Kilkudziesięciu parafian zaangażowanych w przedstawienie, rozbudowana scenografia, narrator, profesjonalna muzyka i światło, a po wszystkim cisza zamiast oklasków. W kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Gdańsku odbyło się Misterium Męki Pańskiej, które dla wielu nie było spektaklem, ale duchowym wejściem w Wielki Tydzień.
W niedzielny wieczór 29 marca wierni zgromadzeni w brętowskim kościele uczestniczyli w Misterium Męki Pańskiej, przygotowanym przez wspólnoty działające przy parafii. Widowisko, oparte na Ewangelii, prowadziło przez ostatnie godziny życia Jezusa: od chwalebnego wjazdu do Jerozolimy, przez ostatnią wieczerzę i modlitwę w Ogrójcu, aż po sąd, biczowanie, drogę krzyżową, ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie.
W przedstawienie zaangażowało się kilkadziesiąt osób. Całość dopełniły narracja, profesjonalna oprawa muzyczna i oświetlenie. Sceny rozgrywały się w różnych przestrzeniach świątyni, co jeszcze mocniej wciągało uczestników w opowiadaną historię. Nie chodziło jednak wyłącznie o formę. Od początku podkreślano, że to wydarzenie ma być przeżyciem religijnym, a nie tylko inscenizacją.
Jak zaznaczył ks. Krzysztof Ławrukajtis, celem misterium było wprowadzenie wiernych w inny sposób przeżywania tego czasu. - Dziś chcemy wprowadzić was w coś innego. To misterium będzie składało się ze scen, rozgrywających się w różnych miejscach. Dlatego zachęcamy, by patrzeć, obserwować i przeżywać to, co będzie się działo - mówił przed rozpoczęciem wydarzenia.
Misterium w Gdańsku-Brętowie - ks. Krzysztof Ławrukajtis
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Kapłan prosił także, by po zakończeniu nie było natychmiast rozmów ani braw. - Chcielibyśmy, by zapanowała cisza. Żebyśmy zobaczyli, że to misterium jest nam dane również po to, abyśmy dobrze przeżyli Wielki Tydzień, bo to jest czas naprawdę szczególny, mocny i ważny - podkreślał ks. Ławrukajtis.
Te słowa dobrze oddały charakter całego wieczoru. W kościele nie było atmosfery widowiska, lecz skupienie i wyraźne poczucie uczestnictwa w czymś ważniejszym niż sama scena. Misterium stawało się modlitwą obrazem, przeżywaną wspólnie przez aktorów i zgromadzonych wiernych.
O głębszym sensie tego typu wydarzeń mówił także ks. Leszek Jażdżewski, przypominając bogatą historię misteriów pasyjnych. - Misterium Męki Pańskiej ma już 800 lat. Pierwsze misteria powstawały w XII i XIII wieku. Były związane z zakonami żebraczymi średniowiecza, a więc z dominikanami i franciszkanami - przypomniał.
Jak wyjaśniał, z czasem organizację takich przedstawień przejmowali także uczniowie szkół katedralnych i parafialnych, a później również osoby świeckie. Na Zachodzie misteria były silnie związane z bractwami pasyjnymi, które do dziś żywo działają choćby w Hiszpanii. Ks. Jażdżewski zwrócił uwagę, że również w Polsce misteria przez stulecia miały nie tylko wymiar religijny, ale także wspólnotowy i historyczny.
- W XIX wieku przeżywały swój rozkwit, ponieważ Polacy postrzegali siebie jako naród umęczony pod zaborami, podobnie jak Chrystus niosący krzyż, ale jednocześnie wierzyli, że naród polski zmartwychwstanie - mówił.
Najmocniej wybrzmiało jednak jego przypomnienie, że istoty misterium nie da się sprowadzić do teatru. - Trzeba pamiętać o jednym: prawdziwym scenarzystą i autorem męki Pańskiej jest sam Bóg. To jest Jego scenariusz, Jego pomysł na zbawienie człowieka. Dlatego my nie jesteśmy tylko widzami, ale wszyscy jesteśmy uczestnikami tego wydarzenia i przeżywamy je na sposób religijny - podkreślił kapłan.
Misterium w Gdańsku-Brętowie - ks. Leszek Jadżewski
Piotr Piotrowski /Foto Gość
Wydarzenie poruszyło także samych uczestników i widzów, którzy podkreślali, że Misterium Męki Pańskiej z roku na rok przyciąga coraz więcej osób.
- To już kolejny rok, kiedy biorę udział w tym misterium i naprawdę widać, że ludzi jest coraz więcej. Dla mnie to jest przede wszystkim okazja do głębokiej refleksji. Człowiek na chwilę zatrzymuje się w tym codziennym biegu i może wejść w Wielki Tydzień inaczej, głębiej - mówiła jedna z uczestniczek wydarzenia.
Podobne odczucia miał pan Jan, inny uczestnik. Zwrócił uwagę, że misterium buduje nie tylko przeżycie religijne, ale i więzi między ludźmi.
- To jest wyjątkowe także dlatego, że spotykamy się tutaj jako wspólnota. Widzimy znajomych, sąsiadów, osoby z parafii, ale w zupełnie innej sytuacji niż na co dzień. To nie jest zwykłe spotkanie tylko coś, co łączy nas przez wspólne przeżywanie i daje do myślenia - podkreślał.
Właśnie ten podwójny wymiar wydarzenia był w Gdańsku szczególnie widoczny. Z jednej strony starannie przygotowana inscenizacja, z drugiej autentyczne doświadczenie wspólnoty i modlitwy. Sceny ewangeliczne nie zostały pokazane dla efektu, lecz po to, by pomóc ludziom wejść w tajemnicę wiary.
Jak przypominał ks. Leszek Jażdżewski, samo słowo ”misterium” oznacza tajemnicę, której człowiek nie jest w stanie do końca pojąć rozumem. Tym bardziej liczy się więc nie tylko to, co zostało pokazane, ale także to, co pozostało w sercach uczestników po ostatniej scenie. A została cisza. Nieprzypadkowa, pełna znaczenia. Taka, która najlepiej pokazuje, że Misterium Męki Pańskiej w gdańskiej parafii było czymś więcej niż przedstawieniem. Było zaproszeniem do przeżycia Wielkiego Tygodnia naprawdę.
Archidiecezja Gdańska