Czczony od wieków wizerunek Matki Bożej Łęgowskiej, Królowej Polski i Orędowniczki Pojednania, można odtąd oglądać także w kopii odsłaniającej detale ukryte pod srebrną sukienką. Obraz poświęcił abp Tadeusz Wojda podczas uroczystości wręczenia wyróżnienia Człowiek Pojednania i Pokoju.
Zanim kopia została odsłonięta, ks. kan. Piotr Libiszewski, proboszcz parafii św. Mikołaja i kustosz sanktuarium, przypomniał historię wizerunku, która prowadzi aż do oliwskich cystersów. Od końca XIV w. Łęgowo znajdowało się w posiadaniu opactwa, a mnisi sprawowali tu opiekę duszpasterską, gospodarczą i kulturową. Jednak najważniejszy moment dla dzisiejszego wyglądu świątyni przyszedł w XVIII wieku. - Trzeba przywołać o. Iwo Rowedera, który przybył tutaj 24 października 1741 roku i objął funkcję proboszcza. Pierwszy pewny zapis o obrazie, który znajduje się za mną, pochodzi właśnie z 1741 roku. Wtedy podczas wizytacji odnotowano, że jest taki obraz - przypomniał kustosz.
To ojciec Roweder nadał świątyni barokowy charakter, który do dziś decyduje o jej wyjątkowości. - Zmodernizował kościół, wprowadził cały wystrój barokowy, który trwa, można powiedzieć, do dzisiaj. Chodzi o to, abyśmy pielęgnowali to piękne dziedzictwo. Staramy się to robić, tak jak przez wiele lat robił to poprzedni proboszcz ks. prał. Grzegorz Rafiński - mówił ks. Libiszewski.
Łęgowski obraz przedstawia Maryję wniebowziętą, ukoronowaną i otoczoną chwałą. Na pierwszy rzut oka może wydawać się jednym z wielu barokowych przedstawień Matki Bożej. Ale, jak podkreślał kustosz, ten wizerunek ma szczegóły, które czynią go wyjątkowym. - Jest to typ rozpowszechniony w sztuce baroku, jednak łęgowski wizerunek zawiera elementy wyjątkowe, niespotykane w innych przedstawieniach tego typu - zaznaczył.
Kopia pozwala zobaczyć to, czego na oryginale nie widać dobrze z daleka i co częściowo zasłania srebrna sukienka. Szczególnie ważne jest odsłonięte ucho Maryi. - Znaczące jest odsłonięte ucho, którego w oryginale przez ryzę nie widać. W kopii będzie je można dobrze zobaczyć. Znamy motyw odsłoniętego ucha w tajemnicy zwiastowania, gdy Maryja słyszy anioła. Natomiast gdy mówimy o Matce Bożej wniebowziętej, ucho raczej się nie zdarza - tłumaczył kapłan.
Drugim ważnym elementem są narzędzia męki Chrystusa umieszczone na szatach Matki Bożej. - Maryja, która jest wniebowzięta, zwykle ukazywana jest w chwale, a tutaj na swoich szatach posiada Arma Christi, czyli narzędzia męki Chrystusa. Zwróćcie państwo uwagę na wszystkie te znaki - mówił kustosz.
Pod obrazem znajduje się łaciński napis odnoszący się do Matki Bożej Rokitniańskiej, słynącej łaskami. Ten związek jest ważny, bo w Rokitnie Maryja czczona jest jako Orędowniczka Pojednania. - Obraz rokitniański odnosi się do okresu wielkiej polskiej kłótni. Tam przed tym obrazem bardzo mocno modlono się o zgodę. I to również potwierdza tytuł Matki Bożej Orędowniczki Pojednania - wyjaśnił duchowny.
W Łęgowie ten tytuł nie jest teorią. Przez wieki te ziemie miały różne historie, języki i narodowości. Zmieniali się rządzący, ale wizerunek Maryi trwał. Także z polskim znakiem. - Mieliśmy tutaj różne nacje, różne okresy zaborów. A jednak zwróćmy uwagę: orzeł biały, którego widzimy na ryzie albo na części malarskiej obrazu, zawsze był. Zwykle symbole narodowe były niszczone. W tym przypadku Matka Boża zachowała orła białego - podkreślił proboszcz.
Wspomniał także dzień 15 stycznia 2008 roku, kiedy abp Tadeusz Gocłowski ustanowił w Łęgowie Sanktuarium Matki Bożej Łęgowskiej, Królowej Polski i Orędowniczki Pojednania. Wielkim promotorem tego dzieła był ks. prał. Grzegorz Rafiński, wieloletni proboszcz parafii. - Było to potwierdzenie wielowiekowej tradycji kultu oraz uznania teologicznej i historycznej wartości wizerunku - zaznaczył ks. Libiszewski.
Kopię obrazu wykonała lokalna artystka Agnieszka Michalczyk. Nie ukrywała, że początkowo chciała odmówić. - Dla mnie to bardzo ważna chwila. Mam nadzieję, że kopia się państwu spodoba, bo było to dla mnie trudne wyzwanie. Na początku wręcz odmówiłam, bo czułam się niegodna. Myślałam, że moje umiejętności nie są jeszcze tak duże, żeby wykonać tę kopię - mówiła.
Ostatecznie przyjęła zadanie. Jak przyznała, wcześniej modliła się do Matki Bożej i pragnęła namalować Jej wizerunek. - Kiedy pojawiła się ta propozycja, pomyślałam: skoro Matka Boża dała mi takie wyzwanie, to muszę je podjąć - opowiadała. Praca trwała około trzech miesięcy. Nie było to zwykłe przerysowanie obrazu. Autorka musiała cierpliwie odczytywać kolory i detale, które przez wieki zostały przygaszone przez czas, kurz i ciemniejsze partie malowidła. - Kopiowanie to praca milimetr po milimetrze. Patrzy się, jak zmienia się kolor. Musiałam trochę sobie wyobrażać, trochę poczytać o tym, jakie to mogły być kolory. Mam nadzieję, że jest to bliskie oryginałowi - mówiła.
O obrazie opowiedział również Grzegorz Cwaliński, współautor publikacji poświęconej łęgowskiemu wizerunkowi. Przypomniał, że sanktuarium w Łęgowie duchowo łączy się z Rokitnem i Licheniem. - Dzisiaj, będąc przed obliczem Matki Bożej Łęgowskiej, naszą historię powinniśmy zacząć od renesansu, choć sam obraz jest barokowy. To właśnie za sprawą niderlandzkich malarzy powstał pierwszy wizerunek, czyli obraz rokitniański - mówił.
Zwrócił też uwagę na szczegół, który w kopii staje się szczególnie czytelny. - Matka Boża ma pochyloną twarz, odsłonięte ucho. Jest wsłuchana w modlitwy wiernych. To w dzisiejszych czasach chyba najpiękniejszy traktat o milczeniu w świecie pełnym chaosu - podkreślił.
Publikacja o obrazie ma pomóc wiernym lepiej go rozumieć. Ma też wymiar praktyczny. Dochód z niej będzie cegiełką na dalsze prace przy kościele, przede wszystkim na odnowienie ścian świątyni. - Chcemy, aby ten kościół nabrał blasku z czasów ojca Iwo Rowedera. Żeby był perłą w koronie naszej ziemi. Parafia nie jest w stanie sama wszystkiego udźwignąć, ale robimy wszystko, aby to piękne dziedzictwo ocalić - mówił ks. Libiszewski.
Po tych słowach abp Tadeusz Wojda pobłogosławił obraz, a autorka kopii dokonała jego odsłonięcia. W kościele zabrzmiał także Hymn ku czci Matki Bożej Łęgowskiej, ułożony przez ks. prał. Grzegorza Rafińskiego, w wykonaniu ks. dr. hab. Roberta Kaczorowskiego.
Archidiecezja Gdańska