W archikatedrze oliwskiej celebrowano uroczystą Mszę św. w intencji pomyślnego przebiegu procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Pawła Aeltermanna. Abp Tadeusz Wojda mówił o niemieckim kapłanie z Mierzeszyna jako o świadku wiary, obrońcy krzyża i człowieku, który ponad narodowość postawił wierność Chrystusowi.
Gdańska świątynia wypełniła się 21 maja wiernymi, kapłanami, siostrami zakonnymi i osobami życia konsekrowanego. Szczególnie liczna była grupa wiernych z parafii św. Bartłomieja Apostoła w Mierzeszynie, dla których rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego ich dawnego proboszcza miało wymiar szczególny. W uroczystości uczestniczyła również rodzina Sługi Bożego: Ewa Aeltermann, bratanica ks. Jana Pawła Aeltermanna, wraz z córką. Obecny był także konsul generalny Republiki Federalnej Niemiec w Gdańsku Karl-Matthias Klause.
Wieczorna Msza św. była modlitwą o pomyślny przebieg diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego ks. Jana Pawła Aeltermanna, niemieckiego kapłana, który w czasach hitleryzmu nie uległ presji nazistowskiej ideologii. Jako proboszcz Mierzeszyna bronił wiary, krzyża, Polaków i Żydów. Został zamordowany 21 listopada 1939 r. w Nowym Wiecu.
Msza św. w intencji rychłej beatyfikacji ks. Aeltermanna - rozpoczęcie
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Arcybiskup przedstawił postać Sługi Bożego w świetle liturgii słowa. Wskazał najpierw na Ewangelię św. Jana i modlitwę arcykapłańską Chrystusa. - W Ewangelii widzimy Jezusa, który w Wieczerniku, w modlitwie arcykapłańskiej, modli się w sposób szczególny za swoich uczniów oraz za tych, którzy dzięki ich świadectwu uwierzą słowom przez nich przepowiadanym - mówił. Jak zaznaczył, ta modlitwa Chrystusa prowadzi do jedności, a jedność staje się warunkiem wiarygodności chrześcijańskiego świadectwa. Przypomniał także słowa Jezusa: „Aby stanowili jedno, jak My z Ojcem”.
W tym świetle metropolita ukazał ks. Aeltermanna jako kapłana, który nie dzielił ludzi według narodowości, wyznania czy pochodzenia. - Ta piękna Ewangelia bardzo pasuje do postawy księdza Jana Pawła Aeltermanna - mówił. - Świadomy tego, że Jezus modlił się także za niego, starał się być przede wszystkim wierny Chrystusowi.
Abp Wojda przypomniał, że proboszcz z Mierzeszyna ”sam modlił się, sam zawierzał swoje życie Jezusowi Chrystusowi i sam dawał przykład modlitwy, modląc się za innych”. Właśnie z tej modlitwy, jak mówił, rodziła się jego służba całej wspólnocie.
- Ta jedność, która wybrzmiewała w jego postawie, kazała mu służyć całej wspólnocie wierzących, niezależnie od pochodzenia, narodu czy wyznawanej wiary, aby wspólnie wierzyć i prowadzić wszystkich ku Chrystusowi - zaznaczył.
Drugim biblijnym punktem odniesienia była postać św. Pawła, który stanął przed trybunałem, by dać świadectwo wierze. - Ta wiara Pawła, dana nam z odwagą, staje się wiarą, która stawia pytania i domaga się odpowiedzi. Każdy z nas musi odpowiedzieć: czy jesteśmy za Chrystusem, czy przeciw Chrystusowi - mówił arcybiskup.
I znów odniósł to do życia ks. Aeltermanna. - To czytanie bardzo odpowiada dzisiaj postawie księdza Jana Pawła Aeltermanna. Dawał świadectwo swojej wiary, choć wiedział, że okoliczności i sytuacja są bardzo trudne. Nie cofnął się jednak przed tym - podkreślił.
W homilii nie zabrakło przypomnienia najważniejszych faktów z życia Sługi Bożego. Abp Wojda mówił o jego narodzinach w Gdańsku, chrzcie w kościele św. Mikołaja, seminarium w Pelplinie i święceniach kapłańskich przyjętych 13 marca 1904 r. Przypomniał, że już jako młody kapłan cieszył się bardzo dobrą opinią przełożonych, którzy dostrzegali jego gorliwość duszpasterską. - Starannie przygotowywał homilie i katechezy, a jego styl życia nie budził żadnych zastrzeżeń pod względem moralnym. Był wszystkim dla wszystkich - mówił metropolita.
Szczególne miejsce w homilii zajęła posługa ks. Aeltermanna w Mierzeszynie i Przywidzu, gdzie trafił w 1912 r. Abp Wojda przypomniał, że kapłan prowadził nie tylko pracę duszpasterską, ale także szeroką działalność społeczną. Pomagał chłopom i robotnikom, zabiegał o opiekę medyczną, organizował kursy dla młodzieży wiejskiej i budował relacje także z ewangelikami, którzy stanowili większość mieszkańców tych terenów. - Zapamiętano go jako kapłana szanującego każdego człowieka, niezależnie od narodowości czy wyznania - powiedział pasterz.
Najmocniej wybrzmiała jednak ta część homilii, w której metropolita mówił o sprzeciwie ks. Aeltermanna wobec narodowego socjalizmu. Przypomniał jego słynne kazanie i broszurę ”Hakenkreuz oder Christuskreuz?”, czyli ”Swastyka czy krzyż Chrystusowy”.
- Otwarcie sprzeciwiał się hitleryzmowi i odrzucał możliwość pogodzenia poparcia dla nazizmu z zasadami chrześcijaństwa - mówił abp Wojda. - Ostrzegał przed narodowym socjalizmem, promującym nacjonalizm, segregację i postawy sprzeczne z Ewangelią.
Jak podkreślił, ks. Aeltermann rozumiał, że konflikt z nazistami nie był sporem politycznym, lecz duchowym. - Sam dobrze rozumiał prawdziwe przyczyny prześladowań, mówiąc: ”Ta walka ze mną ma jeszcze inny powód. Jestem księdzem katolickim” - przypomniał arcybiskup.
W archikatedrze szczególnie mocno zabrzmiały słowa o niezłomności kapłana, który mimo szykan, gróźb, aresztowań i przemocy nie wyrzekł się Chrystusa. Abp Wojda przypomniał, że w 1935 roku został zatrzymany, gdy był już ubrany do Mszy św. w ornat. - Nie pozwolono mu odprawić Mszy św., ale aresztowano go i uwięziono - mówił.
Msza św. w intencji rychłej beatyfikacji ks. Aeltermanna - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Później przyszły kolejne prześladowania. Bojówki wybijały szyby na plebanii, urządzały demonstracje, niszczyły przydrożne krzyże, groziły śmiercią i nakłaniały wiernych do bojkotu nabożeństw. - On jednak pozostawał niezłomny, wierny Chrystusowi. W miejsce zniszczonych krzyży stawiał nowe - podkreślił metropolita.
Abp Wojda przypomniał także ostatnie chwile życia ks. Aeltermanna. Po wybuchu II wojny światowej radzono mu, by uciekał albo się ukrywał. Nie chciał jednak zostawić parafii. Został aresztowany 21 listopada 1939 r., przewieziony do Nowego Wieca i rozstrzelany wraz z grupą Polaków. - Do ostatnich chwil udzielał współwięźniom duchowego wsparcia i religijnej pociechy - mówił arcybiskup.
Metropolita zaznaczył, że ks. Aeltermann nie został zamordowany z powodów narodowościowych. - Dla tego niemieckiego kapłana ważniejsza od przynależności narodowej była wierność Kościołowi, biskupowi diecezjalnemu, Ojcu Świętemu - podkreślił. Przywołał też jego słowa: ”Jestem kapłanem Kościoła rzymskokatolickiego. Gdybym nim nie był, byłbym niewierny swojemu powołaniu”.
Dlatego, jak mówił abp Wojda, można widzieć w nim obrońcę wiary, obrońcę krzyża i godności każdego człowieka. Wskazał również, że ks. Aeltermann może być uznawany za patrona pojednania polsko-niemieckiego, ekumenizmu oraz katolickiej nauki społecznej.
- Właśnie dlatego, patrząc na tę piękną postawę księdza Jana Pawła Aeltermanna, postanowiłem podjąć proces beatyfikacyjny, aby stawiać go jako przykład człowieka głęboko zakorzenionego w Chrystusie i w wierze - powiedział metropolita gdański.
Dla wiernych z Mierzeszyna był to moment historyczny. Wielu z nich przyjechało do Oliwy z poczuciem, że uczestniczą w wydarzeniu, na które ich parafia czekała przez dziesięciolecia. - To chyba najważniejszy moment w życiu naszej parafii. Ks. Aeltermann jest u nas obecny od zawsze: przy kościele, przy grobie, w pamięci rodzin. Dzisiaj czujemy, że ta pamięć wychodzi daleko poza Mierzeszyn - mówiła jedna z parafianek z parafii św. Bartłomieja Apostoła.
O swoim patronie mówili też uczniowie Szkoły Postawowej w Mierzeszynie. - Cieszymy się, że rozpoczął się proces. Dla nas to nie jest postać z podręcznika, ale nasz patron, nasz ksiądz, nasz świadek wiary. Człowiek, który nie zostawił parafii, choć wiedział, że może za to zapłacić życiem – mówiła jedna z uczennic.
Uroczystość w Archikatedrze Oliwskiej miała podniosły - pobłogosławiono nowy sztandar z wizerunkiem Sługi Bożego. Na zakończenie homilii abp Wojda prosił Boga, aby proces beatyfikacyjny mógł przynieść upragniony owoc. - Dzisiaj, kiedy modlimy się o beatyfikację, prosimy Boga, by jak najszybciej mogło do niej dojść. Aby dobry Bóg udzielał potrzebnych łask i byśmy mogli cieszyć się w sposób szczególny jego orędownictwem w niebie - zakończył.
Archidiecezja Gdańska