W 25. roku istnienia parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Ostrowie abp Tadeusz Wojda poświęcił kościół i ołtarz. Świątynia, która powstała z wiary, uporu i ofiarności mieszkańców, została uroczyście oddana Bogu.
Historia tej wspólnoty zaczęła się 24 czerwca 2001 roku. Dekretem abp. Tadeusza Gocłowskiego powstała nowa parafia w Ostrowie, wydzielona z parafii w Karwi. Wcześniej mieszkańcy tej nadmorskiej miejscowości należeli do parafii w Strzelnie. Pierwszym proboszczem został ks. Andrzej Buja, który tego samego dnia odprawił inauguracyjną Mszę św. w kaplicy leśnej przy cmentarzu.
Od początku było jasne, że wspólnota potrzebuje własnego kościoła. Najpierw była kaplica i tymczasowa plebania poświęcone 1 września 2001 roku przez abp. Gocłowskiego. Potem przyszły starania o ziemię. Jedną działkę przekazała parafia w Karwi, kolejne ofiarował Amandus Jeka. Następne dokupiono, aby teren kościelny sięgnął aż do lasu.
Do tej historii nawiązał abp Wojda podczas uroczystości konsekracji. Przywołał słowa wypowiedziane przez jednego z parafian, że pan Amandus Jeka kiedyś obsiewał to pole zbożem, a teraz jest ono obsiewane słowem Bożym. Metropolita gdański nazwał je pięknym podsumowaniem 25 lat parafii. - Ktoś, kto decydował o powstaniu tej parafii, ówczesny arcybiskup Tadeusz Gocłowski, widział przyszłość tej wspólnoty. Widział, że potrzeba tutaj szczególnego miejsca, aby miejscowi i ci, którzy przyjeżdżają nad morze, mogli odpoczywać w cieniu Bożej obecności - mówił abp Wojda.
Projekt kościoła przygotował prof. Szczepan Baum z Gdańska. Zaproponował nowoczesną bryłę, która przypomina rybackie łodzie spoczywające na kamieniach. Budowę rozpoczęto 15 maja 2004 roku. Prace trochę trwały, ale były prowadzone siłami parafii niewielkiej i zdeterminowanej. W czerwcu 2009 r. w powstającej świątyni neoprezbiter ks. Piotr Zaczek, pochodzący z Ostrowa, odprawił Mszę św. prymicyjną. Od tamtej pory kościół stopniowo stawał się zwyczajnym miejscem modlitwy parafian i turystów.
Arcybiskup nie ukrywał, że droga do konsekracji prowadziła także przez chwile zwątpienia. W homilii przypomniał, że ludzkie plany dojrzewają dopiero wtedy, gdy człowiek odda je Bogu. - Można mieć piękne plany i je snuć, ale to On sprawia, że te plany się realizują. Kiedy przychodziły trudności i pytanie, czy ten kościół w ogóle powstanie, wtedy padły słowa: Panie Boże, jeśli to od Ciebie zależy, niech się stanie Twoja wola. I wtedy się zaczęło - mówił metropolita.
W centrum homilii postawił jednak nie historię budowy, ale pytanie o sens świątyni. Zaznaczył, że bez żywej wiary kościół może stać się tylko jednym z budynków w krajobrazie Ostrowa. - Po co nam ta świątynia? Co chcemy, aby reprezentowała? To pytanie musimy sobie stawiać nieustannie. Jeśli nie będziemy tego robić, pozostanie tylko budynkiem i nic więcej - podkreślił.
Odpowiedzią, jak mówił abp Wojda, jest Chrystus obecny w Eucharystii. To dlatego sercem konsekrowanego kościoła staje się ołtarz. - Tym sercem nie jest nawet tabernakulum, w którym Chrystus będzie przechowywany. Tym sercem jest ołtarz, bo na nim będzie się dokonywać to samo, co dokonało się w Wieczerniku, a potem na Golgocie, kiedy Jezus oddał za nas swoje życie z miłości - mówił.
Pasterz przypomniał, że świątynia nie jest celem sama w sobie. Ma prowadzić do spotkania z Mesjaszem, który nie jest wytworem ludzkiej wyobraźni, ale Synem Bożym oddającym życie za człowieka. - Nie możemy wymyślać Jezusa według naszych planów. Mesjasz jest jeden. To Jezus Chrystus, który oddał życie na krzyżu dla naszego zbawienia. I właśnie On będzie zamieszkiwał w tej świątyni - zaznaczył.
Abp Wojda mówił także o odpowiedzialności wiernych. Konsekracja kościoła nie kończy budowy wspólnoty. Przeciwnie, dopiero wyraźnie pokazuje, że prawdziwy Kościół tworzą ludzie zjednoczeni z Chrystusem i między sobą. - Te ściany tylko was reprezentują. Jeśli będziecie żyć miłością Jezusa Chrystusa i pozostaniecie z Nim złączeni, ta wspólnota zawsze będzie żywa. Będzie żywym Kościołem zgromadzonym wokół ołtarza - zaakcentował.
Przypomniał też słowa św. Pawła o miłości, która jest cierpliwa, nie zazdrości, nie unosi się pychą i nie pamięta złego. Jak podkreślił, chrześcijańska miłość nie jest sentymentem, lecz darem z siebie i akceptacją drugiego człowieka.
Po homilii rozpoczęły się obrzędy poświęcenia kościoła i ołtarza. Ich znaki widzialnie ukazują to, czego Bóg dokonuje przez Kościół sprawujący sakramenty.
Najpierw ołtarz i ściany świątyni zostały namaszczone olejem. Ten gest nawiązuje do starotestamentalnej tradycji namaszczania kapłanów, proroków i królów. Następnie okadzono ołtarz, ściany kościoła oraz zgromadzonych wiernych. Kadzidło spalające się na ołtarzu przypomina, że Ofiara Chrystusa, uobecniana w Eucharystii, wznosi się ku Bogu. Okadzenie ścian wskazuje na świątynię jako dom modlitwy, a okadzenie wiernych przypomina, że Lud Boży jest żywą świątynią, w której każdy ochrzczony staje się duchowym ołtarzem.
Po zakończeniu okadzenia przygotowano ołtarz do sprawowania liturgii eucharystycznej i uroczyście oświetlono świątynię. Ten ostatni znak przypomina, że Chrystus jest "Światłem na oświecenie pogan", a Jego blaskiem jaśnieje Kościół i cała rodzina ludzka.
Ostrowska świątynia, położona w nadmorskiej miejscowości, od lat służy nie tylko mieszkańcom. Latem wypełniają ją także goście wypoczywający nad Bałtykiem. W lipcu i sierpniu sprawowane są tu dodatkowe Msze św., w tym wieczorna, nazywana "Nikodemową".
Archidiecezja Gdańska