Niemal 400 osób samotnych, ubogich i w kryzysie bezdomności wzięło udział w tradycyjnym śniadaniu wielkanocnym, które już po raz 26. odbyło się w Gdańsku. Świąteczny posiłek zorganizowano na placu przy ul. Szerokiej, przed Bazyliką św. Mikołaja. Były wspólna modlitwa, życzenia i tradycyjne potrawy: żurek, pierogi, bigos oraz ciasta.
W południe metropolita gdański abp Tadeusz Wojda odmówił świąteczną modlitwę, po której uczestnicy zasiedli do wspólnego stołu. Wielkanocne śniadanie przygotowali Polska Izba Gospodarcza Restauratorów i Hotelarzy oraz Duszpasterstwo Akademickie "Górka”. Jak co roku wydarzenie wsparli także harcerze ze Szczepu Bór Hufca ZHP Gdańsk-Śródmieście.
Witając zebranych, radny miasta Piotr Dzik, jeden z organizatorów spotkania, przypomniał słowa, które od lat towarzyszą temu wydarzeniu.
- Nikt nie jest tak biedny, aby nie pomógł drugiemu. I nikt nie jest tak bogaty, aby nie potrzebował pomocy drugiego człowieka. A stół powinien zawsze łączyć, a nie dzielić - powiedział.
Życzenia uczestnikom śniadania złożyła także prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
- Wielkanoc to jest zawsze taki czas, kiedy rodzi się nadzieja, kiedy pusty grób oznacza nowe życie. I dlatego Wam i sobie, każdemu z nas życzę, żeby ta siła płynąca z pustego grobu towarzyszyła nam w życiu jak najdłużej. Drodzy bracia i siostry, życzę dobrych świąt Wielkiej Nocy - powiedziała, dziękując jednocześnie wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie świątecznego spotkania dla osób potrzebujących.
Abp Tadeusz Wojda również skierował do uczestników słowa wsparcia i nadziei.
- Chcę życzyć, aby ten czas zmartwychwstania Chrystusa, a także kolejne dni po zmartwychwstaniu, były czasem radości i pokoju serca, które niesie Chrystus Zmartwychwstały. Chrystus jest światłem, dlatego niech rozprasza mroki naszego codziennego życia. Tych mroków zapewne jest sporo, ale niech On je rozprasza, niech wnosi nadzieję, radość i pokój - to wszystko, czego tak bardzo potrzebujemy w życiu, na każdy dzień. Niech Chrystus Zmartwychwstały błogosławi - mówił metropolita gdański.
Organizatorzy podkreślali, że świąteczne spotkanie ma znaczenie nie tylko symboliczne. Dla wielu osób to nie tylko okazja do zjedzenia ciepłego posiłku, ale też do bycia razem i przeżycia świąt we wspólnocie.
- Bezdomność przychodzi znienacka, a podanie ręki to nasz obowiązek. Największym problemem jest samotność. Kiedy człowiek zostaje sam w trudnej sytuacji rozwodowej czy chorobowej, to bezdomność jest bliska - mówi o. Jarosław Górka z Duszpasterstwa Akademickiego "Górka”.
Na uczestników czekały tradycyjne wielkanocne potrawy, a także świąteczne paczki z jedzeniem. Dzieci otrzymały upominki. W tym roku Duszpasterstwo Akademickie "Górka” zebrało od darczyńców 60 tys. zł. Środki pozwoliły przygotować 600 wielkanocnych paczek, a także kupić sprzęt AGD - pralki i zmywarki - dla Domu Samotnej Matki w Matemblewie oraz Domu na Skraju w Nowym Porcie.
Archidiecezja Gdańska