Czyńcie to na Moją Pamiątkę !
„Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę». Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę»” (1 Kor 11,23-26).
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Słowa z pierwszego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian wprowadzają nas w dzisiejszą celebrację Paschy. Jest ona wyjątkowym wydarzeniem, bowiem duchowo zasiądziemy razem z Jezusem do jej spożywania. Ale zanim ją spożyjemy, dobrze, abyśmy sobie uświadomili co ona oznacza, dlaczego ją spożywamy i jak się do niej przygotować.
Już na samym początku Ewangelii usłyszeliśmy, że „było to przez świętem Paschy” kiedy Jezus w Wieczerniku postanowił spożyć Ostatnią Wieczerzę.
Święto Paschy, najważniejsze święto Żydowskie, było obchodzone na pamiątką wyjścia Żydów z Egiptu po 430 latach niewoli. Momentem kulminacyjnym tamtego wydarzenia w Egipcie była właśnie Pascha, czyli złożenie w ofierze barana, który był symbolem Przymierza. Baranka spożywano na stojąco, z biodrami przepasanymi i z sandałami na nogach. Odznaczało to gotowość ludu do wyruszenia w drogę ku upragnionej wolności, ku ziemi obiecanej.
W czasie Ostatniej Wieczerzy, zamiast baranka, Jezus składa w ofierze siebie samego. On sam „jest Barankiem Bożym, który gładzi grzechy świata” – mówi Ewangelia wg. św. Jana. To złożenie siebie w ofierze dokonało się rzeczywiście na krzyżu, na którym Jezus został zabity. Jutro, w Wielki Piątek, zatrzymamy się przed krzyżem, będziemy go adorować, odczytując Pasję wg. św. Jana.
Nie jest łatwo umierać na krzyżu za innych. Prawdopodobnie nikt z nas nie byłby w stanie oddać swojego życia nawet za najbliższych. A Jezus to uczynił za nas grzeszników. Oddał swoje życie za nas, by nam pokazać jak niepojęta i wielka jest miłość Boga do każdego z nas, by w tej miłości uwolnić nas z niewoli grzechu pierworodnego i skierować nasze serce ku Bogu. A ponieważ ten dar jest tak wielki, Jezus chciał, abyśmy o nim nie zapomnieli, abyśmy o nim pamiętali i abyśmy go ponawiali. Dlatego zawarł go w Eucharystii i polecił uczniom, aby Eucharystia była czyniona na Jego pamiątkę. Jest więc ona ponawiana wszędzie tam, gdzie są chrześcijanie i gdzie są kapłani.
Dzisiaj nie ma jednej chwili na świecie, żeby Eucharystia nie była celebrowana, by nie wspominano o krzyżu Chrystusa – dokładnie jak tego pragnął Jezus. Jest sprawowana na wszystkich kontynentach w tysiącach kościołów i kaplic, jest sprawowana w szpitalach, szkołach, więzieniach, jest sprawowana w miejscach publicznych i prywatnych, nawet tak, gdy jest zakazana.
Jako chrześcijanie wiemy, że jest dla nas umocnieniem, wsparciem i pocieszeniem, zwłaszcza w sytuacjach trudnych, gdy dotyka nas choroba, cierpienie, niesprawiedliwość. Wówczas czujemy gorącą potrzebę Mu się zwierzyć, może wyżalić z swojego losu, ale przede wszystkim złączyć nasze cierpienie z Jego cierpieniem. Wtedy jest łatwiej, bo wiemy, że swój krzyż dźwigamy razem z Nim, a On nas umacnia swoim Ciałem i swoją Krwią i mówi odwagi, nie lękaj się, nie poddawaj, Ja jestem z tobą. Dodaje siły, podnosi na duchu i zapewnia, że nasz trud otwiera przed nami perspektywy życia wiecznego.
Jakże potrzebujemy Eucharystii, abyśmy w jej świetle odnajdywali sens życia i cierpienia, sens podejmowania trudu i podnoszenia się z naszych słabości i upadków, sens kochania innych i przebaczania doznanych krzywd. Jakże potrzebujemy Eucharystii, aby w naszym życiu, nawet pełnym trudności, łez i upadków, mogli dostrzec słońce, które jest prawdziwym błogosławieństwem.
Sługa Boży, wietnamski kard. Van Thouan, którego miałem okazje osobiście poznać, niewinnie aresztowany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, i osadzony w więzieniu na długie 12 lat, z czego przez 9 w całkowitej izolacji, pozostawił wzruszający opis swoich celebracji Mszy św. w więzieniu. Dzięki pomocy dobrych ludzi, którzy mu dostarczali maleńkie ilości wina i hostie, mógł ją celebrować pomimo absolutnego zakazu. Celebrował ją po godz. 21.30 kiedy światło gasło, a więźniowie musieli spać. Nie potrafię opisać mojej ogromnej radości, wspominał: w celi spowitej nocą, pochylałem się nad łóżkiem, wylewałem na dłoń trzy krople wina i jedną kroplę wody, i tak odprawiałem Mszę św. Ciemności celi więziennej stawały się światłem. Za każdym razem kiedy sprawowałem Mszę św. miałem możliwość wyciągnąć ręce i przybić się do krzyża razem z Jezusem, pić razem z Nim kielich goryczy. Każdego dnia, recytując i wsłuchując się w słowa konsekracji, całym sercem i całą duszą ponawiałem nowe przymierze, przymierze wieczne między mną i Jezusem dzięki jego krwi zmieszanej z moją… to były najpiękniejsze Msze św. w całym moim życiu (Cinque pani e due pesci, s.39-42).
Jakże wzruszające jest to świadectwo człowieka pogrążonego w cierpieniach, poddanego torturom psychicznym i fizycznym. Ale on nie upadł, nie poddał się, bo mocno uchwycił się Jezusa Chrystusa jedynego zbawcy. I przeżył gehennę więzienia, wychodząc z niej jeszcze bardziej umocniony i uświęcony. Dzisiaj toczy się proces do jego beatyfikacji.
A nas, czy jest stać, aby tak głęboko przeżywać Eucharystię?
Z pewnością jest nas stać, aby podobnie przeżywać Eucharystię. Musimy jednak rozumieć jeszcze jeden ważny gest, jakiego dokonał Jezus w Wieczerniku podczas Ostatniej Wieczerzy. Jest to gest obmycia nów. Ten sam gest, który powtórzymy za chwilę w tej świątyni. Spójrzmy najpierw jak on się dokonał w Wieczerniku i co on oznacza.
Czytamy w Ewangelii, że Jezus złożył swoje szaty, przepasał się prześcieradłem i zaczął umywać nogi uczniom. Uczniowie zaczęli się wzbraniać przed umyciem nie dlatego że było im to obce, ale dlatego że była to posługa zarezerwowana dla niewolników. Nie mogli się zgodzić na to, aby to właśnie Jezus, ich Mistrz i Nauczyciel, dla wielu Król i Pan, miał się uniżyć do poziomu niewolnika i obmywać im nogi. Jezus jednak obmywa im nogi, aby powiedzieć, że przez krzyż staje się niewolnikiem człowieka. To niepojęty gest pokory i miłości Boga względem człowieka. Umycie nów i krzyż to miłość w najczystszym wydaniu, jaką Jezus Chrystus pragnie wypełnić nasze serce. Nie jest więc prawdą, że Bóg jest wrogiem człowieka, że Go nie interesuje człowiek, jak sugeruje zły duch. Bóg jest miłością. Eucharystia zatem koryguje nasze niepełne lub fałszywe wyobrażenie Boga odległego, nieprzystępnego, mało wrażliwego na ludzka niedolę.
Jezus obmył brudne nogi uczniów, by stali się godni zasiąść do Wieczerzy Pańskiej i być uczestnikami tej niepojętej miłości Bożej, objawionej w Jezusie.
Będziemy przeżywać Eucharystię jak Sługa Boży, kard. Van Thouan, jak wielu świętych, a przede wszystkim jak tego oczekuje sam Jezus Chrystus, gdy najpierw pozwolimy Mu się obmyć. On nas obmywa przez swoje słowo, przez swoją miłość, przez swoje miłosierdzie. „Tak, jeśli przyjmujemy słowa Jezusa z nastawieniem medytacyjnym, modlitewnym i wiarą, działa w nas ich oczyszczająca moc. Dzień pod dniu pokrywa nas niejako różnoraki brud, puste słowa, uprzedzenia, uproszczona i wypaczona mądrość; do naszego wnętrza nieustannie przedostają się rozmaitego rodzaju półfałsze czy jawny fałsz. Wszystko to zaćmiewa i skaża naszą duszę, stwarza zagrożenie, że staniemy się niezdolni do prawdy i dobra” - przypominał w jednej ze swoich homilii papież Benedykt XVI.
Te i wiele innych brudów i kurzów nieustannie pokrywa nasze nogi, a jeszcze bardziej nasze serce, które w ten sposób staje mieszkaniem zamkniętym dla Jezusa Chrystusa. Korzystajmy więc z daru Eucharystii, aby być w niej nieustannie oczyszczani i obmywani z naszych słabości i umacniani w wierze, aby być oczyszczani z naszych niedoskonałości i napełniani mocą Bożą, aby doznawać uwolnienia z naszych egoizmów, wątpliwości i być posyłani do dawania świadectwa naszej świętości i zażyłości z Bogiem.
Pamiętajmy, że Eucharystia, którą celebrujemy dzisiaj, jest tą samą z Wieczernika. Ona ma te samą moc oczyszczająca i uzdrawiającą. Korzystajmy z niej nie tylko w niedzielę i święta, ale jak najczęściej jeśli jest to tylko możliwe. W niej czeka na nas Chrystus. Jak mówił kiedyś św. Jan Paweł II: „Zaiste, Eucharystia jest bramą nieba, która otwiera się na ziemi. Jest promieniem chwały niebieskiego Jeruzalem, który przenika cienie naszej historii i rzuca światło na drogi naszego życia” (EdE n.19). Amen.
Archidiecezja Gdańska