Znicze rozświetliły sopocką plażę, a wspólna modlitwa połączyła rodziny, które straciły bliskich na morzu. Podczas Zaduszek Morskich wspominano tych, którzy nie powrócili z morskich wypraw, powierzając ich Bożemu miłosierdziu i nadziei zmartwychwstania.
W Dzień Zaduszny sopocka plaża przy przystani rybackiej stała się miejscem szczególnego spotkania. W pobliżu kapliczki Jezusa Chrystusa "O szczęśliwy powrót" zgromadzili się bliscy ludzi morza, przedstawiciele środowiska morskiego oraz mieszkańcy Trójmiasta. Były wśród nich wdowy, dzieci i rodziny, które przed laty straciły swoich najbliższych podczas morskich wypraw. Dla wielu z nich listopadowe spotkanie jest jednym z niewielu momentów w roku, kiedy mogą wspólnie przeżyć tęsknotę, wrócić do wspomnień i powierzyć zmarłych modlitwie.
- W ten dzisiejszy wieczór pragniemy razem z nimi wyznać miłość i objąć ich wspólną modlitwą do Boga - mówił ks. Rafał Nowicki z Duszpasterstwa Ludzi Morza.
Zaduszki Morskie przy kapliczce "O szczęśliwy powrót" w Sopocie.
Gość Gdański
Modlitwa rozpoczęła się od powierzenia Bogu tych, których morze zabrało. Szczególnym momentem był apel pamięci. Przywoływano zmarłych ludzi morza, oddając hołd marynarzom, rybakom i wszystkim, którzy stracili życie podczas wykonywania swojej pracy. Uczestnicy zapalali znicze. Ich płomienie tworzyły symboliczne miejsce pamięci dla tych, którzy nie mają własnego grobu albo których mogiły znajdują się daleko od rodzinnych stron. W ciszy i skupieniu bliscy mogli zatrzymać się przy wspomnieniach, a wspólna modlitwa dawała im poczucie, że w swoim doświadczeniu straty nie są sami.
W refleksji skierowanej do zgromadzonych ks. Nowicki mówił o czasie, pamięci i ludzkiej potrzebie bliskości. Zauważył, że choć czas płynie nieustannie, przeszłość nie jest czymś całkowicie zamkniętym. Żyje w teraźniejszości poprzez wspomnienia, doświadczenia i relacje, które pozostają w człowieku. Szczególnie mocno odczuwamy to w pierwszych listopadowych dniach, kiedy wracamy do tych, których już nie możemy spotkać.
Kapłan zwrócił uwagę na paradoks współczesnego świata. Mimo ogromnych możliwości komunikacyjnych ludzie coraz częściej tracą umiejętność prawdziwego rozmawiania ze sobą. Wiadomości elektroniczne, krótkie SMS-y i codzienny pośpiech nie zastępują bezpośredniej obecności, szczerej rozmowy i uważnego słuchania. Problem ten dotyczy nie tylko relacji społecznych, ale także rodzin. Niekiedy wystarczy jedno nieporozumienie, ocena lub brak zrozumienia, by człowiek zamknął się w sobie i zrezygnował z prób porozumienia.
- Bo na początku jest moment, w którym gdzieś chce się coś powiedzieć, nawet mówimy to w myślach, ale później rezygnujemy i zamykamy drzwi od wewnątrz - zauważył. Jak podkreślał, takie milczenie rodzi kolejne milczenie, a człowiek pozostaje sam ze swoimi lękami, wątpliwościami i cierpieniem. W tym kontekście Zaduszki Morskie stają się czymś więcej niż tylko uroczystością wspomnieniową. Są przestrzenią spotkania, w której można być razem, nie trzeba ukrywać tęsknoty ani tłumaczyć swojego bólu.
Zaduszki Morskie - ks. Rafał Nowicki wita na modlitwie.
Gość Gdański
Ks. Nowicki przypomniał, że ludzie nie spotykają się bez powodu, a listopadowa modlitwa pozwala odkryć szczególną więź między tymi, którzy odeszli, a tymi, którzy pozostali. - Drugiego listopada jest coś silniejszego od śmierci, to trwanie nieobecnych w pamięci żyjących - mówił.
W dalszej części rozważania kapłan przypomniał, że chrześcijańska modlitwa za zmarłych wypływa z wiary w zwycięstwo Jezusa nad śmiercią. Nie jest jedynie wspominaniem przeszłości ani próbą pogodzenia się z nieobecnością bliskich. To powierzanie ich Bożemu miłosierdziu i nadzieja, że będą mieli udział w zmartwychwstaniu. - Moc Jezusa to śmierć zwyciężona, nie tylko tak w ogóle, ale konkretnie w mojej codzienności. To zaufanie Bogu w obliczu swojego życia - mówił ks. Nowicki.
Przypomniał również, że przez wieki chrześcijaństwo żywiło przekonanie, iż miłość może przekraczać granicę śmierci. Modlitwa jest wyrazem tej więzi, wzajemnego obdarowania i troski, które nie kończą się wraz z odejściem człowieka. Dlatego Zaduszki są zarówno dniem modlitwy za zmarłych, jak i prośby o łaskę dobrego życia oraz dobrej śmierci.
Na zakończenie ks. Nowicki zachęcał uczestników, by modlili się również za siebie. O wiarę, która pozwala spojrzeć dalej niż na ziemską codzienność, i o mądrość w przeżywaniu czasu. Zwrócił uwagę, że człowiek często pozwala, by dni mijały w pośpiechu, a sprawy naprawdę ważne ustępowały miejsca temu, co drugorzędne.
- Trzeba się modlić dzisiaj o dobre i mądre życie, to znaczy o życie uważne, w którym będziemy uważać na to, by to, co najważniejsze, było najważniejsze, a to, co nieważne, było nieważne. O życie niemarnowane, sensowne, o dni, które nie będą nam uciekały jak morski piasek z sopockiej plaży - mówił.
Podkreślił, że każde ludzkie życie zapisuje się w sercu Boga, który zapewnia człowiekowi prawdziwą nieśmiertelność. Zachęcał, by w modlitwie pamiętać nie tylko o tych, którzy odeszli, ale także prosić o umocnienie własnej wiary i nadziei.
Zaduszki Morskie w Sopocie 2026.
Gość Gdański
Wieczorna uroczystość na sopockiej plaży była przypomnieniem, że pamięć o zmarłych nie jest wyłącznie powrotem do przeszłości. Jest także zobowiązaniem do troski o żyjących, pielęgnowania więzi i nieodkładania ważnych rozmów na później. Wśród zapalonych zniczy i szumu morza wybrzmiała prawda, że choć nie każdy może doczekać się powrotu bliskiego z morskiej wyprawy, miłość i modlitwa mogą trwać mimo rozłąki.
Archidiecezja Gdańska