W Matemblewie, podczas uroczystości Zwiastowania Pańskiego i Dnia Świętości Życia, wybrzmiały słowa, które poruszały i zawstydzały obojętność. Były świadectwa, modlitwa i decyzje, które zapadają na dziewięć miesięcy, a dla wielu zostają na całe życie.
Środowy wieczór 25 marca w Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Gdańsku-Matemblewie miał w sobie coś więcej niż podniosłość dorocznej uroczystości. Był pełen skupienia, przejmujący i gęsty od znaczeń. Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, obchodzona zarazem jako Dzień Świętości Życia, zgromadziła wiernych na modlitwie, która nie zatrzymała się na słowach. Jej najważniejszym znakiem stała się duchowa adopcja dziecka poczętego, podjęta przez kilkadziesiąt osób.
Obchody rozpoczęły się jeszcze przed wieczorną Mszą św. O godz. 16 do Matemblewa wyruszyła piesza pielgrzymka kleryków Gdańskiego Seminarium Duchownego z Oliwy. Przed uroczystą Liturgią odmówiono Różaniec w intencji obrony i szacunku dla ludzkiego życia. Centralnym punktem była Eucharystia pod przewodnictwem ks. Wojciecha Klawikowskiego, dyrektora Wydziału duszpasterstwa Rodzin AG. Podczas liturgii klerycy GSD odśpiewali również uroczyście akatyst ku czci Bogurodzicy Dziewicy.
Już na początku celebracji ks. kan. Andrzej Pradela przypomniał sens dnia, który Kościół przeżywa nie tylko jako wspomnienie ewangelicznego wydarzenia, ale także jako wezwanie do odpowiedzialności za życie. - Obchodzimy dzisiaj uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Przypominamy sobie wydarzenie, które dało początek wcieleniu Syna Bożego. Patrzymy na Maryję i podziwiamy Jej dojrzałą odpowiedź daną Bogu - mówił proboszcz sanktuarium.
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego w Matemblewie - powitanie
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Jak podkreślił, taka odpowiedź nie rodzi się przypadkiem ani pod wpływem chwili. - Może się zrodzić tylko w sercu, które na co dzień wystawione jest na działanie Bożej łaski - zaznaczył Przypomniał też, że od 1992 roku, z woli św. Jana Pawła II, uroczystość Zwiastowania Pańskiego obchodzona jest jako Dzień Świętości Życia i dzień duchowej adopcji dziecka poczętego.
Najmocniej wybrzmiała jednak homilia ks. Wojciecha Klawikowskiego. Była zarazem duszpasterską diagnozą czasu, świadectwem i mocnym apelem, by nie przyzwyczaić się do świata, w którym życie coraz częściej wymaga obrony. - Żyjemy w czasach szczególnych prób i egzaminów. Nie trzeba o tym zbyt wiele mówić, bo wszyscy słyszymy i widzimy, że są to czasy pełne nacisku, pełne nietolerancji. Mówię to naprawdę z głębokiego przekonania: to miejsce wybrał Pan Bóg, aby kilka razy w roku macierzyńskie Serce Maryi mogło dać się tutaj mocno usłyszeć - mówił kaznodzieja.
I zaraz dopowiadał słowami, które stały się osią całego wieczoru: ”Dzisiejszy dzień jest właśnie takim dniem. Bardzo wyraźnie słyszymy tu bicie Serca Matki”.
Ks. Klawikowski przekonywał, że współczesny człowiek potrzebuje dziś nie tylko religijnych deklaracji, ale czytelnych znaków obecności Boga. - Żyjemy w czasach, w których bardzo potrzebujemy umieć dostrzec to, co czyni Bóg, i rozpoznawać znaki Jego obecności. Jestem kapłanem, który pracuje na pierwszej linii frontu. Spotykam bardzo wielu ludzi. I proszę mi wierzyć, że od pewnego czasu, ku mojemu zaskoczeniu, co chwilę powraca temat Matki Bożej Matemblewskiej. Widzę w tym wyraźny znak, jak bardzo Maryja z tego miejsca interweniuje i walczy o życie każdego człowieka - powiedział.
To właśnie z tego przekonania wyrastały przywołane przez niego historie. Nie jako ozdobniki kazania, ale jako konkret, którego, jak sam mówił, dziś bardzo potrzeba. - Samo mówienie o Panu Bogu, nawet najpiękniejsze kazanie o miłości, czasem już nie wystarcza. Bo jedno uchem wpada, drugim wypada. Jesteśmy przebodźcowani, przytłoczeni ilością informacji. Potrzebujemy konkretu. Potrzebujemy faktów - dodał.
Jedno z najmocniejszych świadectw dotyczyło kobiety uzależnionej od heroiny, samotnej, w ciąży, zmagającej się dodatkowo z diagnozą HIV. Ks. Klawikowski opowiadał o jej lęku, o presji otoczenia i chwili, w której matka zawiozła ją do Matemblewa. - Ta młoda kobieta nawet nie wiedziała, że istnieje takie sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej. Przyjechała tutaj i zawierzyła ten czas Maryi - mówił. Potem przywołał obraz, który zapadł zgromadzonym w pamięć: ”A ona razem z matką przychodziła regularnie do tego miejsca. Wieczorami, nocami, wtedy, gdy tu było cicho i paliło się tylko małe światełko. I płakała. Mówiła: Boże, pozwól mi pokochać to dziecko”.
Finał tej historii wybrzmiał z ogromną siłą. - Możecie wierzyć albo nie. ale dziś to jest zdrowy chłopak. Nie ma żadnych śladów wirusa, żadnych obciążeń, którymi tak bardzo ją straszono i przez które namawiano ją do najbardziej brutalnych rozwiązań - powiedział kaznodzieja. I dodał: ”To chyba jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszy się od lekarzy: ”to niemożliwe”. A jednak badania, wielokrotnie ponawiane, nie wykazały żadnych śladów choroby. Maryja zwyciężyła”.
Drugie świadectwo było historią małżeństwa, które przez 14 lat modliło się o dziecko. - Za każdym razem ta kobieta płakała - mówił ks. Klawikowski. - Mówiła: ”Proszę księdza, tracę już nadzieję. Czternaście lat modlę się o dziecko. Nie jestem już najmłodsza, ale cały czas wierzę”.
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego w Matemblewie - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Kapłan opowiadał, że małżonkowie przyjechali któregoś dnia do Matemblewa po prostu po to, by modlić się przed Maryją. - Mąż - marynarz wrócił z kontraktu i przyjechali późnym wieczorem. Zaczęli prosić Maryję swoimi prostymi, spontanicznymi słowami. I znowu Maryja zwyciężyła. Kilka miesięcy później urodziło się dziecko - dodał.
W tej części homilii wybrzmiała też jedna z najważniejszych myśli. - Tam, gdzie wszyscy mówili: ”To już nie ma sensu. Przygotujcie papiery, starajcie się o adopcję”, co przecież samo w sobie jest piękne i ważne, Maryja jeszcze raz pokazała, że dla Boga nie ma nic niemożliwego - zapewnił.
To właśnie ewangeliczne zdanie, ”Dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego”, ks. Klawikowski uczynił duchowym centrum swojej homilii. - Żyjemy w czasach, w których bardzo mocno słyszymy, że Boga nie ma albo że już się nami nie interesuje. A przecież dzisiejsza Ewangelia przypomina nam bardzo wyraźnie: ”Dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego”.
Mocno wybrzmiał także wątek duchowej adopcji dziecka poczętego. Kapłan przywołał świadectwo starszego człowieka, który przez lata codziennie modlił się za nienarodzone dzieci. U kresu życia miał zobaczyć wokół siebie ”mnóstwo małych dzieci”, które jego córki odczytały jako tych, za których modlił się wiernie przez lata.
- Jestem głęboko przekonany, że te historie i te świadectwa pokazują nam, jak ważna jest duchowa adopcja dziecka poczętego. Poruszamy się nie tylko w przestrzeni fizycznej, ale również, a może przede wszystkim, w przestrzeni duchowej - mówił ks. Klawikowski.
Kaznodzieja pod koniec homilii przeszedł do mocnego wezwania. - To jest naprawdę piękny dzień. Piękna uroczystość. Piękny czas, celebracja życia. Dlatego jeśli masz kogoś, komu możesz podziękować za życie, uczyń to. Jeśli masz przy sobie kogoś, kogo kochasz, okaż mu to. Bo dzisiaj jest święto życia - zakończył.
Uroczystość Zwiastowania Pańskiego w Matemblewie - adopcja dziecka poczętego
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Po homilii kilkadziesiąt osób podjęło duchową adopcję dziecka poczętego. Wśród nich byli Anna i Andrzej. Oboje mówili o tej decyzji jak o czymś bardzo osobistym, ale jednocześnie głęboko zakorzenionym we wspólnocie modlitwy, jaka tego wieczoru zgromadziła się w Matemblewie. - Podjęłam duchową adopcję dziecka poczętego, bo czuję, że życie trzeba chronić nie tylko w słowach, ale także w codziennej, wiernej modlitwie. To zobowiązanie bardzo osobiste, ciche, ale niezwykle konkretne - mówiła Anna. Jak przyznała, ważne było dla niej także doświadczenie samej Liturgii i słów, które tego wieczoru padły z ambony. - Dzisiejsza Liturgia w Matemblewie bardzo mnie poruszyła. Kiedy słuchałam homilii i świadectw o tym, jak wielką wartość ma każde życie, miałam poczucie, że nie można pozostać obojętnym - dodała.
W podobnym tonie mówił pan Andrzej, podkreślając, że decyzja o duchowej adopcji dojrzewała w nim od pewnego czasu. - Zdecydowałem się na duchową adopcję dziecka poczętego, bo uważam, że obrona życia zaczyna się od osobistej odpowiedzialności. Nie wystarczy mówić, że życie jest święte. Trzeba jeszcze coś konkretnego z tym zrobić - powiedział.
Właśnie ten moment, gdy wierni składali przyrzeczenie codziennej modlitwy za zagrożone dziecko poczęte, należał do najbardziej wymownych. Bez manifestów, bez szukania efektu. Była za to cisza, skupienie i decyzja, by przez 9 miesięcy modlić się za kogoś, kogo imienia się nie zna, ale którego życie uznaje się za bezcenny dar.
Matemblewo po raz kolejny pokazało, że pozostaje miejscem szczególnym na mapie archidiecezji. Miejscem, w którym temat życia nie jest abstrakcyjnym sporem, lecz sprawą sumienia, wiary i ludzkiej wrażliwości. W słowach ks. Klawikowskiego zabrzmiało to szczególnie mocno: ”W tych czasach zamętu i ciemności, które czasem wydają się krzyczeć głośniej niż światło i życie, to miejsce tętni Bożym sercem, Sercem Maryi. To Serce Matki Najświętszej przypomina: Ja tu jestem i walczę o każde życie”.
Archidiecezja Gdańska