"Relacja miłości każe nam dzisiaj zgromadzić się na liturgii Eucharystycznej, aby modlić się za zmarłych biskupów, pasterzy, kapłanów i osoby konsekrowane naszej archidiecezji. Wszyscy oni swoim posługiwaniem kapłańskim i pasterskim, świadectwem wiary i nadziei oraz przykładem osobistego przylgnięcia do Chrystusa, towarzyszyli w przeszłości naszej wspólnocie archidiecezjalnej wiernych i prowadzili ją ku świętości" - powiedział abp Tadeusz Wojda w homilii podczas Mszy św. w archikatedrze oliwskiej.
Poniżej pełny tekst homilii.
Świętych obcowanie drogą do zbawienia!
„Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie. Jeśli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeśli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana” (Rz 147).
1. Te słowa pochodzą z dzisiejszego pierwszego Czytania. Św. Paweł Apostoł przypominał Rzymianom, a dzisiaj to czyni i nam, jaki jest sens naszego ludzkiego i chrześcijańskiego życia. Chrystus umierając za nas na krzyżu, a potem zmartwychwstając, dał nam nowe życie. To nowe życie polega na całkowitej przynależności do Chrystusa. Jeśliśmy przejęli to nowe życie w Chrystusie Jezusie, to zobowiązuje nas ono do przeobrażenia całego swojego życia, swojego postępowania i swoich wyborów. Nie jesteśmy już więcej w niewoli grzechu, lecz w wolności Dzieci Bożych. Od tej chwili, jak zdaje się sugerować św. Paweł, nasze życie nie może już więcej zamykać się w samym sobie, lecz być otwarte na relację miłości, której najwymowniejszym źródłem jest Jezus Chrystus nasz Odkupiciel.
2. Ta właśnie relacja miłości każe nam dzisiaj zgromadzić się na liturgii Eucharystycznej, aby modlić się za zmarłych biskupów, pasterzy, kapłanów i osoby konsekrowane naszej archidiecezji. Wszyscy oni swoim posługiwaniem kapłańskim i pasterskim, świadectwem wiary i nadziei oraz przykładem osobistego przylgnięcia do Chrystusa, towarzyszyli w przeszłości naszej wspólnocie archidiecezjalnej wiernych i prowadzili ją ku świętości. Na wzór Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, zgodnie ze swoim stanem i powołaniem troszczyli się o duchową owczarnię naszej archidiecezji. niejednemu z nich przychodziło pełnić swoja misję w okolicznościach trudnych a nawet bardzo trudnych – jak choćby w czasie wojny czy w latach komunizmu i walki z wiarą.
W każdej sytuacji i warunkach oni jednak czuwali, by ta wspólnota wzrastała w wierze, starali się być dla niej światłem pośród zagmatwanych ścieżek codziennego życia. Podejmowali trud, aby zapewniać wiernym najlepszy pokarm duchowy - Słowo Boże i Eucharystię, troszczyli się o chorych, samotnych, zagubionych.
Nasza dzisiejsza modlitwa jest wiec wyrazem wdzięczności za dar ich życia i posługiwania biskupiego, pasterskiego czy też charyzmatycznego, ale też i momentem refleksji nad naszym życiem i naszą przyszłości, ku której zmierzamy i która jest naszym przeznaczeniem. Przyszłości nie można oderwać od teraźniejszości, bowiem jest ona konsekwencją codziennych wyborów jakie podejmujemy w relacji do Boga i drugiego człowieka w myśl największego przykazania, którym jest przykazanie miłość Boga i bliźniego. „Każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” kiedy przed Nim stanie w dniu, który mu Bóg wyznaczy, przypomina nam Apostoł Narodów w dzisiejszym pierwszym Czytaniu.
Mając na uwadze owe ostateczne spotkanie z Bogiem, św. Paweł kontynuuje swoje pouczenie: „Przestańmy więc wyrokować jedni o drugich. A raczej tak osądźcie, by nie dawać bratu sposobności do upadku lub zgorszenia.” W konsekwencji nowego życia i w pespektywie stanięcia przed Bogiem Sędzią, Apostoł Narodów zachęca nas do patrzenia na drugiego człowieka nie oczami uprzedzeń i słabości, lecz miłości, która mocno wybrzmiewa w nauczaniu Jezusa Chrystusa.
3. Faktycznie bowiem w dzisiejszej Ewangelii wg św. Łukasza, Jezus przyjmując celników i grzeszników oraz spożywając z nimi posiłek, ukazuje prawdziwe oblicze Boga, pełne miłości i miłosierdzia. Wyraża to w wymownych i nad wyraz wzruszających przypowieściach. Pierwsza z nich mówi o gospodarzu, który jest gotów pozostawić na pustyni dziewięćdziesiąt dziewięć owiec, by szukać jednej jedynej, która się zagubiła. A gdy ją znajdzie, bierze na ramiona, wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła”.
Podobnie i druga przypowieść. Mówi ona o kobiecie, która zgubiwszy jedną z dziesięciu drachm, zapala światło, wymiata dom tak długo aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”.
Konkluduje Jezus: Powiadam wam, radość nastaje wśród aniołów Bożych z powodu jednego grzesznika, który się nawraca”.
4. Bóg nie odrzuca nikogo, tym bardziej grzesznika, który potrzebuje Jego miłości, aby przeżyć uzdrowienie duchowe. Człowiek pozostaje i pozostanie na zawsze przedmiotem szczególnej troski Boga. Przyjście Jezusa Chrystusa na świat oraz jego męka i śmierć na krzyżu, jest największym dowodem nieskończonej miłości Boga do człowieka. Jego miłość jest nieskończona, wieczna. Nic jej nie może osłabić ani zmącić, nawet największy grzech człowieka. Grzech ją jeszcze bardziej potęguje. Taka jest Boża logika. Bóg kocha człowieka do szaleństwa. Jakże więc z niej nie skorzystać?
Jezus zaprasza do obfitego korzystania ze skarbca tej nieskończonej miłości, miłości, która nie tylko przebacza ale i otwiera bramy zbawienia. Tym samym zaprasza na drogę ku wieczności. Tą drogą powinniśmy wędrować, świadomi – mówi Thomas Merton, że „Prawdziwa wędrówka przez życie odbywa się w naszym wnętrzu: polega na naszym wzrastaniu, zyskiwaniu głębi i stałym poddawaniu się twórczemu działaniu miłości i łaski w naszych sercach”. Na końcu takiej drogi czeka nas niebo. A tam, jak wspomina św. Jan Apostoł, Będziemy do [Boga] podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest. To szczególne wyróżnienie dla człowieka – móc być zaproszonym do chwały Boga, co więcej – być odbiciem tej chwały. Może właśnie dlatego Psalmista wyznaje:
„Zaiste jeden dzień w przybytkach Twoich
lepszy jest niż innych tysiące:
wolę stać w progu domu mojego Boga,
niż mieszkać w namiotach grzeszników”.
(Ps 84,11)
A św. Bernard dodaje: „Chcesz wiedzieć, co jest w niebie? Nic nie ma, czego nie chcesz, a wszystko jest, co chcesz. Niech myśl o raju będzie gwiazdą twojego życia: w dzieciństwie i w młodości, w wieku dojrzałym i w starości, w radości i bólu, w pracy i odpoczynku. Na ziemi jesteśmy tylko na próbę: nasz dom jest w niebie”.
5. Dzisiejsza nasza zaduma nad tymi, którzy już odeszli i których dzisiaj wspominamy i otaczamy modlitwą, zawiera w sobie mocne wewnętrzne wołanie, aby zwrócić swoje serce ku niebu. Nie powinno nas to dziwić, bo przecież zostało ono wpisane w nasze ludzkie serce w momencie chrztu świętego. Ono sprawia, że całym naszym życiem próbujemy na nie odpowiadać. Wielka i niepojęta rzeczywistość Bożego nieba staje się już teraz naszym udziałem, kiedy staramy się żyć zgodnie z Jego wolą. Czynimy to naszym nieustannym zwracaniem się ku Bogu, odnawianiem naszej ufności w Jego ojcowską miłość, naszym codziennym zmaganiem się z przeciwnościami i trudnościami, kształtowaniem własnego życia na wzór życia Jezusa Chrystusa, dawaniem świadectwa naszej jedności z Chrystusem i niesieniem Go zwłaszcza tam, gdzie jest potrzebny, usuwany lub pogardzany.
6. W łączności z Chrystusem uczymy się wiec zagospodarowywać nasze życie i czas w taki sposób, abyśmy wspominając tych, którzy odeszli, sami byli gotowi na tę godzinę, kiedy Dobry Bóg wezwie nas do siebie... Właściwy klucz do zagospodarowania tego życia podał nam sam Jezus w Kazaniu na Górze, o czym słyszeliśmy w Ewangelii na uroczystość Wszystkich Świętych: błogosławieni! Ważąc proste słowa błogosławieństw Jezusa, trzeba badać własne serce, weryfikować własną zdolność widzenia i rozeznawania miłości. Czyste serce, ubogi duch, życie w służbie pokoju i sprawiedliwości, odwaga, by dawać świadectwo miłości aż do śmierci, to najpiękniejsze owoce naszego życia, jakie będziemy mogli wnieść na ucztę niebieską, aby tam usłyszeć: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej. I spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników”. Amen.
Archidiecezja Gdańska