św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Już jutro Rada Miasta Gdańska głosować będzie nad uchwałą dotyczącą równości. Konferencja prasowa, która odbyła się dzisiaj w Urzędzie Miasta, nie rozwiała wątpliwości środowisk konserwatywnych w sprawie dokumentu.
- Przejawy dyskryminacji występują. Należy przeciwstawić się temu w sposób jasny i zdecydowany i wprowadzić w zakresie polityki miejskiej te elementy, które uznajemy za ważne dla mieszkańców Gdańska. Nie ma tu zatem żadnego działania ideologicznego. Jest po prostu praca na tych wszystkich dokumentach, które zostały już stworzone odgórnie i jest to próba ich przełożenia na politykę miejską - mówił podczas konferencji prasowej Piotr Kowalczuk, wiceprezydent miasta. Zaznaczał też, że większość zawartych w "Modelu" rekomendacji dotyczy niepełnosprawnych i seniorów.
Odniósł się także do zrealizowanej w gdańskich parafiach akcji rozdawania ulotek zatytułowanych "Koń Trojański w Gdańsku", przygotowanych przez inicjatywę Odpowiedzialny Gdańsk. - Niestety zauważyć trzeba, że ta ulotka mija się z prawdą. Bardzo przykre jest to, że osoby, które noszą na sztandarach hasła wyższe, powołują się na swoją katolickość, cytują sformułowania, które w modelu w ogóle nie występują. Słowa oznaczone cytatami w ogóle nie występują w tym modelu. Straszenie mieszkanek i mieszkańców Gdańska jest w tej kwestii nieuprawnione. Bardzo proszę, aby osoby, które tę ulotkę stworzyły otwarcie się do tego przyznały i przeprosiły tych, którzy nad tym pracowali - mówił wiceprezydent.
W minioną niedzielę, podczas Mszy w Gdańskich kościołach, odczytano także list z informacją nt. "Modelu", który do wiernych skierował bp Zbigniew Zieliński. Znalazły się w nim słowa, że dokument neguje nie tylko naukę Kościoła, ale także prawo naturalne, tożsamość kobiety i mężczyzny oraz wprowadza permisywną edukację seksualną do szkół, a także cenzurę pod pozorem walki z mową nienawiści.
Komentując to Piotr Kowalczuk podkreślił raz jeszcze, że "Model" nie jest projektem światopoglądowym, na co należy zwrócić uwagę tym, którzy "okłamali społeczność Gdańska, łącznie ze swoim biskupem".
Na pytanie, czy w wyniku wprowadzenia w życie dokumentu organizacje LGBT będą mogły prowadzić zajęcia z zakresu edukacji seksualnej w szkole, prezydent odpowiedział:
- Nie można mówić o wejściu do szkół organizacji LGBT. Zajęć nie prowadzi w szkole ktokolwiek, prowadzi je za wiedzą i zgodą pisemną rodziców. Zajęcia prowadzą zawsze fachowcy, a nie decyduje to, czy ktoś jest z jakiejś organizacji. Nie wiem, kto zostanie wyłoniony w otwartym konkursie. Niech prowadzi to i ks. biskup, który napisał ten list, jeżeli chce włączyć się w to działanie. To będzie bardzo ważny dla nas wszystkich sygnał, że to działanie jest istotne. Przy konkursie na realizację zadań nie patrzę czy ktoś jest takiej czy innej orientacji, takiej czy innej partii. Jest fiszka, która merytorycznie sprawdza, czy osoby, które się do danego konkursu zgłosiły mają uprawnienia do pracy z młodzieżą, mają skończone odpowiednie studia.
- Zachęcam wszystkie organizacje, które uważają, że mają najlepsze przesłanki ku temu, żeby takie zajęcia prowadzić, żeby wystartowały w konkursie. Wiedza jest jedna. Czy zajęcia prowadzi zakonnica, czy ktoś inny - dodał P. Kowalczuk.
Zupełnie inaczej sprawę tę postrzegają przedstawiciele środowisk katolickich.
- Pan prezydent Kowalczuk posunął się jednak zbyt daleko inputując brak rozeznania naszym biskupom. Jestem przekonany, że nasi biskupi sami rozważyli to, co napisali. Nikt z nas nie wkładał żadnych cytatów w usta naszym biskupom, tylko cytowali sami opublikowany model - stwierdza Marek Skiba, z poradnictwa rodzinnego archidiecezji gdańskiej oraz inicjatywy Obywatelski Gdańsk.



 


- Ci ludzie nie wiedzą tego, że skutki ich działań przyjdą w perspektywie pokolenia. Rozbita rodzina, to rozbity naród. Świat się z tego wycofuje, bo widzi, że to działania dla społeczeństwa destrukcyjne - stwierdza Marek Skiba.

ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość


- Do tego zapisy zawarte w "Modelu" cały czas się zmieniają. Przypomnę - dzisiaj mamy 27 czerwca, a jutro - 28 czerwca zbierze się komisja zdrowia, na którą wpłyną ostatnie poprawki. Te cytaty, które są na ulotce, są cytatami z "Modelu" który był publikowany na oficjalnych stronach miasta Gdańska ok. 7-10 dni temu. Ze strony pana wiceprezydenta jest to więc manipulacja - mówi M. Skiba. - Mamy to wszystko udokumentowane na dyskach - dodaje.
- Uczestniczyłem w konsultacjach od października zeszłego roku i nic mnie już tu nie zdziwi. To jest tak, jak w państwie totalitarnym. Podstawowym narzędziem osób wprowadzających ten model jest kłamstwo i manipulacja. To jest ten sam język. Powiedziano, że wszystkie wnioski zostały uwzględnione, oprócz tych, które uwzględnione nie zostały. Czyli większości. Jedna z rekomendacji np. nie została przyjęta dlatego, że oparta była na dokumencie przyjętym przez Sejm RP, który został uznany jako religijny, ponieważ udział w jego przygotowaniu miał Episkopat - zaznacza Adam Chmielewski, z Obywatelskiej Inicjatywy Rodzin.
Co więcej, przedstawiciele środowisk katolickich powątpiewają, czy projekt w samych swoich założeniach jest komukolwiek potrzebny. - Problem polega na tym, że Rada Miasta będzie głosować nad modelem, który ma w specyficzny sposób zająć się społecznością miasta. Na terenie zamieszkałym przez społeczność Gdańska nie przeprowadzono żadnych badań dotyczących przejawów dyskryminacji czy braku tolerancji. Wzięto tu pod uwagę jedynie badania z lat 70 czy 90 z USA, Europy Zachodniej i wprost przenosi się to na rzeczywistość miasta Gdańska. Trzeba przyznać, że różnimy się od mieszkańców np. Amsterdamu, choć też leżymy blisko wody. Jednak przeniesienie tych proporcji jest zupełnie nieuprawnione - stwierdza M. Skiba.
Przytacza tu tzw. casus Nysy, która jako pierwsza wprowadziła taki model. Kiedy zmieniły się władze samorządowe, przeprowadzono tam badania, które pokazały, że w Nysie dyskryminacji nie było. - Badania przeprowadzono na wszystkich tzw. grupach przesłankowych. Nie jesteśmy tak nietolerancyjnym narodem, żeby nie tolerować np. homoseksualistów. Czym innym jednak jest tolerancja, czym innym promocja. W rezultacie dokument nigdy nie został wprowadzony w życie. Jedynym wygranym jest ówczesna pani burmistrz, wojująca feministka, która obecnie jest fetowana na wszystkich spotkaniach środowisk feministycznych - wyjaśnia M. Skiba.



 


- Jak uczy praktyka, można stwierdzić,że ślimak jest rybą, a marchew - owocem - mówi Adam Chmielewski.

ks. Rafał Starkowicz /Foto Gość


Przedstawiciele protestujących środowisk zaznaczają, że Zachód, który przed laty wprowadzał rozwiązania bliskie tym, zawartym w gdańskim "Modelu", dzisiaj się z nich wycofuje. - Dysponujemy dziś wynikami konkretnych badań. Badania z Wielkiej Brytanii i Niemiec pokazują, że w wyniku seksualizacji wzrośnie przestępczość wśród nieletnich. W USA w wyniku agresywnej promocji homoseksualizmu wzrosły wśród młodych problemy z tożsamością. Są wyniki badań dotyczących dzieci wychowywanych przez tzw. małżeństwa homoseksualne. W Kanadzie zrobiono badania na zwykłych danych statystycznych, zbieranych przez państwo. Wykazały, że dzieci, zwłaszcza dziewczynki wychowywane przez takie związki mają dużo gorsze wyniki w nauce. Do tego dochodzą pewne problemy z psychiką - stwierdza Adam Chmielewski.
- Nie chcę powiedzieć, że ludzie po drugiej stronie są po prostu źli. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wierzą w to, co mówią. Można być złym i się nawrócić. Znacznie trudniej jest zmądrzeć - ocenia M. Skiba. Podkreśla także, że dyrektorem Piotrem Olechem, który odpowiadał za przygotowanie tego modelu rozstał się w przyjaznej atmosferze. - Życzę mu wszystkiego dobrego. Jestem chrześcijaninem. Nigdy nie będę drugiemu człowiekowi życzył czegoś złego. Podaliśmy sobie ręce. Pan Piotr wtedy powiedział mi, żebym się nie martwił, że ten model przewiduje powołanie centrum wspomagania rodziny. Powiedziałem, że nigdy się w takich sprawach nie dojdziemy do porozumienia. My mamy rodziny. Nie potrzebujemy centrum. Urzędnicy są po drugiej stronie szklanej ściany. Kiedy trzeba wykopać dół, zwyczajny człowiek bierze się za łopatę. Urzędnik natomiast powołuje centrum do spraw kopania dołów - mówi M. Skiba.
- Św. Jan Paweł II mówił, że przyszłość świata wiedzie przez rodzinę. Etymologia słowa "rodzina" pochodzi od słowa "rodzić". Człowiek może urodzić się tylko ze związku mężczyzny i kobiety. Innych możliwości nie ma - zaznacza Marek Skiba.
Autorzy inicjatywy Odpowiedzialny Gdańsk zapowiadają na jutro (28 czerwca) protest przeciwko przyjęciu "Modelu" . Rozpocznie się o godz. 9.00 przed siedzibą Rady Miasta Gdańska, przy ul. Wały Jagiellońskie 1. Zwolennicy zapowiedzieli kontrmanifestację.


Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00