Dom jako miejsce bliskości, wspólnego stołu i odpowiedzialności za innych - wokół tych obrazów ks. Mateusz Konkol poprowadził uczestników Holy Wins w parafii św. Brata Alberta w Gdańsku-Przymorzu. Wieczór pod hasłem "Widzę DOM" był zaproszeniem do odkrywania, że doświadczenie Bożej obecności i przynależności do Jego rodziny zaczyna się już teraz.
W sobotę 31 października, w wigilię uroczystości Wszystkich Świętych, uczestnicy spotkali się o godz. 19.30 na modlitwie nieszporów, konferencji, adoracji Najświętszego Sakramentu i uwielbieniu.
Konferencję wygłosił ks. Mateusz Konkol, diecezjalny duszpasterz akademicki. Nawiązał do odczytanego podczas nieszporów fragmentu Listu do Efezjan, w którym św. Paweł przypomina wierzącym, że są współobywatelami świętych i domownikami Boga.
- Witajcie w domu. Myślę, że te słowa powinny wybrzmieć tutaj na samym początku. To słowa, które każdy z nas nieraz usłyszał w swoim życiu, wracając do rodzinnego domu, może z jakiejś dalekiej podróży. Dzisiaj Pan Bóg kieruje je do nas: jesteście w domu. O tym przypomina nam także fragment Listu do Efezjan, który przed chwilą usłyszeliśmy. Jesteśmy domownikami Boga - rozpoczął kapłan.
"Widzę DOM" - Hoły Wins - rozpoczęcie nieszporów
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Hasło "Widzę DOM" odniósł do przypowieści o miłosiernym ojcu i synu marnotrawnym. Syn po doświadczeniu upadku postanawia wrócić, dostrzega dom i czekającego ojca. W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych ten obraz prowadził również ku niebu. Duszpasterz podkreślił jednak, że perspektywa wieczności ma znaczenie dla obecnego życia.
- Ważne, żeby uchwycić, że rzeczywistość nieba, rzeczywistość Królestwa Niebieskiego jako rzeczywistość domu dotyczy mnie już tu i teraz. Właśnie: nie "zobaczę", ale "widzę". Widzę dom - zaznaczył.
Mówiąc o domu, ks. Konkol zwrócił uwagę na różnorodność doświadczeń, które kryją się za tym słowem. Dla jednych wiąże się ono z bezpieczeństwem i dobrymi wspomnieniami, dla innych również z trudnościami. Poczucie bycia u siebie można odnaleźć także wśród przyjaciół czy we wspólnocie.
- Każdy z nas ma swoje doświadczenie rodzinnego domu. Wiele z tych doświadczeń jest pięknych, są też trudne, trudniejsze. Niemniej dom jest miejscem, w którym jestem u siebie. Dom jest miejscem, w którym mogę po prostu być w pełni sobą, mogę być prawdziwym. Nie nazwę domem miejsca, które mnie w jakiś sposób krępuje - mówił.
Przypomniał przy tym Betanię, dom Marty, Marii i Łazarza, do którego przychodził Jezus. Wyjaśniał, że w biblijnym rozumieniu dom oznacza przede wszystkim ludzi i łączące ich więzi.
- Dom to wspólnota. Dom to nie tyle mury, dom to ludzie. W Piśmie Świętym jest wiele fragmentów, które pokazują, że relacja z Bogiem jest relacją domową. Domową, bo Bóg jest Ojcem - podkreślił.
Do tego obrazu powrócił, mówiąc o chrzcie i godności człowieka należącego do Kościoła. - Bóg w sakramencie chrztu włączył cię w Kościół, usynowił. To znaczy, że nie jesteś sublokatorem, ale pełnoprawnym członkiem rodziny. Czy potrafisz tak na siebie spojrzeć: jestem tutaj u siebie, jestem członkiem tej rodziny? To jest nasza godność. Chrześcijanin to ten, który, patrząc na wspólnotę Kościoła, widzi dom - wyjaśniał.
"Widzę DOM" - Hoły Wins - fragment konferencji ks. Mateusza Konkola
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Kolejnym obrazem prowadzącym przez konferencję był stół. Kapłan przypomniał, że to przy nim domownicy rozmawiają, umacniają relacje i dzielą posiłek. W życiu Kościoła wskazał na dwa stoły: słowa Bożego i Eucharystii.
- Stół słowa to stół relacji. Kiedy w czasie liturgii słowa zasiadamy przy tym stole, Bóg buduje z nami relację. Bóg do nas mówi, daje nam swoje słowo. Tym słowem pouczy, pocieszy, czasami skarci, zwróci uwagę. Tym słowem zada pytania, uruchomi do odpowiedzi, bo tak powinno być w domu - tłumaczył.
Podkreślał, że relacja zakłada wzajemność. Słuchanie Boga prowadzi do odpowiedzi: modlitwy, dzielenia się swoim życiem i wypowiadania przed Nim tego, co ważne i trudne. - Widzieć we wspólnocie Kościoła dom to mieć pragnienie słuchania, ale także pragnienie mówienia do Pana Boga. Mówienia w prawdzie o sobie, o tym, jaki jestem - zaznaczył.
Od stołu słowa duszpasterz przeszedł do stołu Eucharystii, przy którym Chrystus daje człowiekowi siebie. Przypomniał również, że domownik uczestniczy w życiu rodziny i podejmuje odpowiedzialność za wspólnotę.
Tę myśl zilustrował osobistym wspomnieniem z zaprzyjaźnionego domu. Prośbę o pomoc przy przygotowaniu sałatki odebrał jako znak, że jest tam już kimś bliskim, włączonym we wspólne obowiązki. Podobnie uczestnictwo w Eucharystii powinno prowadzić do ofiarowania Bogu własnego życia.
Przykładem takiej postawy był przywołany w konferencji św. Brat Albert, patron parafii. Jego służba ubogim ukazywała, że oddawanie siebie dokonuje się również powoli, dzień po dniu, przez konkretne czyny miłości.
Pod koniec rozważania ks. Konkol zachęcił, by doświadczenie wspólnoty przy stole słowa i Eucharystii odnieść do codzienności rodzinnej. - Warto zastanowić się, jakie to ma przełożenie na nasze domy rodzinne. Przecież rodzina jest zaproszona do tego, by być domowym Kościołem. Jak wygląda celebracja stołu w naszych domach? Czy dajemy sobie przestrzeń do słuchania siebie, do mówienia o sobie? Czy dbając o wspólny posiłek, potrafimy także karmić siebie nawzajem, karmić swoim życiem? - pytał.
"Widzę DOM" - Hoły Wins - fragment adoracji
Wioleta Żurawska /Foto Gość
Po nieszporach uczestnicy trwali na adoracji Najświętszego Sakramentu i uwielbieniu. Mogli również skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Zapowiadając tę część wieczoru, kapłan powrócił do bliskości Chrystusa i perspektywy wiecznego domu.
- Pozwoli nam do siebie mówić w modlitwie, nakarmi nas swoją obecnością. Da nam przedsmak tej rzeczywistości, której doświadczają już wszyscy święci. Widzimy dom wieczny, a jednocześnie jesteśmy w domu. Jesteśmy współobywatelami świętych, jesteśmy domownikami Boga - mówił.
Archidiecezja Gdańska