św. Jan Paweł II

Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca,

wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga.

św. Siostra Faustyna Kowalska

Niech wszechmoc miłosierdzia Twego, o Panie, rozsławiona będzie po świecie całym,

niechaj cześć Jego nigdy nie ustanie, głoś, duszo moja, miłosierdzie Boże z zapałem.

bł. ks. Michał Sopoćko

Decydującym czynnikiem w otrzymaniu miłosierdzia Bożego jest ufność.

Ufność Bogu ma być mocna i wytrwała, bez zwątpień i słabości.

św. Matka Teresa z Kalkuty

Największym złem jest brak miłości i miłosierdzia, okrutna obojętność wobec bliźniego,

który wyrzucony został przez margines życia w skutek wyzysku, nędzy, choroby.

Papież Franciszek

Miłosierdzie to jest słowo, które objawia Przenajświętszą Trójcę.

Miłosierdzie to najwyższy i ostateczny akt, w którym Bóg wychodzi nam na spotkanie.

Rodzina z problemem alkoholowym:

Wszyscy w rodzinie przeżywają głęboki kryzys więzi i wartości. Doświadczają bardzo silnych napięć emocjonalnych wszelkiego typu lęku, niepewności, rozgoryczenia i agresji. Często do tego mają trudną sytuację ekonomiczną. Żyją w pogłębiającej się izolacji od otoczenia. Nierzadko dochodzi do rozpadu małżeństwa i rodziny. Nadużywanie alkoholu i choroba alkoholowa współmałżonka to najczęstsze powody separacji oraz najczęstsze motywy w sprawach rozwodowych. Nawet wtedy, gdy nie dochodzi do formalnego rozpadu rodziny, życie tych ludzi, a szczególnie dzieci staje się źródłem bardzo wielkiego

cierpienia i zniechęcenia.

 

Dzieci:

Najbardziej zagrożone są dzieci i młodzież, gdyż od wczesnego dzieciństwa żyjąc w takich toksycznych warunkach uczą się: nie ufać – bo nie mogą opierać się na dorosłych wobec tylu niespełnionych już wcześniej obietnic, nie mówić – z powodu wielkiego wstydu, co prowadzi do izolacji i zamykania się w sobie, nie odczuwać – aby nie cierpieć, i dochodzi do „zamrożenia uczuć”. Dzieci i młodzież z rodzin i środowisk szczególnie zagrożonych czy dotkniętych problemami alkoholowymi i przemocą – potrzebują duchowej pomocy. Nie tylko dlatego, że są może duchowo zaniedbane przez samych rodziców, ale przede wszystkim, dlatego, gdyż mają zaburzony świat wartości i wzorców społecznych, często przeżywając destrukcyjne więzi z najbliższymi tracąc zaufanie do wszystkiego i wszystkich. Bezpośrednia przyczyna sięgania po alkohol / i inne używki/ przez dzieci i młodzież to problemy emocjonalne młodego człowieka. Alkohol świetnie modyfikuje tę właśnie sferę. Wielu młodych, którzy cierpią, chce poprawić sobie nastrój, bez poprawiania własnego życia i postępowania. Alkohol jest patologicznie atrakcyjny dla tych, którzy przeżywają stany lęku, niepokoju, rozgoryczenia, depresji. Ostatecznym powodem sięgania po alkohol / i inne używki/ przez dzieci i młodzież to nie jest ani zła wola, ani ignorancja, ani obciążenia genetyczne, ani negatywne naciski społeczne, lecz kryzys życia, sygnalizowany przez bolesne stany emocjonalne. Na uzależnienia podatni są ci młodzi ludzie, którym brakuje dojrzałej hierarchii wartości, którzy nie podejmują trudu tworzenia pozytywnych więzi, którzy nie są odporni na frustrację, nie stawiają sobie wymagań, nie podejmują odpowiedzialności za własne życie i postępowanie, którzy szukają jedynie doraźnej przyjemności i ulgi. Z takim bagażem często młody człowiek idzie w dorosłe życie?!

 

Dorośli – małżeństwo:

Początek wydaje się piękny, wielkie obietnice i nadzieje, że w moim dorosłym życiu będzie inaczej, lepiej? Moje małżeństwo będzie szczęśliwe, nie popełnię błędów moich rodziców? W moim małżeństwie będziemy oboje walczyć o ciepły i kochający się dom! Taki bywa początek, lekceważąc bagaż przeszłości /większy czy mniejszy nie ważne/, dwoje ludzi planuje, marzy, wszystko wydaje się im piękne i kolorowe. Wydaje się proste, ale…? Ale jak to zrobić? Nikt mnie tego nie nauczył /w toksycznym domu nie ma wzorców/. Dojrzała miłość – wyraża się poprzez słowa pochwały i uznania, poprzez okazywanie sobie zaufania i wspieranie drugiej osoby w jej dążeniach i pragnieniach. Jednak dziwnym trafem, po pewnym czasie w małżeństwie przychodzi nam kochać kogoś, kto z jakiegoś powodu nie potrafi lub nie chce kochać innych ludzi, ani nawet samego siebie? Nagle okazuje się, że próbujemy kochać kogoś, kto jest skrajnie niedojrzały, egoista, uzależniony od alkoholu czy innych używek, kto wyrządza krzywdę nam i innym ludziom, ale też i sobie samemu. Gdzie zostały nasze marzenia, obietnice, okazuje się, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać, mówimy jakby „na różnych falach”, trwa ciągła licytacja? A przecież miało być tak dobrze, romantycznie i odpowiedzialnie?? W tym momencie nasza miłość wystawiona jest na największą próbę??

 

Jak kochać dalej?

Odpowiedzi i zachowań może być tyle ile jest ludzi? Są i te skrajne. Jedna to naiwne litowanie się nad człowiekiem uzależnionym /pozostać/, druga to wycofanie miłości wobec niego /odejść/? A dojrzała miłość, mądra miłość, jest działaniem poprzez słowa i czyny dostosowane do sytuacji postępowania drugiej osoby? Dojrzale pokochać alkoholika to najpierw poznać mechanizmy tej choroby! Alkoholik to ktoś, kto kocha alkohol ponad wszystko, w alkoholu szuka zmiany nastroju i iluzji łatwego szczęścia, oszukuje samego siebie, czyli żyje w ciągłym zakłamaniu, to mistrz manipulacji najbliższym środowiskiem doprowadzając siebie i najbliższych do krzywdy i wielkiego cierpienia. Dlatego dojrzale kochać alkoholika to najpierw poznać jego dramatyczną sytuację. Wtedy zrozumiemy, że „twarda miłość” to zasada: Ty pijesz, i ty ponosisz konsekwencje!!!

 

Twarda miłość:

Dla żony jest to bardzo trudna sytuacja wynikająca w wielokrotnych prób ratowania alkoholika, to przecież Bóg był świadkiem, że zrobię wszystko, aby być razem. Tak, ale ile razy zostałam oszukana, okradziona, poniżona. Bóg nie chce „męczenników na siłę”, dlatego jeżeli przepił pieniądze, to żywi się sam, pierze sobie sam, nie usprawiedliwiam go w pracy, nie kłamię za niego. W myśl zasady: lepiej niech straci pracę, niż gdyby miał stracić życie?? Twarda miłość jest bardzo trudna, gdy współmałżonek czy inne osoby z najbliższej rodziny pozostają sam na sam z alkoholikiem, w tym samym mieszkaniu. Często jest to presja znęcania się fizycznego i psychicznego. Realizowanie twardej miłości w tej sytuacji to wyjście z ukrycia i osamotnienia i szukanie wsparcia na zewnątrz. Szukajmy pomocy w grupach samopomocowych, u naszego lekarza, psychologa, duszpasterza. Czas powoduje, że alkoholik musi osiągnąć „dno”, wynikiem tego jest to czas niezwykłej agresywności czy wręcz brutalności uzależnionego, wtedy może jedynym rozwiązaniem pozostaje - rozstać się? Pijący sam musi ponieść konsekwencje swego picia, na „dno” nie może zabrać dzieci i żony. A tak już jest, że tych, których kocha, tych też niszczy!!! Manipulowanie rodziną i najbliższymi przez alkoholika jest wielkim cierpieniem, które niszczy relacje rodzinne i nie przynosi żadnej zmiany w postawie alkoholika!! A raczej utwierdza, że jeszcze nie jest tak źle? To już nie miłość, ale naiwność! Alkoholika nie zmieni cierpienie najbliższych kochających go osób, jedynie jego własne cierpienie może go ocalić?? W takiej sytuacji trzeba odejść, ale odejście od osoby uzależnionej nie oznacza wycofania miłości?? To nie zemsta ani kara, ale bolesna konieczność wobec osoby, która krzywdzi siebie i innych. Na początku może być to czasowe rozstanie się / kilka miesięcy/, które może okazać się wystarczające, aby uzależniony uznał, że alkohol jest problemem w jego życiu? Że musi zacząć zmieniać swoje życie? Jeśli to nie wystarczy, wtedy koniecznością jest rozstanie usankcjonowane formalnie? /o decyzji sumienia porozmawiaj ze swoim spowiednikiem/.

 

Problem rozstania? – Rozwód a może separacja?

Dla osób wierzących, które zawarły małżeństwo sakramentalne, rozwiązaniem w tej sytuacji jest separacja dokonana przed sadem kościelnym! /Separacja nie zrywa więzi małżeńskiej, ani nie łamie przysięgi małżeńskiej, nie pozwala na kolejny związek z kimś innym. Kościół Katolicki uznaje, że są sytuacje, w których wspólne życie i mieszkanie małżonków sprzeciwiłoby się dojrzałej miłości i odpowiedzialności, poczuciu bezpieczeństwa./ W małżeństwie sakramentalnym miłość jest bezwarunkowa, najważniejsza! Ale tylko miłość!! Bezwarunkowe nie jest: wspólne mieszkanie małżonków, współżycie seksualne, wspólne wychowanie dzieci, wspólnota majątkowa? Czyli ma miejsce pod warunkiem, że obie strony odnoszą się do siebie z miłością i odpowiedzialnością, z poszanowaniem życia i bezpieczeństwa. Kościół ustanowił instytucję separacji małżeńskiej na czas, gdy jedna ze stron ze względu np.: na uzależnienie, nie jest w stanie respektować złożonej przez siebie przysięgi małżeńskiej, zobowiązującej do miłości, wierności, uczciwości i poczucia bezpieczeństwa. Obecnie w Polsce mamy taką sytuację prawną, w której separacja kościelna posiada także skutki cywilne, dzięki czemu współmałżonek może uzyskać podział majątku i świadczenia alimentacyjne. Jednakże każdą naszą decyzje, szczególnie tę, która dotyczy naszego sumienia, przeanalizujmy najpierw z naszym duszpasterzem czy spowiednikiem??

 

Częsty bagaż z dzieciństwa, problemy ze sferą seksualności!

Najczęściej spotykane zranienia w dziedzinie emocjonalno-seksualnej to: *nieakceptacja płciowości dziecka przez rodziców, odnoszenie się do chłopca jak do dziewczynki i odwrotnie; *głębokim zranieniem jest jakakolwiek forma wykorzystywania seksualnego dzieci przez dorosłych, próby działań, namawianie do gestów, oglądanie filmów pornograficznych; *również narażanie dziecka na bycie świadkiem doświadczeń seksualnych osób dorosłych lub też wystawiane na sytuacje prowokujące silne bodźce seksualne np.: oglądanie nagości, spanie dorastających dzieci w jednym łóżku; *szczególnie wielką zbrodnią są wszelkie zachowania kazirodcze wobec dziecka; *bardzo głębokim zranieniem seksualnym jest zawsze jakakolwiek forma gwałtu fizycznego a także próba stosowania przemocy seksualnej; *także związek małżeński nie chroni ludzi przed możliwością wzajemnego krzywdzenia siebie w dziedzinie seksualnej. Traktowanie siebie jak przedmiotu prowadzić może do „gwałtu” również i w małżeństwie.

Każde, nieleczone zranienie emocjonalne sfery seksualnej, szczególnie, gdy jest ono głębokie, z upływem czasu utrwala się i pogłębia. Tym trudniejsze jest ono później do uzdrowienia. Posiada ono charakter indywidualny, przybierając różne kierunki. Jednym z nich jest postawa erotomana, który ciągle szuka nowych wrażeń i zewnętrznych bodźców seksualnych, nierzadko z dużym poczuciem winy jak i ukrytym lękiem. Najczęściej zdarza się on u mężczyzn. Owocem tej postawy jest „zimny seks”, brak delikatności, wulgaryzmy w wyrażaniu się o płci przeciwnej. Innym skutkiem nieleczonych zranień mogą być trwałe zahamowania w sferze emocjonalno-seksualnej. Mogą ujawnić się w lękach przed działaniem seksualnym. Współżycie seksualne jest wtedy tylko złem koniecznym, a to rodzi ciągłą frustrację, upokorzenie, cierpienie.

 

Początkiem uzdrowienia w sferze seksualnej jest najpierw dostrzeżenie go i przyznanie się do niego. W odkryciu zranień i skrzywdzeń seksualnych konieczna jest pomoc kompetentnej osoby: kierownik duchowy, terapeuta, lub inna zaufana osoba. Wypowiedzenie swoich słabości i ułomności seksualnych przed „świadkiem” jest pewnym przygotowaniem do wypowiedzenia tych zranień przed samym Bogiem. Odkrycie Boga jako kochającego Ojca, który akceptuje nas z wszelkimi słabościami, pozwala nam rozmawiać o nich szczerze i otwarcie. Otwieranie się na bezwarunkowa akceptację i miłość Boga, która leczy wszelkie zranienia, także zranienia seksualne, dokonuje się przede wszystkim poprzez modlitwę i sakrament pokuty. Modlitwa jest przyjmowaniem miłości Boga, która prowadzi do wewnętrznego uzdrowienia. Brak uznania głębi własnego zranienia oraz jego skutków może być zasadniczą trudnością w uzdrowieniu seksualnym. Zauważmy, że Jezus spotykając się z jawnogrzesznicą, głęboko zranioną seksualnie, z jednej strony okazuje jej pełną miłość, życzliwość i szacunek, a z drugiej zdecydowanie i stanowczo wzywa ją do zerwania z grzechem seksualnym: „Idź, ale od tej chwili już nie grzesz”/ J 8,11/. W zranieniu seksualnym konieczne jest poznanie całej prawdy, prawdy o własnej zranionej seksualności, o głębi i źródłach tego zranienia, oraz prawdy o Bogu, który miłując człowieka leczy go i uzdrawia.

 

 

Duchowość – ochrona przed uzależnieniami:

Pismo święte odsłania fakt, że być człowiekiem, to być kimś zagrożonym w swoim rozwoju i szczęściu. To po grzechu pierworodnym łatwiej człowiekowi czynić zło, którego nie chce, niż dobro, którego chce. Żyjemy jakby na „krzywej podłodze”, które pochylona jest w kierunku negatywnym, kierunku zła? To pochylenie, to łatwość pójścia za złem. Dlatego wynika z tego, że człowiek jest zagrożony od zewnątrz /wpływ środowiska i presja społeczna/, ale jest zagrożony również od wewnątrz /słabości, naiwność, ignorancja, wypaczona hierarchia wartości i popadanie w różne uzależnienia/. Sytuację człowieka we współczesnym świecie dobrze wyraża biblijna opowieść o synu marnotrawnym /Łk 15,11-32/. Opowiedziana przez Jezusa przypowieść o mądrze kochającym ojcu i o jego marnotrawnym synu, ukazuje prawdę o współczesnym człowieku. Historia odchodzącego syna uświadamia nam fakt, że człowiek zagrożony jest i przez siebie samego. Potrafi kierować się iluzjami i fałszywymi wartościami. Potrafi utracić wszystko: miłość, prawdę, zdrowie, radość życia, nadzieję na przyszłość. Człowiek potrafi kierować się szukaniem doraźnej przyjemności także wtedy, gdy prowadzi to do trwałego cierpienia, do bolesnych konfliktów i krzywd. Syn marnotrawny nie został oszukany przez złych ludzi? Miał szczęście rosnąć u boku kochającego ojca. Ale pomimo tego człowiek pozostaje kimś zagrożonym. Jest, bowiem wewnętrznie zraniony. Łatwiej jest mu czytać książki czy gazety, które nie stawiają wymagań. Łatwiej jest integrować się z ludźmi, którzy nie stawiają sobie wysokich wymagań. Człowiek to jedyna istota na Ziemi, która może skrzywdzić siebie samego. Nie czyni tego żadne zwierzę. Zwierzęta są bowiem prawidłowo zaprogramowane poprzez instynkty i popędy. Człowiek natomiast - będąc świadomym i wolnym – określa jakość swojego życia poprzez decyzje, które podejmuje. Będąc ograniczony w swojej świadomości i wolności, ryzykuje, że będzie podejmować błędne decyzje i szkodliwe. Człowiek potrzebuje /Zbawiciela/, wewnętrznej dyscypliny i czujności, aby żyć w miłości i wolności. By normalnie funkcjonować, człowiek potrzebuje autentycznych więzi z ludźmi, ze sobą samym i z Bogiem – przyjacielem silniejszym od człowieka a objawiającym mu ostateczną prawdę o sensie życia i autentycznych wartościach, które sa zdolne najpełniej zaspokoić ludzkie potrzeby i aspiracje!!! Przestrzenia, w której rozwój duchowy osiąga swoją pełnię, to wymiar religijny, czyli więź z Bogiem. Życie w przyjaźni z Bogiem umożliwia człowiekowi odkrycie i przyjęcie pełnej prawdy o sobie, a doświadczenie Bożej miłości, staje się źródłem siły potrzebnej, by respektować odkryty sens życia oraz przyjęta hierarchię wartości. Postępująca nowoczesność, „globalny liberalizm”, nowoczesność i laicyzacja życia, próbuje eliminować znaczenie i sens wszelkich praktyk religijnych i religijności. Psycholodzy dzisiaj z pewną łatwością i naturalnością mówią o popędzie seksualnym, o ludzkich pasjach i zainteresowaniach, lecz czerwienią się lub milczą, gdy ktoś zaczyna mówić o swoich pasjach religijnych, o religijności czy duchowości?? To pozostałość poprzedniej socjalistycznej epoki i nieludzkiej filozofii. Dziś za to płacimy! Dlatego w konsekwencji - pogłębione życie duchowe i religijne staje się podstawą wewnętrznej wolności i odpowiedzialności we wszystkich dziedzinach życia, a zatem również w odniesieniu do uzależnień: alkoholizmu, narkomanii…. Z tego względu niedojrzałość w sferze duchowej i religijnej w istotny sposób wiąże się ze zwiększonym ryzykiem popadnięcia w uzależnienia!!!!

 

 

 

 

Kierownictwo duchowe /pomoc w drodze do wewnętrznej stabilizacji/:

W każdym człowieku trzeba dostrzec jego duchowy świat, dzięki któremu on żyje. Ten świat kształtowany jest w nim od dzieciństwa, przez przykład rodziców, otoczenia, w którym człowiek wzrastał od dziecka. Każdy przejaw religijności, nawet ten mały, trzeba w człowieku uszanować i pomóc mu go rozwinąć. To doprowadzi do odkrycia pełnej duchowości w swoim życiu. Wielu ludzi odkrywa spontanicznie, że to, co jest w nas najgłębsze w relacji do Boga „utkane” jest na podstawie relacji z rodzicami. Często bywa tek, że po raz pierwszy i bolesny odkrywamy, iż ojciec mój i moja matka, moi bliscy, nie kochali mnie tak jak bym tego chciał i tak jak tego wówczas potrzebowałem. Jeśli ziemski ojciec /matka/ kogoś nie kochał, jeśli nie odczuwaliśmy ich miłości, to taki człowiek na „pierwszym etapie” odkrywania i wzrastania swojego życia duchowego – jest niejako – zmuszony „bać” się Boga. Chorujemy często na wielki „lęk” przed Bogiem? A jak tutaj wzrastać duchowo, jeśli jest we mnie lęk? Dlatego, aby człowiek przestał bać się Boga, musi przestać się bać choćby jednego człowieka, z którym będzie miał możliwość nawiązania głębszych więzi. Tym człowiekiem może być kapłan w konfesjonale! Kapłan nie tylko może pomóc w podejmowaniu decyzji, ale także zwróci uwagę na potrzebę zbudowania głębszych „fundamentów” duchowego wzrastania! Zadaniem kapłana – kierownika duchowego – jest pomaganie człowiekowi, aby doświadczył przebaczenia Boga i ludzi, by sam sobie dojrzale przebaczył i pojednał się ze swoją bolesną przeszłością, by dokonał uczciwego rozrachunku moralnego oraz aby odzyskał dojrzałą hierarchię wartości, w której najważniejsza jest prawda i miłość, a nie doraźna przyjemność czy chęć odreagowania napięć.

 

Na koniec:

Badania ewaluacyjne potwierdzają, że pozytywne więzi rodzinne /obok dojrzałych więzi religijnych/ stanowią najskuteczniejsza formę profilaktyki uzależnień. Czynniki chroniące dziecko są następujące: *silna więź z rodzicami, rodziną; *zainteresowania dziecka, hobby, pasje; *regularność praktyk religijnych, oazy, służba liturgiczna, scholka; Podsumowując powyższe analizy, można stwierdzić, że sięganie po alkohol przez dzieci i młodzież oraz nadużywanie alkoholu przez ludzi dorosłych, to nie zjawiska przypadkowe lub związane z czyjąś lekkomyślnością. Nieumiejętność dojrzałego radzenia sobie z trudnościami, które w naturalny sposób wiążą się z ludzką kondycją, a także niewłaściwe wzorce /bagaż przeszłości i dzieciństwa/ i wielka presja społeczna sprawiają, że kilka milionów osób w Polsce nadużywa codziennie alkoholu i lekceważy związane z tym zagrożenia. Ale można i trzeba to zmienić!!

 

Co robić?       /dorośli/

*korzystać i szukać pomocy, uznać własna bezsilność wobec alkoholu i szukać rozmawiać …

*zdobywać wiedzę o alkoholu, uzależnieniach, grupach samopomocowych…

*zrozumieć swoje uczucia, uczyć się „kochać siebie”….

*bronić siebie i dzieci w razie zagrożeń i przemocy…

/dzieci/

*uczyć się, że alkoholizm to choroba, chory musi się leczyć, to nie twoja wina …..

*musisz rozmawiać o swoich problemach z tymi, do których masz zaufanie…..

*masz prawo do spokojnego dzieciństwa i młodości, zabawy i odpoczynku….

*masz prawo do wyrażania swoich uczuć i potrzeb, uczyć się otwartości….

 

Jeśli alkohol jest lub zaczyna być problemem w twoim życiu lub twoich bliskich? Szukaj pomocy i zadzwoń..... Grup samopomocowych jest wiele, zapytaj twojego duszpasterza, spowiednika, lekarza....... TEN CHOROBLIWY UKŁAD MOŻNA ZMIENIĆ,                                                       WYMAGA JEDNAK PROFESJONALNEJ POMOCY!!!

Pamiętaj o tym, że:

 

1.Nie tylko TY jesteś dzieckiem alkoholika;

2.Możesz zwrócić się o pomoc do Alateen, Al.-anon, AA lub osób zawodowo zajmujących się alkoholizmem;

3.Powinieneś zdobywać widzę o alkoholiźmie, który jest choroba całej rodziny;

4.Staraj się być uczciwy i szczery wobec siebie i innych;

5.Masz prawo do wykorzystywania swoich zdolności zgodnie z zainteresowaniami;

6.Do alkoholizmu powinieneś się odnosić rozsądnie i bez złości;

7.Pamiętaj, że nie tylko alkoholicy, lecz wszyscy członkowie rodziny są emocjonalnie wplątani w te chorobę;

8.Warto byś znalazł sobie kogoś spoza twej rodziny, komu będziesz mógł się zwierzyć;

9.Musisz nauczyć się wybaczać, bowiem zachowując urazy, wyrządzasz krzywdę samemu sobie;

10.Nie możesz tracić nadziei i ufności w swą Siłę Wyższą;

11.Warto robić rachunek sumienia i przyznawać się do własnych błędów;

12.Powinnieneś przekazywać innym swą wiedzę o Al.-Ateen;

 

 

Pamiętaj o tym, że nie powinieneś:

 

1.Ułatwiać niczego alkoholikowi, wyciągając go z kłopotów i ponosząc odpowiedzialność za jego błędy;

2.Próbować powstrzymywać alkoholika przed piciem – i tak tego nie zdołasz, tylko on sam może to zrobić;

3.Kłócic się z pijącym alkoholikiem;

4.Ukrywac ani wyrzucać jego alkoholu – alkoholik kupi go sobie wówczas jeszcze więcej;

5.Gdy alkoholik obwinia cię za swoje picie, nie bierz tego do siebie – on po prostu szuka jakiegoś pretekstu;

6.Używać alkoholu czy narkotyków jako ucieczki od rodzinnych problemów;

7.Oskażać, oceniać ani krytykować – pamiętaj, że alkoholizm jest chorobą;

8.Czynić problemu pijącego rodzica najważniejszym i jedynym problemem swego życia;

9.Oczekiwać, że coś się zmieni z dnia na dzień;

10.Oczekiwać zmiany u nikogo, nikogo wyjątkiem samego siebie;

11.Pozwalać, by ogarnęła cię litość nad sobą – ona może cię zniszczyć;

12.Przeceniać problemów alkoholika;

 

 

 

Kuria Metropolitalna Gdańska

ul. Biskupa Edmunda Nowickiego 1
80-330 Gdańsk Oliwa

tel.:(+48 58) 552-00-51
fax.: (+48 58) 552-27-75
kuria@diecezja.gda.pl

od poniedziałku do piątku w godz. 9.00 - 13.00