Śpieszmy się świadczyć o zmartwychwstaniu Pana!
„Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono» (J 20,1-2).
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia,
Drodzy słuchacze, którzy za pośrednictwem mediów łączycie się w przeżywaniu Zmartwychwstania Pana!
Wydawać by się mogło, że pierwsze świadectwo o zmartwychwstaniu Pana powinno pochodzić od któregoś z uczniów Jezusa: Piotra, Jana, a może Filipa, który pierwszy rozpoznał w Jezusie Mesjasza. A tymczasem nie.
Jezus Chrystus lubi zaskakiwać i do przekazania ważnych treści posługiwać się osobami nie z przysłowiowych pierwszych stron gazet, lecz osobami niepozornymi, nie mającymi wiele do powiedzenia, prostymi. Pokazał to wielokrotnie. Posłużył się Kananejką, aby powiedzieć, że Słowo Boże trzeba szanować i nigdy nie lekceważyć. Posłużył się Samarytanką, by pouczyć, że On jest źródłem wody żywej, która zaspakaja pragnienie życia w prawdzie. Posłużył się kobietą chorą na krwotok, by nauczyć nas wytrwałości w modlitwie. A we współczesnych czasach posłużył się S. Faustyną, by przekazać orędzie o nieskończonym miłosierdziu Bożym. Posłużył się wieloma, wieloma innymi, zwykłymi, prostymi osobami, aby obwieszczać ważne i zbawienne Boże przesłanie. Można powiedzieć, że działanie Jezusa Chrystusa jest niekonwencjonalnego, bo nie mieści się w ludzkiej logice.
Dzisiaj tego wielkiego przywileju ogłoszenia światu orędzia o zmartwychwstaniu Pana doświadczyła Maria Magdalena, prosta zwykła kobieta, ale o niezwykłym sercu, wrażliwym na cierpienie, na dobro, na obecność Boga. Widziała jak niesprawiedliwie potraktowana Jezusa, skazując Go na śmierć, stała pod krzyżem, współcierpiała. Jej serce było targane bólem jak serce Maryi Matki Jezusa i jak serce samego Jezusa. Zrobiłaby wszystko, aby Mu ulżyć, ale nie było to możliwe.
Widziała potem jak Jezusa zdejmowano z krzyża i w pośpiechu składano do grobu, bo zbliżał się szabat. Nie miał nawet pogrzebu, dlatego teraz, pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, nie zważając na to, że jeszcze ciemno, ani na niebezpieczeństwo, szła z pośpiechem do grobu, aby dokonać obowiązkowych czynności pochówku.
Gdy Maria Magdalena przybyła do grobu, zobaczyła kamień odsunięty. Nie zasłaniał już wejścia do grobu, nie utrudniał rozpoznania tego, co się w nim dokonało. Nie było w nim ciała Jezusa. W pierwszej chwili pomyślała, że wykradziono z grobu Pana, ale dlaczego zostawiono płótna i chusty. Jeśli tak, to dlaczego nie zabrano Go razem z płótnami i chustą. Przecież tak byłoby prościej. Intuicja podpowiadała jej, że w grobie dokonało się coś ważnego, dlatego szybko udaje się do Piotra i Jana, aby im to oznajmić. Nawet jeśli nie jest jeszcze świadoma swoich słów, staje się pierwszą zwiastunką zmartwychwstania. Przybywając do Piotra i Jana daje pierwsze świadectwo, że Chrystus zmartwychwstał.
Jej pośpiech i trud, a przede wszystkim miłość do Chrystusa, zostają wynagrodzone. Zmartwychwstały Chrystus nie potrzebuje już namaszczenia, ale pełnego miłości serca. Dokładnie takiego jakie było serce Marii Magdaleny, wrażliwego na ludzką biedę, na cierpienie, na niesprawiedliwość. Takie gesty nie pozostają przez Jezusa niezauważone. Wręcz przeciwnie. Te gesty, nawet małe, prozaiczne ale z miłości, stają się wielkie i zostają przez Niego obficie wynagrodzone. Miłość Marii Magdaleny, jak wcześniej Weroniki w czasie drogi krzyżowej, Szymona Cyrenejczyka przy dźwiganiu krzyża, czy współczującego na krzyżu Łotra, są gestami, które mają moc przemiany ludzkiego sumienia i rozpalenia ognia miłości i wiary również w sercach innych. To one są w stanie przemieniać dzisiejszy świat, to one przypominają, że w ludzkim sercu jest pragnienie Boga i pragnienie zbawienia, to one przypominają, że człowiek jest stworzony do wyższych rzeczy a nie tylko do szarego egzystowania na ziemi.
Zmartwychwstały Chrystus wybrał właśnie ją, Marię Magdalenę, aby obwieściła światu, że Jezusa nie ma w grobie. Na jej świadectwo Piotr i Jan udają się do grobu, aby osobiście się przekonać o prawdziwości słów Marii Magdaleny. Gdy weszli do grobu i ujrzeli leżące płótna oraz chustę, która była na głowie Jezusa, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą, zrozumieli, że w grobie dokonało się coś niepojętego. Odsunięty kamień, pusty grób, płótna i zwinięta chusta, wskazują, że tu działał sam Bóg. To On wskrzesił z martwych swojego Syna, Jezusa Chrystusa. Jan umiłowany uczeń, gdy to wszystko zobaczył, uwierzył.
Maria Magdalena niedługo potem wróci do grobu, by tam zobaczyć naocznie i rozpoznać zmartwychwstałego Pana. Jej serca napełniło się radością, niepojętym szczęściem, że Pan się jej okazał. Tę samą radość przeżyją dwaj uczniowie zmierzający do Emaus. Oni również byli tak zasmuceni śmiercią Mistrza, że nie byli w stanie rozpoznać Go nawet wówczas, gdy z nimi rozmawia. Rozpoznali Go dopiero po łamaniu chleba. Mówili wówczas miedzy sobą: „Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami i Pisma nam wyjaśniał” (Łk 24, 32). Natychmiast wrócili do Jerozolimy, aby się podzielić z innymi tą radosną nowiną. Podobnie i Tomasz, kiedy wreszcie włożył palec w miejsce przebitego boku Jezusa, zawołał „Pan mój i Bóg mój”.
Zmartwychwstanie i wiara są ze sobą nieodłącznie związane. Zmartwychwstanie nadaje sens naszej wierze, o czym mówi św. Paweł: „próżna by była nasza wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał” (1 Kor 15,14).
Zgromadzeni na liturgii Eucharystycznej, przeżywamy na nowo pamiątkę zmartwychwstania Pana. Jak wówczas, tak i dziś, w tej świątyni zmartwychwstały Chrystus objawia się również Tobie Bracie i Siostro na łamaniu chleba eucharystycznego. Wstępuje do Twojego serca, aby w nim pozostać na zawsze i aby je napełnić radością pośród codziennych spraw i problemów, trudności i niepokojów. Ta radość, otwiera bramy Twojego serca, aby odmalować się również na Twoim obliczu w Twoich oczach. Jest ona znakiem, że stałeś się prawdziwym uczestnikiem zmartwychwstania. A skoro tak, to Chrystus oczekuje, że podobnie jak Magdalena, Piotr, Jan, Łukasz i inni, również i Ty staniesz się świadkiem Jego zmartwychwstania, że zaniesiesz tę radosną nowinę do swojej rodziny, że przekażesz ją swoim dzieciom, przyjaciołom i znajomym, tym wszystkim Piotrom i Janom, których będzie spotykał każdego dnia. Zmartwychwstały Panie niech Ci udziela tej samej wiary, abyś mógł ją nieść innym z radością i entuzjazmem. Amen.
Archidiecezja Gdańska