W ostatni dzień lipca, w trakcie drugiego turnusu rekolekcji oazowych Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Gdańskiej, odbył się dzień wspólnoty. W Sychowie z uczestnikami - dziećmi, młodzieżą i rodzinami - spotkał się abp Tadeusz Wojda.
Wydarzenie rozpoczęło się prezentacją poszczególnych grup rekolekcyjnych, które przybyły do Sychowa. Następnie uczestnicy mieli okazję do podzielenia się świadectwami. O głębszym zrozumieniu w sakramentalnym związku opowiedziała Ewelina. - Przyjechałam na te rekolekcje z myślą o naszym małżeństwie - by je wzmocnić, by wzrosło. Było dla mnie czymś naprawdę pięknym patrzeć, jak Maciek się dla nas poświęcał. Naprawdę się spalał. Powiedział w pewnym momencie, że nie może już nosić naszego ciężaru. Ja do tej pory tylko myślałam, że wszystko po prostu mi się "należy". A on dźwigał to wszystko. Nosił, organizował, służył. Po prostu jedna wielka ofiara - mówiła małżonka.
Uczestniczka rekolekcji dla rodzin podkreśliła, że widziała ofiarę i zmęczenie męża, a ten czas był dla pary trudny, ale i piękny. - Mimo fizycznego zmęczenia, które mnie też dopadło, doświadczyłam czegoś niezwykłego. Usłyszałam najpiękniejsze zdanie, jakie żona może usłyszeć od męża. Zazwyczaj słyszałam tylko: "Zrób to, zrób tamto, załatw jeszcze to...". A Maciek powiedział: "Zrobimy, co tylko ty zechcesz". Nigdy wcześniej tego od niego nie słyszałam. Maciek jest wspaniałym mężem, ale jesteśmy tylko ludźmi. Rozmawiamy ze sobą, radzimy się nawzajem, spieramy się czasem. A Jezus nam pomaga - pomaga nam się do siebie przybliżać, bo najpierw przybliża nas do siebie samego - zaznaczyła Ewelina.
Rekolektantka zauważyła, że wreszcie poczuła, iż nie musi być idealna. - Pan powoli mnie uczy. Cały czas uczy mnie odpuszczać perfekcjonizm. I ostatnia rzecz, którą zauważyłam wczoraj, kiedy ksiądz mówił, że każdy z nas jest osobą. Osoba to ktoś osobny. Wiem, że moje dziecko jest osobne. I wy, dzieci, też jesteście osobni od waszych rodziców, którzy bardzo was kochają - tłumaczyła.
Głos zabrała również Anastazja, lat 11. - Zanim opowiem świadectwo, chcę coś wyjaśnić. Nim przyjechałam na Oazę Dzieci Bożych, było mi ciężko. Czułam się obserwowana - ciągle miałam wrażenie, że wszyscy na mnie patrzą, że inni mnie oceniają. Czułam się, jakbym była największą dziewczynką w Polsce - nie w sensie fizycznym, tylko takim, że zupełnie nie pasuję do Kościoła. Kiedy przyjechałam na oazę, poczułam radość i ekscytację. Mogłam poznać ludzi, którzy mają serca podobne do mojego. Animatorzy byli cudowni - pomagali mi, tłumaczyli Pismo Święte. I pomogli mi nazwać moje problemy. Teraz, kiedy wrócę do domu, będę lepiej rozumiała moje życie - cieszyła się dziewczynka.
Dzień wspólnoty na oazie - Sychowo 2025 - belgijka
Gość Gdański
Najważniejszym punktem dnia wspólnoty była Eucharystia pod przewodnictwem metropolity gdańskiego. Czekając na nią, młodzież odtańczyła tradycyjną belgijkę. - Patrzę na wasze twarze i widzę, że większość z was się uśmiecha. To znaczy, że oaza chyba się udała. Dużo się działo: ciekawe treści, spotkania, rozmowy, przeżycia... trochę relacji, trochę integracji, a może - mam nadzieję - więcej niż tylko "trochę" spotkania z Panem Jezusem. Bo przecież po to jest oaza - właśnie po to - żeby spotkać Jezusa - mówił abp Wojda w homilii.
- Cieszę się, że mogę dziś być z wami. Doświadczyć waszej wspólnoty, tej atmosfery, która tu panuje. Pewnie wielu z was stawia sobie pytanie: "Co będzie po oazie? Co zabiorę ze sobą? Nie tylko z tego wspólnotowego dnia, ale z całych rekolekcji? Z czym wracam do domu? Co chcę zmienić?". To ważne pytania. Bo przecież przyjechaliśmy tutaj nie tylko po to, żeby odpocząć czy się spotkać. Przyjechaliśmy, żeby się umocnić duchowo, żeby coś zrozumieć, żeby pogłębić naszą relację z Jezusem Chrystusem. Przyjechaliśmy, żeby wyruszyć potem w świat - piękny świat, ale też wymagający - jako ludzie przemienieni - tłumaczył kapłan.
Na zakończenie pasterz podkreślił, że naszą misją jako chrześcijan jest dawanie świadectwa. - Ale najpierw trzeba się spotkać z Jezusem. Prawdziwie. Tak jak Piotr, tak jak uczniowie idący do Emaus, którzy rozpoznali Go przy łamaniu chleba. To dlatego tak ważna jest Eucharystia. To nie teatr. To spotkanie z żywym Bogiem. I wtedy wszystko się zmienia. Dlatego dziś, kiedy kończy się oaza, postawcie sobie pytanie, co dalej. I pozwólcie, by Duch Święty odpowiedział. Nie musicie wszystkiego wiedzieć od razu, ale bądźcie gotowi. Jezus was posyła. Bądźcie uśmiechnięci. Świat tego potrzebuje i samo to już jest pięknym świadectwem - podsumował metropolita.
Po liturgii uczestnicy świętowali podczas agapy. Zwieńczeniem dnia wspólnoty była godzina odpowiedzialności i misji - czas modlitwy i refleksji, w którego trakcie osoby chętne złożyły deklarację przystąpienia do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka.
Archidiecezja Gdańska