W piątkowy poranek 15 maja z archikatedry oliwskiej wyruszyła najstarsza pielgrzymka archidiecezji gdańskiej. W niedzielę na Kalwarii Wejherowskiej pątnicy wezmą udział w pierwszym tzw. dużym odpuście. Razem z nimi pierwszy etap wędrówki rozpoczął bp Piotr Przyborek, który w homilii mówił o nadziei silniejszej niż trud, lęk i zmęczenie.
Jeszcze przed wyjściem na trasę w archikatedrze oliwskiej panowała atmosfera skupienia, ale też szczególnego poruszenia. Pątnicy przyszli z intencjami, z plecakami, z różańcami i z gotowością na drogę, która od pokoleń łączy Oliwę z Wejherowem. Nie odstraszyły ich deszcz ani świadomość, że pierwszego dnia trzeba będzie przejść blisko 30 kilometrów.
Sercem duchowym pielgrzymki, jak co roku, był cudowny wizerunek Matki Bożej Oliwskiej niesiony w feretronie. Przed ołtarzem wykonano tradycyjny pokłon feretronów. Obraźnicy uczynili to z namaszczeniem, w rytmie znanym starszym pokoleniom i przekazywanym młodszym. Ten gest to znak ciągłości, w którym spotykają się historia Pomorza, kaszubska pobożność i żywa wiara współczesnych pielgrzymów. Feretron, który w minionych latach przeszedł gruntowną renowację, w piątkowy ranek został dodatkowo zabezpieczony specjalnym, wodoodpornym pokrowcem. Pogoda od początku przypominała, że pielgrzymowanie to nie tylko śpiew i modlitwa, ale także konkret drogi, zmęczenia, mokrych ubrań i kolejnych kilometrów.
Pielgrzymkę rozpoczęła Msza św. o godz. 7 w archikatedrze oliwskiej. Wraz z pątnikami modlił się bp Piotr Przyborek, który następnie wyruszył z nimi na początek trasy. W homilii nawiązał do słów Jezusa wypowiedzianych podczas Ostatniej Wieczerzy i do obrazu narodzin dziecka, w którym ból i wysiłek ustępują miejsca radości.
- Kiedy rodzi się dziecko, później znajomi, przyjaciele, rodzina otrzymują zdjęcie na telefon: mama trzyma nowo narodzone dziecko, wymęczona, ale szczęśliwa, uśmiechnięta, radosna. To biedne dziecko jeszcze nie wie, co się dzieje, ale z tego zdjęcia bije taka radość, bo oto narodziło się życie. Dziecko przyszło na świat - mówił pasterz.
358. Pielgrzymka z Oliwy do Wejherowa - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Jak podkreślał, Jezus używa właśnie takiego porównania, aby pokazać nadzieję, która pozwala przetrwać najtrudniejsze momenty. Apostołowie słyszeli te słowa w Wieczerniku, tuż przed doświadczeniem krzyża, odejścia Mistrza, lęku i smutku. Dopiero później, gdy Zmartwychwstały przyszedł do nich, zobaczyli sens wydarzeń, które wcześniej wydawały się końcem wszystkiego.
- Za chwilę stanie się to, co zapowiada: smutek, łzy, doświadczenie krzyża, doświadczenie odejścia Pana Jezusa, lęku i strachu. Ale później, kiedy przychodzi do nich do Wieczernika jako Zmartwychwstały, oni nagle widzą, że to wszystko było w Bożych planach - mówił kaznodzieja.
Szczególne miejsce w homilii zajęła scena uczniów idących do Emaus. Pasterz przypomniał, że byli przytłoczeni i pozbawieni nadziei. Ich wzrok był wbity w ziemię, a oczekiwania właściwie wygasły. Dopiero spotkanie z Chrystusem odwróciło ich perspektywę. - Kiedy Chrystus ich spotkał, kiedy przyszedł do nich, i kiedy Go rozpoznali, wtedy z radością wrócili do Jerozolimy. Nagle wszystko nabrało innej perspektywy - podkreślił.
To właśnie tę zmianę perspektywy kaznodzieja odniósł do pielgrzymowania. W piątkowy poranek pątnicy mogli patrzeć na pogodę z niepokojem. Deszcz, którego tak bardzo potrzebowali rolnicy, dla osób wyruszających pieszo na kilkudziesięciokilometrową trasę nie był najłatwiejszym towarzyszem. - Rolnicy zaczęli modlić się o deszcz i proszę, wymodlili. Dla nas może nie jest to najkorzystniejsze rozwiązanie. Człowiek się zastanawia, trochę się niepokoi, ale właśnie wieczorem, jutro czy pojutrze, kiedy wrócimy, będzie w nas radość spotkania z Matką Przenajświętszą, radość drogi i dojścia na Kalwarię - mówił bp Piotr.
W tych słowach było dużo realizmu - w ramach pracy KEP duchowny przewodniczy komisji zajmującej się pielgrzymowaniem. Nie mówił o pielgrzymce jako o łatwym spacerze ani o religijnej pocztówce. Przeciwnie, zwracał uwagę, że wysiłek, niepewność i zmęczenie są wpisane w drogę. Ale to właśnie one często sprawiają, że radość po dojściu do celu jest głębsza.
358. Pielgrzymka z Oliwy do Wejherowa - pokłon feretronu oliwskiego
Piotr Piotrowski /Foto Gość
- Im trudniejsza droga, podobnie jak w naszych różnych życiowych doświadczeniach, tym większa radość, tym piękniejsze wspomnienie i tym głębsze dziękczynienie Panu Bogu: ”Panie Boże, Ty jesteś ze mną, Ty mnie nie opuszczasz, Ty dajesz mi siłę”. I ta nadzieja prowadzi człowieka - mówił.
Nadzieja była najważniejszym słowem tej homilii. Kaznodzieja przypominał, że chrześcijańskie życie samo w sobie jest pielgrzymowaniem, a ziemska droga nie wyczerpuje ludzkiej historii. - Tutaj, na ziemi, jesteśmy tylko pielgrzymami. Rzeczywiście, czasami przychodzi nam znosić trudne doświadczenia. Ale naszą ojczyzną jest niebo, życie wieczne bez końca. Z perspektywy tego życia wszystkie nasze trudy będą wyglądały zupełnie inaczej - powiedział.
Zwracając się bezpośrednio do uczestników, pasterz mówił, że radość i nadzieja potrzebne są nie tylko im samym, aby przejść kolejne etapy pielgrzymki. Są potrzebne także po to, by mogli być pocieszeniem dla innych. To przesłanie szczególnie mocno zabrzmiało w kontekście lęków, niepewności i trudności, z którymi mierzy się dziś wielu ludzi.
- Nam dzisiaj naprawdę potrzeba nadziei. Nam dzisiaj naprawdę potrzeba pociechy i wsparcia. Wiemy, że nasi bliscy, przyjaciele i różni ludzie zmagają się z rozmaitymi trudnościami i doświadczeniami. Młodzież zmaga się z lękiem, z niepewnością. Jakie mamy dla nich słowo? Jakie mamy dla nich pocieszenie? - pytał.
I dodał, że zwykłe ”wszystko będzie dobrze” często nie wystarcza. - Ale co to znaczy, że będzie dobrze? - mówił.
Według pasterza chrześcijańska nadzieja nie polega na uciekaniu od trudnych pytań ani na udawaniu, że cierpienia nie ma. - Pan Jezus nie ukrywa, że będą trudności i doświadczenia. I co ciekawe, te trudności nie są świadectwem tego, że Bóg nas opuścił. Nie. To jest naturalna kolej rzeczy - podkreślił.
Następnie wskazał na Chrystusa Zmartwychwstałego jako tego, który nadaje całości sens. - On, który pokonał grzech i śmierć, jest Tym, który czeka na nas. On wszystko dopełnia. On wszystko układa w piękną całość, której kresem jest życie wieczne, spotkanie z Chrystusem Zmartwychwstałym i doświadczenie Jego mocy - mówił.
Na zakończenie wezwał pielgrzymów, aby sami stawali się ludźmi nadziei. - Taka pociecha jest nam dzisiaj potrzebna, abyśmy byli ludźmi nadziei dla tych, którzy tej nadziei nie mają, dla tych, którzy są jej pozbawieni - powiedział.
Po Mszy św. pielgrzymi ruszyli w drogę. Pierwszy etap prowadził z Oliwy przez Gdańsk-Osową, Chwaszczyno, Kielno i Szemud. Przy kościele Chrystusa Zbawiciela w Gdańsku-Osowej miał miejsce pierwszy postój. Cały piątkowy odcinek liczy około 28 kilometrów. Wieczorem organizatorzy przewidzieli możliwość powrotu autokarem do Oliwy.
358. Pielgrzymka z Oliwy do Wejherowa - pielgrzymi ruszają w drogę
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Wśród uczestników byli zarówno ci, którzy od lat wracają na oliwski szlak, jak i osoby niosące bardzo konkretne, osobiste intencje. Pani Magdalena mówiła, że idzie w intencji trudnych spraw. Jan, uczestnik kilku wcześniejszych edycji, w tym roku pielgrzymuje szczególnie w intencji zdrowia mamy. Takie intencje pokazują, czym naprawdę jest pielgrzymka: modlitwą wpisaną w ciało, w krok, w zmęczenie i w czas ofiarowany Bogu.
Oliwska pielgrzymka ma charakter religijny i rekolekcyjny. Do udziału zaproszeni są zarówno ci, którzy chcą przejść całą trasę, jak i osoby dołączające tylko na wybranym etapie. W sobotę 16 maja pielgrzymowanie rozpocznie się w Szemudzie. O godz. 7 w kościele św. Mikołaja rozpocznie się Msza św., po której pątnicy ruszą przez Sopieszyno do Wejherowa. Tego dnia przejdą około 16 kilometrów. Powitanie przy kaplicy Pałac Piłata zaplanowano na godz. 11.30.
Celem wędrówki jest Kalwaria Wejherowska, nazywana ”kaszubską Jerozolimą”. To jedno z najważniejszych miejsc pasyjnego kultu na Pomorzu, od wieków przyciągające pielgrzymów szukających duchowego umocnienia. W niedzielę 17 maja pątnicy wezmą udział w uroczystościach odpustowych związanych z Wniebowstąpieniem Pańskim. O godz. 9 z kościoła ojców franciszkanów wyruszy procesja z Najświętszym Sakramentem, a o godz. 10 przy Kościele Trzech Krzyży na kalwarii celebrowana będzie Msza św. odpustowa.
Po południu pielgrzymi rozpoczną drogę powrotną. O godz. 15 przy kaplicy Pałac Piłata zaplanowano pożegnanie pątników z Oliwy. Wieczorem, około godz. 21, mają zostać powitani w archikatedrze oliwskiej. Tam pielgrzymka zakończy się modlitwą i śpiewem Apelu Jasnogórskiego. Na rogatkach Oliwy, jak co roku, będą czekać mieszkańcy, rodziny, przyjaciele i sąsiedzi.
Tradycja pielgrzymowania z Oliwy do Wejherowa sięga wielu pokoleń. Co najmniej od XIX wieku pątnicy wyruszają z archikatedry w Oliwie, niosąc swoje intencje na kalwaryjskie wzgórza.
Archidiecezja Gdańska