Od pustego grobu do wiary!
1. Dzisiejsza noc jest momentem kulminacyjnym całego Triduum paschalnego. Kościół w początkach swojego istnienia celebrował uroczyście tę liturgię przed wschodem słońca. Nie była to noc, lecz święty poranek. Wierni wchodzili do kościoła kiedy było jeszcze ciemno a wychodzili przy wschodzie słońca. W ten sposób chciano podkreślić przejście od śmierci do życia. Nowy poranek jawił się przed ludzkością jako poranek Zmartwychwstania, w którym Chrystus na zawsze zwyciężył śmierć.
Dzisiejszą celebrację wigilii paschalnej rozpoczęliśmy rozpaleniem nowego ognia i zapaleniem paschału, by następnie przejść do ukazania Bożego działania w historii. Tę historię, jak podkreślił kiedyś papież Benedykt XVI, „głoszą słowa wypowiadane podczas poświecenia Paschału: Chrystus wczoraj i dziś. Początek i koniec. Do Niego należy czas i wieczność. Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków” (26.III.2005). Te słowa, wypowiadane przy poświęceniu Paschału zawierają konkretne wskazanie drogi, którą powinien iść każdy ochrzczony, każdy chrześcijanin. Zapalony Paschał symbolizuje Jezusa Chrystusa, przypomina nam, że On jest światłem, On jest drogą, On jest prawdą i On jest życiem.
2. Taki Chrystus staje dzisiaj przed nami i zaprasza nas do wyjścia z własnych, niekiedy, egoistycznych wygód i do pójścia Jego drogą. Tę Jezusową drogę rozpoczynamy aktem wiary, a więc przypomnieniem całej historii zbawienia, a jednocześnie wyznaniem, że Jezus jest jedynym Panem, który oddał za nas swoje życie, pojednał nas z Bogiem i otworzył nam bramy zbawienia, oraz, że pragniemy to zbawienie osiągnąć. Za chwilę jeszcze raz wyznamy tę wiarę, wyznamy razem ze wspólnotą neokatechumenalną, licznie tutaj zgromadzoną, prosząc zmartwychwstałego Chrystusa, aby nas napełnił swoim światłem i mocą na każdy dzień naszego za Nim podążania.
Pójście za Chrystusem, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, nie należy do łatwych ani prostych. Dlatego potrzebujemy wzajemnego umocnienia, wzajemnego budowania się świadectwem chrześcijańskiej postawy, budowania się żywym świadectwem tych, którzy przed nami tę drogę obrali i przeszli, poczynając od samych uczniów Jezusa, pobożnych niewiast, czy jeszcze innych.
3. Dzisiejsza Ewangelia zawiera jedno z tych świadectw, które pozwala nam z większym wewnętrznym pokojem weryfikować swoją wiarę w Zmartwychwstałego Pana. Mówi nam o niewiastach, które po śmierci Jezusa, w pierwszy dzień tygodnia – jak precyzuje Ewangelista -, udają się do grobu, aby dokonać rytualnego namaszczenia wonnościami ciała Jezusa. Zwyczaj nakazywał, aby ciało zmarłego było należycie namaszczone. One nie mogły tego dokonać w dzień śmierci, ponieważ rozpoczynał się szabat, święto żydowskie, a prawo zabraniało jakichkolwiek czynności.
Wielkie było jednak zaskoczenie niewiast kiedy doszedłszy na miejsce pochówku Jezusa, zauważyły, że kamień od grobu został odsunięty. Jeszcze większe było ich zaskoczenie gdy zobaczyły, że grób jest pusty i nie ma w nim ciała Jezusowego. Wobec tego były bezradne, konkluduje Ewangelista.
4. Tajemnica zmartwychwstania Chrystusa jest wielka. Nie można zrozumieć zmartwychwstania Pana bez wiary. Z czysto ludzkiego punktu widzenia, wobec tak wielkiej tajemnicy człowiek jest bezradny, dlatego w swojej mentalności chętniej zatrzymuje się i koncentruje na śmierci, nie stara się przeniknąć poza nią. Do tego potrzeba wiary. Bóg, Pan życia i śmierci, działa jednak inaczej. Dał tego potwierdzenie Jezus kiedy ze śmierci wskrzesił przyjaciela Łazarza. Choć ciało Łazarza po czterech dniach w grobie ulegało już procesowi rozkładu, Jezus przywrócił mu dawną godność.
Choć śmierć stawia ludzkiemu życiu granicę, Bóg otwiera nowe perspektywy. Ewangelista powołując się na Stary Testament, pragnie nam pomóc w zrozumieniu, że dla dokonania dzieła odkupienia człowieka z niewoli grzechu, Jezus musiał cierpieć i umrzeć na krzyżu. Śmierć Jezusa była konieczna, aby mogła okazać się moc Boża, która jest ponad śmiercią. Wiara pozwala wznieść się w górę i zobaczyć inne horyzonty, które przed człowiekiem kreśli zmartwychwstały Chrystus. A te całkowicie wykraczają poza ludzkie możliwości i sięgają nieba. Człowiek, który patrzy tyko na ziemię, nie jest w stanie ich dostrzec. Niewiasty zasmucone i zapatrzone w dół usłyszały słowa dwóch mężczyzn w lśniących szatach: dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; Zmartwychwstał”. Aby zobaczyć horyzonty Boże, trzeba spojrzeć w górę. Kiedy spoglądamy w górę dociera do nas nowe światło. Im częściej spoglądamy w górę, tym mocniej otwieramy się na obecność Boga. Wtedy On posyła do nas zwiastunów dobrej nowiny. Do tego potrzeba aktu żywej wiary.
5. Pytanie, jakie usłyszały niewiasty od wysłańców Bożych, postawił je uczniom uciekającym do Emaus również Pielgrzym, który do nich się dołączył i Pisma im wyjaśniał mówiąc, że Jezus musiał cierpieć. Postawił je wreszcie Jezusa uczniom w Wieczerniku. To samo pytanie stawia Zmartwychwstały Pan nam wszystkich, dlaczego wciąż z taką uporczywością szukamy żyjącego wśród umarłych?
Często w życiu człowiek traktuje Boga jak każdego śmiertelnego człowieka, podczas gdy Bóg jest nieśmiertelny. Zwraca się do Boga, ale nie słucha i nie wierzy, że Bóg mu odpowie, gdyż brakuje mu żywej wiary. Posądza Boga o przyczynę zła, choć On jest źródłem samego dobra. Zarzuca Mu brak zainteresowania ludzkim losem, mimo, że wydał na śmierć krzyżową Swojego Syn dla naszego zbawienia. Domaga się za wszelką cenę sprawiedliwości Bożej gdzie wchodzą w grę tak naprawdę jego osobiste rozgrywki i sprawy, a nie chce przyjąć, że Bóg jest samą sprawiedliwością i że jest Ojcem miłosiernym, który nie chce śmierci grzesznika, ale aby się nawrócił i żył.
Nierzadko tak wygląda codzienność naszej wiary, naszej przyjaźni z Bogiem, pełnej wzlotów i upadków, właśnie dlatego, że łatwiej jest nam szukać Żyjącego wśród umarłych. Musimy wiec odnowić naszą wiarę, że Bóg nie po to posłał Swojego Syna, abyśmy pozostawali w mocy śmierci, lecz abyśmy żyli nowym życiem. Pusty grób dla Marii Magdaleny, dla niewiast i dla uczniów, był najpierw źródłem zdziwienia i pytań, by następnie stać się początkiem ich wiary, umocnionej objawieniem się zmartwychwstałego Chrystusa. Życie wiecznie nie jest innym życiem, które rozpoczyna się dopiero po śmierci, ale nową relacją miłości między nami z Panem, której śmierć nie ma mocy zniszczyć. To miał na myśli Jezus kiedy przy wskrzeszaniu Łazarza mówił do Marty: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we mnie wierzy, choćby i umarł żyć będzie” (J 11,25).
6. Dzisiejsza celebracja zatem prowadzi nas do nowego życia, życia w Jezusie zmartwychwstałym. Dlatego to nie jest wydarzenie z przeszłości, lecz wydarzenie które się nieustannie dokonuje. „Zmartwychwstanie – napisał kiedyś papież Benedykt – nie minęło, zmartwychwstanie dotarło do nas i nas przeniknęło. Do Niego, to znaczy do zmartwychwstałego Pana garniemy się, a On nas trzyma mocno, nawet kiedy nasze ręce tracą siły. Chwytamy Jego ręce i w ten sposób trzymamy się wszyscy razem za ręce, stajemy się jednym podmiotem, nie tylko czymś jednym.”
Doświadczenie niewiast jest więc dla nas pouczeniem, abyśmy nie balsamowali Jezusa w naszym życiu, aby wiary w Niego nie ograniczać i nie zacieśniać do ludzkich pojęć, ale z odwagą otworzyć się na tę niepojętą wielkość i wyjątkowość Jego zmartwychwstania. Im mocniej uwierzymy w Chrystusa i wierniej Go przyjmiemy do swojego serca, tym bardziej wiarygodnym staniemy się Jego świadkami. A tego właśnie zmartwychwstały Chrystus oczekuje od nas: bycia świadkami Jego zmartwychwstania i Jego nowości życia w dzisiejszym świecie. Dokładnie tak, jak niewiasty, które „wróciwszy od grobu, oznajmiły to wszystko Jedenastu i wszystkim pozostałym.” To dzięki ich słowom Piotr i Jan udają się do grobu, aby osobiście przekonać się o wszystkim. Piotr schyliwszy się, ujrzał same tylko płótna. Dla Niego był to początek nowej wiary paschalnej, z której będą czerpać Apostołowie i cały Kościół.
7. Pusty grób otwiera przestrzeń przed każdym, kto pragnie wyzbyć się uformowanego na miarę człowieka obrazu Boga i doświadczyć Zmartwychwstania Pana. W pustym grobie nie ma nic do oglądania, jest tylko Słowo, które do nas mówi, które pragnie być przyjęte i które pragnie wydać owoc w naszym życiu. Pozwólmy, ono rzeczywiście wydało owoc i wydało go w obfitości. Amen.
Archidiecezja Gdańska