W ich dłoniach będzie Eucharystia, a w ich codzienności odpowiedzialność za tych, którzy nie mogą przyjść do kościoła sami. W sobotę 13 czerwca w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na gdańskiej Żabiance 28 mężczyzn zostało ustanowionych nadzwyczajnymi szafarzami Komunii Świętej archidiecezji gdańskiej.
W sobotnie przedpołudnie Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na gdańskiej Żabiance stało się miejscem szczególnego posłania. Podczas Mszy św. o godz. 11 bp Piotr Przyborek ustanowił 28 nowych nadzwyczajnych szafarzy Komunii Świętej. To mężczyźni z różnych parafii archidiecezji gdańskiej, którzy po kilku miesiącach przygotowania zostali posłani do służby przy ołtarzu oraz do niesienia Eucharystii chorym, starszym i tym, którzy z powodu słabości nie mogą uczestniczyć w Liturgii.
Już na początku uroczystości ks. Ireneusz Kozorzębski, kapelan nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. AG prosił zgromadzonych o modlitwę za kandydatów. - W tym więc momencie, gdy nadchodzi czas powierzenia posługi, wraca do nas prośba o przeżywanie tej Eucharystii, tej Mszy Świętej, w szczególnej intencji kandydatów - mówił. Przypomniał też, czym od tej chwili będzie ich zadanie. - To oni, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba i zabraknie możliwości udzielenia Komunii wszystkim wiernym, będą przedłużeniem kapłańskich rąk. Będą posługiwać przede wszystkim tam, gdzie zostaną posłani, udzielając Komunii św. także w swoich wspólnotach. Módlmy się za nich gorliwie - dodał.
Ustanowienie nadzwyczajnych szafarzy w Gdańsku-Żabiance - rozpoczęcie
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Najmocniej podczas uroczystości wybrzmiała homilia bp. Piotra Przyborka. Biskup nie mówił o funkcji w kategoriach zaszczytu, ale służby, świadectwa i odpowiedzialności. Zwracając się do nowych szafarzy, zauważył, że wiara najbardziej sprawdza się nie w uroczystych momentach, ale w codzienności, wśród najbliższych. - Świadomość tego, że mamy być świadkami Jezusa i pokazywać Go naszym najbliższym, może nas onieśmielać. Bo przecież nikt nie zna nas lepiej niż ci, którzy żyją najbliżej nas: żona, dzieci, znajomi z pracy, przyjaciele, sąsiedzi. Oni widzą nas na co dzień. Widzą nasze dobre strony, ale także nasze słabości - mówił. I zaraz dopowiedział, że źródłem tej posługi nie jest ludzka doskonałość. - Dlatego nie opieramy się na sobie. Nie idziemy dlatego, że jesteśmy najlepsi czy najzdolniejsi. Idziemy dlatego, że Pan Jezus nas posyła, umacnia i błogosławi - podkreślił.
Pasterz osadził swoje rozważanie w Ewangelii czytanej w święto Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Zwrócił uwagę na słowo ”szukać”. Maryja i Józef szukają dwunastoletniego Jezusa. Ludzie w Ewangelii szukają Chrystusa. Człowiek wierzący także Go szuka, ale jednocześnie zostaje posłany do innych szukających. - Wy także jesteście posłani do tych, którzy szukają. Do tych, którzy może jeszcze nie wiedzą, jak nazwać swoje pragnienie. Do tych, za którymi tęskni Bóg. Do tych, których Bóg oczekuje - dodał. To zdanie dobrze streszcza sens tej posługi. Szafarz nie jest jedynie osobą pomagającą przy rozdawaniu Komunii św. podczas większych uroczystości. Jego zadanie ma wymiar głęboko duszpasterski. Idzie do człowieka, który nieraz od miesięcy albo lat nie może przekroczyć progu kościoła. Idzie do mieszkania chorego, pokoju osoby starszej, do człowieka samotnego. Przychodzi z Komunią św., a więc z tym, co dla wierzących jest najcenniejsze.
Kaznodzieja przypomniał, że w Biblii szukanie Jezusa powraca wielokrotnie. Szukali Go uczniowie. Szukała Go Maria Magdalena przy grobie. Ale zawsze najważniejsze jest to, że Chrystus sam wychodzi człowiekowi naprzeciw. - Tak jest również z nami. Z jednej strony sami szukamy Pana Jezusa, szukamy Boga, który jest nieskończony. Z drugiej strony mamy szukać tych, którzy Jego szukają, aby pomóc im Go spotkać. Aby pozwolić Jezusowi dotrzeć do ich serc - mówił biskup.
Nowym szafarzom postawił też bardzo konkretne zadanie: nie zatrzymać bliskości z Chrystusem tylko dla siebie. - To jest niezwykłe i piękne, że Pan Jezus zaprasza nas do bliskości z Nim. Ale zaprasza nas także krok dalej: abyśmy nie zatrzymali tej bliskości tylko dla siebie, lecz nieśli ją innym - dodał.
W dalszej części homilii kaznodzieja mówił o scenie odnalezienia Jezusa w świątyni. Podkreślił, że Jezus siedział między nauczycielami, słuchał ich i zadawał pytania. Według pasterza pytanie ma wielką duchową siłę, bo potrafi poruszyć serce człowieka. - Pytanie ma moc wydobywania człowieka na powierzchnię. Pomaga człowiekowi zobaczyć, co naprawdę nosi w sercu. Pomaga nazwać pragnienia, lęki, wątpliwości i tęsknoty - mówił. To odniósł bezpośrednio do życia nowych szafarzy. Ich postawa, modlitwa, służba i sposób życia mają prowokować innych do pytań. Nie przez nachalność, ale przez świadectwo. - Nasze życie także ma stawać się pytaniem dla innych. Kiedy człowiek widzi naszą postawę, naszą modlitwę, naszą wiarę, nasze zaangażowanie, może zadać sobie pytanie: dlaczego on tak żyje? Dlaczego to robi? Dlaczego idzie z Panem Jezusem? - zastanawiał się.
Ustanowienie nadzwyczajnych szafarzy w Gdańsku-Żabiance - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Przypomniał przy tym publiczne świadectwo wiary, jakie daje wspólnota Kościoła choćby podczas procesji eucharystycznych. - Widzieliśmy to choćby podczas procesji ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa. Było wielu ludzi, którzy szli z Panem Jezusem, śpiewali, modlili się, dawali świadectwo wiary. Ktoś patrzący z boku mógł zapytać: Po co oni to robią? Dlaczego idą? Kim jest dla nich Jezus? - dodał. Zdaniem biskupa takie pytania nie są czymś pobocznym. Są początkiem drogi. Mogą sprawić, że ktoś, kto do tej pory był obojętny, zacznie szukać głębiej. - Takie pytania są potrzebne. One poruszają serce człowieka. Sprawiają, że człowiek nie może pozostać obojętny. Musi jakoś odpowiedzieć - zaznaczył.
Szczególnie mocno wybrzmiały słowa o Eucharystii, którą szafarze będą trzymać w dłoniach. - Wy będziecie czynić to swoim życiem, swoją postawą, swoją służbą. Ale jest w tym coś jeszcze głębszego. Będziecie stawać bardzo blisko samego Chrystusa. Będziecie trzymać Go w dłoniach, czy to podczas udzielania Komunii Świętej, czy wtedy, gdy będziecie nieść Go chorym i potrzebującym. Trzeba sobie uświadomić, że w dłoniach trzymamy samego Chrystusa. On przychodzi i pozwala nam być tak blisko siebie. To jest wielka łaska i wielka odpowiedzialność - przypomniał.
W tej perspektywie funkcja szafarza przestaje być tylko liturgiczną pomocą. Staje się znakiem. Najpierw dla samego szafarza, potem dla jego rodziny, parafii, sąsiadów, chorych i wszystkich, którzy będą patrzeć na jego posługę. - To także będzie znakiem zapytania dla tych, którzy was znają: dla waszych żon, dzieci, bliskich, znajomych. Będą widzieć waszą więź z Chrystusem. Będą widzieć, że nie jest to tylko zewnętrzna funkcja, ale rzeczywistość, która dotyka serca - mówił bp Piotr.
Kaznodzieja wskazał również, że chrześcijaństwo nie polega na ucieczce od codzienności. Sprawy Boga mają wejść w życie rodzinne, zawodowe, parafialne i społeczne. Mają porządkować je od środka. - Nie chodzi o to, aby człowiek odrywał się od swojego życia rodzinnego, zawodowego czy codziennych obowiązków. Chodzi o coś głębszego: aby sprawy Boga Ojca uczynić swoimi sprawami. Aby wnieść je w codzienność swojego życia - powiedział. I właśnie w tym, jak dodał, kryje się istota świętości. - W życiu rodzinnym, zawodowym, w powołaniu i apostolacie sprawy Boga Ojca mają być na pierwszym miejscu. A wtedy wszystko inne zaczyna się układać we właściwym porządku. Wtedy nasze życie staje się znakiem dla innych ludzi, którzy szukają Boga - dodał.
Na zakończenie homilii pasterz wrócił do postawy Maryi. W dniu wspomnienia Jej Niepokalanego Serca zachęcał, by uczyć się od Niej zachowywania spraw Bożych w sercu. - To jest słowo, które warto dzisiaj zabrać ze sobą. Zachowywać sprawy Boga w sercu. Rozważać je. Pozwolić, aby słowo Boże naprawdę w nas pracowało - mówił. Zachęcił także do codziennego kontaktu z Ewangelią. - Warto każdego dnia przyjmować choć jedno słowo, które będzie rozpalało nasze serce. Uczniowie idący do Emaus mówili: ”Czy serce nie pałało w nas, kiedy Pisma nam wyjaśniał?”. Słowo Boże ma moc rozpalać serce. Ma moc prowadzić do rozpoznania Jezusa - powiedział
Homilię zakończyła modlitwa o serce otwarte na wzór Maryi. - Prośmy więc o serce czyste, piękne, otwarte, na wzór Niepokalanego Serca Maryi. Niech Matka Boża wyprasza nam łaskę życia sprawami Boga Ojca. Niech wyprasza nam światło Ducha Świętego, abyśmy potrafili rozpoznawać Jezusa, szukać Go i prowadzić do Niego innych - zakończył.
Ustanowienie nadzwyczajnych szafarzy w Gdańsku-Żabiance - podziękowania
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Nowi szafarze przygotowywali się do posługi przez kilka miesięcy. Kurs rozpoczął się 21 lutego w Instytucie Teologicznym Archidiecezji Gdańskiej w Gdyni, przy parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Obejmował pięć obowiązkowych spotkań, w tym dzień skupienia bezpośrednio przed ustanowieniem. Kandydaci poznawali teologię Eucharystii, sens zgromadzenia liturgicznego, zadania świeckich w liturgii, prawa i obowiązki szafarza oraz praktyczne zasady udzielania Komunii Świętej.
Ale ostatecznie nie chodzi tylko o przygotowanie formalne. Dla wielu nowych szafarzy najważniejszy jest konkretny człowiek, do którego trzeba pójść z Komunią Świętą. Tak mówił po uroczystości Łukasz Borda z parafii św. Mikołaja w Gdyni-Chyloni. - Tak naprawdę propozycja wyszła od księdza proboszcza, którą z radością przyjąłem - powiedział. Zwrócił uwagę, że w parafiach widać owoce tej posługi. - Widzę, jak inni szafarze w naszej parafii też posługują. Jak wiele to przynosi dobra i radości parafianom - podkreślał. Według niego potrzeba takich osób będzie rosła, bo przybywa ludzi starszych, chorych i niemogących regularnie przychodzić do kościoła. - Myślę, że też jest teraz taki czas, że jest coraz więcej starszych osób i chyba szafarzy będzie też coraz więcej potrzebnych - podkreślił. Dodał także, że dzięki posłudze szafarzy osoby chore mogą częściej przyjmować Komunię Świętą.
Podobnie mówił Paweł Brzezowski z parafii Bożego Ciała w Pręgowie. W jego wypowiedzi najmocniej wybrzmiała troska o chorych. - Poprosił mnie ksiądz proboszcz i bardzo mnie ujęła właśnie posługa u chorych - przyznał. Wyjaśnił, że chodzi o osoby, które same nie mogą już uczestniczyć w życiu parafii tak jak wcześniej. - Jest potrzeba chodzenia do chorych, bo są to osoby, które często same nie mogą przyjść. To jest chyba najwyższy sposób duchowej pomocy dla tych ludzi - mówił. Paweł Brzezowski zwrócił uwagę, że temat troski o chorych powracał przez cały czas formacji. - Coraz więcej jest osób starszych, chorych i pewnie tak się będziemy starzeć też, więc ta posługa jest potrzebna. Cały czas w formacji troska o chorych też była podkreślana - dodał.
Ustanowienie 28 nowych szafarzy wpisuje się w długą historię tej posługi w archidiecezji gdańskiej. W ostatnich latach kolejne promocje odbywały się regularnie. W 2024 roku ustanowiono 68 nowych nadzwyczajnych szafarzy, w 2025 roku - 35, a teraz do tego grona dołączyło kolejnych 28 mężczyzn. Za liczbami stoją jednak konkretne twarze i adresy: parafie, mieszkania chorych, domy starszych ludzi, sale szpitalne, czasem zwykły pokój, w którym ktoś czeka na Komunię św. To tam posługa nowych szafarzy będzie najbardziej widoczna. Nie w centrum uroczystości, ale w ciszy codziennej służby.
Archidiecezja Gdańska