W święto św. Józefa Robotnika, patrona ludzi pracy, w parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Gdyni-Obłużu odbyła się uroczystość wprowadzenia relikwii krwi bł. Jerzego Popiełuszki. Mszy św. w intencji świata pracy przewodniczył bp Wiesław Szlachetka.
W roku jubileuszu 100-lecia nadania Gdyni praw miejskich modlono się za dawnych i obecnych stoczniowców, portowców, ludzi morza, pracowników przemysłu ciężkiego oraz wszystkich, którzy codziennym trudem budowali i nadal budują dobro wspólne.
Gdynia pamięta, że została zbudowana pracą. Port, stocznie, nabrzeża, doki, warsztaty, magazyny i kolejne dzielnice nie powstały z samej wizji nowoczesnego miasta. Powstały z wysiłku konkretnych ludzi: portowców, stoczniowców, marynarzy, kolejarzy, robotników, inżynierów, rzemieślników i ich rodzin. Dlatego uroczystość, która odbyła się w piątek 1 maja, miała wymiar głęboko religijny, ale też bardzo gdyński.
Do świątyni wprowadzono relikwie krwi bł. Jerzego Popiełuszki, kapelana Solidarności, męczennika za prawdę, patrona ludzi pracy i obrońcy godności człowieka. Wydarzenie wpisało się w jubileusz 100-lecia nadania Gdyni praw miejskich i stało się modlitwą za tych, którzy tworzyli miasto dawniej oraz którzy dziś pracują w porcie, stoczniach, szkołach, urzędach, służbach, przemyśle i na morzu.
1 maja w parafii św. Andrzeja Boboli w Gdyni - modlitwa przy krzyżu
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Uroczystość rozpoczęła się przy krzyżu misyjnym przed kościołem. Stamtąd, pod przewodnictwem bp. Wiesława Szlachetki, procesyjnie wniesiono relikwie bł. ks. Jerzego do świątyni. Obecne były liczne poczty sztandarowe, przedstawiciele NSZZ "Solidarność", związkowcy, portowcy, stoczniowcy, emerytowani pracownicy gdyńskich zakładów oraz mieszkańcy Obłuża i całej Gdyni. Oprawę muzyczną Liturgii ubogacił połączony chór Uniwersytetu Morskiego w Gdyni i chór parafialny Cantus.
Już przed rozpoczęciem Liturgii ks. prał. Sławomir Decowski, archidiecezjalny duszpasterz ludzi pracy i proboszcz parafii, mówił o znaczeniu chwili dla wspólnoty od lat związanej z ludźmi morza, portu, stoczni i ciężkiej pracy fizycznej.
- Z wielką wdzięcznością wobec Boga i Kościoła przyjmujemy dziś w naszej wspólnocie relikwie bł. Jerzego Popiełuszki - mówił ks. prał. Decowski.
Podkreślał, że obecność relikwii ma umacniać wiarę, miłość do Kościoła i ojczyzny, odwagę sumienia, wierność prawdzie oraz ducha służby człowiekowi. - W roku stulecia nadania Gdyni praw miejskich chcemy zawierzyć Bożej Opatrzności wszystkich ludzi pracy: byłych i obecnych stoczniowców, portowców, pracowników przemysłu ciężkiego oraz przedstawicieli innych zawodów - zaznaczył.
W jego słowach mocno wybrzmiał lokalny wymiar uroczystości. Obłuże, Oksywie, port, stocznie i pobliskie dzielnice to miejsca, w których historia pracy, robotniczej solidarności i życia rodzinnego splata się z historią Kościoła. Ks. prał. Decowski przypomniał, że w parafii żyje wielu ludzi morza, portu, stoczni i ciężkiej pracy fizycznej.
- Dlatego z wdzięcznością patrzymy dziś na błogosławionego ks. Jerzego jako na kapelana Solidarności, patrona Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność", obrońcę ludzi pracy, rzecznika godności człowieka i świadka tego, że zło można zwyciężać dobrem - mówił.
Po słowach powitania i modlitwie wyruszyła procesja do kościoła. Relikwie zostały uroczyście umieszczone w przygotowanym miejscu przy ołtarzu. Dla wielu obecnych był to moment szczególny. Niektórzy pamiętali lata strajków, rozmów w zakładach pracy, zakładowych Mszy, niepewności i odwagi, której wymagało samo przyznanie się do Solidarności. Dla nich ks. Jerzy nie jest tylko postacią z historii, ale kimś, kto w dramatycznych czasach mówił językiem sumienia.
1 maja w parafii św. Andrzeja Boboli w Gdyni - wprowadzenie relikwii bł. ks. Jerzego Popiełuszki
Piotr Piotrowski /Foto Gość
- To jest dla nas wielkie święto. Nie tylko kościelne, ale też ludzkie, robotnicze, gdyńskie - mówił pan Jan, emerytowany stoczniowiec z Gdyni. - Pracowałem w stoczni, pamiętam strajki, pamiętam tamten czas, kiedy człowiek bał się mówić głośno, ale wiedział, że trzeba stać przy prawdzie. Ksiądz Jerzy był dla nas znakiem, że robotnik nie jest sam. Że za człowiekiem pracy stoi Bóg, Kościół i wspólnota.
Pan Jan podkreślał, że obecność relikwii w Gdyni jest dla starszego pokolenia ludzi pracy znakiem pamięci i szacunku. - Wielu moich kolegów już nie żyje. Niektórzy harowali całe życie w stoczni, przy kadłubach, w hałasie, w zimnie, w trudnych warunkach. To byli prości, uczciwi ludzie. Dzisiaj modlitwa za nich jest bardzo potrzebna. Ksiądz Jerzy rozumiał takich ludzi. On nie mówił do robotników z góry. On był z nimi - dodał.
Podobnie mówił pan Wojciech, portowiec z Gdyni, również związany z ruchem Solidarności. - Dla mojego pokolenia ksiądz Jerzy to ktoś więcej niż postać z historii. To patron ludzi pracy, ludzi uczciwych, tych, którzy chcieli normalnie żyć i nie kłaniać się kłamstwu - podkreślał. - W porcie też czuło się wtedy ducha Solidarności. Były strajki, były rozmowy, była odwaga. Dzisiaj, kiedy relikwie księdza Jerzego są tutaj, w Gdyni, czuję wdzięczność. To wielkie święto dla portowców, stoczniowców i wszystkich, którzy budowali to miasto.
Jak mówił, przy takich uroczystościach wraca pamięć o wspólnocie, która rodziła się nie z haseł, ale z odpowiedzialności jednych za drugich. - Wtedy człowiek wiedział, że sam niewiele znaczy, ale razem możemy bardzo dużo. Solidarność to nie było tylko słowo na sztandarze. To było konkretne życie: pomoc koledze, rozmowa, modlitwa, odwaga, żeby podpisać się pod czymś, co mogło przynieść kłopoty. Ksiądz Jerzy uczył, że nie wolno odpowiadać nienawiścią. I to jest nadal aktualne - mówił pan Wojciech.
Centralnym punktem uroczystości była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Wiesława Szlachetki. W homilii biskup odwołał się do Ewangelii o niesprawiedliwym sędzim i wytrwałej wdowie. Wskazał, że przypowieść ta niesie mocne przesłanie społeczne i moralne. - Sędzia, do którego ta wdowa zwróciła się o pomoc, był praktycznym ateistą. Boga się nie bał i z ludźmi się nie liczył - mówił bp Szlachetka.
Jak podkreślił, Jezus nazwał go sędzią niesprawiedliwym, a więc takim, który nie służył sprawiedliwości, ale bezprawiu.
- Nie zależało mu na tym, aby stać po stronie tych, dla których otrzymał władzę, zwłaszcza po stronie słabszych, tych, którzy potrzebowali pomocy - mówił biskup.
Przypomniał słowa Chrystusa o władzy rozumianej jako służba: ”Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą”. Wskazał też na postawę wdowy, która wytrwale domagała się sprawiedliwości.
- Ta wdowa przez swoją wytrwałość przyczyniła się do zmiany postawy owego sędziego. Został on niejako przymuszony łagodnym, ale zdecydowanym działaniem tej wdowy, aby powrócił do tego, kim rzeczywiście miał być jako sędzia, aby był w służbie sprawiedliwości - mówił bp Szlachetka.
Biskup podkreślił, że Bóg ukazany jest w tej przypowieści jako Sędzia sprawiedliwy, zawsze stojący po stronie prawdy i sprawiedliwości. Modlitwa, jeśli wypływa z wiary, ma moc przemiany ludzkiego serca i życia społecznego.
1 maja w parafii św. Andrzeja Boboli w Gdyni - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
W dalszej części homilii bp Szlachetka odniósł obraz z Ewangelii do czasów, w których żył i posługiwał bł. Jerzy Popiełuszko.
- Przypowieść, która rozbrzmiewa w dzisiejszej Ewangelii, w swojej warstwie obrazowej zdaje się też odzwierciedlać czasy, w których żył i pełnił swoją posługę kapłańską ks. Popiełuszko - powiedział.
Niesprawiedliwy sędzia, jak mówił biskup, może być odczytany jako obraz władzy skolonizowanej przez ideologię komunizmu.
- Ta władza również była w służbie bezprawia, w służbie kłamstwa i niesprawiedliwości, ponieważ Boga się nie bała i z ludźmi się nie liczyła - zaznaczył.
Z kolei wytrwała wdowa stała się w homilii obrazem robotników, którzy bez przemocy, ale odważnie i konsekwentnie domagali się prawdy, godności i sprawiedliwości.
- Owa wdowa jest w jakiejś mierze obrazem tych robotników, którzy tak jak ona, wytrwale, bez stosowania przemocy, upominali się o sprawiedliwość - mówił bp Szlachetka. - Odważnie i stanowczo domagali się, by władza powróciła do swojej właściwej funkcji, aby była w służbie sprawiedliwości i dobra wspólnego.
Według biskupa protest robotników był nie tylko wydarzeniem społecznym, ale także aktem duchowym.
- Ten protest robotników tak naprawdę był wytrwałą modlitwą, przez którą Bóg formował serca i przemieniał serca tych, którzy sprawowali władzę - mówił. - Dzięki tej modlitwie robotników zrodziła się na polskim Wybrzeżu Solidarność, dzięki której zmieniło się to, co wydawało się niemożliwe do zmiany.
Słowa te mocno wybrzmiały w Gdyni, gdzie pamięć o pracy portu, stoczni, strajkach i robotniczej odwadze jest częścią lokalnej tożsamości. Biskup przypomniał, że Solidarność nie była jedynie ruchem politycznym czy społecznym, ale wyrastała z chrześcijańskiego rozumienia człowieka. - Solidarność to chrześcijańska cnota. To wartość uniwersalna, która zrodziła się z wytrwałej modlitwy i z Chrystusowych słów: ”Jeden drugiego brzemiona noście” - mówił.
Szczególne miejsce w homilii zajęła postać bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Biskup przypomniał, że warszawski kapłan przez Msze Święte za Ojczyznę, kazania i obecność przy ludziach pracy stał się świadkiem prawdy w czasie, gdy za prawdę płaciło się wysoką cenę.
- To właśnie za wierność Chrystusowym słowom, z których kształtowała się Solidarność, za wprowadzanie ich w życie, przez comiesięczne Msze za Ojczyznę i słynne kazania, w których dominowała myśl, by nie dać się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać, ksiądz Jerzy Popiełuszko oddał swoje życie - mówił bp Szlachetka.
Przypomniał również, że ks. Jerzy nie był osamotniony. Wielu kapłanów w tamtym czasie wspierało ludzi pracy, towarzyszyło robotnikom, formowało sumienia i uczyło odwagi bez nienawiści.
W homilii padło także przywołanie słów kard. Dominika Duki, który wskazywał na wyjątkowe znaczenie polskiego Wybrzeża dla historii wolności. - Tutaj, na polskim Wybrzeżu, powstała pierwsza Solidarność, która doprowadziła do przemian w Polsce i w świecie. Było to najpierw zwycięstwo duchowe, a dopiero potem zwycięstwo społeczne i polityczne - cytował biskup.
Bp Szlachetka mówił, że świat widział zdjęcia modlących się, strajkujących robotników. Podkreślał, że obecność modlitwy w dramatycznych momentach polskiej historii była owocem pracy duszpasterzy, którzy byli blisko ludzi pracy. - To, że oni w tych dramatycznych dniach przychodzili, przywołując pomoc Bożą, jest zasługą gdańskich i gdyńskich duszpasterzy, którzy formowali ich sumienia i byli razem z nimi - mówił.
Przypominając męczeńską śmierć kapelana Solidarności, biskup podkreślił, że przemoc nie zdołała zamknąć jego świadectwa.
- Od czasu męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki minęły 42 lata. I chociaż ksiądz Jerzy został zabity, to jednak nie został pokonany - mówił bp Szlachetka. - Jego cierpienie złączone z modlitwą, jego świadectwo krwi przyczyniło się do tego, że ewangeliczna idea solidarności przyniosła wspaniałe owoce dla naszej ojczyzny i całego świata.
W ostatniej części homilii bp Szlachetka ponownie zwrócił się do bł. ks. Jerzego jako patrona Solidarności i orędownika ludzi pracy.
- Błogosławiony księże Jerzy, patronie Solidarności, dzisiaj tutaj, jako orędownika ludzi pracy, stoczniowców, portowców, pracowników przemysłu ciężkiego, ludzi morza, rzemieślników, urzędników, nauczycieli, służb mundurowych, emerytów i wszystkich, którzy codziennym trudem budują dobro wspólne, prosimy cię o wstawiennictwo - modlił się biskup.
Powierzył jego opiece rodziny, dzieci, młodzież, ludzi pracy, chorych, starszych, poszukujących nadziei oraz tych, którzy pogubili się na drogach wiary.
Ten modlitewny ton towarzyszył całej uroczystości. W modlitwie wprowadzającej relikwie wierni prosili bł. ks. Jerzego, aby uczył, że człowiek pozostaje naprawdę wolny wtedy, gdy trwa przy Bogu w sumieniu i prawdzie. Powierzono mu stoczniowców, portowców, pracowników przemysłu ciężkiego, ludzi morza, rzemieślników, urzędników, nauczycieli, pracowników służb mundurowych oraz wszystkich, którzy codziennym trudem budują dobro wspólne.
W świątyni wyraźnie widoczne były sztandary. Ich obecność nadawała uroczystości podniosły charakter, ale też przypominała historię środowisk, które przez dekady skupiały ludzi pracy wokół wartości: wolności, prawdy, odpowiedzialności, wiary i wzajemnej pomocy. Przedstawiciele Solidarności, związkowcy, portowcy i stoczniowcy byli tego dnia żywymi świadkami pamięci, która w Gdyni ma konkretny kształt: bram stoczniowych, portowych nabrzeży, zakładowych hal i rodzinnych historii.
Uroczystość w parafii św. Andrzeja Boboli była czymś więcej niż wprowadzeniem relikwii. Była spotkaniem historii miasta, pamięci Kościoła i doświadczenia ludzi pracy. W roku 100-lecia nadania Gdyni praw miejskich wybrzmiało przypomnienie, że miasta nie tworzą wyłącznie decyzje administracyjne, inwestycje i plany urbanistyczne. Miasto tworzą ludzie, ich praca, ofiara, uczciwość, codzienne zmęczenie i odpowiedzialność za innych.
Obecność relikwii krwi bł. Jerzego Popiełuszki w gdyńskiej parafii ma odtąd przypominać, że godność człowieka pracy nie jest hasłem z przeszłości. Jest zadaniem na dziś. Dla pracowników portu i stoczni, dla emerytów, którzy po latach wracają pamięcią do swoich zakładów, dla młodych, którzy dopiero wchodzą w życie zawodowe, i dla wszystkich, którzy wierzą, że praca powinna służyć człowiekowi, rodzinie i dobru wspólnemu.
Na zakończenie Liturgii wielu uczestników podkreślało, że wprowadzenie relikwii bł. Jerzego właśnie w Gdyni, 1 maja, w święto św. Józefa Robotnika, miało wymowę szczególną. To dzień pamięci o ludziach pracy, ale też dzień zobowiązania. Dziedzictwo Solidarności nie kończy się na wspomnieniach. Wymaga wierności prawdzie, troski o słabszych, szacunku dla pracy i odwagi sumienia.
Archidiecezja Gdańska