Wypełniona kapłanami archikatedra, odnowione przyrzeczenia i homilia, w której nie zabrakło mocnych diagnoz. W czasie porannej Mszy Krzyżma abp Tadeusz Wojda mówił o potrzebie jedności prezbiterium, o zgorszeniu grzechem i o tym, że Kościół nie jest świecką korporacją, lecz wspólnotą prowadzącą do Boga.
W Wielki Czwartek rano archikatedra oliwska wypełniła się setkami kapłanów diecezjalnych i zakonnych. Przybyli z całej archidiecezji gdańskiej, by wokół swojego biskupa celebrować Mszę Krzyżma, jedną z najbardziej wymownych liturgii w całym roku kościelnym. To właśnie podczas niej błogosławione są oleje używane później w sakramentach, a księża odnawiają swoje przyrzeczenia kapłańskie.
Liturgii przewodniczył metropolita gdański. Jego homilia była mocnym, wielowątkowym i chwilami bardzo osobistym słowem o istocie kapłaństwa, potrzebie jedności, świętości życia i odpowiedzialności za Kościół w świecie coraz bardziej zlaicyzowanym. Nie brakowało w niej także zdań ostrych, skierowanych do samych duchownych.
Już na początku arcybiskup przypomniał, że Wielki Czwartek prowadzi Kościół do samego źródła jego życia. - To dzień, w którym Kościół wraca do Wieczernika, aby jeszcze raz usłyszeć słowa Chrystusa, wypowiedziane nad chlebem i kielichem z winem: "To czyńcie na moją pamiątkę". W tych słowach rodzi się Eucharystia, rodzi się kapłaństwo i rodzi się Kościół - mówił.
Msza Krzyżma w Archikatedrze Oliwskiej - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Abp Wojda podkreślał, że Msza Krzyżma nie jest tylko corocznym obrzędem wpisanym w kalendarz liturgiczny, ale powrotem do początku, do osobistego "tak" wypowiedzianego Chrystusowi. Mówił do księży o chwili święceń, o pamięci tamtego dnia i o drodze, która odtąd prowadzi przez radości, trud, kryzysy i zmagania. - Wypowiadając przyrzeczenia, powracamy niejako do dnia święceń, do momentu, w którym leżeliśmy krzyżem na posadzce kościoła, oddając swoje życie Temu, który pierwszy nas umiłował - powiedział. Przypomniał też, że kapłaństwo nie jest prywatnym projektem ani osobistą drogą samorealizacji. - Jako kapłan nie mogę być samotnym indywidualistą, ale mam tworzyć braterską wspólnotę, zjednoczoną z biskupem - zaznaczył.
Jednym z najmocniejszych tematów homilii była właśnie jedność prezbiterium. Metropolita gdański mówił o niej nie w kategoriach pobożnego hasła, ale konkretu codziennego życia. Przypomniał, że wspólnota kapłańska buduje się nie tylko przy ołtarzu, lecz także w codziennym byciu razem, w budowaniu wspólnoty stołu, we wzajemnej życzliwości, wzajemnej pomocy, odpowiedzialności jeden za drugiego. Wybrzmiało też ostrzeżenie przed tym, co tę jedność rozbija. Arcybiskup mówił o "unikaniu krytykowania i obmawiania, które są, niestety, smutną rzeczywistością naszego kapłańskiego świata".
To nie był przypadkowy akcent. W homilii bardzo wyraźnie dało się usłyszeć troskę o wiarygodność Kościoła i o jakość świadectwa dawanego przez duchownych. - Potrzebujemy tej kapłańskiej jedności, bo ona jest naszą siłą w służbie tych, do których jesteśmy posłani. Z niej rodzi się wiarygodność naszej kapłańskiej posługi - podkreślił.
Metropolita nie zatrzymał się jednak na diagnozie relacji wewnątrz prezbiterium. W bardzo mocnych słowach opisał także współczesny kontekst posługi kapłańskiej. Mówił o świecie coraz bardziej zlaicyzowanym i zeświecczonym, o publicznym wyśmiewaniu wiary, "pomawianiu i oskarżeniach", a także o "prowokacyjnym niszczeniu symboli religijnych". - Oprócz świadectwa jedności kapłańskiej potrzeba także jedności i wierności w nauczaniu - dodał.
Ważnym fragmentem homilii była obrona samej natury Kościoła. Arcybiskup stanowczo odrzucił redukowanie go do instytucji zarządzanej na wzór świeckiej organizacji. - Kościół, który stanowimy i budujemy, nie jest jakąś świecką korporacją, jak często chcą nas widzieć i tak mówią o nas instytucje świeckie. Kościół jest wspólnotą prowadzącą do Boga i do życia wiecznego - mówił. - W tym ujęciu kapłan jawi się nie jako funkcjonariusz religijny, ale jako człowiek posłany do sakramentów, słowa i budowania wspólnoty zbawienia - zaznaczył.
Najostrzej wybrzmiały jednak te fragmenty homilii, w których abp Wojda mówił o grzechu w życiu kapłanów. Nie uciekał w ogólniki, ale używał słów ciężkich i jednoznacznych. - Owoców życia kapłanów według ciała doświadczamy również i my bardzo boleśnie. Doświadczamy ich przez nieposłuszeństwo, grzechy, skandale, ale i sprzeniewierzanie się powołaniu kapłańskiemu - powiedział. - Kapłan, który grzeszy, zwłaszcza grzechem ciężkim, nie tylko oddala się od Boga, ale staje się także ogromnym zgorszeniem, nie jedynie dla wiernych, ale też i dla nas samych, dla naszej wspólnoty kapłańskiej. Z prawdziwym bólem serca przyjmujemy każdy taki przypadek - dodał.
Msza Krzyżma w Archikatedrze Oliwskiej - błogosławieństwo olejów
Piotr Piotrowski /Foto Gość
To właśnie w tym kontekście padło jedno z najbardziej przejmujących zdań całe homilii. - Nasze życie jest bogate w doświadczenia i przekonuje nas, że bez Chrystusa wszystko się sypie - podkreślił. To zdanie można odczytać jako syntezę nie tylko kapłańskiej drogi, ale i całej wielkoczwartkowej refleksji metropolity gdańskiego. Z jednej strony jest w nim realizm, świadomość ludzkiej słabości, zmęczenia i kryzysów. Z drugiej - jasne wskazanie źródła odnowy.
Tym źródłem ma być życie duchowe traktowane poważnie, bez taryfy ulgowej i bez duszpasterskiej rutyny. Abp Wojda konkretnie wyliczał, co składa się na codzienną troskę o kapłańską wierność: osobista modlitwa, regularna medytacja, słowo Boże, lectio divina, adoracja Najświętszego Sakramentu, rekolekcje, dni skupienia czy osobista regularna spowiedź sakramentalna. Ostrzegał, że zaniedbanie tych fundamentów ma swoje konsekwencje. - Nie dajmy się oszukiwać, bez tego słabnie wiara. A do kapłańskiego życia i posługiwania wkradają się bylejakość, przeciętność, rutyna, która niszczy i zabija, a w końcu prowadzi do znudzenia, zniechęcenia i do decyzji opuszczenia kapłaństwa - mówił.
W homilii nie zabrakło również wątku budowania świętości we wspólnocie wiernych. Arcybiskup pytał wprost: - Co czynię, aby ten Kościół był święty? Co czynię, aby był miejscem odnowy wiary? Co czynię, by był drogą do zbawienia?
To były pytania skierowane nie tylko do księży, ale do wszystkich wierzących. Jeszcze mocniej zabrzmiało przywołanie św. Jana Vianneya: - Jeden święty kapłan potrafi dokonać rzeczy niepojętych. Ale warunek jest tylko jeden: musi być święty.
Kaznodzieja poświęcił fragment homilii oczekiwaniom wiernych wobec duchownych. Odwołał się do konsultacji przeprowadzonej wśród prawie 250 osób i streścił ich odpowiedzi. - Wierni oczekują, aby kapłan był po prostu kapłanem, a nie kolegą - mówił. Potem przeszedł do liturgii, która w jego homilii zajęła miejsce szczególne. - Wierni nie chcą, aby Msza św. była teatrem, w którym każdy interpretuje rubryki po swojemu. Nie chcą w niej żadnych udziwnień, zbędnych komentarzy czy wprowadzania własnych zwyczajów - powiedział. I dodał, czego wierni oczekują w zamian: - Oni chcą widzieć, że nasze czynności liturgiczne są modlitwą, że jesteśmy skupieni przed Mszą św. i po Mszy św.
Mocnym akcentem było także nawiązanie do świadków wiary związanych z archidiecezją gdańską. Abp Wojda przypomniał o kapłanach męczennikach i poinformował o zgodzie Stolicy Apostolskiej na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Pawła Eltermana. - Właśnie przed paru dniami otrzymałem takie pozwolenie z Watykanu - ogłosił. Podkreślił, że był to "kapłan niemieckiego pochodzenia, ale wierny przyjaciel Polaków", który "za obronę wiary został rozstrzelany 21 listopada 1939 roku". W zestawieniu z wcześniejszym wezwaniem do świętości ten fragment brzmiał jak przypomnienie, że kapłaństwo najpełniej tłumaczy się nie teorią, ale świadectwem życia i śmierci. Przewodniczący KEP wyraźnie pokazał, że Kościół potrzebuje dziś kapłanów przejrzystych, skupionych, wiernych, żyjących modlitwą i zakorzenionych w Eucharystii.
Msza Krzyżma w Archikatedrze Oliwskiej - życzenia kapłanów AG
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Na zakończenie metropolita gdański nazwał Mszę Krzyżma "wyjątkowym świętem Kościoła, wypełnieniem jego jedności". Prosił, aby przez sakramenty, których znakiem są krzyżmo, olej katechumenów i olej chorych, umacniała się wiara Kościoła i gotowość dawania świadectwa Chrystusowi aż do oddania życia.
Archidiecezja Gdańska