Statuetkę autorstwa Wawrzyńca Sampa wręczył abp Tadeusz Wojda. Dumny laureat z małżonką i członkami kapituły.
W Sanktuarium Matki Bożej Łęgowskiej, Królowej Polski i Orędowniczki Pojednania 20 czerwca wręczono wyróżnienie Człowiek Pojednania i Pokoju. Tegorocznym laureatem został gen. zw. Stanisław Władysław Śliwa, prezes Zarządu Krajowego Związku Piłsudczyków Rzeczypospolitej Polskiej.
Uroczystość rozpoczęła się w kościele modlitwą międzyreligijną. To właśnie ona najlepiej pokazała sens łęgowskiego wyróżnienia. Nie chodzi w nim wyłącznie o uhonorowanie zasług jednej osoby, ale o przypomnienie, że pojednanie nie jest hasłem z uroczystego dyplomu. Zaczyna się od spotkania, rozmowy i uznania, że drugi człowiek, nawet jeśli różni się historią, kulturą czy religią, nie musi być obcy.
W kościele obecni byli duchowni, przedstawiciele samorządów, zaproszeni goście, członkowie Związku Piłsudczyków, Tatarzy oraz przyjaciele sanktuarium. W czasie uroczystości poświęcono i odsłonięto kopię obrazu Matki Bożej Orędowniczki Pojednania.
Statuetkę tegorocznemu laureatowi wręczył abp Tadeusz Wojda, metropolita gdański. Laudację wygłosił ks. kan. Piotr Libiszewski, kustosz sanktuarium i sekretarz Kapituły Wyróżnienia Człowiek Pojednania i Pokoju. Przypomniał ewangeliczne słowa: "Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi". Jak mówił, w osobie Stanisława Władysława Śliwy kapituła rozpoznała człowieka, który "nie tylko wierzy w możliwość pojednania, ale czyni je rzeczywistością". - Wyróżnienie trafia dziś do osoby, która od lat buduje mosty tam, gdzie inni widzą jedynie granice - mówił ks. Libiszewski.
Podkreślił, że działalność laureata obejmuje projekty edukacyjne, wydarzenia kulturalne, wymiany młodzieżowe, partnerstwa samorządowe i inicjatywy społeczne. Dzięki nim spotykają się Polacy, Ukraińcy, Tatarzy, Białorusini, Litwini, Kaszubi i przedstawiciele innych wspólnot. - Dzięki jego pracy kultura staje się językiem porozumienia, a nie podziału - zaznaczył kustosz sanktuarium.
W laudacji wybrzmiało także zaangażowanie Stanisława Śliwy w dialog międzyreligijny. Ks. Libiszewski przypomniał, że laureat buduje przestrzeń rozmowy między chrześcijanami różnych wyznań, a także między chrześcijanami, żydami i muzułmanami. Wymienił działania podejmowane między innymi w Wilnie, Sejnach, Krakowie, Nowym Targu i Warszawie. - To, co wyróżnia Stanisława Śliwę, to nie tylko skala jego działań, lecz także duch. Nie szuka rozgłosu, ale buduje relacje. A właśnie relacje oparte na zaufaniu, szacunku i otwartości są fundamentem prawdziwego pojednania - mówił sekretarz kapituły.
Po odebraniu wyróżnienia laureat rozpoczął swoje wystąpienie od słów bł. kard. Stefana Wyszyńskiego: "Po Bogu najbardziej miłuję swoją Ojczyznę, a w Ojczyźnie tej braci i siostry swoje". Mówił o patriotyzmie, który nie zaczyna się od wielkich słów, ale od domu, rodziny i szacunku. - Patriotyzm, miłość do drugiego człowieka i szacunek do drugiego człowieka wykuwa się w polskich domach. To właśnie przez serce matki biegnie droga do miłości do Najjaśniejszej Rzeczypospolitej - powiedział Stanisław Śliwa.
Zaznaczył, że wyróżnienie jest dla niego zaszczytem, ale także zobowiązaniem. Przypomniał, że Związek Piłsudczyków RP liczy ponad 8,5 tys. członków i ma 45 sztandarów, na których wypisane są słowa: "Bóg, Honor, Ojczyzna". Dodał jednak, że wspólnota ta nie ogranicza się do jednego środowiska religijnego. - Są w niej nie tylko chrześcijanie. Są także muzułmanie, są bracia Tatarzy, którzy z marszałkiem Józefem Piłsudskim przebyli kawał drogi, aby Polska stała się wolna. Dalej są przy Związku Piłsudczyków RP. Ojczyzna jest przecież wspólna - mówił laureat.
Najprościej zabrzmiały jego słowa o codziennym szacunku. - Nie ma złych i dobrych Polaków. Są po prostu lepsze albo gorsze charaktery. I z tym musimy się uporać - powiedział. Jak dodał, podczas spotkań z młodzieżą powtarza, że dzisiejszy patriotyzm zaczyna się od wzajemnego szacunku. Takiego, który pozwala po latach spotkać się na ulicy, uśmiechnąć i dobrze wspominać czas młodości.
Dumny laureat z małżonką i członkami kapituły. Wioleta Żurawska /Foto Gość
Do znaczenia łęgowskiego wyróżnienia odniósł się również abp Tadeusz Wojda. Metropolita gdański nawiązał do przygotowań archidiecezji do synodu diecezjalnego. Jak mówił, podczas rozmów i pracy w grupach bardzo mocno powracała potrzeba wrażliwości na drugiego człowieka, pojednania i otwartości. - Dzisiejsza nagroda wpisuje się w ten synod diecezjalny. Cieszymy się, że możemy dawać taki sygnał i takie przesłanie całemu naszemu środowisku - powiedział arcybiskup.
Podkreślił, że łęgowska inicjatywa przypomina o tym, co powinno łączyć ludzi w świecie pełnym niepotrzebnych napięć. - Ta nagroda pokazuje, że można budować relacje, można budować pojednanie, można budować wspólnotę. I chyba o to nam chodzi - dodał.
Po części oficjalnej odbył się koncert wokalny ku czci laureata w wykonaniu prof. Piotra Kusiewicza i ks. dr. hab. Roberta Kaczorowskiego. Muzyka stała się dopowiedzeniem tego, o czym wcześniej mówiono słowami: wdzięczności, pamięci i szacunku dla pracy, która najczęściej dokonuje się bez rozgłosu.
Ostatnia część uroczystości odbyła się w ogrodzie na plebanii. Odsłonięto tam granitową płytę z nazwiskiem tegorocznego laureata. W Sali Kapituły Pojednania zawisł również jego portret. W ten sposób Stanisław Władysław Śliwa dołączył do grona osób, których życie i działalność łęgowskie sanktuarium chce zachować jako świadectwo dla następnych pokoleń.
Archidiecezja Gdańska