich sercach, o błogosławieństwo dla naszej Ojczyzny w roku stulecia odzyskania niepodległości, dla naszej archidiecezji, dla Gdańska, dla wspólnoty parafialnej, Bazyliki Mariackiej.

 

„Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twego łona”

Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!/ Ty za nami przemów słowo, Maryjo!/

Weź w opiekę naród cały, niech rozwija się wspaniały, Maryjo!

Amen.

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00