"Doceniam mocno fakt, że Kaszubi, Kociewiacy, Borowiacy i inni pomorzanie, Mszą świętą rozpoczynają najistotniejsze dla swojej społeczności wydarzenia. Świadczy to o żywej wierze i głębokim zakorzenieniu w Bogu. Tej wiary trzeba zawsze bronić i przekazywać ją następnym pokoleniom. Takiego świadectwa wiary potrzebuje dzisiejsze społeczeństwo, dlatego że tej wiary jest w nim coraz mniej, coraz trudniej jest jej doświadczyć zwłaszcza w dużych aglomeratach miejskich. Bądźcie więc zawsze odważnymi świadkami wiary" - powiedział abp Tadeusz Wojda podczas Mszy św. w bazylice Mariackiej z okazji 65. rocznicy powstania Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Pozostawać w Adwentowym czuwaniu!
Serdecznie pozdrawiam wszystkich Kapłanów, Siostry Zakonne oraz uczestników Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego i dziękuję za zaproszenie na uroczyste obchody 65-lecia Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego.
Z przyjemnością modlę się dzisiaj z Wami. Dobremu Bogu Polecam Was, wasze sprawy, wasze codzienne troski, i proszę Go, aby wysłuchał naszych modlitw i udzielił wam potrzebnych łask i duchownych darów.
Doceniam mocno fakt, że Kaszubi, Kociewiacy, Borowiacy i inni pomorzanie, Mszą świętą rozpoczynają najistotniejsze dla swojej społeczności wydarzenia. Świadczy to o żywej wierze i głębokim zakorzenieniu w Bogu. Tej wiary trzeba zawsze bronić i przekazywać ją następnym pokoleniom. Takiego świadectwa wiary potrzebuje dzisiejsze społeczeństwo, dlatego że tej wiary jest w nim coraz mniej, coraz trudniej jest jej doświadczyć zwłaszcza w dużych aglomeratach miejskich. Bądźcie więc zawsze odważnymi świadkami wiary. Tego oczekuje od was Chrystus również w perspektywie swojego ponownego przyjścia i Sądu Ostatecznego, o którym mówi dzisiejsza Ewangelia.
Świadomość końca świata i Sądu Ostatecznego może przerażać, ale tylko tych, którzy są do niego nieprzygotowani. Nie chcą o tym rozmawiać ani nawet myśleć, by nie czuć wezwania do robienia rozrachunku z własnego życia. Trudno jest jednak o tym nie mówić gdy tak często doświadczamy nagłej śmierci. Covid najwyraźniej to pokazał. Przestroga Ewangelisty Mateusza, który mówi: „bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,44), spełnia się każdego dnia.
Prawda zawarta w tym jednym zdaniu chroni nas przed duchowym lenistwem i oddaniem się przeciętności. Świadomość niewiadomej kiedy przyjdzie Chrystus motywuje do szczerej i gorącej prośby słowami Psalmu: „Naucz nas liczyć dni nasze, byśmy zdobyli mądrość serca. Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał? Bądź litościwy dla sług Twoich!” (Ps 90).
W świetle tej prawdy nabierają wyjątkowej kategoryczności końcowe słowa dzisiejszej Ewangelii: „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym.”
Tę zachętę łatwiej zrozumieć teraz, gdy wpisuje się ona w czas Adwentu który właśnie rozpoczynamy.
Adwent - z łac. adventus - przyjście, przybycie - „ma podwójny charakter. Jest okresem przygotowania do uroczystości Narodzenia Pańskiego, przez którą wspominamy pierwsze przyjście Syna Bożego do ludzi. równocześnie jest okresem, w którym przez wspomnienie pierwszego przyjścia Chrystusa kieruje się dusze ku oczekiwaniu Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów” (Ogólne normy roku liturgicznego i kalendarza n.39).
Jest to zatem czas porządkowania wnętrza, czas oczyszczania naszego życia z nieużytecznych naleciałości, a jest ich wcale nie mało. Wystarczy zrobić dobry rachunek sumienia przed spowiedzią, aby się o tym przekonać. Jest to czas zbliżania się do Boga i odtwarzania w sobie Bożej świętości. I choć jest to czas radosnego oczekiwania, nie wyklucza też charakteru ascetycznego i pokutnego. Dążenie bowiem do osobistej przemiany i walka ze słabościami oraz grzechami pozwala na dobre przygotowanie się do spotkania z Chrystusem.
Kościół w czasie Adwentu nie przestaje więc zachęcać do czuwania i jednocześnie do modlitwy „Marana tha” – „Przyjdź, Panie Jezu.” Czuwać modląc się i modlić się czuwając. Modlitwa jest poszukiwaniem Bożego oblicza, jest zanurzeniem się w ciszę, aby poczuć Jego obecność, żar Jego miłości miłosiernej. To dlatego tych słów zachęty do czuwania i do modlitwy nie należy rozumieć tylko i wyłącznie jako ostrzeżenia i przestrogi. Wypowiedziane w perspektywie oczekiwania na przyjście Jezusa, stają się one Dobrą Nowiną. Dobra Nowina - Słowo Boże, nie jest po to, żeby nas straszyć, lecz napełniać nadzieją i pokojem oraz budzić radość w sercu. Zachęcając do gotowości, to wezwanie staje się obietnicą. Otwiera ona przed wierzącym nową perspektywę życia w świetle Słowa Bożego, które ma wielką moc przemiany. Ono może i chce zmienić moje życie, moją niekiedy trudną i nie rzadko dotknięta egoizmem codzienność.
Słowo Boże puka wiec do mojego serca, dobija się do drzwi mojego chrześcijańskiego sumienia, i prosi, aby mu dać posłuch. Nie zawsze jednak dajemy posłuch Słowu Bożemu i nie zawsze Je wpuszczamy do swojego serca w obawie, że może nam wyrzucać iż zbyt mało pracujemy nad sobą i nad osobista świętością. Gdy jednak w grę wchodzi nasze największe dobro – zbawienie, Słowo Boże nie przestaje nalegać. Czeka na moment, w którym będzie mogło dotrzeć do mojego serca i w nim zamieszkać.
Chrystus nie przestaje powtarzać: oto stoję u drzwi twoich i pukam. Tę prawdę obrazuje pewien obraz, skądinąd znany nam dobrze. Przedstawia on Chrystusa pukającego do drzwi domu. Opowiada się, że kiedy autor, po namalowaniu obrazu, wystawił go do publicznej prezentacji, ktoś z oglądających zauważył, że drzwi do których puka Jezus nie mają klamki. To prawda, odpowiedział wówczas malarz, dlatego, że te drzwi otwierają się tylko od środka. Chrystus puka, a tym który otwiera jest człowiek…
Adwent jest czasem pukania. Bądźcie gotowi kiedy przyjdzie! On przyjdzie. Może to zrobi niespodziewanie, ze strony z której się nie domyślam. A może to się dzieje już teraz? Kiedy się to stanie, moje serce zacznie bić inaczej, mocniej, tak jak w przypadku Uczniów w drodze do Emaus: Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» (Łk 24, 13-16.28-32). Nie dwuznacznie tekst ten daje nam do zrozumienia, że Eucharystia jest tym szczególnym miejscem doświadczenia przechodzenia Jezusa. Może warto zatem w niej uczestniczyć nie tylko w niedzielę, ale i w inne dni tygodnia.
Jezus zachęca, byśmy intensywnie kierowali nasze myśli i serca ku Jego powtórnemu Przyjściu!, byśmy nie pozostawali więźniami doczesności i „chwili obecnej”, często pojmowanej bardzo „ciasno”, nierzadko hedonistycznie, bez usytuowania jej w rozległym horyzoncie Bożego Planu Zbawczego (o. Maciej Ziębiec CSsR).
Wznosząc wołanie Marana Tha, zwracamy się do Pana w taki sposób, w jaki powinno to mieć miejsce cały czas, z radosnym utęsknieniem, wyczekiwaniem. Przyjdź, Panie Jezu! Rozpocznijmy czuwanie! Pozwólmy, aby Adwentowe Słowo zamieszkało w nas i przez nas zaczęło działać. To ono rozpocznie budowanie nowego pokoju w nas i wokół nas, to ono pozwoli nam spojrzeć na innych oczami miłosierdzia i przebaczenia i to ono usunie między nami to wszyscy co nas dzieli.
Rozpoczynający się zatem Adwent niech będzie czasem nowego przebudzenia w wierze i pobudzenia do czuwania i oczekiwania pamiątki narodzenia Jezusa w Betlejem w perspektywie życia wiecznego. Amen.
Archidiecezja Gdańska