św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

- Tematu zbrodni wołyńskiej nie można "zagłaskać" eufemizmami. Problem należy rozwiązać w sposób rzeczywisty. Ofiarom należy się prawdziwa opowieść o ich tragicznej historii, trwałe miejsce w pamięci, uhonorowanie w przestrzeni publicznej, a także przeprowadzenie ekshumacji i godne upamiętnienie. Dopiero wtedy będziemy gotowi do procesu, który św. Jan Paweł II nazwał we Lwowie "oczyszczaniem pamięci historycznej" - mówi Jan Hlebowicz, historyk, rzecznik prasowy IPN w Gdańsku.
Oficjalne obchody Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego na obywatelach II RP przez ukraińskich nacjonalistów rozpoczęły się w Gdańsku pod Pomnikiem Pamięci Ofiar Eksterminacji Ludności Polskiej na Wołyniu.
- II wojna światowa, była to chyba jedyna taka wojna, która za cel miała nie tylko podbój terytorium, ale wymordowanie narodu. I dlatego była taka tragiczna. Pamiętaliśmy, pamiętamy i będziemy pamiętać o tych wszystkich, którzy zginęli w trakcie rzezi wołyńskiej. Jesteśmy im to winni. Dlatego cieszę się, że spotykamy się w tak ważnym momencie przy tym pomniku, by ich upamiętnić ­- mówi Dariusz Drelich, wojewoda pomorski.  
Prof. Mirosław Golon, dyrektor IPN Oddział w Gdańsku przypomniał, że Ukraina już ponad rok blokuje poszukiwania i ekshumacje polskich obywateli na jej terytorium. - Ukraina popełniła ogromny błąd nie pozwalając prowadzić tych prac. Na całym świecie nawet kraje, które toczyły między sobą wielkie wojny potrafią się ze sobą porozumieć - podkreślił.
- Tam na południowo-wschodniej części terytorium RP spotykały się trzy ludobójcze ideologie, które doprowadziły do setek tysięcy ofiar. Niemcy, Sowieci i nacjonaliści Ukraińscy uczynili gigantyczne pole śmierci z całego wielkiego obszaru trzech województw małopolski wschodniej i z Wołynia. I do dzisiaj część z tych ofiar nie ma godnego upamiętnienia. Oni naprawdę wołają z grobów, których nie ma, a my naprawdę jesteśmy im winni godny pochówek - mówi.
Jan Michalewski urodzony w roku 1938, mieszkaniec Huciska Brodzkiego, który w wieku 6 lat był świadkiem zbrodni wołyńskiej podkreśla, że cieszy go, że organizowane są spotkania upamiętniające tamtą straszną historię. - Mój brat, kiedy został zabity miał zaledwie 1,5 roku. Mama do śmierci mówiła, że dziękuje Bogu, że zginął od kuli, a nie od siekiery. Ludobójstwo, które miało miejsce na Wołyniu rozlało się na Podole, na ziemię lwowską, stanisławowską i na południowo-wschodnią Małopolskę. To, co się tam działo trudno opisać słowami - mówi.
- Przez lata pamięć o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich długo pozostała zamknięta w kręgu rodzin oraz środowisk kresowych. Tymczasem ludobójstwo wołyńsko-galicyjskie dokonane na polskiej społeczności nie ma precedensu, nawet w tragicznych latach II wojny światowej - mówi J. Hlebowicz.
W niedzielę 11 lipca 1943 roku oddziały UPA dokonały skoordynowanego ataku na 99 polskich miejscowości, głównie w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Było to apogeum mordów prowadzonych od lutego 1943 roku do wiosny 1945 roku.
- Badacze obliczają, że tylko tego jednego dnia mogło zginąć ok. 8 tys. Polaków - głównie kobiet, dzieci i starców. Ludność polska ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw - dodaje rzecznik.
Zbrodnię, kwalifikowaną przez pion śledczy IPN jako ludobójstwo, przeprowadzili nacjonaliści ukraińscy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) na ludności polskiej Wołynia, Galicji Wschodniej, a także części Lubelszczyzny i Polesia. - Szacuje się, że w jej wyniku w latach 1943–1945 zamordowano ok. 100 tys. Polaków. Ginęli, jednak w znacznie mniejszej skali, także Rosjanie, Żydzi, Ormianie, Czesi i, co ważne podkreślenia, bohaterscy Ukraińcy ratujący Polaków przed okrutną śmiercią - podkreśla rzecznik.
- Dla porównania w wyniku polskich akcji odwetowych organizowanych m.in. przez Armię Krajową zginęło ok. 10 tys. Ukraińców. Nie może być więc zgody na tworzenie symetrii między czystką o zorganizowanym charakterze dokonaną przez stronę ukraińską, a działalnością odwetową prowadzoną przez polskie podziemie - wyjaśnia J. Hlebowicz.
Więcej o uroczystościach upamiętniających 75. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, w tym wspomnienia świadków w 29. numerze "Gościa Gdańskiego" na 22 lipca.


Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00