Rodzice mieli okazję do rozmowy z metropolitą gdańskim. Dzień skupienia dla rodziców księży i kleryków - fragment konferencji ks. Piotra BeleckiegoDzień skupienia dla rodziców księży i kleryków - powitanie przez abp. Tadeusza Wojdę
Nie przyszli tu z ciekawości ani z obowiązku. Przybyli, bo seminarium stało się częścią ich własnej historii. W niedzielę 15 marca rodzice kapłanów i kleryków Gdańskiego Seminarium Duchownego spotkali się w Oliwie na dniu skupienia. Był to czas modlitwy, wzruszeń i rozmowy o wierze, powołaniu oraz miłości Boga silniejszej niż lęk i bezradność.
W pocysterskim refektarzu w Oliwie od rana panował gwar. Jedni witali się jak starzy znajomi, inni dopiero poznawali twarze tych, których codzienność od lat splata się z życiem seminarium. Wszystkich połączyło jedno: doświadczenie rodzicielstwa, które w pewnym momencie zostało dotknięte powołaniem syna.
Dzień skupienia rozpoczęła modlitwa i konferencja ks. Piotra Beleckiego, prorektora Gdańskiego Seminarium Duchownego. Kapłan przywitał zgromadzonych rodziców, podkreślając, że organizatorom zależało, by spotkanie było dobrze przygotowane i stało się przestrzenią umocnienia słowem Bożym, Eucharystią i dobrymi relacjami.
Nie była to jednak konferencja, która zatrzymuje się na poziomie ogólnych religijnych skojarzeń. Ks. Belecki sięgnął po jedną z najbardziej znanych przypowieści Ewangelii, historię syna marnotrawnego, ale zaproponował odczytanie, które przesuwa akcent. Nie na syna, lecz na ojca.
- To właśnie ojciec jest centrum tej opowieści. Ojciec, który nie przestaje kochać. Ojciec, który wychodzi naprzeciw. Ojciec, który nie zamyka człowieka w jego błędach, lecz przywraca mu godność. W tej perspektywie przypowieść przestaje być jedynie historią upadku i powrotu, a staje się opowieścią o Bogu wiernym także wtedy, gdy człowiek się gubi - tłumaczył.
Dzień skupienia dla rodziców księży i kleryków - fragment konferencji ks. Piotra Beleckiego
Piotr Piotrowski /Foto Gość
W słowach prorektora seminarium wybrzmiewało coś jeszcze: zaproszenie, by na chwilę odłożyć wszystkie role i stanąć przed Bogiem po prostu jako synowie i córki. - Nie tylko jako rodzice, nie tylko jako ci, którzy troszczą się o innych, ale jako ludzie, którzy sami potrzebują łaski, pokoju i umocnienia - zachęcał.
Ta perspektywa trafiała w doświadczenie wielu obecnych. Bo za każdym powołaniem, także kapłańskim, stoi nie tylko osobista odpowiedź młodego człowieka, ale również cicha obecność najbliższych: ich modlitwa, niepokój, pytania, czasem bezradność, a z czasem także dojrzewająca zgoda na drogę, której nie da się przeżyć za kogoś.
- Kiedy syn wstępował do seminarium, człowiek myślał, że to jego droga i jego decyzja. Z czasem zobaczyliśmy, że to także droga dla nas. Uczy zaufania, zostawiania Panu Bogu tego, czego nie umiemy zrozumieć, i modlitwy bardziej dojrzałej niż kiedyś - mówił jeden z ojców.
Po konferencji rodzice spotkali się z metropolitą gdańskim, abp. Tadeuszem Wojdą. W refektarzu nie było wielkich słów ani oficjalnego dystansu. Była wdzięczność za obecność i za więź z seminarium, która nie kończy się na tym, że ktoś ma tu syna.
Abp Wojda dziękował rodzicom za pamięć o seminarium i za to, że pozostają z nim związani sercem. - Dziękuję za Waszą obecność, która jest czytelnym znakiem bliskości wobec wspólnoty, w której dojrzewają przyszli księża - mówił. Zachęcał też do sięgnięcia po przygotowane materiały o życiu seminarium, codzienności kleryków i wyzwaniach, z którymi mierzy się dziś formacja.
Dzień skupienia dla rodziców księży i kleryków - powitanie przez abp. Tadeusza Wojdę
Piotr Piotrowski /Foto Gość
W jego słowach nie zabrakło również prostego przypomnienia, że nawet Wielki Post nie jest czasem chrześcijańskiego przygnębienia. - Radość powinna pozostać w sercu wierzącego, bo smutny chrześcijanin zaprzecza Ewangelii, którą wyznaje - dodał.
Dalsza część dnia miała już rytm modlitwy. Eucharystii przewodniczył ks. Krzysztof Szerszeń, rektor Gdańskiego Seminarium Duchownego. Na zakończenie uczestnicy modlili się podczas Gorzkich Żali z kazaniem pasyjnym ks. Wojciecha Langowskiego, ojca duchownego seminarium.
To spotkanie nie miało w sobie nic z nadzwyczajnego widowiska. Było raczej ciche, skupione, bardzo ludzkie. Dlatego tak wyraźnie pokazało, że seminarium nie jest oddzielnym światem, zamkniętym za murami i drzwiami formacji. Żyje modlitwą Kościoła, ale też pamięcią rodzin, które uczą się przeżywać powołanie swoich synów nie jako stratę, lecz jako inną formę bliskości.
Archidiecezja Gdańska