"Trzeba bardziej słuchać Boga niż człowieka!"
"Boże, Ty przywróciłeś młodość ducha swoim wiernym, zachowaj ich w radości i spraw, aby ciesząc się z odzyskanej godności przybranych dzieci Bożych, z ufnością oczekiwali chwały dnia zmartwychwstanie".
Czcigodni Bracia w Kapłaństwie,
Siostry Zakonne, Osoby Konsekrowane,
Szanownie przedstawiciele świata pracy i związków zawodowych,
Siostry i Bracia!
1. Modlitwa Kolekty na wstępie dzisiejszej Mszy św. zawiera kilka cennych dla nas przypomnień. Najpierw wyraża wdzięczność Bogu za przywrócenie nam wierzącym "młodości ducha". Tę młodość ducha otrzymaliśmy dzięki Chrystusowi, który wnosi w nas nową nadzieję. Ta młodość ducha sprawia, że czujemy się posłani, aby innym nieść Dobrą Nowinę. Drugi element to prośba, aby Bóg nas zachował w radości i świadomości otrzymanego daru. Nadto, zawiera prośbę, aby sprawił, abyśmy ciesząc się z odzyskanej godności przybranych dzieci Bożych, z ufnością oczekiwali chwalebnego zmartwychwstania.
Modlitwa ta podkreśla, że wszystko co dotyczy człowieka, powinno dziać się w Chrystusie i przez Chrystusa. Przypomina, że nasze życie jest z Nim związane węzłem Jego Słowa, Jego śmierci i Jego zmartwychwstania. Chrystus stał się uczestnikiem naszego życia, a my uczestnikami Jego życia. W tym kontekście rozumiemy dlaczego, snując medytację nad naszą relacją z Jezusem, św. Jana Pawła II pytał kiedyś z mocą: "Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko to, co On wniósł w dzieje człowieka?". "Oczywiście, że można - odpowiadał. Człowiek jest wolny. Człowiek może powiedzieć Bogu: nie. Może powiedzieć Chrystusowi: nie. Ale - pytanie zasadnicze: czy wolno? I w imię czego «wolno»? Jaki argument rozumu, jaką wartość woli i serca można przedłożyć sobie samemu i bliźnim, i rodakom, i narodowi, ażeby odrzucić, ażeby powiedzieć «nie» temu, czym wszyscy żyliśmy przez tysiąc lat?! Temu, co stworzyło podstawę naszej tożsamości i zawsze ją stanowiło" (Homilia w Skoczowie na wzgórzu Kaplicówka 22 maja 1995 r.).
2. Człowiek związany z Chrystusem, to człowiek, który wie jakie jest jego powołanie, jakie stoją przed nim zadania i jaki jest cel jego życia. Wszystko, co w życiu podejmuje, jest konsekwencją tej świadomości. Wie, że jego życie pozostaje zawsze w relacji nie tylko do Chrystusa, ale też i do drugiego człowieka. Wie, że z tym drugim człowiekiem tworzy wspólnotę ludzką, wspólnotę dóbr i wspólnotę życia. Aby nie sprzeniewierzyć się tej wielkiej misji, jaka mu została zadana, potrzebuje mocy Bożej.
Człowiek, który realizuje swoje życie tylko według własnej wizji, nie licząc się z Bogiem, pozbawia się tej mocy Bożej. Staje się wówczas narzędziem w ręku innych, przedmiotem, którym można dowolnie manipulować i wykorzystywać. Świat robotniczy w naszym kraju mocne tego doświadczył przez długie lata komunizmu, w którym nie liczył się człowiek, lecz ideologia, nie jego prawa lecz system, nie jego godność lecz socjalistyczne utopijne idee i imperatyw utrzymania władzy.
3. Człowiek, odkupiony przez krzyż Chrystusa, potrzebuje innych fundamentów, potrzebuje fundamentu wiary, nadziei i miłości. Odrodzeni na fundamencie, którym jest Chrystus, stajemy się mocni i odważni w realizacji otrzymanego od Boga powołania. Przypomina o tym dzisiejsze pierwsze czytanie liturgiczne. Mówi nam ono o tym jak Apostołowie umocnieni Duchem Bożym, z odwagą nauczają w imię Jezusa Chrystusa i nawołują do nowego życia w Bogu i według Jego prawa. To spotyka się z ostrą reakcją tych, którzy umiłowali świat a nie Boga: "Surowo wam zakazaliśmy nauczać w to imię, a oto napełniliście Jeruzalem waszą nauką i chcecie ściągnąć na nas odpowiedzialność za krew tego Człowieka" - usłyszeli.
Na te słowa odpowiada Piotr: "Trzeba bardziej słuchać Boga niż człowieka". Odpowiedź Piotra nie jest obroną, lecz jasnym przypomnieniem władzy świątyni, że Chrystus przywrócił człowiekowi prawdziwą godność dziecka Bożego i że każde postępowanie człowieka powinno być konsekwencją tej godności. Władze świątyni, w obronie własnych interesów, skazały Jezusa na śmierć, posługując się przy tym nieświadomym tłumem, który podburzony przez faryzeuszy i kapłanów, krzyczał: na krzyż z Nim! Temu tłumowi złamano sumienie i wówczas stał się narzędziem manipulacji.
Odpowiedź zatem Piotra jest ważna również i dla nas, abyśmy byli świadomi dlaczego trzeba słuchać Boga a nie ludzi.
4. Człowiek zawsze kieruje się własnym interesem, potrzebą utrzymania władzy, rządzą dominowania nad innymi. W efekcie tego pojawiają się nierówności, konflikty, wojny. Każdy kto broni swoich interesów, traci poczucie świadomości bezinteresownej sprawiedliwości i możliwości działania w pełni zgodnego z sumieniem i Bożym Prawem.
Wierność i posłuszeństwo Bogu determinują działanie zgodnie z sumieniem, które jest darem Bożym. Bóg nie tylko daje sumienie, ale przez nie do nas przemawia. W sumieniu istnieje silna potrzeba sprawiedliwości, szacunku, właściwego dobra, uznania, prawdy, unikania kłamstwa czy nieuczciwości. Sumienie, przez które mówi Bóg, działa do wewnątrz i na zewnątrz. Do wewnątrz, kiedy pragnie autentycznego dobra dla manie jako osoby ludzkiej. Na zewnątrz - kiedy takiego samego dobra pragnie dla innych, z którymi wchodzę w relację, z którymi buduję wspólną rzeczywistość. Sumienie umacnia we mnie świadomość obecności przy mnie drugiego człowieka z którym buduję wspólną przyszłość.
Posłuszeństwo Bogu jest sednem orędzia Zmartwychwstania Chrystusa. W Chrystusie zmartwychwstałym odnajdujemy moc, która jest w stanie uwolnić człowieka od wszelkich jego niedoskonałości, uzdrowić jego relacje z innymi, wnieść prawdziwy pokój w codzienne życie i budować harmonię ludzkich działań.
5. Ta prawda powraca również w dzisiejszej Ewangelii, która przedstawia sytuację po zmartwychwstaniu Chrystusa. Uczniowie uczą się Go rozpoznawać i rozumieć że On, choć niewidoczny oczom ludzkim, jest nieustannie obecny pośród nich. Ukazuje się im, przypomina im swoje nauczanie, spożywa z nimi posiłek, każe im z sukcesem łowić ryby nawet w momencie i czasie niestosownym. Wszystko po to, aby zrozumieli, że Chrystus zawsze jest blisko człowieka, że z Nim człowiek może wszystko, oraz że bez Niego wszelki trud staje się ciężarem, który przynosi niewielkie korzyści. Doświadczyli tego, kiedy wypłynęli w morze na połów. Rezultat: "Całą noc pracowaliśmy i nic nie ułowiliśmy" (Łk 5,5). Potrzebowali tego doświadczenia, aby sobie przypomnieć inne słowa Jezusa: "Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity" (Łk 15,4n). Ten owoc stał się obfity, gdy posłuchali Jezusa i mimo niestosownej pory zarzucili ponownie sieć, a ona się napełniła tak, że "z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć".
Na potrzebę zawierzenia Bogu każdego naszego wysiłku rzuca światło również dzisiejsze wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika, patrona pracujących. 1. Maja to jego święto. Choć Jego święto ustępuje dzisiaj miejsca III. Niedzieli zmartwychwstania, On jest obecny w naszych rozważaniach i sprawia, że sama praca, sumienność w pracy i odpowiedzialność w niej, dzisiaj wybrzmiewa z wyjątkową mocą. Wybrzmiewa za przyczyną tego pokornego Cieśli, rozmodlonego i zapracowanego, aby zapewnić godne życie Rodzinie z Nazaretu.
6. To świadectwo św. Józefa jest dziś szczególnie potrzebne, gdy uświadomimy sobie jak bardzo dzisiejszy świat stara się nam przekazywać utylitarystyczny obraz pracy. Wywołuje on w nas skłonność do nieuporządkowanych relacji z naszą pracą. Potrzebujemy pracy, aby móc żyć, płacić za usługi lub ogólnie rzecz biorąc, mieć dobra niezbędne do przetrwania. Dlatego praca ma jedynie wartość pragmatyczną i jest całkowicie oderwana od naszego życia duchowego. W konsekwencji zwykle ciąży, męczy, irytuje i rzadko daje satysfakcję, w najlepszym razie daje jakieś zabezpieczenie socjalne.
Św. Józef swoją postawą uczy, że pracy należy nadać wymiar duchowy, aby mogła oznaczać coś więcej niż proste techniczne wykonanie czynności w celu uzyskania korzyści. Praca powinna być ubogacona modlitwą i życiem duchowym, a więc być czymś nieoddzielonym od wiary, aby stać się właściwą przestrzenia integralnego rozwoju człowieka.
Nadanie pracy wymiaru duchowego jest w stanie przynieść człowiekowi wewnętrzny pokój i porządek, którego pragnie i poszukuje. Aby tak się stało, musi stworzyć w swoim sercu i w swoim życiu przestrzeń dla łaski Bożej. A jeśli ją przyjmie, ona stanie się mocą zdolną uzdrowić go i przemienić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego.
7. Bądźmy więc strażnikami cywilizacji, którzy budują świat w oparciu nie o egoizm, który dzieli i wyzyskuje, lecz o miłość Chrystusową, która jednoczy i wzajemnie ubogaca. Niech zmartwychwstały Chrystus nam błogosławi na każdy trud! Amen.
Archidiecezja Gdańska