Wielki Piątek w Kielnie upłynął pod znakiem ciszy, adoracji krzyża i mocnego przypomnienia, że nie jest on jedynie religijnym symbolem, ale znakiem Chrystusa, który oddał życie za człowieka. Podczas liturgii Męki Pańskiej 3 kwietnia w Kościele pw. św. Wojciecha abp Tadeusz Wojda mówił o krzyżu jako rzeczywistości, która domaga się nie tylko szacunku, ale także wiary i wierności.
Dzień Męki Pańskiej nie potrzebuje wielu słów. Samą swoją liturgią zatrzymuje człowieka i skłania do patrzenia uważniej. Bez Eucharystii, bez dźwięku dzwonów, przy obnażonym ołtarzu, kielneńska wspólnota weszła w dzień, w którym Kościół nie tyle opowiada o śmierci Chrystusa, ile staje pod krzyżem i trwa.
Właśnie od tej ciszy wyszedł w homilii abp Tadeusz Wojda. Metropolita gdański przypomniał, że Wielki Piątek prowadzi wierzących nie do pustki, ale do ciszy pełnej treści, w której najgłębiej słychać słowa Jezusa. - Wielki Piątek. Kościół nie sprawuje Eucharystii, milkną dzwony, widzimy obnażony ołtarz, a liturgia prowadzi nas w głąb ciszy. Ale nie jest to cisza pusta. Jest to cisza, która pozwala nam przeżywać ten najważniejszy moment, jakim jest właśnie śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu. To właśnie w tej ciszy słyszymy wołanie Jezusa, który mówi: „Wykonało się”, a jeszcze wcześniej powierza nas swojej Matce, a Matkę powierza nam wszystkim - mówił pasterz.
Arcybiskup podkreślił, że Kościół tego dnia trwa przy słowie Bożym, przy męce i przy krzyżu po to, by wejść w sam środek tajemnicy Boga, który oddaje życie za człowieka. Nie chodzi więc tylko o wspomnienie wydarzeń sprzed dwóch tysięcy lat, ale o spotkanie z Ukrzyżowanym, który także dziś mówi człowiekowi o miłości aż do końca. W Kielnie te słowa wybrzmiały szczególnie mocno, bo homilia nie zatrzymała się wyłącznie na ogólnym rozważaniu Wielkiego Piątku. Abp Wojda odniósł się także do konkretnego doświadczenia miejscowej wspólnoty, nawiązując do sytuacji związanej z brakiem szacunku wobec krzyża w tutejszej szkole. Nie był to jednak wątek poboczny, ale naturalne przedłużenie pytania o to, czym naprawdę jest krzyż w życiu wierzącego.
- Również i my gromadzimy się w tutejszej wspólnocie parafialnej w Kielnie, by przeżywać Paschę i mękę Jezusa Chrystusa, adorować krzyż i na nowo może zapytać samych siebie, czym jest krzyż w moim życiu, czym jest krzyż w naszym życiu. Czy nie jest przypadkiem jedynie znakiem zawieszonym na ścianie, czy może rzeczywistością, którą przyjmujemy i która nas przemienia. Chcemy także przeprosić Chrystusa za każdy brak szacunku wobec krzyża, również za to, co wydarzyło się z krzyżem w tutejszej szkole, bo krzyż nie jest rzeczą. Krzyż jest znakiem Osoby i jest znakiem wielkiej miłości, którą właśnie w krzyżu objawił nam i pokazał Pan Jezus Chrystus - podkreślił metropolita.
W dalszej części homilii abp Wojda przypomniał, czym był krzyż w czasach Jezusa. Nie symbolem religijnym ani pamiątką, ale narzędziem hańby, odrzucenia i najokrutniejszej śmierci. Skazywano na niego zbrodniarzy i przestępców. Właśnie na takim krzyżu umarł Ten, który nikomu nie wyrządził żadnego zła. Arcybiskup prowadził wiernych przez kolejne obrazy Ewangelii. Przypomniał Jezusa, który pochylał się nad chorymi, przebaczał grzesznikom, przywracał nadzieję, rozmnażał chleb, rozmawiał z odrzuconymi i uwalniał od zła. A potem tego samego Jezusa, pojmanego w Ogrójcu, stawianego przed Annaszem, Kajfaszem, Herodem i Piłatem, wyszydzonego, ubiczowanego i skazanego. - Ewangelie ukazują Jezusa jako pełnego pokory, miłości, wrażliwości, czułości i miłosierdzia. Pochylał się nad chorymi, przebaczał grzesznikom, przywracał nadzieję tym, którzy ją utracili. Dotykał trędowatych, rozmnażał chleb, rozmawiał z celnikami i grzesznikami, podnosił upadłych, uzdrawiał i uwalniał od złych duchów, a nawet wskrzeszał umarłych. Znamy te wszystkie wydarzenia, bo przecież często zanurzamy się w lekturę Ewangelii. I wiemy, że tłumy szły za Nim i chętnie słuchały Jego nauczania, bo znajdowały w Nim pocieszenie i pomoc. Uczył, że największym przykazaniem jest miłość, nawet nieprzyjaciół. I właśnie to stało się dla wielu nie do przyjęcia - zaakcentował kaznodzieja.
W tej opowieści szczególnie mocno wybrzmiał obraz Jezusa milczącego wobec przemocy. Nie broni się, nie odpłaca, nie odpowiada nienawiścią. - Jezus przyjął dobrowolnie cierpienie i krzyż, aby odkupić człowieka z niewoli grzechu i pojednać go z Bogiem Ojcem. Przyjął krzyż, aby pokazać, że nie cofa się przed niczym, by nas ocalić. On kocha nas miłością bezgraniczną, miłością posuniętą aż do szaleństwa, której nigdy i w żaden sposób nie będziemy w stanie odwzajemnić. Patrząc na krzyż, każdy może powiedzieć: On umarł również za mnie, za moje grzechy, za moje słabości, za moje życie. I to jest wielka tajemnica męki Jezusa Chrystusa. Umarł również za mnie, za moje grzechy, aby mnie odkupić z niewoli grzechu i pojednać z Bogiem - tłumaczył duszpasterz.
Nie zabrakło też mocnego odniesienia do współczesności. Arcybiskup zaznaczył, że wydarzenia Wielkiego Piątku nie należą wyłącznie do przeszłości, bo także dziś człowiek próbuje usuwać Boga z ze swojego życia. - Potrzebujemy tego spotkania z Nim, bo wydarzenia sprzed dwóch tysięcy lat wciąż powracają. Wciąż są ludzie, którzy chcą usunąć Boga z życia osobistego, rodzinnego czy społecznego. Skazać Go na śmierć, by nie mieć z Nim więcej problemów. Wciąż próbuje się usunąć krzyż z przestrzeni publicznej, z serc i sumień. Drodzy bracia i siostry, my wierzący, świadomi wielkiego daru krzyża, nie możemy nigdy pozostawać obojętni na wszelkie jego znieważanie. Dlatego stajemy zawsze w obronie krzyża - powiedział abp Wojda.
W tym kontekście abp Wojda podziękował tym, którzy w lokalnej społeczności mieli odwagę upominać się o należny szacunek dla krzyża, choć spotykało się to z niezrozumieniem. - Chcę jeszcze raz podziękować tym wszystkim, którzy mieli odwagę stanąć w obronie krzyża w waszej szkole. Którzy domagali się jego poszanowania, doznając z tego powodu cierpień i różnych przykrości. Bądźcie zawsze wierni krzyżowi i stawajcie w jego obronie, bo krzyż to nasze zwycięstwo, bo krzyż to nasza wolność - podkreślił duchowny.
Po liturgii słowa wierni uczestniczyli w adoracji krzyża, która w Wielki Piątek stanowi jeden z najbardziej przejmujących momentów całego nabożeństwa. W ciszy i skupieniu podchodzili, by oddać cześć znakowi męki i śmierci Chrystusa, temu samemu krzyżowi, o którym w homilii abp Tadeusz Wojda mówił jako o znaku Osoby i miłości objawionej w ofierze Jezusa. Na zakończenie liturgii Męki Pańskiej Najświętszy Sakrament został przeniesiony do Grobu Pańskiego w monstrancji okrytej białym, przejrzystym welonem. Ten wymowny znak nawiązywał do całunu, w który po śmierci owinięto ciało Chrystusa.
Archidiecezja Gdańska