W codziennym pośpiechu łatwo przeoczyć to, co najważniejsze - rozmowę, która buduje relację. Dzień skupienia dla matek i córek na gdańskiej Zaspie stał się przestrzenią zatrzymania, w której kobiety mogły na nowo usiąść obok siebie, posłuchać się i spróbować odbudować więzi często rozluźniane przez rutynę, brak czasu i dorastanie dzieci.
Dzień skupienia dla matek i córek pod prostym, ale wymagającym hasłem: "Porozmawiajmy", odbył się na gdańskiej Zaspie. Już od pierwszych chwil było widać, że nie chodzi o kolejne wydarzenie formacyjne, lecz o doświadczenie relacji.
- Uznałyśmy, że to dobry moment - mówi Natalia, szesnastolatka, która przyjechała z mamą Marzeną z okolic Żukowa. Kilka lat wcześniej uczestniczyły już w podobnym spotkaniu, ale dziś - jak podkreśla dziewczyna - odbiera je zupełnie inaczej. - Wchodzę w dorosłość i więcej rozumiem. Relacja między mamą i córką się zmienia. Każda z nas ma swoje zdanie, swoje emocje i czasem trudniej się dogadać niż kiedyś - dodaje.
Natalia zauważa, że dzieciństwo było prostsze. - Teraz każda z nas ma swój świat i trzeba się uczyć komunikacji od nowa. Takie spotkania pomagają - nie tylko w domu, ale też w relacjach z innymi ludźmi - przyznaje.
Jej mama nie ma wątpliwości, dlaczego zdecydowała się przyjechać. - Mam jedną córkę i trzech synów, więc czas tylko dla nas dwóch jest wyjątkowy. W codzienności łatwo go zgubić. A przecież relacja nie buduje się sama - mówi Marzena. O inicjatywie dowiedziała się podczas spotkań dla kobiet i od razu poczuła, że to przestrzeń właśnie dla nich. - Dziś trzeba świadomie zatrzymać się, żeby po prostu pobyć razem - podkreśla.
Dzień skupienia dla matek i córek - ks. Jan Uchwat
Justyna Liptak /Foto Gość
Organizatorką dnia skupienia była s. Urszula Kłusek SAC, która od lat pracuje z dziećmi i młodzieżą. Jak przyznaje, inicjatywa nie narodziła się z teorii duszpasterskich, lecz z codziennych doświadczeń.
- Pomysł zrodził się z potrzeby i z oglądu rzeczywistości. Coraz częściej widzimy samotność dzieci w rodzinach. Rodzice kochają swoje dzieci, ale często nie rozmawiają albo nie wiedzą jak rozmawiać, zwłaszcza z nastolatkami - mówi.
Siostra Urszula podkreśla, że wiek dorastania wymaga szczególnej obecności rodziców. To czas intensywnych emocji, zmian i wewnętrznych pytań, które nie mieszczą się w krótkich rozmowach między obowiązkami. Dlatego dzień skupienia nie był dniem milczenia. - Skupienie rozumiemy jako skupienie się na relacji - tłumaczy zakonnica. - Razem z Panem Bogiem, ale bardzo konkretnie: na mamie i córce - wyjaśnia.
Spotkanie rozpoczęła Eucharystia sprawowana przez bp. Wiesława Szlachetkę. Następnie uczestniczki pracowały w małych grupach. Mamy spotykały się osobno, córki osobno. Był czas warsztatów, rozmów, modlitwy, zajęć plastycznych i zwyczajnego bycia razem.
Kameralna formuła - jedynie dwadzieścia mam z córkami - była świadomą decyzją organizatorek. - Trudno otworzyć serce w dużej grupie. Chodziło o szczerość. O przestrzeń, w której można powiedzieć coś naprawdę ważnego - wyjaśnia s. Urszula.
Jej zdaniem nawet najmniejszy owoc ma ogromne znaczenie. - Jeśli mama i córka po tym dniu zaczną ze sobą choć trochę więcej rozmawiać, jeśli wspólnie się pomodlą albo wrócą do domu bliżej siebie - to już jest zwycięstwo - przyznaje.
Uczestniczki przywitał proboszcz parafii św. Kazimierza, ks. Jan Uchwat, który zwrócił się szczególnie do kobiet obecnych na spotkaniu. Przypomniał, że modlitwa jest przede wszystkim relacją - rozmową z Bogiem, który chce być słuchany tak jak osoba kochająca pragnie słuchać drugiego człowieka. - Nie dlatego mówimy Bogu o naszym życiu, że On czegoś nie wie, ale dlatego, że miłość potrzebuje rozmowy - podkreślił.
Kapłan mówił także o rodzicielstwie jako darze powierzonym przez Boga. Zaznaczył, że to właśnie w nim objawia się szczególne uczestnictwo człowieka w Bożej miłości. - Bóg podzielił się z wami darem rodzicielstwa. To wielki przywilej, ale też odpowiedzialność i trud, który ma swoje źródło w Nim samym - wyjaśnił.
Zapraszając uczestniczki do przeżywania dnia bez napięcia i nadmiernego planowania, zachęcał, by pozwoliły działać Bogu. - Tam, gdzie jest Najświętszy Sakrament, tam katolicy są u siebie. Nie tylko powinni się tak czuć - oni naprawdę są u siebie - mówił, prosząc, by kobiety przeżyły spotkanie jak czas spędzony w domu.
Podczas Eucharystii bp Wiesław Szlachetka skierował refleksję szczególnie do kobiet i dziewcząt uczestniczących w spotkaniu. Przypomniał, że od zwiastowania aż po poranek zmartwychwstania obecność kobiet towarzyszy całej historii Jezusa.
Biskup wskazywał, że Chrystus konsekwentnie przywracał kobietom godność, przełamując społeczne schematy swojej epoki - rozmawiał z Samarytanką, uzdrawiał kobiety chore i cierpiące, chwalił wiarę matek walczących o swoje dzieci, a najważniejsze orędzie zmartwychwstania powierzył właśnie kobietom.
- Relacja matki i córki może być jedną z najpiękniejszych więzi na świecie, ale czasem potrzebuje uzdrowienia przez słuchanie i rozmowę - zauważył hierarcha, dodając, że prawdziwa przemiana dokonuje się wtedy, gdy człowiek pozwala działać Chrystusowi w sakramentach i codziennym życiu.
Dzień skupienia dla matek i córek - bp Wiesław Szlachetka
Justyna Liptak /Foto Gość
Wyraził także nadzieję, że wspólny dzień modlitwy i spotkania stanie się początkiem głębszych relacji, budowanych na wzajemnym zrozumieniu i bliskości.
W świecie pełnym komunikatorów i nieustannego pośpiechu dzień skupienia okazał się przestrzenią odzyskanego czasu. Czasu, w którym matki mogły zobaczyć w swoich córkach dojrzewające kobiety, a córki - odkryć w mamach nie tylko rodziców, ale towarzyszki drogi.
Organizatorki zapowiadają kolejne edycje spotkania, zachowując jego kameralny charakter. Bo - jak podkreśla s. Urszula - prawdziwa zmiana zaczyna się nie od wielkich wydarzeń, lecz od jednej rozmowy.
Archidiecezja Gdańska