Uczestnicy mieli okazję własnoręcznie przygotować tradycyjne cysterskie podpłomyki, inspirowane dawnymi recepturami.
Pierwsze Dni Cysterskie połączyły historię, muzykę, dawne smaki i rodzinną zabawę. Przez dwa dni mieszkańcy Skowarcza oraz goście poznawali dziedzictwo zakonu, który przez stulecia wpływał na rozwój miejscowości. Organizatorzy już zapowiadają, że wydarzenie ma być kontynuowane.
Historia Skowarcza jest ściśle związana z opactwem oliwskim. Wieś przez stulecia należała do dóbr cystersów, a działalność zakonników wpływała na życie gospodarcze i kulturę całej okolicy. - Te tereny należały do cystersów. Cystersi z Oliwy mieli tutaj swoje ziemie i przysyłali ludzi do pracy na roli. Stąd prawdopodobnie zbierali towary dla swoich klasztorów, kościołów i parafii - przypominał Szymon Bratke.
W dniach 21 i 22 sierpnia ta odległa przeszłość powróciła za sprawą pierwszych Dni Cysterskich. Piątkowy "Wieczór z Historią Cystersów" rozpoczęła premierowa projekcja filmu "Droga do Ciszy - śladami cystersów w Skowarczu". Obrazowi towarzyszyła wykonywana na żywo muzyka na oryginalnych instrumentach wschodnich. Film stał się wprowadzeniem do opowieści o duchowości zakonu oraz jego obecności na ziemiach dzisiejszej gminy Pszczółki.
O znaczeniu cystersów dla Pomorza opowiadała Alicja Styszewska-Szybowska podczas wykładu "Cystersi dawniej i dziś". Uczestnicy mogli także zobaczyć wystawę "Księgi Liturgiczne i pamiątki Cystersów Oliwskich". Henryk Wensierski wykonał piosenkę napisaną specjalnie z okazji skowarckiego wydarzenia, a Małgorzata Augustyniak, autorka "Legendy o Janie Pszczelarzu", przypomniała o związkach miejscowych opowieści z cysterskim dziedzictwem. Opowiedziała również o tablicy poświęconej krzyżowi cysterskiemu znajdującej się przy Cysterskim Deptaku Widokowym.
Zwieńczeniem wieczoru był koncert "Sacrum et Profanum" w wykonaniu Capella Cistercian. Artyści zabrali słuchaczy w podróż przez świat cysterskiej duchowości, codzienności i pracy zgodnej z zasadą "Ora et labora" - "Módl się i pracuj". Spotkanie zakończyły wspólne śpiewanie i biesiadowanie podczas tradycyjnego Rundgesangu.
Szymon Bratke podkreślił, że muzycy zespołu sięgają po repertuar, który przez lata pozostawał zapomniany lub znany był jedynie badaczom dawnych archiwów. - Odkopujemy stare dzieła cysterskie oraz utwory stworzone przez osoby związane z klasztorami. Aranżujemy je na różne składy i gramy w miejscach związanych z kulturą cysterską. W ten sposób promujemy cysterskość - nie tylko smakiem, ale przede wszystkim muzyką - mówił.
Zespół pozostaje mocno związany z miejscem, z którego wyrósł. - Capella Cistercian powstała w Oliwie, narodziła się w Oliwie i jest ściśle związana z parafią cysterską oraz, oczywiście, z katedrą oliwską - zaznaczył S. Bratke.
Drugiego dnia wydarzenie przeniosło się na plac przy ulicy Bławatkowej. Choć wcześniejsze prognozy pogody budziły obawy organizatorów, ostatecznie Jarmarkowi Cysterskiemu towarzyszyło słońce. Spotkanie rozpoczęła energetyczna cysterska zumba, a później swoje autorskie piosenki zaprezentował Henryk Wensierski.
Szczególnie dużo atrakcji przygotowano dla najmłodszych. Podczas warsztatów iluminatorskich "Skryptorium Cysterskie", zorganizowanych przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Pszczółkach, dzieci mogły poznać sztukę zdobienia dawnych ksiąg. Uczestniczyły również w pieczeniu chlebków, konkursie plastycznym "Habit dla Cystersa" oraz licznych grach i kreatywnych zabawach.
Jednym z najważniejszych elementów jarmarku były smaki inspirowane dawną kuchnią. Jak wyjaśniał S. Bradke, ich przygotowanie opierało się na prostych składnikach i tradycyjnych sposobach wytwarzania. - Przygotowujemy masło z mieszanką ziół oraz serki bez podpuszczki. Tak jak dawniej - jak najbardziej naturalnie i jak najbardziej prosto - opowiadał.
Na stoisku znalazły się również naturalna musztarda przygotowywana z gorczycy oraz gąszcz cysterski - słodko-pikantny sos na bazie jabłek i cynamonu. - Gąszcz cysterski robimy z jabłek i cynamonu. Podaje się go jako dodatek do mięs. Dawniej miał przełamywać ich nienajlepszy smak, a dzisiaj jest po prostu ciekawym, słodko-pikantnym dodatkiem - tłumaczył Szymon Bratke.
Jabłka nie pojawiły się w tej opowieści przypadkowo. Rozmówca wskazywał na gospodarczą działalność zakonników, którzy rozwijali uprawy na należących do nich ziemiach. - Cystersi sprowadzili między innymi jabłka. Zajmowali się tutaj ich uprawą, dlatego również nasz gąszcz jest jabłkowy - wyjaśniał.
O gości zadbały także panie z Koła Gospodyń Wiejskich "Skowarczanki", które przygotowały bigos, kaszę i słodki poczęstunek. Na stoiskach można było znaleźć regionalne rękodzieło, miody, sery oraz produkty lokalnych wystawców. Sportowych emocji dostarczył Turniej Minigolfa o Puchar Wójta Gminy Pszczółki. Swoich sił próbowali w nim zarówno najmłodsi, jak i dorośli. Szczególne podziękowania otrzymał inicjator turnieju Wiesław Jurek.
Pomysłodawcami Dni Cysterskich byli Katarzyna Guszkowska i Jacek Bratke. W organizację włączyli się gmina Pszczółki, sołtys Skowarcza Andrzej Guszkowski wraz z Radą Sołecką, Stowarzyszenie Aktywni Skowarcza, Koło Gospodyń Wiejskich "Skowarczanki" oraz liczni mieszkańcy i lokalni partnerzy.
Pierwsza edycja wydarzenia pokazała, że o historii można opowiadać nie tylko podczas wykładów i wystaw. Można jej posłuchać, spróbować jej smaków, odnaleźć ją w muzyce, rękodziele i rodzinnej zabawie. Dni Cysterskie przywróciły mieszkańcom ważną część miejscowej tożsamości. Wszystko wskazuje na to, że w Skowarczu właśnie narodziła się nowa tradycja.
Archidiecezja Gdańska