W Żelisławkach dziękowano Bogu za tegoroczne plony oraz 25 lat parafii pw. św. Wojciecha. Uroczystej Mszy św., która 28 sierpnia rozpoczęła gminne dożynki, przewodniczył abp Tadeusz Wojda.
Do kościoła przyniesiono wieńce dożynkowe, chleb, owoce, warzywa, kwiaty, miód i ziarno. W homilii metropolita gdański zaznaczył jednak, że za tymi widzialnymi darami kryje się całoroczny trud człowieka. - Przynosimy to, co wyrosło z ziemi, ale tak naprawdę przynosimy znacznie więcej. Przynosimy Bogu nasze ręce spracowane przy pracy, nasze zmęczenie, nasze nadzieje, proste radości i wszystkie dni minionego roku. Dożynki nie są więc tylko pięknym, ludowym zwyczajem. Są czymś znacznie więcej. Są modlitwą wdzięczności. Są wyznaniem wiary. Są przypomnieniem, że człowiek może wiele uczynić własnymi rękami, ale nie jest panem życia i nie wszystko zależy od niego - mówił abp Wojda.
Nawiązując do biblijnej historii Kaina i Abla, pasterz przypomniał, że o wartości daru składanego Bogu decyduje przede wszystkim usposobienie człowieka. - Bóg nie potrzebuje naszych wieńców. Nie potrzebuje chleba, owoców ani warzyw, miodu ani ziarna. Bóg, który stworzył ziemię i wszystko, co na niej żyje, nie potrzebuje tego, co jest Jego własnym darem. Ale Bóg pragnie naszego serca. Pragnie, abyśmy potrafili powiedzieć: "Boże, to wszystko, co mam, otrzymałem od Ciebie. Przyjmij więc mój dar jako znak wdzięczności i miłości" - podkreślił.
Kapłan mówił również o szczególnej więzi łączącej rolnika z ziemią, a przez nią - z Bogiem. - Nikt lepiej nie wie od was, czym jest ziemia. Nikt lepiej nie wie, jak ciężka jest praca na niej. Każdy, kto uprawia ziemię, wie, że niejednokrotnie nie może sobie pozwolić na dłuższy wypoczynek, na jakieś wyjazdy czy wakacje. Każdego dnia trzeba zakasać rękawy i od świtu do nocy wykonywać swoją pracę. Do pracy rolnik wstaje najczęściej pierwszy. Kiedy inni jeszcze śpią, on już jest w gospodarstwie. Kiedy inni kończą służbę, on często ma jeszcze wiele obowiązków - zauważył.
Zdaniem arcybiskupa praca i modlitwa nie stoją ze sobą w sprzeczności, lecz powinny się wzajemnie uzupełniać. - Pracować, ale nie zapominać o Bogu; modlić się, ale nie rezygnować z pracy; prosić Boga o błogosławieństwo, ale samemu uczciwie wypełniać swoje obowiązki; cieszyć się z plonów, ale nie zapominać o Tym, który daje prawdziwy wzrost nasionom - wyliczał kaznodzieja.
Abp Wojda podzielił się także osobistym wspomnieniem z rodzinnego gospodarstwa. - Jako syn rolnika - bo też mieliśmy w domu zaledwie kilka hektarów - wielokrotnie widziałem, jak mój ojciec, wychodząc wiosną do pracy w polu, nie rozpoczynał jej, zanim się wcześniej nie pomodlił i nie uczynił nad nią znaku krzyża. Prosił Boga, aby błogosławił jego pracy, aby nie zabrakło deszczu i słońca, aby uchronił od gradu, wichury i innych klęsk żywiołowych. Taką modlitwą powierzał Bogu pracę na roli. Dziękował Bogu za plony, za deszcz, za słońce, za możliwość pracy i za Boże błogosławieństwo - wspominał.
Jak dodał, te proste gesty rodziców miały ogromną wartość wychowawczą. - Uczyły szacunku dla ziemi, dla pracy i dla tego wszystkiego, co ziemia przynosiła. Mogę powiedzieć, że to była wspaniała lekcja katechezy: prosta, codzienna, bez wielkich słów, a jednocześnie niezwykle głęboka. Katecheza, o której się nie zapomina aż do końca swoich dni - powiedział.
Metropolita zwrócił uwagę, że współczesna wieś i sposób prowadzenia gospodarstw bardzo się zmieniły. Rolnik musi być dzisiaj nie tylko człowiekiem ciężkiej pracy, lecz także przedsiębiorcą, ekonomistą i znawcą nowych technologii. Postęp nie zmienił jednak podstawowych praw natury. - Ziemia nadal potrzebuje czasu. Ziarno nadal musi obumierać w ziemi. Rośliny nadal potrzebują wody i słońca. A człowiek nadal nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć. Dlatego rolnik, nawet najbardziej nowoczesny i wyposażony w najnowszą technologię, pozostaje człowiekiem, który musi zaufać - zaufać Bogu - mówił arcybiskup.
Kolejnym wymiarem dożynek, na który wskazał kaznodzieja, jest budowanie wspólnoty. - Rolnik potrzebuje tych, którzy kupią jego produkty. Mieszkaniec miasta potrzebuje rolnika, który produkuje żywność. Przetwórca potrzebuje rolnika, sklep potrzebuje producenta, rodzina potrzebuje chleba, a wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem. Dożynki przypominają nam o wielkiej sieci wzajemnej zależności, która łączy ludzi - zaznaczył.
Abp Wojda przywołał wojenne wspomnienie bł. kard. Stefana Wyszyńskiego. Przyszły prymas zobaczył gospodarza siejącego zboże pomimo trwających nalotów. - Zapytał wówczas: "Panie, samoloty pikują, wszyscy uciekają, a pan sieje?”. Rolnik odpowiedział: "Proszę księdza, gdybym zostawił to ziarno w spichlerzu, spaliłoby się od bomby, a gdy wrzucę je w ziemię, zawsze ktoś będzie jadł z niego chleb". Wojna, cierpienie, niepewność, co przyniesie następny dzień, a rolnik sieje, bo wie, że życie musi trwać. Dlatego wrzuca ziarno w ziemię, myśląc o innych. I to jest właśnie budowanie wspólnoty - wyjaśnił metropolita.
Na zakończenie Eucharystii dziękowano nie tylko za tegoroczne plony, ale również za ćwierć wieku istnienia parafii w Żelisławkach. - Dziękujemy za ziarno, z którego powstał chleb. Dziękujemy za owoce i warzywa. Dziękujemy za słońce i deszcz. Dziękujemy za siłę do pracy. Dziękujemy za ludzi, którzy tę pracę podejmują. Dziękujemy za rodziny, które przekazują młodemu pokoleniu miłość do ziemi, pracy i ojczyzny - mówił abp Wojda.
Archidiecezja Gdańska