Żukowo stało się miejscem spotkania uczestników wakacyjnych rekolekcji Ruchu Światło-Życie. Dzień wspólnoty - kulminacyjny moment oazowych turnusów - wypełniły wspólna modlitwa, radosne uwielbienie, świadectwa młodych oraz Eucharystia pod przewodnictwem bp. Piotra Przyborka.
Kolorowe koszulki, śmiech, rozmowy i radosne śpiewy wypełniły teren parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Żukowie. Właśnie tam przyjechali uczestnicy wakacyjnych rekolekcji Ruchu Światło-Życie, by wspólnie przeżyć dzień wspólnoty - wydarzenie, które od lat stanowi kulminacyjny moment każdego turnusu oazowego.
Jeszcze przed rozpoczęciem Eucharystii plac przed kościołem zamienił się w miejsce pełne radości i młodzieńczej energii. Uczestnicy, prowadzeni przez animatorów tańczyli, tworząc charakterystyczne dla oazy uwielbienie pełne prostoty, spontaniczności i uśmiechu. Dla wielu młodych był to pierwszy moment od początku rekolekcji, kiedy mogli spotkać uczestników pozostałych oaz.
Jak wyjaśnia ks. Andrzej Lojtek, moderator Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Gdańskiej, dzień wspólnoty przypada zawsze trzynastego dnia rekolekcji. - Na początku lipca w naszej archidiecezji trwa jednocześnie pięć oaz. Później odbędą się kolejne turnusy, ale to właśnie ten pierwszy okres wakacji jest najbardziej intensywny. Trzynasty dzień każdej oazy to dzień wspólnoty - mówi.
Dzień wspólnoty Ruchu Światło-Życie w Żykowie.
Justyna Liptak /Foto Gość
Tego dnia wszystkie ośrodki rekolekcyjne spotykają się w jednym miejscu, aby wspólnie przeżyć kulminacyjny moment rekolekcji. - Dzień wspólnoty jest związany z tajemnicą zesłania Ducha Świętego. To szczyt rekolekcji oazowych - czas umocnienia uczestników i doświadczenia jedności całego ruchu w mocy Ducha Świętego - podkreśla moderator.
W tegorocznych rekolekcjach uczestniczą dzieci z Oazy Dzieci Bożych dla uczniów klas IV–VI szkoły podstawowej, młodzież formująca się w Oazie Nowej Drogi I i III stopnia oraz uczestnicy Oazy Nowego Życia I i II stopnia. Podczas dnia wspólnoty spotykają się przede wszystkim dzieci, młodzież oraz animatorzy. Najmłodsi uczestnicy są uczniami czwartej klasy szkoły podstawowej, a najstarsi to studenci pełniący posługę animatorów.
Jak zaznacza ks. Lojtek, Ruch Światło-Życie nie kończy się jednak na formacji dzieci i młodzieży. Jest propozycją wzrastania w wierze przez całe życie. W jego ramach działa również Domowy Kościół, czyli gałąź przeznaczona dla małżeństw. Moderator zwraca uwagę, że kolejnym wyzwaniem jest rozwój wspólnot dla dorosłych w archidiecezji tak, aby formacja mogła towarzyszyć człowiekowi na każdym etapie życia.
Centralnym punktem spotkania była Eucharystia pod przewodnictwem bp. Piotra Przyborka. W homilii biskup zachęcał młodych, by nie ulegali pokusie przeciętności i nie szukali łatwych rozwiązań. Nawiązując do słów bł. Carla Acutisa, przypomniał, że "wszyscy rodzą się jako oryginały, ale wielu umiera jako podróbki".
- Bóg stworzył każdego z nas jako coś niepowtarzalnego. Dał nam konkretne powołanie, drogę życia i świętość. Tymczasem człowiek często wybiera łatwiejszą drogę, upodabnia się do innych, zamiast dojrzewać do tego, kim naprawdę został stworzony. Duch Święty nieustannie przypomina nam, kim jesteśmy, i zachęca, abyśmy wykorzystali wszystko, co Bóg nam dał. Nie po to, by przeżyć życie na trzydzieści czy sześćdziesiąt procent, ale w pełni - mówił.
Biskup podkreślał, że bez Ducha Świętego człowiek nie jest w stanie w pełni pójść za Chrystusem. Przywołując obraz apostołów wychodzących z Wieczernika, przypomniał, że świat często oczekuje od chrześcijan dostosowania się do większości.
- Duch Święty sprawił, że apostołowie zaczęli patrzeć zupełnie inaczej. Otrzymali odwagę, moc i gotowość głoszenia Chrystusa. Ludzie mówili im: "Coś z wami jest nie tak". Chcieli, żeby wrócili do dawnego sposobu myślenia. Oni jednak nie chcieli dostosować się do świata, ale pragnęli, aby to świat odkrył Ewangelię. I właśnie dlatego zmienili historię - podkreślał.
W drugiej części homilii bp Przyborek posłużył się obrazem młodego łucznika, który przez wiele miesięcy jedynie napinał cięciwę, zanim oddał pierwszy strzał. - Czasem wydaje nam się, że modlimy się i nic się nie dzieje. Tymczasem Bóg przygotowuje nasze serce. Tak jak łucznik wyrabia sobie siłę i odpowiedni odruch, tak człowiek wierzący przez codzienną modlitwę przygotowuje się na moment próby. Kiedy on nadejdzie, będzie gotowy - tłumaczył.
Dzień wspólnoty Ruchu Światło-Życie w Żukowie - fragment homilii bp. Piotra Przyborka.
Justyna Liptak /Foto Gość
Biskup zachęcił młodych do codziennej modlitwy do Ducha Świętego i wytrwałości w wierze.
Po zakończeniu Eucharystii młodzi podziękowali bp. Piotrowi Przyborkowi za wspólną modlitwę i wygłoszone słowo. W geście wdzięczności wręczyli mu pamiątkową koszulkę oazową, która wywołała uśmiech zarówno u biskupa, jak i zgromadzonych uczestników.
Dla 16-letniej Hani z Gdańska początki w Ruchu Światło-Życie nie wiązały się z głębokimi przeżyciami duchowymi. Jak sama przyznaje, do oazy trafiła trochę przez przypadek. - Znajoma poszła, ktoś tam już był, więc pomyślałam, że też spróbuję. To było około trzy lat temu - opowiada. Niedługo później zaczęła uczestniczyć w Oazach Modlitwy, czyli weekendowych rekolekcjach. Początkowo bardziej ze względów towarzyskich niż religijnych.
Przełom przyszedł dopiero podczas ubiegłorocznych wakacyjnych rekolekcji Oazy Nowego Życia I stopnia. - Byłam wtedy w trudnym momencie, zarówno duchowo, jak i psychicznie. Te rekolekcje bardzo mi pomogły. Poznałam nowych ludzi, choć ze względu na moje trudności w relacjach społecznych nie zawsze było mi łatwo. Mimo to zobaczyłam, że to miejsce naprawdę mi służy i dlatego postanowiłam wrócić także w tym roku - mówi.
Tegoroczną Oazę Nowego Życia II stopnia przeżywa jeszcze głębiej. Jak podkreśla, wiele pytań, które od dawna nosiła w sobie, właśnie tutaj doczekało się odpowiedzi. - Przez długi czas dręczyły mnie różne wątpliwości. Na przykład zawsze miałam problem z tym, że w hostii nadal widzę chleb. Myślałam, że to oznacza brak wiary albo że jestem złą osobą. Tymczasem ksiądz wyjaśnił nam, że fizycznie nadal widzimy chleb i nie ma w tym nic złego. Takich sytuacji było więcej. Okazało się, że wiele rzeczy, które uważałam za coś niewłaściwego, wcale nie świadczyło o słabej wierze. To przyniosło mi ogromny pokój - opowiada.
Jak dodaje, właśnie ten wewnętrzny pokój jest jednym z największych owoców rekolekcji: - Często okazuje się, że sprawy, które mnie wcześniej bardzo martwiły, są zupełnie normalne. Mam poczucie, że odnajduję odpowiedzi i przestaję się bać własnych pytań.
Najważniejszym momentem każdego dnia są dla Hani adoracje Najświętszego Sakramentu. - Nieważne, czy ktoś coś mówi, czy tylko śpiewamy, czy trwa zupełna cisza. To jest moment, kiedy wszystkie myśli z całego dnia układają mi się w głowie. Prawie zawsze wtedy płaczę, nawet jeśli nie jestem smutna. Po prostu czuję ogromny pokój. To są dla mnie najpiękniejsze chwile tych rekolekcji - przyznaje.
Dzień wspólnoty Ruchu Światło-Życie w Żukowie - Msza św.
Justyna Liptak /Foto Gość
Podobne doświadczenie ma również 16-letnia Zuzanna z Polic w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Z Ruchem Światło-Życie związała się w październiku 2023 roku, choć wcześniej uczestniczyła w rekolekcjach wraz z rodzicami należącymi do Domowego Kościoła. - Tak naprawdę to oni wprowadzili mnie do tego ruchu. Jeździłam z nimi na rekolekcje, ale dopiero wyjazd na Oazę Nowego Życia I stopnia był moim osobistym doświadczeniem oazy. To właśnie tam zaczęłam budować swoją relację z Jezusem - wspomina.
Jak podkreśla, rekolekcje pomogły jej nie tylko pogłębić wiarę, ale także odkryć radość z dzielenia się nią z innymi. - Bardzo potrzebuję mówić innym o Bogu. To daje mi ogromną radość i buduje mnie. Oczywiście nie zawsze jest łatwo. W szkole wiara często bywa wyśmiewana i niekiedy trudno przyznać się do swoich przekonań. Właśnie dlatego tak bardzo potrzebujemy Ducha Świętego, który daje odwagę do świadczenia nie tylko słowem, ale przede wszystkim swoim życiem - przyznaje.
Zuzanna przekonuje, że świadectwo wiary może realnie zmieniać innych ludzi. - To niezwykłe widzieć, jak ktoś dzięki temu zaczyna otwierać się na Boga albo na nowo odkrywa wiarę. Myślę, że właśnie po to jesteśmy - dodaje.
Pytana o to, kim jest dla niej Bóg, odpowiada bez wahania. - Jest troskliwym Ojcem, który chce dla nas dobra. Ale najpierw trzeba pozwolić Mu siebie pokochać. Dopiero wtedy naprawdę uczymy się kochać innych. To jest bardzo ważne - mówi dziewczyna.
Jednocześnie podkreśla, że wiara nie odbiera człowiekowi wolności. - Bóg daje nam wolną wolę. To od nas zależy, czy chcemy pójść za Nim i budować z Nim relację - zapewnia.
Nastolatka chciałaby pozostać w Ruchu Światło-Życie także w przyszłości i przejść całą drogę formacji. Już dziś angażuje się w życie swojej parafii, pomagając w przygotowaniu młodzieży do bierzmowania. - Bardzo mi na tym zależy. Rekolekcje nie tylko pogłębiają relację z Bogiem, ale też uczą. Na przykład podczas szkoły liturgii poznajemy Mszę św., Mszał rzymski i wiele tematów, o których na co dzień rzadko się mówi, a które są bardzo ważne. Wierzę, że ta wiedza pomoże mi jeszcze lepiej mówić innym o Bogu - przyznaje.
Tegoroczną Oazę Nowego Życia II stopnia nazywa czasem szczególnego działania Boga. - To były rekolekcje, podczas których mogliśmy zobaczyć własne słabości i oddać je Bogu. Był moment, kiedy naprawdę poczułam, że zabiera On pewne trudności, które od dawna nosiłam w sobie. To niesamowite doświadczenie. Za każdym razem odkrywam Boga na nowo i właśnie dlatego te rekolekcje są dla mnie tak bardzo budujące - mówi oazowiczka.
Archidiecezja Gdańska