Już po raz piąty małżeństwa, rodziny z dziećmi oraz osoby pragnące wspólnie przeżyć czas modlitwy i spotkania wyruszyły z Oliwy do Matemblewa. Pielgrzymi zgromadzili się przed archikatedrą oliwską, skąd razem ruszyli w drogę do Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej, powierzając Bogu swoje rodziny, małżeństwa, codzienne troski i dziękczynienia.
Wspólne pielgrzymowanie prowadziło przez leśne ścieżki Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Nie zabrakło modlitwy, śpiewu, rozmów i chwil refleksji. Wśród uczestników były całe rodziny - od najmłodszych dzieci przewożonych w wózkach po seniorów. Dla wielu była to okazja nie tylko do umocnienia wiary, ale także do doświadczenia wspólnoty i rodzinnej atmosfery.
Pielgrzymka zakończyła się w Matemblewie, gdzie uczestnicy zgromadzili się na Eucharystii sprawowanej pod przewodnictwem bp. Piotra Przyborka. Nawiązując do Ewangelii o powołaniu celnika Mateusza, zwrócił uwagę, że Jezus nie rezygnuje z człowieka nawet wtedy, gdy wydaje się, że jest już za późno na zmianę życia.
5. Piesza Pielgrzymka Rodzin i Małżeństw - fragment homilii bp. Piotra Przyborka
Justyna Liptak /Foto Gość
- Pan Jezus wychodził już z Kafarnaum, można powiedzieć, że był w drodze, a jednak zatrzymał się przy Mateuszu i uczynił go apostołem. To pokazuje, że dla Boga nigdy nie jest za późno. On potrafi dokonywać cudów nawet w ostatniej chwili - mówił biskup.
Kaznodzieja podkreślił, że Chrystus nie dzieli ludzi na ważnych i nieważnych, pierwszych i ostatnich. - Dla Jezusa nigdy nie ma ludzi straconych. Zawsze daje człowiekowi szansę. Tak było z dobrym łotrem na krzyżu, który w ostatniej chwili zwrócił się do Zbawiciela i usłyszał obietnicę raju. Dlatego warto odpowiadać na Boże zaproszenie i nie rezygnować, nawet jeśli wydaje się, że spóźniliśmy się na pociąg - zaznaczył.
Drugim ważnym wątkiem homilii było spojrzenie Jezusa na Mateusza. Bp Przyborek zauważył, że właśnie to spojrzenie stało się początkiem jego przemiany. - Jezus nie wygłosił długiej nauki ani nie wręczył Mateuszowi żadnego regulaminu. Po prostu spojrzał na niego. To spojrzenie zmieniło jego życie. Z celnika stał się apostołem i ewangelistą - mówił.
Hierarcha zachęcał uczestników pielgrzymki do refleksji nad relacjami rodzinnymi, wskazując, że umiejętność patrzenia sobie w oczy jest często sprawdzianem jakości więzi. - Warto zapytać siebie, czy potrafię spojrzeć w oczy współmałżonkowi, dzieciom, rodzicom. A jeszcze bardziej: czy pozwalam, by Jezus spojrzał w moje serce? Kiedy uciekamy przed Jego wzrokiem, często oznacza to, że coś wymaga uporządkowania. Tymczasem Chrystus nie patrzy po to, by potępić, ale by podnieść człowieka, pomóc mu i otworzyć przed nim drogę do nawrócenia - podkreślił.
5. Piesza Pielgrzymka Rodzin i Małżeństw - festyn Caritas
Justyna Liptak /Foto Gość
W dalszej części homilii biskup przestrzegał przed zazdrością i niechęcią wobec sukcesów innych ludzi. Nawiązując do reakcji faryzeuszów oburzonych obecnością Jezusa pośród celników i grzeszników, przypomniał, że chrześcijanin powinien cieszyć się dobrem drugiego człowieka. - Jezus przyszedł szukać tych, którzy potrzebują pomocy i zbawienia. Także my jesteśmy wezwani, by patrzeć na innych z życzliwością, a nie z zazdrością. Powinniśmy cieszyć się sukcesami bliźnich i smucić ich porażkami, wspierając się wzajemnie w drodze do nieba - mówił.
Na zakończenie bp Przyborek wskazał trzy przesłania płynące z niedzielnej Ewangelii: nie rezygnować z odpowiedzi na Boże wezwanie, pozwalać Jezusowi patrzeć w swoje serce oraz uczyć się prawdziwej życzliwości wobec innych. - W ten sposób będziemy wspierać się nawzajem na drodze wiary i razem zmierzać do celu, którym jest niebo - podsumował.
Wśród uczestników pielgrzymki nie brakowało rodzin z dziećmi, małżeństw, a także osób, które do Matemblewa przybyły indywidualnie. Wielu podkreślało, że wspólne wędrowanie jest nie tylko formą modlitwy, ale również okazją do zatrzymania się w codziennym pośpiechu.
- Na co dzień trudno znaleźć czas, żeby pobyć razem bez telefonów, obowiązków i ciągłego pośpiechu. Tutaj idziemy obok siebie, rozmawiamy, modlimy się i po prostu jesteśmy razem. To bardzo cenne doświadczenie - mówiła Kasia, uczestniczka pielgrzymki.
Zwracała uwagę, że pielgrzymka jest również ważną lekcją wiary dla najmłodszych. - Dzieci widzą, że wiara to nie tylko niedzielna Msza św., ale także wspólnota i radość ze spotkania z innymi. Dla nich to przygoda, a dla nas okazja, by pokazać, że Pan Bóg jest obecny w codziennym życiu - podkreślała.
5. Piesza Pielgrzymka Rodzin i Małżeństw - piana party
Justyna Liptak /Foto Gość
Niektórzy przyznawali, że do udziału zachęciła ich szczególna więź z Matką Bożą Matemblewską. - To miejsce ma wyjątkową atmosferę. Za każdym razem, kiedy tu przychodzimy, wracamy umocnieni. Dzisiaj chcieliśmy powierzyć Matce Bożej naszą rodzinę i podziękować za otrzymane łaski - mówiła Maria.
Po zakończeniu Mszy św. uczestnicy spotkali się na festynie przygotowanym przy sanktuarium przez Caritas Archidiecezji Gdanskiej. Na najmłodszych czekały gry, zabawy i konkursy, a dorośli mogli spędzić czas przy wspólnym poczęstunku i rozmowach.
- To piękne, że po modlitwie możemy jeszcze pobyć razem. Dzieci mają swoje atrakcje, a my możemy spotkać znajomych i poznać nowe rodziny. Tak buduje się wspólnota - podkreślała Aneta.
Wielu zwracało uwagę na serdeczną atmosferę wydarzenia. - Widać, że ludzie przyjechali tutaj nie tylko dla atrakcji, ale przede wszystkim po to, by spotkać się z Bogiem i drugim człowiekiem. To rodzinne święto, które daje dużo radości i nadziei - mówił pan Karol.
Także najmłodsi nie kryli zadowolenia z udziału w wydarzeniu. - Najbardziej podobały mi się zabawy i śpiewanie, ale fajnie było też iść razem z rodzicami - mówił jeden z młodych uczestników pielgrzymki.
Dzięki połączeniu modlitwy, wspólnego pielgrzymowania i rodzinnego świętowania wydarzenie po raz kolejny zgromadziło osoby, dla których Matemblewo jest miejscem szczególnym - przestrzenią spotkania z Bogiem, rodziną i wspólnotą Kościoła.
Archidiecezja Gdańska