Uczestnicy 18. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Motocyklowej "Od Krzyża do Krzyża - od Bałtyku do Tatr" zatrzymali się 18 sierpnia w Żukowie. W Kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uczestniczyli w Mszy św., której przewodniczył abp Tadeusz Wojda.
Zwracając się do motocyklistów, abp Tadeusz Wojda nawiązał do nazwy pielgrzymki i jej symbolicznego szlaku prowadzącego od Bałtyckiego Krzyża Nadziei w Pustkowie do krzyża na Giewoncie. Podkreślił, że krzyża nie należy postrzegać wyłącznie jako znaku cierpienia. Jest on przede wszystkim objawieniem miłości Boga oraz znakiem obecności Jezusa w życiu człowieka.
- Gdy obejmuję modlitwą pielgrzymów i towarzyszę im w tej drodze od krzyża do krzyża, myślę o tym, że krzyż jest czymś najważniejszym. Od krzyża zawsze rozpoczynamy, bo w krzyżu jest nasze zbawienie, i krzyżem kończymy. Krzyż nieustannie nam towarzyszy, ale niekoniecznie tylko jako cierpienie. Krzyż to przede wszystkim miłość, krzyż to przede wszystkim miłosierdzie, krzyż to przede wszystkim obecność Jezusa Chrystusa w naszym życiu - mówił abp Wojda.
Metropolita gdański życzył uczestnikom, aby znak krzyża towarzyszył im podczas całej wyprawy i przypominał o bliskości Chrystusa. - Niech w czasie tej pielgrzymki towarzyszy wam krzyż jako najpełniejszy znak miłości i miłosierdzia. Niech towarzyszy wam bliskość Jezusa Chrystusa, który was wspiera, aby wszystko dobrze się udało i aby nie spotkały was żadne przykre niespodzianki. Wiemy, że na polskich drogach niestety się one zdarzają. Niech Pan Bóg błogosławi wam na każdy dzień i bezpiecznie prowadzi was przez wszystkie etapy tej pielgrzymki - powiedział.
Homilię wygłosił ks. Janusz Konysz, proboszcz parafii św. Antoniego z Padwy w Bydgoszczy, który rozpoczął od osobistego nawiązania do motocyklowej pasji. Jak powiedział, w jego rodzinie jest 14 motocyklistów, a rodzinne spotkania niejednokrotnie przybierają formę wspólnych zlotów. - Uwielbiam motocykl, bo jest symbolem wolności. Uwielbiam to, że mogę jechać drogą szybkiego ruchu, a potem zjechać w małą, boczną drogę i wybrać własną trasę. Ta mobilność i wolność, którą daje motocykl, są czymś niezwykłym. Do tego dochodzi bezpośredni kontakt z naturą: z wiatrem, zapachem lasów, pól i kwitnących drzew. Przemierza się kolejne kilometry, podziwia krajobrazy i zastanawia, co znajduje się za horyzontem oraz jakich ludzi spotka się na drodze - mówił kaznodzieja.
Motocyklowa wolność stała się punktem wyjścia do postawienia znacznie głębszego pytania: dlaczego Bóg chciał, aby człowiek był istotą wolną? - Bracie i siostro, czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego Bogu tak bardzo zależy, aby człowiek był wolny? Dlaczego człowiek nie kieruje się wyłącznie instynktem, tak jak świat zwierząt? Dlaczego otrzymał prawo wyboru, zdolność moralnej oceny oraz możliwość rozeznawania, co jest dobre, a co złe? Dlaczego może pójść za dobrem, a odrzucić zło? Człowiek jako jedyny spośród istot żyjących otrzymał ten szczególny przywilej. Dlaczego więc Bogu zależy na naszej wolności? - pytał ks. Konysz.
Przyznał, że wolność nie zawsze ułatwia życie. Niekiedy wiąże się z trudnymi dylematami, odpowiedzialnością i koniecznością podejmowania decyzji, których konsekwencje pozostają z człowiekiem przez wiele lat. - Być może czasami ktoś z nas wolałby nie mieć trudnych dylematów moralnych i nie musieć podejmować ciężkich życiowych wyborów. Życie byłoby wtedy łatwiejsze. Bóg nie chciał jednak, abyśmy żyli wyłącznie według odruchów. Dał nam wolność, ponieważ zaprasza nas do rzeczywistości znacznie większej niż świat instynktów - do świata świadomej i odpowiedzialnej miłości - tłumaczył kapłan.
Kaznodzieja zaznaczył, że wolność jest darem, który człowiek może przyjąć z wdzięcznością, ale może też wykorzystać w niewłaściwy sposób. Nie oznacza ona bowiem samowoli ani prawa do krzywdzenia innych. - Wolność może nam się wydawać czymś naturalnym, bo przyzwyczajamy się do niej od dzieciństwa i zaczynamy myśleć, że po prostu się nam należy. Tymczasem życie jest darem. Jeżeli jest darem, to Temu, który nam je podarował, trzeba podziękować. Również wolność jest darem. Dlatego trzeba nie tylko za nią dziękować, lecz także zastanawiać się, w jakim celu ją otrzymaliśmy - mówił.
Nawiązując do polskiej historii duchowny przypomniał, że pielgrzymi znajdowali się w regionie szczególnie związanym z doświadczeniem walki o wolność. Wskazał zarówno na Westerplatte, symbol rozpoczęcia II wojny światowej, jak i na narodziny Solidarności. - Możemy powiedzieć, że jako naród odzyskaliśmy wolność. Trzeba jednak pamiętać, że wolność nie jest czymś, co można zdobyć raz na zawsze. Wolność jest nam dana, ale jest również zadana. Trzeba się o nią troszczyć i właściwie z niej korzystać. Biblijny Izrael pozostawał wolny tak długo, jak długo był wierny Bogu. Kiedy od Niego odchodził, ponownie popadał w niewolę - podkreślił.
W dalszej części homilii kaznodzieja mówił o doświadczeniu systemów totalitarnych, które próbowały odebrać człowiekowi wolność i podporządkować go swojej ideologii. Przypomniał, że przemocą można wymusić określone zachowania, słowa, zeznania czy deklaracje. Nie można jednak wymusić miłości. - Systemy totalitarne zmuszały ludzi do rzeczy strasznych: do tego, aby brat wydawał brata, aby człowiek przyznawał się do czynów, których nigdy nie popełnił, i aby działał wbrew własnemu sumieniu. Do wielu rzeczy można człowieka przymusić. Jest jednak jedna rzecz, do której nikt nikogo nie zmusi. Nie można zmusić drugiego człowieka, aby cię pokochał. Pokochać można tylko z dobrej, nieprzymuszonej woli - powiedział ks. Konysz.
Jak podkreślił, dotyczy to także relacji człowieka z Bogiem. Bóg nie wymusza miłości, lecz czeka na wolną odpowiedź. - Nawet Pan Bóg nie zmusza człowieka, aby Go pokochał. Dlatego przy zawieraniu sakramentu małżeństwa pierwsze pytanie dotyczy wolnej i nieprzymuszonej woli. Pan Bóg dał ci wolność, abyś mógł kochać. Dał ci wolność, abyś mógł wejść z Nim w prawdziwą relację. Dał ci wolność, abyś wyszedł ze świata instynktów i wszedł do Jego świata - świata świadomej miłości - mówił.
Podsumowując homilię, kapłan porównał wolność do ziemi, na której może wzrastać miłość. - Wolność jest jak ziemia. Bez ziemi nie wyrośnie żadna roślina, a bez wolności nie może wzrastać miłość. Do takiej rzeczywistości zaprasza nas Pan Bóg. To jest prawdziwy sens naszego życia: odpowiedzieć na Jego miłość - mówił.
Zaznaczył, że ostatecznym celem ludzkiego życia nie jest zdobycie majątku, popularności ani znaczenia. Dobra materialne mają służyć człowiekowi, nie mogą jednak stać się jego najwyższym celem. - Celem naszego życia nie jest zgromadzenie jak największego majątku. Dobra materialne Pan Bóg dał nam po to, aby nam służyły. Nie jest nim również zdobycie uznania tego świata. Jedynym celem naszego życia jest odpowiedzieć Bogu miłością na miłość. To jest bilet do ziemi obiecanej, do królestwa niebieskiego. Ludzie grzeszni, których spotykamy na kartach Biblii, dochodzili do Boga właśnie dlatego, że mimo swojej słabości odpowiadali miłością na Jego miłość - zakończył ks. Konysz.
Na zakończenie liturgii abp Wojda powrócił do głównego tematu homilii, którym była chrześcijańska wolność. Nawiązał przy tym do Westerplatte - kolejnego miejsca na trasie motocyklistów i jednego z najważniejszych polskich symboli walki o wolność. - Chcę jeszcze wrócić do tego, co ksiądz rekolekcjonista powiedział nam o wolności. Jedziecie dzisiaj na Westerplatte, a więc do miejsca, które w szczególny sposób przypomina o jej wartości. Otrzymaliśmy od Boga wolną wolę i rozum po to, abyśmy wybierali w życiu to, co najważniejsze. Nie zostaliśmy stworzeni po to, by kierować się jedynie odruchem czy instynktem. Mamy odczytywać znaki, które Pan Bóg stawia na naszej drodze, i według nich się poruszać - mówił arcybiskup.
Jak zaznaczył, każda ludzka droga ma swój ostateczny cel. Nie jest nim jedynie dotarcie do kolejnego miasta czy zakończenie pielgrzymkowego etapu, ale spotkanie z Bogiem. - Pan Bóg stawia na naszej drodze znaki po to, abyśmy zmierzali ku temu, co jest naszym prawdziwym celem - ku niebu i ostatecznemu spotkaniu z Bogiem Ojcem. Niech Pan Bóg, który w Jezusie Chrystusie jest naszym najlepszym przewodnikiem, towarzyszy wam każdego dnia. Niech udziela błogosławieństwa nie tylko wam, ale również wszystkim, których spotkacie na swojej drodze, aby łatwiej było wybierać dobro i żyć zgodnie z wolą Bożą - powiedział abp Tadeusz Wojda, udzielając pielgrzymom błogosławieństwa.
Po Eucharystii i otrzymaniu błogosławieństwa motocykliści wyruszyli w dalszą drogę. Przed nimi pozostawały kolejne miejscowości oraz kilometry czterodniowej pielgrzymki, której celem jest dotarcie spod Bałtyckiego Krzyża Nadziei do krzyża na Giewoncie.
Archidiecezja Gdańska