W niedzielę 16 sierpnia w archikatedrze oliwskiej kard. Sarah nie wygłosił łagodnej medytacji o wierze. Mówił o wierze, która krzyczy, upiera się, przechodzi przez milczenie Boga i nie pozwala się odprawić.
Była to homilia zbudowana wokół jednego z najbardziej niepokojących spotkań opisanych w Ewangelii. Poganka prosi Jezusa o ratunek dla córki, a On milczy. Uczniowie chcą się jej pozbyć. Potem padają słowa o chlebie dla dzieci i szczeniętach. Kobieta jednak nie odchodzi. I właśnie jej, obcej, Jezus ostatecznie mówi: "O, niewiasto, wielka jest twoja wiara".
Ta scena stała się osią homilii kard. Saraha w bazylice archikatedralnej w Gdańsku-Oliwie. Msza rozpoczęła się o godz. 11.30. Był to drugi dzień obecności gwinejskiego hierarchy w Trójmieście. Dzień wcześniej przewodniczył Eucharystii podczas Festiwalu "Prosta Droga do Boga" w Ergo Arenie.
Gościa powitał metropolita gdański abp Tadeusz Wojda SAC. Już pierwsze słowa powitania wyznaczyły temat całej liturgii: wiarę. - Dzisiejsza liturgia słowa Bożego zaprasza nas, abyśmy zatrzymali się nad tajemnicą wiary, tajemnicą, która przekracza wszelkie granice i otwiera przed człowiekiem drogę do zbawienia - mówił arcybiskup.
Kard. Sarah w Oliwie - powitanie przez abp. Tadeusza Wojdę
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Przedstawiając kard. Saraha, przypomniał jego najbardziej znaną w Polsce książkę "Bóg albo nic". Tytuł potraktował niemal jak streszczenie duchowej drogi afrykańskiego hierarchy. - Dzisiaj, kiedy doświadczamy rozmaitych kryzysów i mierzymy się z wieloma trudnymi sytuacjami, potrzebujemy powrotu do wiary. Potrzebujemy jej poszukiwania oraz nieustannego zawierzania Bogu, abyśmy nie zmarnowali naszego życia -mówił abp Wojda.
Metropolita gdański nazwał kard. Saraha "wiarygodnym świadkiem wiary", otrzymanej przed laty od misjonarzy. To ważny szczegół biografii kardynała, bo droga chłopca z niewielkiego Ourous w Gwinei zaprowadziła go na najwyższe szczeble watykańskiej administracji.
Robert Sarah urodził się w 1945 r., święcenia kapłańskie przyjął w 1969 r., a już jako 34-latek został mianowany przez Jana Pawła II arcybiskupem Konakry. W 2001 r. trafił do Watykanu jako sekretarz Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Benedykt XVI powierzył mu następnie kierowanie Papieską Radą "Cor Unum" i w 2010 r. włączył go do Kolegium Kardynalskiego. Franciszek w 2014 r. mianował go prefektem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Kierował nią do 2021 roku.
Właśnie w watykańskiej Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów przecinały się przez lata drogi kard. Saraha i abp. Wojdy. Kardynał sam przypomniał o tym na początku homilii. - Cieszę się, że mogłem przez 9 lat pracować z waszym arcybiskupem w Dykasterii ds. Ewangelizacji Narodów. Zajmowaliśmy się wspieraniem Kościołów w różnych częściach świata, a także seminariów przygotowujących nowych pasterzy i wiernych do głoszenia Ewangelii, zwłaszcza w krajach pogańskich - mówił hierarcha, witając wiernych.
I właśnie słowo "poganie" stało się za chwilę kluczem do jego nauki. - Dzisiaj liturgia pozwala nam spotkać pogankę. Poganie pomagają nam nauczyć się, jak wierzyć - rozpoczął kard. Sarah.
Kard. Sarah w Oliwie - procesja do ołtarza
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Kaznodzieja zatrzymał się nad spotkaniem Jezusa z kobietą kananejską. Czytana powierzchownie Ewangelia może, jak zauważył, wprawić słuchacza w zakłopotanie. Jezus najpierw nie odpowiada kobiecie, potem przypomina, że został posłany "do owiec, które poginęły z domu Izraela". W końcu wypowiada twarde zdanie: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom".
Kard. Sarah zaproponował jednak inne odczytanie tej sceny. - Jezus chce, abyśmy dostrzegli i podziwiali siłę oraz potęgę wiary tej poganki. Pragnie uświadomić nam, że zbawienie jest dostępne dla każdego, kto z wiarą zbliża się do Niego - mówił.
I dodał, odnosząc Ewangelię bezpośrednio do zgromadzonych w oliwskiej świątyni: - My także jesteśmy tutaj, aby zbliżyć się do Jezusa, który za chwilę da nam samego siebie jako pokarm i napój. Jesteśmy tutaj, aby podejść do Niego z wiarą.
Kananejka przychodzi do Jezusa nie z teologicznym problemem, ale z dramatem matki. Jej córka cierpi. - Być może - mówił kardynał - Jezus jest jej ostatnią nadzieją. Wiedziała, że jeśli Jezus niczego nie zrobi, dla jej dziecka nie będzie już ratunku.
A jednak odpowiedzią jest najpierw cisza. W tym miejscu homilia przestała być tylko komentarzem do ewangelicznej sceny. Stała się opowieścią o doświadczeniu znanym wielu wierzącym: o modlitwie, która zdaje się pozostawać bez odpowiedzi. Kananejka woła, choć Jezus milczy. Woła, choć uczniowie chcą, by zniknęła. Woła nawet po słowach, które mogłyby ją upokorzyć. - Kobieta jednak, mimo napotykanych trudności, nie zrezygnowała. Podeszła, upadła przed Nim i błagała: "Panie, dopomóż mi!" - mówił kardynał. Zestawił jej prośbę z krzykiem tonącego Piotra: "Panie, ratuj mnie!".
Kard. Sarah w Oliwie - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Potem przyszła odpowiedź o chlebie i szczeniętach. Kananejka nie próbuje się obrazić ani odejść. Odpowiada Jezusowi Jego własnym obrazem: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołu ich panów". Kardynał zwrócił uwagę właśnie na te okruszyny. - Nawet najbiedniejsi i wykluczeni, nawet ci, których nazwano psami, mogą żywić się tym, co spada ze stołu. Mogą otrzymać choćby okruszyny - przypomniał. I potem wypowiedział jedno z najmocniejszych zdań homilii: - W pewnym sensie kobieta rozpoczęła walkę z Jezusem. Chcę wam przypomnieć, że modlitwa jest walką z Bogiem.
To nie była metafora rzucona mimochodem. Kard. Sarah rozwinął ją, przywołując Jakuba walczącego nocą z tajemniczą postacią. - Modlitwa to wytrwała, nieustępliwa i nieustanna walka, trwająca tak długo, aż Bóg odpowie - mówił. Przypomniał Jakuba, który po nocnym zmaganiu wychodzi zraniony, ale nie rezygnuje. Gdy słyszy: "Puść mnie, bo już wschodzi zorza", odpowiada: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz". W interpretacji kard. Saraha właśnie ta nieustępliwość jest jednym z najgłębszych wymiarów modlitwy. - Powinniśmy modlić się zawsze, każdego dnia i w każdej chwili, aż Bóg nam odpowie - dodał. Kardynał sięgnął także do św. Pawła i jego obrazu Epafrasa, który "walczy" za innych w modlitwie.
Nie chodzi jednak o próbę pokonania Boga. W logice homilii kard. Saraha walka oznacza raczej odmowę zerwania relacji wtedy, gdy Bóg milczy. Kananejka pozostaje przy Jezusie mimo wszystkiego, co mogłoby ją skłonić do odejścia. Nie dysponuje argumentem poza własną ufnością. Nie żąda nawet miejsca przy stole. Prosi o okruszyny. I otrzymuje więcej. - Wiara kobiety kananejskiej okazała się większa niż opór, z którym się spotkała - mówił kard. Sarah. - Jezus odpowiada: "O, niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!".
W tym miejscu kardynał przeszedł od biblijnej opowieści do diagnozy ludzkiego lęku. - Ewangelia po raz kolejny ukazuje nam konieczność całkowitego zaufania Bogu. Taka ufność uwalnia człowieka od lęku, który rodzi się wtedy, gdy polegamy wyłącznie na sobie - przypomniał. Kaznodzieja nie przedstawiał wiary jako pewności, że człowiekowi zostanie oszczędzone cierpienie. Kananejka przecież doświadcza cierpienia, milczenia i odrzucenia. Wiara oznacza w tej interpretacji coś innego: pozostanie przy Bogu także wtedy, gdy wszystko podpowiada, by odejść. - My także wołamy do Jezusa: "Panie, pomóż nam!". Świat jest pełen demonów. Także Kościół może znaleźć się w niebezpieczeństwie wypełnienia duchami, które nie pochodzą od Boga. Dlatego musimy nieustannie wołać: "Jezu, pomóż nam!".
Wizyta kard. Saraha w Oliwie miała szczególny ciężar także ze względu na jego biografię. Przez ponad 6 lat odpowiadał w Watykanie za urząd zajmujący się liturgią i dyscypliną sakramentów. Jest też autorem książek, w których stale powracają cisza, modlitwa, Eucharystia i miejsce Boga w świecie. Przed przyjazdem do Gdańska zainteresowanie budził również fakt, że jeszcze przed konklawe w 2025 r. nazwisko gwinejskiego hierarchy pojawiało się w medialnych zestawieniach papabili. W Oliwie nie mówił jednak ani o watykańskiej polityce, ani o własnej pozycji w Kościele. Nie uczynił też głównym tematem sporów o kształt liturgii, z którymi jego nazwisko bywa kojarzone. Całe kazanie sprowadził do pytania znacznie bardziej podstawowego: co robi człowiek, kiedy Bóg nie odpowiada?
Dzień po uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny kard. Sarah powrócił jeszcze do postaci Maryi. - Maryja jest błogosławiona, ponieważ uwierzyła. Niech uczy również nas wiary, wytrwałości i całkowitego zaufania Bogu - dodał.
Między Kananejką a Maryją zamknęła się więc cała opowieść - dwie kobiety, dwa obrazy wiary, jedna logika zaufania. Pierwsza nie odchodzi, kiedy spotyka ją milczenie. Druga wierzy słowu, zanim zobaczy jego spełnienie.
Archidiecezja Gdańska