Przed Akademią jeszcze dwa spotkania: o konflikcie 21 maja i o sympatii 18 czerwca.
W Auli Jana Pawła II w Gdańsku-Oliwie znów zrobiło się bardzo konkretnie. Nie było prostych recept na udany związek ani łatwego dzielenia ludzi na tych, z którymi da się żyć, i tych, od których trzeba uciekać. Podczas kolejnego spotkania Akademii Dobrych Relacji Ewa Kuczkowska zaprosiła uczestników raczej do uważnego przyjrzenia się temu, co naprawdę ludzi łączy. I temu, co tylko wygląda jak więź, a w rzeczywistości może odbierać wolność.
Temat spotkania, które odbyło się w czwartkowe popołudnie 23 kwietnia, brzmiał: "Dobre i złe związki. Co ludzi łączy? Typy związków. Dobry związek - znaczy jaki?". Już na początku prelegentka przypomniała, że cała Akademia Dobrych Relacji wyrasta z przekonania, iż człowiek wierzący nie może oddzielać życia duchowego od pracy nad sobą. - My, jako osoby wierzące, dostajemy łaskę od Boga, ale ta łaska buduje na naturze - mówiła. I dodawała, że choć łaska jest darem, "przed nami, przez całe nasze życie, stoi praca nad naturą, po to, żeby ta łaska, która w nas działa, lepiej owocowała". Dlatego w centrum spotkania znalazły się relacje. Nie jako temat modny, wygodny czy psychologicznie atrakcyjny, ale jako przestrzeń, w której człowiek naprawdę dojrzewa. - Człowiek rozwija się tylko w relacjach - przypominała E. Kuczkowska, wskazując także na chrześcijańskie źródło takiego myślenia o człowieku. Bóg jest jeden w Trzech Osobach, a więc sam objawia się jako komunia miłości.
Jednym z najmocniejszych momentów wykładu było zatrzymanie się przy języku. Prelegentka pokazała, że polszczyzna bardzo precyzyjnie rozróżnia to, co w codziennej rozmowie łatwo nam się miesza. Węzeł i supeł, więź i więzy, związać i uwiązać. Brzmią podobnie, ale prowadzą w zupełnie różne strony. - Węzeł jest intencjonalny. My węzeł zawiązujemy po to, aby połączyć elementy - tłumaczyła. Supeł natomiast jest przypadkowym splątaniem, czymś, co powstaje bez zamiaru i najczęściej tylko przeszkadza. Dlatego, jak zauważyła, mówimy o węźle małżeńskim, a nie o supłach małżeńskich. W dobrym związku chodzi bowiem o świadome połączenie osób, a nie o zaplątanie się w siebie nawzajem.
Podobnie jest z więzią i więzami. - Więzi są czymś dobrym, czymś, co łączy, są dobrym łącznikiem. Natomiast więzy to już jest uwiązanie. To jest coś, co ogranicza wolność - mówiła prelegentka. I właśnie w tym rozróżnieniu wybrzmiała jedna z najważniejszych myśli spotkania. Dobry związek nie polega na tym, że jedna osoba oplata drugą, trzyma ją przy sobie i nie pozwala jej oddychać. Dobry związek potrzebuje wzajemności, dobrowolności i wolności.
Ewa Kuczkowska prowadziła uczestników także przez różnicę między relacją a związkiem. Relację można mieć z kimś spotkanym przypadkiem. W sklepie, w pracy, w sali wykładowej. Związek jest czymś głębszym, bo zakłada trwałość i połączenie. - W relacji mogę być z osobą obcą. W związku nie powinnam być z obcym - podkreślała. To zdanie szczególnie mocno wybrzmiewało w kontekście współczesnego pośpiechu, także w budowaniu bliskości. Prelegentka przestrzegała przed zbyt szybkim zamienianiem relacji w związek, zanim nastąpi prawdziwe poznanie drugiej osoby. Tę myśl rozładowała humorem, przywołując historię przedszkolaka, który skarżył się ojcu. - To jest niesprawiedliwe. Tatuś ożenił się z mamą, dziadek ożenił się z babcią, a ja będę się musiał ożenić z jakąś obcą kobietą - powiedziała. Żart wywołał uśmiech, ale dobrze domknął poważną myśl. Najpierw trzeba przestać być dla siebie obcymi.
W dalszej części spotkania padło pytanie o to, co właściwie ludzi łączy. Jednym z takich spoiw są potrzeby. Człowiek wchodzi w relację z kimś, kto odpowiada na jego pragnienia, braki, oczekiwania. Może chodzić o potrzebę rozmowy, wysłuchania, czułości, bezpieczeństwa, także bliskości fizycznej. Nie ma w tym nic złego, ale właśnie tutaj pojawia się ryzyko. - Potrzeba ma to do siebie, że po jej zaspokojeniu przestaje motywować - zauważyła E. Kuczkowska. Jeśli więc związek opiera się wyłącznie na potrzebach, pozostaje kruchy. Zawsze może pojawić się ktoś, kto daną potrzebę zaspokoi szybciej, łatwiej albo mocniej. A wtedy to, co wydawało się trwałe, okazuje się tylko układem interesów emocjonalnych.
Spotkanie nie było jednak opowieścią o tym, jak bardzo związki mogą się nie udać. Złe wzorce pojawiały się po to, by lepiej zobaczyć, czym jest więź dobra, dojrzała i wolna. Prelegentka ujęła to obrazowo, mówiąc, że "nasz ogród świadomości nie jest po to, by jedynie wyrywać chwasty, lecz by rosły tam piękne rośliny, by pięknie rozkwitało nasze życie". I chyba właśnie to zdanie najlepiej streszczało oliwski wieczór. Nie chodzi tylko o to, żeby nazwać to, co boli, rani albo uwikłuje. Chodzi również o to, by uczyć się budować więzi, które nie zatrzymują człowieka w lęku, zależności czy samotności we dwoje. Takie, w których jest miejsce na poznanie, wolność, odpowiedzialność i świadomie wypowiedziane "tak".
Plan kolejnych spotkań: 21 maja o godz. 19 odbędzie się wykład "Konflikt - porażka czy szansa?" o tym, czy konflikt może być pożyteczny, jak go rozwiązywać i jakie są style zachowań w sytuacjach konfliktowych. Z kolei 18 czerwca o godz. 19 zaplanowano spotkanie "Jak być lubianym?", poświęcone temu, kogo lubimy, jak mówić i przyjmować komplementy oraz czym jest nasz "martwy punkt".
Archidiecezja Gdańska