Betlejemskie Światło jest dla nas wszystkich!
„Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło” (Iz 9,1).
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia!
Prorok Izajasz na siedem wieków przed narodzeniem Jezusa opisał narodzenie Syna Bożego w Betlejem. Narracja proroka zadziwia precyzją i szczegółami faktów i zdarzeń dotyczących zarówno narodzin jak i całego życia Jezusa. Czytając Księgę Izajasza ma się nieodparte wrażenie jakby autor własnymi oczami widział to co miało wydarzyć się siedem wieków później w Betlejem i w Palestynie.
Czy jest to możliwe, aby człowiek mógł przewidzieć coś na tyle wieków wcześniej? Absolutnie nie. Trudno jest przewidzieć co będzie za kilka czy kilkanaście lat a co dopiero za kilkaset.
Wizja proroka Izajasza o Jezusie Chrystusie nie może wiec pochodzić od człowieka, lecz Boga. Faktycznie, prorok opisywał te fakty pod tchnieniem Bożym. To sam Bóg ustami proroka przepowiadał: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką; nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło /.../ Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida /…/ Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona.”
Co ma na myśli prorok posługując się obrazem światła i ciemności na opisanie narodzenia Jezusa w Betlejem? Zatrzymajmy się nad symboliką światła i ciemności.
Światłość bierze się ze stworzenia, kiedy to Bóg stwarzając świat, oddzielił najpierw światło od ciemności. Światło nazwał dniem, a ciemność nocą. Symbol światła wskazuje na coś, co pochodzi bezpośrednio z Boga, stanowi jakby odbicie chwały Bożej. Światłość wskazuje więc na obecność Boga, który objawia się człowiekowi, obdarowuje go życiem, radością, mądrością, nadzieją. Rozbudza w człowieku pragnienia, tchnie dobre uczucia, daje możliwość poznania najgłębszych tajemnic Bożych, pozwala mu zrozumieć sens stworzenia i odkupienia.
Przeciwieństwem światłości jest ciemność. Ciemność wywołuje w człowieku lęk, symbolizuje śmierć, negację życia, niebezpieczeństwo. Bez światła człowiek ani świat nie może istnieć.
Ciemność jest też symbolem grzechu, nieładu, oddalenia się od Boga, odrzucenia Go i Jego dobroczynnego działania. Psalmista mówi, że w ciemności błąkają się ci, którzy „nie pojmują i nie rozumieją” (Ps 82,5), albo, że ciemność jest krainą tych, którzy „na wieki nie zobaczą światła” (Ps 49,20).
Ciemności nie są przestrzenią do ludzkiego życia, dlatego człowiek z natury ma zakodowaną w sobie potrzebę poszukiwania światła oraz życie w nim i działania. Bóg odwołując się do owego pragnienia wychodzi mu naprzeciw. W Betlejem narodził się przyjmując ludzką postać. Betlejemski Jezus to „Emmanuel – Bóg z nami.” Przyszedł jako Światłość Wielka, mówi prorok Izajasz, aby rozświetlić mroki ludzkiego życia. Bóg wkroczył w mroczne ludzkie życie, aby je rozjaśnić, ożywić, uczynić chwałą Bożą. Całe życie Jezusa będzie jak jedna wielka pochodnia, która swoim światłem nauczania będzie wskazywać drogę nawrócenia, miłosierdziem będzie przemieniać grzeszników, miłością będzie rozpalać oziębłe serca, dobrocią będzie podtrzymywać upadających, a wrażliwością wszystkich pociągać będzie ku Bogu Ojcu.
O przyjściu Jezusa, jako Światłości świata, opowiada dzisiejsza Ewangelia. Przypomina nam, że działo się to za czasów rzymskiego cezara Augusta, który zarządził w Palestynie spis ludności. Każdy miał dać się zapisać w swoim rodzinnym mieście. Udał się więc Józef do rodzinnego Betlejem. Zabrał ze sobą Maryję, która była brzemienna. Po długiej i męczącej drodze docierają do Betlejem, ale w tej małej pasterskiej osadzie nie ma dla nich miejsca w gospodzie ani w żadnym domu, a jedynie w małej szopie.
Tak narodził się Bóg, w małej zapomnianej wiosce, „w szopie miedzy bydlętami” – jak śpiewamy w pięknej polskiej kolędzie. Jezus, Światłość Wielka, przyszedł w ciszy i ubóstwie. Ta światłość – pisał kiedyś papież Benedykt XVI, „objawia się w delikatnych członkach Dziecięcia Jezus /…/w Boże Narodzenie Bóg rzeczywiście stał się „Emmanuelem”, Bogiem z nami, od którego nie dzieli nas żadna bariera ani żadna odległość. W tym Dziecięciu Bóg stał się tak bardzo bliźnim dla każdego z nas, tak bardzo bliskim, że możemy zwracać się do Niego przez ty i odnosić się do Niego z poufnością i wielką miłością, jak w stosunku do nowo narodzonego dziecka” (23.XII.2009).
Przywołując tę wzniosłą prawdę o Jezusie, Emmanuelu, który narodził się w Betlejem, Ewangelista Jan zauważa: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła” (J 1,4-5). Zrozumiałe staje się zatem, dlaczego zaraz potem zachęca: „Chodźcie, dopóki macie światłość, aby was ciemność nie ogarnęła. A kto chodzi w ciemności, nie wie, dokąd idzie” (J 12,35).
Ewangelista chce w ten sposób przypomnieć, że świat od zawsze jest jakby przestrzenią nieustannego konfliktu, który polega na odwiecznym ścieraniu się światłości z ciemnością, życia ze śmiercią. Człowiek choć pragnie i szuka światła, ulega ciemności i jego zdradliwym mocom. Zamiast budowania przyjaznych relacji międzyludzkich, wywołuje konflikty i nienawiść; zamiast wzajemnego poszanowania, jest przyczyną różnych form przemocy i bezprawia; zamiast uczciwości i sprawiedliwości, ulega korupcji materialnej i moralnej; zamiast poszanowania życie od poczęcia aż do naturalnej śmierci, szerzy idee aborcji, eutanazji, selekcji eugenicznej.
Czyżby dzisiejszemu człowiekowi bardziej zależało na ciemności niż na świetle, bardziej na śmierci niż na życiu? Jeśli tak, to tym bardziej potrzebuje wołania proroka Izajasza, który przestrzega: „Biada tym, którzy się kryją przed Panem, aby zataić swe zamysły, których czyny spowite są mrokiem i którzy mówią: Kto nas zobaczy i kto nas pozna?” (Iz 29,15).
Boże Narodzenie jest więc szansą, abyśmy wyrwali się z sideł ciemności i zła i pozwolili się przeniknąć Bożym światłem. Chce nam w tym dopomóc sam Jezus. Zaprasza nas dzisiaj do Betlejem, abyśmy doświadczyli Jego bliskości. Zaufajmy Mu i zbliżmy się do Niego
- jako rodziny prosząc o wierność małżeńską i o światło do wychowywania swoich dzieci w wierze i poszanowaniu wartości;
- zbliżmy się jako dzieci i młodzież, aby w Jego świetle uczyć się rozeznawać i wybierać co jest dobre a co złe, co służy osobistemu rozwojowi, a co jest jego złudną obietnicą;
- zbliżmy się jako chorzy i cierpiący, aby u Niego szukać umocnienia w trudnościach i nadziei na lepsze życie;
- zbliżmy się jako Polacy, aby przezwyciężyć wszelkie podziały, nieporozumienia i nienawiści, i wspólnie budować przyszłość naszego narodu w poszanowaniu prawa, narodowych tradycji i chrześcijańskiej kultury;
- zbliżmy się jako naród, aby budować swoją tożsamość na fundamencie wierności swej ziemi i w duchu pokoju wszystkich ludów;
- zbliżmy się wszyscy, bo On, Emmanuel – Bóg z nami, nie pozostawi nas bez pomocy, lecz zaradzi każdej naszej potrzebie.
Pójdźmy do Betlejem i pozwólmy, aby światłość bijąca od Jezusa przeniknęła do głębi nasze serca i rozpaliła w nich płomień Bożej miłości i dobroci. Nie lękajmy się Go! On powróci w nas pokój a życiu nada większy sens. Amen.
Archidiecezja Gdańska