Trasa Indywidualnej Drogi Krzyżowej prowadziła przez kilka świątyń Trójmiasta. W sumie było to około 20 kilometrów. Uczestnicy zatrzymywali się przy kolejnych stacjach wyznaczonych przez kościoły znajdujące się na Przymorzu, Żabiance, w Oliwie, Sopocie i na Zaspie. Indywidualna Droga Krzyżowa - uczestnicy gromadzą się w Kościele św. Brata Alberta w Gdańsku.Indywidualna Droga Krzyżowa - rozpoczęcie adoracji Najświętszego Sakramentu.Indywidualna Droga Krzyżowa 7.0
Nocą wyruszyli w drogę, by w ciszy i skupieniu przejść kolejne stacje męki Chrystusa. Uczestnicy siódmej edycji Indywidualnej Drogi Krzyżowej nieśli ze sobą własne intencje, rodzinne historie i osobiste krzyże. Dla wielu z nich była to nie tylko wielkopostna tradycja, ale przede wszystkim czas modlitwy, refleksji i spotkania z Bogiem.
Siódma edycja Indywidualnej Drogi Krzyżowej rozpoczęła się wspólną modlitwą w Kościele św. Brata Alberta na gdańskim Przymorzu. Na początku wydarzenia obecny był również bp Piotr Przyborek, który swoim słowem i pasterskim błogosławieństwem posłał uczestników na nocną Drogę Krzyżową. Wyruszając w trasę, uczestnicy zabierali ze sobą nie tylko przygotowane materiały do rozważań, ale przede wszystkim swoje osobiste intencje.
Biskup wspomniał drogę krzyżową Pana Jezusa w Jerozolimie, kiedy niósł On krzyż na Kalwarię, która w tamtym czasie znajdowała się poza murami miasta. Jezus przechodził przez miasto, a ludzie - jak to ludzie - zajmowali się swoimi sprawami: jedni handlowali, inni wracali z pola, jeszcze inni mieli różne codzienne zajęcia. Ktoś na kogoś krzyczał, ktoś wyśmiewał, ktoś patrzył z czułością, a inni przechodzili obojętnie.
Indywidualna Droga Krzyżowa - uczestnicy gromadzą się w Kościele św. Brata Alberta w Gdańsku.
Justyna Liptak /Foto Gość
- My też chcemy przejść przez nasze miasto - tym razem nocą. Ktoś będzie szedł na imprezę, ktoś będzie z niej wracał, ktoś może się zaśmieje, a ktoś się zastanowi. Ale chcemy iść, aby - podobnie jak na tamtej drodze w Jerozolimie - przypomnieć, że Bóg jest miłością - mówił biskup.
Podkreślił, że to doświadczenie powinno towarzyszyć wszystkim uczestnikom. Przede wszystkim jako słowo skierowane do nas samych, abyśmy - jak mówił - przypomnieli sobie, że Bóg ukochał człowieka miłością bez granic. Z drugiej strony ma to być także świadectwo tej Bożej miłości wobec tych, którzy być może nigdy o niej nie słyszeli, nie doświadczyli jej i nie mieli okazji poznać naszego Pana i Zbawiciela.
Biskup zachęcił również, aby czas modlitwy był przeżywany w duchu adoracji Najświętszego Sakramentu i pojednania. - Niech to dzisiejsze czuwanie, niech to trwanie przed Najświętszym Sakramentem i sakrament pojednania staną się przemianą naszego serca - dodał.
Na koniec wrócił do obrazu Jerozolimy, podkreślając, że ta wspólna wędrówka i modlitwa powinna być ofiarowana szczególnie w intencji pokoju: w Ziemi Świętej, w Libanie, w Iranie, na całym Bliskim Wschodzie, na Ukrainie i wszędzie tam, gdzie tego pokoju dziś brakuje.
Pan Michał na Indywidualną Drogę Krzyżową przyszedł sam. Mówi, że potrzebował takiego czasu ciszy. - Na co dzień człowiek jest ciągle w biegu: praca, dom, obowiązki. A tu można iść kilka godzin i po prostu pomyśleć - mówi.
Przyznaje, że wyrusza z konkretną intencją. W ostatnim czasie w jego życiu pojawiło się sporo trudnych spraw rodzinnych. - Nie wszystko układa się tak, jakbyśmy chcieli. Są napięcia, nieporozumienia, trochę bólu. Pomyślałem, że tę drogę chcę przejść właśnie z tym wszystkim - dodał.
Indywidualna Droga Krzyżowa - rozpoczęcie adoracji Najświętszego Sakramentu.
Justyna Liptak /Foto Gość
Jak mówi, nocna wędrówka i milczenie pomagają spojrzeć na wiele rzeczy inaczej. - Człowiek zaczyna się modlić za tych, z którymi jest mu najtrudniej. I nagle widzi, że ten krzyż nie jest tylko jego. Każdy coś niesie - zauważył.
To nie jest jego pierwsza Indywidualna Droga Krzyżowa. - Wróciłem, bo wiem, że to działa. Człowiek wraca zmęczony, ale spokojniejszy. Jakby trochę lżej - uśmiecha się.
Tegoroczne rozważania przygotowano wokół motywu Drogi Krzyżowej rodziny. Miały one pomóc uczestnikom spojrzeć na własne życie i relacje, a także uświadomić sobie, jak w codzienności - szczególnie w rodzinie - każdy niesie swój krzyż.
Przed wyruszeniem na trasę rozpoczęła się także całonocna adoracja Najświętszego Sakramentu. Dzięki temu osoby, które nie zdecydowały się na nocną wędrówkę, mogły łączyć się z uczestnikami duchowo, trwając na modlitwie w kościele. Wierni mieli również możliwość skorzystania z sakramentu pokuty i pojednania - zarówno przed wyjściem, jak i po powrocie z drogi.
Organizatorzy zachęcali uczestników, aby Drogę Krzyżową przeżywali w ciszy i skupieniu. W czasie wędrówki można było korzystać z przygotowanych rozważań - także w wersji audio - modlić się na różańcu, odmawiać koronkę do Bożego Miłosierdzia lub słuchać muzyki pasyjnej i pieśni wielkopostnych.
Trasa Indywidualnej Drogi Krzyżowej prowadziła przez kilka świątyń Trójmiasta. W sumie było to około 20 kilometrów. Uczestnicy zatrzymywali się przy kolejnych stacjach wyznaczonych przez kościoły znajdujące się na Przymorzu, Żabiance, w Oliwie, Sopocie i na Zaspie.
Jak podkreślali organizatorzy, ta forma Drogi Krzyżowej cieszy się coraz większym zainteresowaniem - w tym roku rozdano ponad 350 odblaskowych opasek dla uczestników. Najważniejsze jednak było, aby ten czas przyniósł dobre i owocne przeżycia, a rozważanie męki Chrystusa dotknęło serc i przełożyło się na codzienne życie - zarówno osobiste, jak i rodzinne.
Indywidualna Droga Krzyżowa 7.0
Justyna Liptak /Foto Gość
Ania i Paweł są małżeństwem z kilkuletnim stażem. Mówią, że to dla nich szczególny sposób przeżywania Wielkiego Postu. - W ciągu roku trudno znaleźć taki czas tylko na modlitwę. Tutaj możemy iść razem, w ciszy, ale obok siebie - mówi Ania.
Paweł dodaje, że zdecydowali się wyruszyć przede wszystkim w intencji swojej rodziny. - Mamy małe dzieci, dużo obowiązków. Chcemy też modlić się o to, żebyśmy potrafili dobrze przeżyć nasze małżeństwo i wychowanie naszych szkrabów - przyznaje.
Choć droga jest długa i nocna, nie obawiają się zmęczenia. - To trochę jak symbol życia rodzinnego. Bywa trudno, czasem człowiek ma ochotę się zatrzymać, ale idziemy dalej - mówi z uśmiechem Paweł.
Dla nich ważne jest także to, że w tej drodze nie są sami. - Wokół idą inni ludzie, każdy w swojej ciszy, ze swoją historią. I człowiek ma poczucie, że wszyscy razem niesiemy te nasze krzyże - dodaje Ania.
Archidiecezja Gdańska