Wykładowca opowiadał m.in. o Ewie i Sarze.
Wykładem ks. Krzysztofa Drewsa "Kobiety w Biblii" zakończył się rok formacyjny w Szkole Biblijnej Archidiecezji Gdańskiej. Była to próba spojrzenia na znane postacie nie przez pryzmat uproszczeń, ale ich miejsca w historii zbawienia.
Nie od encyklopedycznego wykładu, ale od pastoralnej refleksji rozpoczęło się ostatnie spotkanie słuchaczy Szkoły Biblijnej Archidiecezji Gdańskiej. Ks. Krzysztof Drews, który poprowadził konferencję "Kobiety w Biblii", już na początku zaznaczył, że nie chce zatrzymywać się wyłącznie na egzegezie tekstów. Interesowało go raczej to, co biblijne kobiety mówią współczesnemu człowiekowi o relacji, odpowiedzialności, pięknie, wierze i zaufaniu Bogu. - Mój wykład będzie miał bardziej wymiar pastoralny. Będziemy patrzeć na kobiety, które znamy, bo przecież nieraz czytaliśmy fragmenty Starego i Nowego Testamentu. Zobaczymy jednak, że mają one w sobie tyle mądrości, piękna i dobra - mówił ks. Drews.
Pierwszą postacią, do której sięgnął, była Ewa. Kaznodzieja zauważył, że najczęściej mówi się o niej jako o tej, która zgrzeszyła i stała się początkiem dramatu człowieka. Zaproponował jednak inne spojrzenie: nie pomijające grzechu, ale cofające się wcześniej, do samego aktu stworzenia. - Trzeba zobaczyć w Ewie dar Pana Boga. Pomoc przychodzącą od Boga, ale nie w znaczeniu kogoś, kto ma wykonywać obowiązki za Adama. Chodzi o to, że człowiek był sam i nie miał nikogo równego sobie, kogo mógłby obdarować - tłumaczył.
W tym kontekście ks. Drews przypomniał biblijny obraz stworzenia kobiety. Zwrócił uwagę, że mężczyzna zostaje ulepiony z prochu ziemi, natomiast kobieta zostaje "zbudowana". To rozróżnienie stało się punktem wyjścia do refleksji nad godnością kobiety. - Pan Bóg buduje kobietę. To słowo pojawia się także przy budowie świątyni. Można więc powiedzieć, że kobieta ma w sobie coś ze świątyni, coś z sacrum, ponieważ przez kobietę przychodzi nowe życie - mówił ks. Drews.
Wykładowca nie pominął także sceny grzechu pierworodnego, ale odczytał ją szerzej niż tylko jako opowieść o winie Ewy. Przypomniał, że Adam był obok niej, a zakaz usłyszał wcześniej. W tym miejscu konferencja stała się refleksją także nad komunikacją między kobietą i mężczyzną, nad odpowiedzialnością oraz łatwością przerzucania winy na drugiego człowieka. - To krzywdzące, gdy oskarżamy kobietę jako przyczynę wszelkiego zła. Adam także był obok niej. Co więcej, to on usłyszał zakaz. Widocznie źle go przekazał. Można powiedzieć: brak komunikacji - zauważył kapłan.
Drugą postacią była Sara, żona Abrahama. Ks. Drews ukazał ją jako kobietę piękną, kochaną, ale także naznaczoną cierpieniem bezdzietności. W jej historii ważne miejsce zajmuje obietnica, która po ludzku wydawała się niemożliwa do spełnienia. Gdy posłańcy zapowiadają narodziny syna, Sara się śmieje. Ten śmiech, jak mówił wykładowca, bywa interpretowany jako znak niedowierzania, ale jest również bardzo ludzki. Wypływa z doświadczenia granicy, bólu i zaskoczenia Bożą obietnicą.
W ten sposób wykład wieńczący rok szkolny nie był jedynie przeglądem kobiecych postaci biblijnych. Stał się zaproszeniem do uważniejszej lektury Pisma Świętego. Takiej, która nie zatrzymuje się na pierwszym skojarzeniu, ale pozwala zobaczyć głębiej: Ewę nie tylko jako tę, która uległa pokusie, lecz także jako dar i osobę równą mężczyźnie; Sarę nie tylko jako żonę patriarchy, ale kobietę, która z własnym cierpieniem i niedowierzaniem zostaje wprowadzona w tajemnicę Bożej obietnicy. Dalszą część prelekcji ks. Drews poświęcił innym biblijnym bohaterkom.
Archidiecezja Gdańska