Uwierzyć w zmartwychwstanie Pana
„A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu” (J, 19, 41-42).
Drodzy Bracia w Kapłaństwie,
Siostry Zakonne i osoby konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Zmartwychwstałym Siostry i Bracia!
1. Skazana Miłość
Zacytowane na początku naszej medytacji słowa z Ewangelii św. Jana opisują zakończenie dramatu ludzkiego Syna Człowieczego czyli Jezusa. Został pojmany przez Straże Świątyni, osądzony przez faryzeuszów, skazany na śmierć przez Piłata i ukrzyżowany przez rzymskich żołnierzy.
A po Jego śmierci, przyjaciele zdjęli Go z krzyża i dokonali pochówku. Nie było to złożenie do grobu jak nakazywała tradycja, z odpowiednim namaszczeniem i ziołami. Wszystko odbyło się w wielkim pośpiechu, bo zbliżał się szabat – dzień pański. A w szabat Prawo zabraniało jakichkolwiek czynności. Jakby tego było mało pochowano Go w obcym grobie, bo nie miał swojego.
Faryzeusze odetchnęli z ulgą, że wreszcie będą mieć spokój i że już że nie będzie się nazywał Synem Bożym, nie będzie im wyrzucał hipokryzji i braku wiary, nie będzie burzył im sumienia…
Te wymówki będą powracać przez wieki. Będziemy je słyszeć z ust tych, którzy jak faryzeusze, łamią swoje sumienie, zamykają je na obecność Boga i odrzucają Jego miłość. Często będą powtarzać, że Bóg umarł, że Boga już nie ma; że nie warto zawracać sobie głowy wiarą.
Tym, którzy nie chcą wierzyć, Bóg odpowiedział już w Starym Testamencie ustami Psalmisty: „Mówi głupi w swoim sercu: «Nie ma Boga». Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają, nikt nie czyni dobrze” (Ps 14,1-2).
Że śmierć Jezusa jest tylko chwilowa – przychodziło z trudnością zrozumieć. Nie rozumieją tego nawet sami uczniowie, którzy pogrążyli się w smutku i żalu. Wraz z Jezusem ich serce znalazło się w grobie smutku i przygnębienia. Powracają im tylko w pamięci obrazy z życia i działania Jezusa, tłumy, które garnęły się do Niego, a po rozmnożeniu chlebów chciały nawet obwołać Go Królem, sceny ze wskrzeszenia Łazarza i innych. W ich uszach rozbrzmiewał pełen dobroci głos Jezusa, który błogosławił, przebaczał, uzdrawiał, i który mieszał się z głosem skandującego tłum: Hosanna Synowi Dawidowemu, Hosanna! W ich myślach wibrowały słowa Jezusa z owego pamiętnego szabatu w Nazarecie, na początku działalności, gdy wszedł do synagogi i czytał księgę Izajasza: „Duch Pański spoczął na mnie, namaścił mnie i posłał, abym ubogim głosił dobrą nowinę…, a potem gdy mówił „Dziś spełniły się te słowa”.
Człowiek niekiedy zbyt mocno koncentruje się na zjawiskach zewnętrznych, a nie stara się docierać do sedna prawdy, woli znaki, a nie próbuje zrozumieć co one oznaczają, podziwia słowa a nie dostrzega w nich niezbędnego drogowskazu dla swojego życia. Swoim nauczaniem, gestami i znakami Jezus dawał do zrozumienia, że jest Mesjaszem. To była mowa Boża.
2. Miłość, która mówi cierpieniem
Św. Paweł Apostoł w liście do Rzymian wyjaśnia, że Bóg na różne sposoby przemawiał do swojego ludu, ale nie zawsze był rozumiany. Dlatego w tych ostatecznych czasach przemówił przez swojego Syna.
W tę mowę Bożą wpisuje się całe życie Jezusa poczynając od narodzenia w Betlejem aż po śmierć na krzyżu. Wyjątkowość tej mowy wybrzmiewa w czasie męki i śmierci Jezusa na krzyżu. Jest to mowa cierpienia i odkupienia, pokory i miłości, przebaczenia i nowego Przymierza. Jego milczenie na krzyżu jest najgłośniejszą i najbardziej elokwentną mową miłości Boga do człowieka. Zanim został pojmany i skazany na śmierć, w Wieczerniku mówił do uczniów: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje życie za przyjaciół swoich”. A potem dodawał: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi”.
Apostoł Narodów wyjaśniając Rzymianom tę prawdę, mówi dalej: „Chrystus bowiem umarł za nas, jako za grzeszników, w oznaczonym czasie, gdy jeszcze byliśmy bezsilni. A nawet za człowieka sprawiedliwego podejmuje się ktoś umrzeć tylko z największą trudnością. Chociaż może jeszcze za człowieka życzliwego odważyłby się ktoś ponieść śmierć. Bóg zaś okazuje nam swoją miłość właśnie przez to, że Chrystus umarł za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami” (Rz 5,7-8).
W przeciwieństwie do człowieka, który często nie dostrzega w sobie obrazu Boga, Bóg zawsze widzi w człowieku odbicie siebie samego. Dlatego człowiek jest dla Niego największą wartością. Nie zawaha się więc ratować człowieka tonącego w grzechu poświęcając swojego Syna! Jakże wielka i niepojęta jest miłość Boga, że wydał swojego Syna na śmierć krzyżową za człowieka i to grzesznego!
Czy wobec tej miłości można być obojętny? Czy można tę miłość odrzucić? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny i może tę miłość odrzucić. Ale – parafrazując pytanie św. Jana Pawła II - odrzucić w imię czego? Uczynili to ci, którzy skazali Jezusa na śmierć i ukrzyżowali. Wszyscy ci, którzy jak faryzeusze opieczętowują kamieniem grób swojego serca, aby Chrystus w nim nie zmartwychwstał czynią tak dlatego, że lękają się prawdy, że On prawdzie jest Synem Boży, że On prawdziwie zmartwychwstał.
Bóg zawsze zmartwychwstaje w sercu największego nawet niedowiarka. Umarł przecież na krzyżu, aby ogniem swojej miłości ogrzać i poruszyć najbardziej nawet skamieniałe grzechem i niewiarą serce. Prorok Ezechiel zapowiadając przyjście Mesjasza, mówi, że przyjdzie aby dać serce nowe i tchnąć nowego ducha, że zabierze serce kamienne, a da nam serce z ciała (por. Ez 36,25), zdolne do kochania i najwyższych uczuć.
3. Miłość, która mówi zmartwychwstaniem
Dlatego trzeba się wsłuchać w ostatni, najważniejszy akt tej Bożej mowy. Nie jest nim śmierć Jezusa na krzyżu, lecz Jego zmartwychwstanie. Św. Paweł powie jasno: „Próżna by była nasza wiara, gdyby Chrystus nie zmartwychwstał !”.
Zmartwychwstanie jest największym zwycięstwem Chrystusa nad śmiercią, grzechem i słabością człowieka. Zmartwychwstanie Chrystusa jest pieczęcią zbawienia każdego człowieka. „Kto słucha słowa mego i wierzy w tego, który Mnie posłał, ma życie wieczne i /…/ ze śmierci przeszedł do życia” – przypomina św. Jan Ewangelista (J 5,24).
Prawdziwości tych słów doświadczyła wcześniej Marta po śmierci brata Łazarza. Wyrzucając Jezusowi, że nie przyszedł na czas, aby zachować go od śmierci, usłyszała: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Każdy, kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie. Na potwierdzenie tych słów Jezus zawołał do Łazarza, aby wyszedł z grobu. I wyszedł Łazarz żywy, choć w grobie był już od czterech dni i czuć było swąd rozkładającego się jego ciała… „Wielu wówczas uwierzyło w Niego” – czytamy w Ewangelii.
Podobnie było w dzień zmartwychwstania Jezusa, o czym opowiada dzisiejsza Ewangelia: „Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób”. Tam najpierw ujrzały Anioła, który przemówił do nich: „wiem, że szukacie Jezusa Ukrzyżowanego. Nie ma Go tu, bo zmartwychwstał, jak powiedział. Chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał.” A kiedy miały odejść, „oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: «Witajcie!» One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą» (Mt 28,1-10).
Dzisiejsza noc jest wielką tajemnicą zmartwychwstania Pana, która zaprasza każdego z nas do przeżycia doświadczenia pustego grobu i zmartwychwstania Jezusa. Pan życia i śmierci pragnie napełnić całe nasze życie swoim zmartwychwstaniem i swoją obecnością. Pragnie, abyśmy żyli mocą Jego zmartwychwstania; napełnili swoje serce nadzieją i miłością. Pragnie, abyśmy rozpalali w swoim sumieniu pragnienie wolności od grzechu; abyśmy kierowali się mądrością w poszukiwaniu dobra. Otwórzmy więc swoje serce na nowe życie w Jezusie zmartwychwstałym i bądźmy Jego świadkami w dzisiejszym świecie.
Panie daj nam żywą wiarę w Twoje zmartwychwstanie, abyśmy za Marią Magdaleną, Piotrem i Janem ujrzeli pusty grób i uwierzyli. Amen.
Archidiecezja Gdańska