Na zakończenie Eucharystii metropolita gdański udzielił zgromadzonym uroczystego błogosławieństwa. Wigilia Zesłania Ducha Świętego w Bazylice Mariackiej - wejścieWigilia Zesłania Ducha Świętego w Bazylice Mariackiej - fragment homilii
W Bazylice Mariackiej w Gdańsku podczas nocnej wigilii Zesłania Ducha Świętego zgromadzili się przedstawiciele różnych wspólnot, duszpasterstw i parafii archidiecezji. Rozbudowana liturgia słowa, modlitwa i Eucharystia pod przewodnictwem metropolity gdańskiego stały się wejściem w tajemnicę Wieczernika - miejsca, w którym lęk ustępuje odwadze, a zamknięcie przemienia się w misję.
Wigilia uroczystości Zesłania Ducha Świętego w Bazylice Mariackiej rozpoczęła się późnym wieczorem. Do największej gdańskiej świątyni przyszli wierni z różnych części miasta i archidiecezji: członkowie wspólnot modlitewnych, ruchów formacyjnych, duszpasterstw, parafii, rodzin, młodzi i starsi. Liturgia miała szczególnie uroczysty charakter. Poprzedziły ją rozbudowane czytania słowa Bożego, prowadzące uczestników przez historię zbawienia i oczekiwanie na spełnienie obietnicy Jezusa.
Centralnym punktem nocnej modlitwy była Eucharystia pod przewodnictwem abp. Tadeusza Wojdy. Już na początku homilii arcybiskup przypomniał ewangeliczne słowa: "Jeśli ktoś pragnie wody żywej, niech przyjdzie do Mnie i pije". - Dzisiaj my wszyscy pragniemy Ducha Świętego. Dlatego gromadzimy się w różnych świątyniach naszej archidiecezji, bo w naszych sercach jest głębokie pragnienie spotkania Ducha Świętego. Jest w nas pragnienie, by Duch Święty w nas zamieszkał - mówił abp Wojda. Pasterz podkreślił, że wierni zgromadzili się tej nocy, aby wspólnie prosić o dary i owoce Ducha Świętego. - Prosimy Go, aby zstąpił na nas, aby udzielił nam swoich darów i swoich owoców - zaznaczył.
Wigilia Zesłania Ducha Świętego w Bazylice Mariackiej - wejście
Piotr Piotrowski /Foto Gość
W homilii abp Wojda nawiązał do wysłuchanych wcześniej czytań ze Starego Testamentu. Jak mówił, przez nie uczestnicy liturgii łączyli się z ludem wybranym, który "pośród swoich upadków i podniesień starał się szukać Boga". Z drugiej strony, jak podkreślił, widać w tej historii Boga, który "nieustannie przychodził, aby ten lud podnosić na duchu, umacniać i przygotowywać". - To wielkie czuwanie, jakie przez wieki dokonywało się w historii zbawienia, miało przygotować lud wybrany na przyjście Mesjasza, na Jego ofiarę krzyża, na nowe przymierze i wreszcie na zesłanie Ducha Świętego - mówił.
Najmocniejszym obrazem homilii była historia więźnia - malarza, który namalował obraz przedstawiający Zielone Świątki. Nie umieścił na nim jednak twarzy świętych, ale twarze współwięźniów, ludzi poranionych i obciążonych winą. Gdy zapytano go, dlaczego tak zrobił, odpowiedział: "Tym, którzy zwątpili w siebie, trzeba pokazać, że zawsze możliwy jest nowy początek. Że moc Ducha Świętego potrafi całkowicie przemienić człowieka". Arcybiskup przywołał także inne zdanie malarza: "Tych naprawdę wielkich grzeszników może zmienić tylko Bóg". - Piękna historia. Bardzo wymowna, zwłaszcza dzisiaj, kiedy przeżywamy wigilię Zesłania Ducha Świętego - komentował kaznodzieja. - Uczy nas ona, że Bóg potrafi nawrócić każdego człowieka, nawet z największych i najcięższych grzechów - dodał.
Pasterz postawił jednak pytanie, które wybrzmiało w bazylice szczególnie mocno: co z tymi, którzy nie uważają się za wielkich grzeszników? - Jeżeli Bóg potrafi przemienić wielkich grzeszników, to tym bardziej może przemienić każdego, kto wielkich grzechów nie ma. Bo Bóg jest pełen miłosierdzia - mówił. - Właśnie po to przyszedł w swoim Synu Jezusie Chrystusie i po to posyła do nas swojego Ducha Pocieszyciela, aby uzdolnić nas do nieustannego zwracania się do Niego z prośbą o wybaczenie - tłumaczył.
Kaznodzieja zachęcał, by tej nocy nie pozostać przy ogólnych rozważaniach, ale pozwolić, by słowo dotknęło osobistego życia. - Właśnie dlatego warto się nad tym zastanowić i dziś zaprosić Ducha Świętego, aby przyszedł i uzdrowił również moje serce - mówił. - Jakie ono jest? Ile w nim ciemności? - pytał.
Wymieniał doświadczenia, które zna wielu ludzi: samozadowolenie, pustkę, obojętność, poczucie przegranej, lęk, brak odwagi, trwanie w starych nawykach. I dodał, że właśnie w takie miejsca może wejść Duch Święty. - Promień Bożego światła może wedrzeć się do moich ciemności i rozświetlić mroki mojego życia. Może wnieść odrobinę nadziei i powiedzieć: twoje życie nie jest stracone, twoje życie może jest tylko na jakimś zakręcie - podkreślił.
W dalszej części homilii arcybiskup odwołał się do Wieczernika. Przypomniał, że po śmierci Jezusa uczniowie byli zalęknieni, bezradni i niezdolni do podjęcia misji. Wrócili jednak do miejsca, w którym doświadczyli bliskości Pana. - Wrócili do Wieczernika na górę, aby czuwać i się modlić. Dzieje Apostolskie mówią, że trwali tam razem z Maryją i uczniami na modlitwie - mówił. - Jest więc wspólnota. Rodzi się Kościół. Kościół, który czuwa, który razem się modli - przypomniał.
Wigilia Zesłania Ducha Świętego w Bazylice Mariackiej - fragment homilii
Piotr Piotrowski /Foto Gość
To odniesienie stało się jednym z najważniejszych punktów homilii. - My również jesteśmy razem, czuwamy i modlimy się. Tworzymy wspólnotę Kościoła - powiedział kaznodzieja. Przypomniał, że Duch Święty nie jest jedynie wspomnieniem wydarzenia sprzed 2 tys. lat. To Ten, który przychodzi także dzisiaj. - Ten sam Duch Święty chce dziś przemienić również nasze serca, serce każdego z nas, po to, aby nas umocnić w wierze, nadziei i miłości oraz posłać do dzisiejszego świata - mówił.
Wskazał także na dary Ducha Świętego: mądrość, rozum, radę, męstwo, umiejętność, pobożność i bojaźń Bożą. Jak podkreślił, są one naszym umocnieniem i bronią w walce ze złem tego świata. Przypomniał również owoce Ducha, o których pisze św. Paweł: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność i opanowanie. - To wszystko są owoce, które budują wspólnotę. To wszystko są owoce, które jednoczą nas w jednym Kościele i sprawiają, że nasze świadectwo jest świadectwem autentycznym - mówił.
Na zakończenie homilii abp Wojda wezwał wiernych do otwarcia serc. - Dzisiaj czuwamy. A czuwając, zapraszamy Ducha Świętego, aby napełnił nasze serca swoją obecnością, swoimi darami i swoimi owocami - powiedział. - Przyjmijcie zatem Ducha Świętego i Jego dary. Pozwólcie, aby was poprowadził - zaapelował.
Dla wielu uczestników nocna liturgia była czymś więcej niż tylko uroczystą Mszą św. Była doświadczeniem wspólnoty. - Przyszłam, bo w tę noc szczególnie mocno czuję, że Kościół nie jest teorią, ale ludźmi, którzy razem czekają na Ducha Świętego - mówiła Ela. - W ciągu dnia łatwo się rozproszyć, a tutaj, w nocy, w tej historycznej bazylice, wszystko jest bardziej skupione. Są modlitwa, cisza, śpiew, ludzie z różnych wspólnot. Mam poczucie, że naprawdę jesteśmy razem, jak w Wieczerniku - zaznaczyła.
Podobnie mówił Andrzej, który przyszedł na liturgię z rodziną. - Chcieliśmy, żeby dzieci zobaczyły, że wiara to nie tylko niedzielny obowiązek, ale żywe oczekiwanie - podkreśla. - Zesłanie Ducha Świętego to moment, w którym rodzi się Kościół. Dlatego chcieliśmy być tej nocy razem, jako rodzina i jako część większej wspólnoty. To daje siłę - zapewnił.
Eucharystię w Bazylice Mariackiej poprzedziły czuwania organizowane w wielu kościołach archidiecezji przez parafie, duszpasterstwa i wspólnoty, m.in. ruchy modlitewne, akademickie, charyzmatyczne i formacyjne. Wierni gromadzili się na modlitwie w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Redzie, Wejherowie, Żukowie, Pruszczu Gdańskim i innych miejscowościach. Wszystkie te spotkania prowadziły do jednej prośby, która tej nocy wybrzmiewała w całej archidiecezji: przyjdź, Duchu Święty!
Archidiecezja Gdańska