Jedni dziękowali za lata bez alkoholu, inni błagali o ratunek dla najbliższych. Ponad 250 osób przeszło z Oliwy do Matemblewa po raz 37. w intencji trzeźwości.
Na placu przed archikatedrą spotkały się całe rodziny, osoby trzeźwiejące, zmagające się z uzależnieniami oraz ich najbliżsi. Niektórzy przyszli z bolesną prośbą, inni z wdzięcznością za odzyskane życie. 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, po raz 37. wyruszyła z Oliwy do Matemblewa Piesza Pielgrzymka w Intencji Trzeźwości.
37. Pielgrzymka Trzeźwości - rozpoczęcie
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Hasłem tegorocznej wędrówki były słowa: „Polska silna wiarą i trzeźwością”. Punktualnie o godz. 14 ponad 250 pątników weszło na szlak prowadzący przez lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Towarzyszyli im nowi diecezjalni duszpasterze trzeźwości: o. Erwin Stanisław Urbaniak OFM i ks. Adrian Nastały oraz ks. prał. Bogusław Głodowski, wieloletni diecezjalny duszpasterz osób uzależnionych.
Rytm drogi wyznaczały modlitwa różańcowa, śpiew, katecheza i świadectwa ludzi, którzy podjęli walkę o wolność. Nie brakowało historii trudnych, czasem wciąż bez szczęśliwego zakończenia. Każda z nich przypominała, że uzależnienie nigdy nie dotyka wyłącznie jednej osoby. Jego ciężar niosą także współmałżonkowie, dzieci i rodzice.
- Pielgrzymuję w intencji mojego męża, który zmaga się z alkoholizmem. Modlę się, żeby znalazł w sobie siłę do podjęcia leczenia i uwierzył, że nie wszystko jest stracone. Ta droga pomaga także mnie nie utracić nadziei - mówiła Anna.
37. Pielgrzymka Trzeźwości - wymarsz z Oliwy
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Po kilku godzinach wędrówki pielgrzymi dotarli do sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej w Matemblewie. Powitał ich ks. Andrzej Pradela, proboszcz i kustosz tego miejsca. Był czas na odpoczynek, rozmowy, kawę i herbatę, a także na poznanie wspólnot i instytucji pomagających osobom uzależnionym oraz ich rodzinom.
O godz. 18 rozpoczęła się Eucharystia, której przewodniczył bp Wiesław Szlachetka. W homilii hierarcha odwołał się do słów Jezusa o władcach, którzy uciskają narody i dają ludziom odczuć swoją władzę. Jak zaznaczył, takimi bezwzględnymi ”władcami” mogą stać się również nałogi. - Wśród agresywnych władców, którzy chcą odebrać nam wolność i radość, są alkoholizm, nikotynizm, narkomania, uzależnienie od internetu, seksoholizm, pracoholizm i wiele innych zniewoleń - mówił biskup.
Kaznodzieja podkreślił, że uzależnienia początkowo udają sprzymierzeńców. Obiecują szybkie rozwiązanie problemów, ulgę i łatwe szczęście. Z czasem odsłaniają jednak swoje prawdziwe oblicze, podporządkowując sobie człowieka i niszcząc jego relacje z najbliższymi.
- Owi ”władcy” nie zdołają podbić nas bez naszego udziału. Mogą jednak zawładnąć nami, gdy im na to pozwolimy. Gdzie zatem szukać pomocy, gdy odbiorą mi wolność? Najpierw warto zwrócić się do samego Jezusa - zaznaczył.
Bp Szlachetka przypomniał, że drogą wychodzenia z niewoli jest nie tylko osobista modlitwa, lecz także przyjęcie pomocy drugiego człowieka, terapia oraz obecność we wspólnocie wsparcia. Podziękował terapeutom, wolontariuszom, duszpasterzom, służbie medycznej i rodzinom, które nie rezygnują z walki o swoich bliskich. - Dziękuję wszystkim, którzy ofiarują siebie, aby inni mogli odnieść zwycięstwo, odzyskać wolność i radość. Nie ma bowiem prawdziwej radości bez wolności, wolności ducha - mówił.
37. Pielgrzymka Trzeźwości - na leśnym szlaku
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Hierarcha zachęcił także do podejmowania dobrowolnej abstynencji zgodnie z zasadą: ”Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich, do wolności wszystkich”. Przypomniał, że troska o człowieka dotkniętego nałogiem powinna wynikać z przekonania, iż w oczach Boga nikt nie jest przegrany ani nieważny.
Wśród pielgrzymów był Marcin. Tym razem nie szedł z prośbą, ale z podziękowaniem. - Kiedy byłem w najgorszym stadium uzależnienia i nie potrafiłem już sobie pomóc, moi najbliżsi pielgrzymowali tędy w mojej intencji. Dzisiaj idę, żeby podziękować za trzeźwość, którą odzyskałem dzięki terapii i ich modlitwie. Wiem, że sam bym tego nie wygrał - przyznał.
Kilka lat temu Marcin nie był w stanie wyruszyć. Szli za niego inni. 15 sierpnia sam pokonał drogę z Oliwy do Matemblewa. Dla niego tych kilka kilometrów znaczyło znacznie więcej niż odległość między dwiema gdańskimi świątyniami. Było miarą drogi z niewoli do wolności.
Archidiecezja Gdańska