"Brońmy Bożego Narodzenia, brońmy prawdy o narodzeniu Jezusa w Betlejem, brońmy tej prawdy w naszych rodzinach i miejscach publicznych, w szkołach, w urzędach, bo w niej i przez nią człowiek powraca do bycia człowiekiem" - wezwał abp Tadeusz Wojda podczas Pasterki w archikatedrze oliwskiej.
Dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel!
„Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie»”( Łk 2, 11-12).
1. Ciemna noc spowijała już maleńkie miasteczko Dawidowe - Betlejem. Wygasały wszelkie ludzkie działania, milkły odgłosy w karczmach, zajazdach i domach, kiedy w historię ludzkości wkraczał Bóg. „Naród kroczący w ciemnościach - opowiada pierwsze czytanie - ujrzał światłość wielką: nad mieszkańcami kraju mroków światło zabłysło /…/ Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spocznie władza/ (Iż 9, 1 n).
Przepowiadane od wieków przez proroków narodzenie Mesjasza stawało się faktem. Spełniało się oczekiwanie Narodu na Jego przyjscie. Bóg też chciał przyjść do swoich. Wybrał chwilę wyciszenia, kiedy nie ma już meczącego zgiełku i rozpraszającego hałasu, bo tylko wtedy człowiek jest w stanie usłyszeć Go przychodzącego i zauważyć Jego obecność.
Ale choć wszyscy wiedzieli o Jego przyjściu, niewielu na Niego czekało. Tej nocy nikt tak naprawdę nie czuwał. Nikt się nie zorientował, że Bóg się narodził. Nie spostrzegli, że On już przyszedł, nawet uczeni w Piśmie, choć wydawało im się, że znali czas przyjścia Mesjasza. Nie zauważyli Go i nie przyszli Mu się pokłonić. Nie przygotowali Mu miejsca w swoich domach, ani w swoich sercach.
Bóg, choć wielki, w swojej skromności, narodził się w prostocie, w zimnej szopie. Nie było tam nic, prócz zwierząt i siana. Więc Go położono w żłobie, na sianie. Ale On się nie obraża, nie żali i nikomu nie wymawia. Taki jest Bóg, zawsze pełen wyrozumienia dla człowieka. Czeka w pokorze kiedy człowiek Go zauważy i przyjdzie do Niego...
2. To rzeczywistość nie tylko tamtych czasów, ale także i dzisiejsza. Również dzisiaj Bóg przychodzi do nas, ale czy Go zauważamy, czy na Niego czekamy?
Bóg pewnie już się przyzwyczaił do ludzkiej nieuwagi … i dlatego sam niekiedy stara się zwrócić na siebie uwagę.
Tamtej pamiętnej betlejemskiej nocy, Bóg zwrócił na siebie uwagę pasterzy - ludzi z marginesu społecznego. Nazywano ich nieczystymi, bo nie mieli czasu odwiedzać świątyni, dokonywać rytualnych obmyć. Wbrew wszystkiemu, oni również wierzyli, modlili się i oddawali chwałę Bogu tylko na swój sposób zajęci wypasaniem pastwisk. Jakże łatwo jest klasyfikować innych i na siłę wtłaczać ich we własne modele myślowe, nie zważając na to że Bóg patrzy na człowieka inaczej. Bóg nie patrzy na człowieka jak tylko przez jego serce, bo tam najlepiej widzi czym tak naprawdę żyje człowiek.
Tak było z pasterzami. Widząc ich prostą wiarę, to im, jako pierwszym, Anioł oznajmiał wielką Nowinę: „Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie»” (Łk 2, 11-12).
3. Opisując ze szczegółami to niezwykłe wydarzenia, Ewangelista Łukasz chce pomóc, nam ludziom innych czasów, abyśmy nic nie uronili z Daru Bożego Narodzenia. Przypomina nam, że przez narodzenie Syna Bożego, Bóg nie tylko stał się obecny wśród nas, ale stał się jednym z nas, bratem każdego człowieka. Bóg stał się człowiekiem w Jezusie, Synu Maryi. Pełen pokory stał się mały, najmniejszy pośród nas.
Słusznie zauważył średniowieczny teolog Wilhelm z klasztoru świętego Teodoryka, mówiąc: „Bóg widział - począwszy od Adama - że Jego wielkość budziła w człowieku opór, że człowiek czuł się ograniczony w byciu sobą i zagrożony w swojej wolności. Bóg zatem wybrał nową drogę. Stał się Dzieckiem. Stał się zależny i słaby, potrzebujący naszej miłości. Teraz - mówi nam ten Bóg, który stał się Dzieckiem - już nie możecie się Mnie bać, teraz możecie Mnie tylko kochać”.
To narodzenie wprowadziło przewrót w relacjach między Bogiem a człowiekiem. Do tego czasu, człowiekowi wydawało się, że Bóg był daleki, groźny, niedostępny, i że dzieliła ich wieczna odległość zakuta w grzechu. Boże narodzenie zmieniło wszystko, zbliżyło Boga do człowieka i człowieka do Boga. Przez Boże Narodzenie człowieczeństwo jest w Bogu i Bóg jest w człowieczeństwie, i nie można już mówić i myśleć o Bogu, bez mówienia i myślenia o człowieku. To Dziecię od narodzin aż do śmierci będzie człowiekowi opowiadać o dobroci i miłości Boga swoim życiem, swoim słowem, swoimi gestami, swoim ciałem wydanym w ręce oprawców. Odtąd Jezus - Emanuel - Bóg z nami, pozostanie już na zawsze z człowiekiem. Nigdy go nie opuści, nigdy go nie przestanie kochać, nigdy nie pozostawi samego, nawet wówczas kiedy w grzechu człowiek będzie się od Niego odwracał i od Niego uciekał. „W tym Dzieciątku złożonym w stajence - mówił kiedyś papież Benedykt XVI - Bóg ukazuje swoją chwałę - chwałę miłości, która daje w darze siebie i wyzbywa się wszelkich wielkości, by prowadzić nas drogą miłości /…/ Gdzie rodziła się wiara w to Dzieciątko, tam też rozkwitała miłość - dobroć dla innych, czuła troska o słabych i cierpiących, łaska przebaczenia. Strumień światła, miłości i prawdy wychodzi z Betlejem i biegnie przez stulecia” (24.XII.2005).
4. Rozumiemy więc dobrze dlaczego tak bardzo potrzebujemy Bożego Narodzenia, aby uświadamiać sobie tę prawdę. Potrzebujemy Bożego Narodzenia, aby zrozumieć co znaczy być człowiekiem!
W świetle tej prawdy, tym bardziej jest smutne, gdy słyszymy, że ktoś, kto sam nie obchodzi Bożego Narodzenia, chce nam je spłycić i zamienić w jakąś zimową legendę, ograniczyć jego sens tylko do tradycji i prezentów. W krajach zachodniej Europy w wielu miejscach niestety, nie ma już miejsca na szopkę, na żłóbek z Jezusem, ani nawet na choinkę. W kolędach zmienia się lub opuszcza imię Jezus, by nie raziło uczuć wyznawców innych religii. Czyżby współczesny człowiek był aż tak bardzo dotknięty chorobą znieczulicy, że nie czuje już żadnej potrzeby Boga. Można się łudzić, że Bóg jest niepotrzebny. Każdemu jednak przyjdzie kiedyś stanąć twarzą w twarz z Bogiem, aby mu opowiedzieć o swoim życiu, o swojej drodze do zbawienia.
Po to przecież, jak przypomina dzisiejsze drugie czytanie „Ukazała się bowiem łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim ludziom i poucza nas, abyśmy wyrzekłszy się bezbożności i żądz światowych, rozumnie i sprawiedliwie, i pobożnie żyli na tym świecie, oczekując błogosławionej nadziei i objawienia się chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego, Jezusa Chrystusa” (Tyt 2,11-13).
Brońmy więc Bożego Narodzenia, brońmy prawdy o narodzeniu Jezusa w Betlejem, brońmy tej prawdy w naszych rodzinach i miejscach publicznych, w szkołach, w urzędach, bo w niej i przez nią człowiek powraca do bycia człowiekiem.
Nawet jeśli ktoś próbuje uczynić z chrześcijańskiej Europy nieprzyjazne dla Jezusa Betlejem, pozostańmy Jemu wierni, otwierajmy nasze serce, by się w nim rodził. Otwierajmy na oścież swoje serce, aby Jezus w nim zamieszkał. Rozpalmy w nim ogień miłości, aby się w nim ogrzał, bo jak napisał pewien średniowieczny cysters: “Chrystus jeszcze do końca się nie narodził. On rodzi się za każdym razem, gdy człowiek staje się chrześcijaninem”.
5. Droga Siostro, drogi Bracie! Pozwól, aby Bóg narodzony w Betlejem, mógł rodzić się i w Twoim sercu. Niech twoje serce stanie się ciepłą, przyjazną, gościnną grotą betlejemska, w której Jezus zechce przyjść i pozostać na zawsze. Amen.
Archidiecezja Gdańska