Pątnicy po raz 13. wyruszyli z Gdańska do Mątowów Wielkich, rodzinnej miejscowości bł. Doroty. Dwudniowa pielgrzymka odbyła się 5 i 6 czerwca, prowadząc z serca Gdańska przez Żuławy do miejsca, w którym przyszła na świat jedna z najważniejszych średniowiecznych postaci duchowości Pomorza.
Pielgrzymowanie rozpoczęło się w piątek rano Mszą św. w Bazylice Mariackiej. To miejsce w historii bł. Doroty ma szczególne znaczenie. W Gdańsku spędziła dużą część życia jako żona, matka, kobieta doświadczona cierpieniem, śmiercią bliskich i codziennym trudem. Stąd pątnicy ruszyli przez Przejazdowo, Trzcińsko, Kiezmark i Ostaszewo do Nowej Cerkwi, gdzie zakończył się pierwszy dzień drogi. W sobotę pielgrzymi przeszli dalej przez Boręty, Lisewo i Kończewice. Celem były Mątowy Wielkie, miejsce narodzin bł. Doroty. Tam o godz. 15.30 sprawowana była Msza św. kończąca pielgrzymkę.
Bł. Dorota urodziła się w 1347 r. w Mątowach Wielkich. Jako młoda kobieta została wydana za mąż za gdańskiego mieszczanina Adalberta. Jej życie nie było wolne od dramatów. Doświadczyła trudnego małżeństwa, macierzyństwa, chorób, śmierci dzieci i niezrozumienia. Po śmierci męża coraz mocniej kierowała się ku modlitwie i pokucie. Ostatnie miesiące życia spędziła jako rekluza w celi przy katedrze w Kwidzynie. Zmarła 25 czerwca 1394 roku.
Właśnie dlatego pielgrzymowanie do Mątowów Wielkich nie jest jedynie pobożnym spacerem po żuławskich drogach. To wejście w historię kobiety, która świętości nie szukała poza życiem, ale w samym jego środku: w małżeństwie, macierzyństwie, cierpieniu, samotności, niezrozumieniu i modlitwie. Jej biografia nie daje się zamknąć w łatwym obrazku. Jest wymagająca, chwilami surowa, ale przez to bardzo ludzka.
Organizatorzy zapraszali uczestników, by potraktowali drogę jako rekolekcje w drodze. W takiej pielgrzymce ważny jest każdy element: wspólna modlitwa, śpiew, cisza, zmęczenie, rozmowy na postojach i mijane krajobrazy. Żuławy, przez które przechodzili pątnicy, same stają się częścią tej opowieści. Płaski horyzont, przydrożne kapliczki, stare wsie i wiatr od Wisły przypominają, że chrześcijaństwo na Pomorzu od wieków wrastało nie tylko w wielkie świątynie, ale również w codzienność małych miejscowości.
Pielgrzymka śladami bł. Doroty ma też wymiar regionalny. Przypomina, że Pomorze ma własnych świadków wiary, a ich dziedzictwo nie powinno pozostawać wyłącznie w opracowaniach historycznych. Dorota z Mątowów Wielkich była kobietą głęboko związaną z Gdańskiem, ale jej duchowa droga przekraczała granice jednego miasta. Dziś jej postać na nowo łączy wiernych z archidiecezji gdańskiej i diecezji elbląskiej.
Pielgrzymi, którzy 6 czerwca dotarli do Mątowów Wielkich, przyszli więc nie tylko do sanktuarium. Przyszli do miejsca początku. Tam, gdzie zaczęło się życie bł. Doroty, zakończyła się ich dwudniowa droga. I może właśnie w tym tkwi sens tej pielgrzymki: żeby po przejściu wielu kilometrów odkryć, że wiara często prowadzi człowieka z powrotem do źródła.
Archidiecezja Gdańska