"Korzystajmy z miłosierdzia, które wlewa nas Chrystus! Dzielmy się nim z innymi, podejmując w codziennym życiu Jego sposób myślenia i działania" - zachęcił metropolita gdański w czasie Mszy św. w kościele pw. św. Biskupa Józefa Sebastiana Pelczara w Gdyni-Wiczlinie.
Miłosierdzie jest kwiatem miłości
„Wówczas narody ujrzą twą sprawiedliwość i chwałę twoją wszyscy królowie. I nazwą cię nowym imieniem, które usta Pana oznaczą. Będziesz prześliczną koroną w rękach Pana, królewskim diademem w dłoni twego Boga” (Iz 62: 2-3).
Czcigodny Księże Proboszczu, drodzy bracia w kapłaństwie,
Siostry zakonne i osoby konsekrowane,
Umiłowani w Chrystusie Siostry i Bracia !
1. Przywołanie z pierwszego czytania słowa, prorok Izajasz kieruje do swoich braci z Narodu Wybranego, którzy po długiej niewoli na wygnaniu mogą wreszcie powrócić do swojej ojczyzny i odbudować święte Miasto - Jerozolimę wraz z jego świątynią. Prorok przypomina, że mimo grzechu i niewierności, Bóg nie przestaje kochać swojego ludu i wysłuchiwać jego modlitw a także nie przestaje otaczać miłością świętego miasta Jeruzalem.
Dla rozproszonego i zniewolonego wygnaniem ludu, proroctwo Izajaszowe jest więc zbawczym przesłaniem, które niesie w sobie wielką dozę pocieszenia i nadziei. Bóg jest zawsze wierny, przebacza, okazuje życzliwość i miłosierdzie każdemu, kto się ku Niemu zwraca.
2. Te słowa inspirują nas w przeżywaniu dzisiejszej pięknej uroczystości wprowadzenia relikwii bł. ks. Michała Sopoćki do tutejszej świątyni.
Jak kiedyś słowa proroka Izajasza niosły pocieszenie, tak dzisiaj nam ta uroczystość niesie wyjątkowe przesłanie. Dla każdego z Was, dla całej tutejszej wspólnoty parafialnej, a w sposób szczególny dla każdego kto doświadcza niewoli grzechu, zagubienia, zwątpienia i osłabienia w wierze, jest źródłem wielkiej nadziei, ze Bóg jest miłosierny.
3. Dzisiejsza uroczystość przywołuje nie tylko postać i posługę wyjątkowego kapłana - bł. Michała Sopoćki, ale przede wszystkim stawia nas wobec tajemnicy wielkiego dzieła miłosierdzia Bożego. Jezus Chrystus objawił je Siostrze Faustynie i polecił, aby ks. Michał propagował je aż po krańce świata.
Dla młodego wówczas jeszcze kapłana, to zadanie było nad wyraz trudne. Nie bardzo rozumiał czym jest miłosierdzie Boże. Po latach z pokorą zapisał w swoim dzienniczku: ”Tyle razy wspominałem o tej prawdzie [Bożego Miłosierdzia] w kazaniach, myślałem o niej na rekolekcjach, powtarzałem w modlitwach kościelnych – szczególnie w Psalmach – ale nie rozumiałem znaczenia tej prawdy, ani też nie wnikałem w jej treść – że jest najwyższym przymiotem działalności Boga na zewnątrz.”
Do odkrycia tej wielkiej prawdy Jezus poprowadził ks. Michała poprzez spowiedź S. Faustyny. Początkowo trochę nieufny do jej zwierzeń, z czasem ks. Michał wyznał: „Trzeba było prostej zakonnicy s. Faustyny ze Zgromadzenia Opieki Matki Bożej (magdalenek), która intuicją wiedziona powiedziała mi o niej [o miłosierdziu Bożym] krótko i często to powtarzała, pobudzając mnie do badania, studiowania i często o tej prawdzie myślenia… Z początku tego nie wiedziałem dobrze o co chodzi, słuchałem, niedowierzałem, zastanawiałem się, badałem, radziłem się innych – dopiero po kilku latach zrozumiałem doniosłość tego dzieła, wielkość tej idei” (por ks. I. Korziński).
Widząc początkowy brak zrozumienia u ks. Michała, również S. Faustyna miała wątpliwości, co do ks. Sopocki. Nawet zapytała wprost Jezusa, czy to aby ten kapłan, którego sobie wybrał na głosiciela miłosierdzia Bożego. Wówczas to Jezus jej odpowiedział: „Jest to kapłan według mojego serca”. „On zaniesie orędzie miłosierdzia aż na krańce świata i uczyni nawet jeszcze więcej po śmierci niż za życia”.
4. W zgłębianiu miłosierdzia Bożego ks. Sopoćce pomagała S. Faustyna, zapisując w swoim Dzienniczku wszystko to, co jej Jezus mówił. A Jezus odkrywał przed nią tajemnicę swojego miłosierdzia. Najpierw wyjawił jej „że miłosierdzie jest największym przymiotem Boga. Wszystkie dzieła rąk Moich są ukoronowanie miłosierdziem” (Dzienniczek, n.301).
W innym momencie wyjaśnił, że „Miłosierdzie jest kwiatem miłości; Bóg jest miłością, a miłosierdzie jest Jego czynem, w miłości się poczyna, w miłosierdziu się przejawia” (Dzienniczek, n. 651).
Potwierdzeniem niepojętego miłosierdzia Bożego jest całe życie Jezusa. Jezus ukazywał czym jest miłosierdzie, kiedy uzdrawiał chorych, trędowatych, paralityków, opętanych, chromych, kiedy wskrzeszał umarłych, kiedy uzdrawiał duchowo Jawnogrzesznicę, Zacheusza, celnika Mateusza…, a to tylko niektóre z długiej listy Jego gestów i dzieł miłosierdzia, których nieustannie doświadczali potrzebujący.
Wreszcie wyjawił, że każdy kto się otworzy na miłosierdzie Boże dozna zbawienia.
5. Największym przejawem nieskończonego miłosierdzia Bożego, jest tajemnica krzyża. Na krzyżu, w ogromnym cierpieniu Jezus dobrowolnie oddał za nas swoje życie, aby nas uwolnić z niewoli grzechu i uczynić dziećmi Bożymi. Patrząc na krzyż Jezusa aż trudno uwierzyć jak bardzo Bóg musi kochać każdego człowieka, mimo jego słabości i grzechów, mimo nieustannego odwracania się od Niego i odrzucania Jego przykazań, że dla odkupienia tego człowieka pozwolił swojemu Synowi - Jezusowi umrzeć na krzyżu! Tylko Bóg jest zdolny do tak wielkiej ofiary dla człowieka!
Krzyż Chrystusa potwierdza, że miłosierdzie Boże nie zna granic, i że jest najdoskonalszą drogą zbawienia człowieka. Miłością swoją Bóg nas otacza a miłosierdziem oczyszcza z wszystkich naszych słabości, abyśmy uwolnili się z niewoli grzechu i otwarli się na zbawienie. Jakże wspaniały jest Bóg! Jakże niepojęcie dobry jest Bóg. Okazuje nam swoje niepojęte miłosierdzie, aby nas wyrwać ze szponów zła i wprowadzić na drogę zbawienia.
6. Dzisiejsza uroczystość jest więc szczególnie dla nas ważna. Otwiera przed nami wielką tajemnice miłości miłosiernej Boga i pozwala stać się jej uczestnikiem. W swoim Dzienniczku, s. Faustyna zapisała kilkakrotnie, że Jezus zachęca do obfitego z niej korzystania. Miłosierdzie rozlewa się w naszym sercu z chwilą i oczyszcza nas z grzechów. Rozlewa się w obfitości, podobnie jak w dzisiejszej Ewangelii. Kiedy na uczcie w Kanie Galilejskiej zabrakło wina, Jezus, pod wpływem Maryi, podarował je gościom w obfitości. Ta obfitość jest tak wielka, że wzbudza zdziwienie i intryguje nawet tych, którzy nie do końca są świadomi skąd tak wielka miłość Boża.
Jezus otacza nas swoim miłosierdziem, abyśmy również i my stali się zdolni okazywać miłosierdzie innym. Miłosierdzie pomaga nam w miejsce urazów, złości, nienawiści i wszelkich innych postaw negatywnych, obficie wlewać z dzbanów naszego serca olej miłości miłosiernej i przebaczającej, której sami doświadczyliśmy w obfitości. Bo przecież, jak wymowne powiedział bł. ks. Michał Sopoćko: „to co otrzymujemy jest niepomiernie większe od tego co dajemy!”
7. Jesteśmy zatem w tej świątyni, aby zaczerpnąć z jego doświadczenia, aby uczyć się od niego pokory wobec miłosiernego Boga, aby doświadczyć samego miłosierdzia, którego tak bardzo potrzebujemy, miłosierdzia, które napełni dzban naszego życia nową wiarą, nową nadzieją chrześcijańską i nowym entuzjazmem ewangelicznym. Potrzebujemy miłosierdzia, bo żyjemy i poruszamy się w sferze coraz większego zagubienia i w kulturze zmaterializowanej.
Korzystajmy z miłosierdzia, które wlewa nas Chrystus! Dzielmy się nim z innymi, podejmując w codziennym życiu Jego sposób myślenia i działania. Wnośmy nieustanni miłosierdzie w nasze rodziny, w nasze miasta i wioski, w tutejszą społeczność. Dołóżmy wszelkich starań, aby żyć na wzór Jezusa miłosiernego, nie ustawajmy w szukaniu sposobów, by wnosić dobro w życie drugiego człowieka, traktować innych tak, jak On traktował – z czułością, miłością, wrażliwością i otwartością. Bądźmy wyczuleni na wszelką ludzką biedę i cierpienie. Uczmy się dostrzegać, że serce drugiego człowieka jest świątynią Boga, w której trzeba rozpalać ogień miłości. Korzystajmy obficie z miłosierdzia Bożego, aby też z obfitością obdarzać nim innych. Dzisiejszy człowiek, jak nigdy, jest spragniony miłosierdzia. Amen.
Archidiecezja Gdańska